-
Liczba zawartości
17 993 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
267
Zawartość dodana przez Mitek
-
Cześć Ok. Bez kijów może być ale sugeruję dla pewności, pod kurtką jakiś kołeczek wozić... jakby co. Jakby ktoś jednak uważał, że MUSISZ z kijkami albo MUSISZ w czapce a nie w kasku. No bo jak ktoś nie używa kurtki tylko softshell na to tylko skromna klameczka. To tylko zabezpieczenia. Pozdro
-
Cześć Hmm... czyli w pewien sposób zaburzyli Wam spokój i piękno krajobrazu czystej przyrody. Nieśmiało zwracam uwagę, że po pożarze natura nadzwyczaj szybko poradzi sobie z resztkami... Pozdro
-
Cześć A najfajniejsze, że jakiś kosmita nie wpadł na pomysł aby drogę czymś posypać. Kiedyś to był standard a i na nartach można było spokojnie pojechać. Pozdro
-
Cześć Ale są takie przepisy, które powinny zostać i wszyscy powinni się do nich stosować. To te, które ja uważam za słuszne i się do nich stosuję. Prosta jasna wykładnia nie pozostawiająca pola do bezsensownej dyskusji. POzdrawiam
-
To przetrzyj oczy i przeczytaj. Miałem okazje poznać Mateusza i jest człowiekiem dość młodym więc komentując wpis Beaty dotyczący jazdy Maluchem raczej opiera się na własnych wyobrażeniach i opowieściach niż realnym doświadczeniu. Kolega jednak nie do końca zrozumiał a że trochę jest nakręcony to mnie ocenił i osądził elegancko. Ale jak rozumiem to ja jestem tym obrażającym czy też jakimś tam innym? Jasna sprawa. Poza tym ty nigdy nie jesteś z boku. Zawsze jątrzysz, taka praca.
-
Czyli żadnych merytorycznych argumentów tylko NIE BO NIE - słabiutko. Szanuję zdanie każdego pod warunkiem, że będzie szanował moje. Tutaj jest wprost przeciwnie niestety. Osoby zostały wyautowane tylko dlatego, że inaczej myślą. Super podejście. Szczerze mówiąc jestem w szoku.
-
Trzy do śniadania i finezja na stoku murowana. 🙂
-
Cześć Widzę, że Ty w ogóle nie rozumiesz o co chodzi, nazywając post Tadeusza "gównoburzą". Samo to określenie już jest moim zdaniem nieetyczne bo jednoznacznie definiuje, że dla Ciebie interlokutor jest nie wart uwagi. I teraz: Z jednej strony mamy post przypadkowego narciarza amatora, a drugiej czynnego zawodowca z wieloletnim stażem i tu już pojawiają się znaki zapytania czy przypadkiem nie pochylić się nad zdaniem eksperta. Ale ważniejsze jest, że nie odróżniasz kwestii bezpieczeństwa od kwestii zabezpieczenia. Jedno z drugim nie ma specjalnego związku bo z jednej strony chodzi o zapobieganie zdarzeniom, które mogą skutkować kontuzją a z drugiej skutkom tych zdarzeń. Dla mnie złem jest samo zdarzenie jako takie. Zdecydowanie tańsze jest zapobieganie niż usuwanie skutków i dlatego nacisk powinien być położony na zapobieganie. To czy ktoś ma kask czy nie ma w żaden sposób na prawdopodobieństwo wystąpienia zdarzenia nie wpływa. Powiem więcej, można w uzasadniony sposób domniemywać, że im więcej zabezpieczeń tym większe prawdopodobieństwo jazdy na granicy możliwości. Położenie nacisku na zabezpieczenia jest łatwe. Wystarczy hasło, podbijamy sprzedaż produktów więc producenci wchodzą w temat od razu i pomagają w kampaniach itd. Proste tłumaczyć nie trzeba. Linia zapobiegania jest znacznie trudniejsza, potrzebne są programy edukacyjne, konsekwencja w ich realizacji, dyscyplina gestorów i służb oraz... coś o co chyba teraz byłoby najtrudniej - zmiana postrzegania narciarstwa, a właściwie urealnienie jego postrzegania wśród ludzi. Narciarstwo to sport przestrzeni wymagający - aby był uprawiany świadomie i bezpiecznie - umiejętności, doświadczenia, edukowania się, myślenia i szybkiej analizy, znajomości pogody oraz gór. To sport niebezpieczny, wiążący się z prędkością i wieloma zagrożeniami gdzie w ciągu sekundy można zrobić sobie lub komuś krzywdę, nabawić się kontuzji czy też zabić. Dopóki będzie lansowane podejście lekko łatwo i przyjemnie a bezpieczeństwo na nartach będzie identyfikowane z posiadaniem kasku będzie tylko gorzej Dopóki bezpieczeństwo na nartach będzie postrzegane jako posiadanie kasku będzie tylko gorzej. Pozdro
-
CZeść Jak mieli kaski to spoko. Pozdrowienia
-
To na biegówkach.
-
Cześć "Agresywny carving - krótkie skręty, niskie zejścia" - tak napisał kolega. Czyli raczej narta SL w typie dawnej narty fun, czyli powiedzmy 160cm i ... koniec. Na każdym stoku pojedziesz swoje a jak będzie nierówno to lekko trzeba zmodyfikować technikę lub/i zmienić styl jazdy. W każdym razie nawet w głębokim i zsiałym śniegu da się na SL dość skutecznie jechać dzięki szerokości z przodu. Po co ma kombinować skoro lubi to co lubi? Zakładam oczywiście, że opis jest wiarygodny i kolega umie jeździć na nartach pełną gama technik, bo inaczej do nauki, Twoja rada Marek jest oczywiście OK. Pozdro
-
Cześć Akurat to dobrze rozumiem. Ja też jak cokolwiek udostępniam to na priv - zwłaszcza fajne miejscówki czy kontakty. Pozdro
-
Cześć Chyba 20/21 i ... szczerze mówiąc na tyle wyglądają Michale. Pozdro
-
Warunków podejścia i pierwszego zjazdu można tylko zazdrościć - jak się komuś chce to mu przyroda wynagrodzi. To właśnie jest przykład poprawnej jazdy w takich warunkach. Bokiem, czytelna linia, z daleka od ludzi, przewidując (po wyjeździe z lasu odszedł w prawo co wcześniej było zaplanowane z pewnością) wcześniej, z pełną kontrolą. Szybko to tam znowu za bardzo się nie da bo jest dość płasko. W sensie taktyki jazdy warto brać przykład. Pozdro
-
Cześć Jurek, nie ma postępu bo nie ma ciśnienia. Zobacz jaki jest "postęp" w nartach. Ile jest modeli, wariantów i jak szybko pojawiają się nowości i nowe mody. Ale jest niesamowite ciśnienie na narty samojezdne i ludzie w to wierzą, że takie są. Wiązania to element, gdzie nie da się - na obecnym poziomie - ludziom nic wmówić. Działają - musisz oczywiście zmierzyć na specjalnej maszynie - bo inaczej nie będą działały, tak jak but musisz dobrać u bootfittera bo inaczej będzie źle dobrany. A zgadzam się z Tobą, że pole do popisu jest. Postęp zresztą jest - większość wiązań jest teraz o dużym zakresie regulacji i ma nadzwyczaj prosty system montażu - czyli zrób to sam. A jednocześnie wszystko rób przez specjalistę... pewna niekonsekwencja. Pozdro
-
Pozdro
-
Cześć Dzięki za zrozumienie ale... wybacz Szymonie: anglicyzmów. Anglikanizm - to gdybyś mówił o panującej na Wyspach religii - pewnie Ci inteligentny komputer zmienił. Każde wiązanie da się ustawić metodą prób i błędów. Nawet Bety, które miały sprężyny losowo dobierane wypinały jak należy i kontuzji nie było - przynajmniej ja nie pamiętam. Słynne Tyrolie 150 skręcone na chama przez 4 czy 5 sezonów i nie ruszane, zawsze działały idealnie. Tym więcej problemów z wiązaniami im więcej dobudowywanej przez teoretyków teorii. Pozdro
-
Cześć Prerelease?? No to nie wiem. Natomiast zgadza się, że jak dobrze stoisz to ciężko żeby wiązania nawet słabo ustawione wypięły - prędzej wypnie w muldzie na nierównym śladzie orczyka. Natomiast wypięcie narty jak jadę i wiem, że nie powinna byłoby horrorem, zwłaszcza teraz gdy jeżdżę na zasadzie, że upaść nie mogę. Pozdro
-
Cześć Nie mam może zbyt bogatego portfolio bo byłem w większości ośrodków włoskich wprawdzie ale w Austrii może kilkunastu, no może dwudziestu ale... wszystkie są podobne a na ich ocenę - która zawsze jest subiektywna - wpływa przede wszystkim pogoda i warunki, ze wskazaniem na pogodę. Obiektywna ocena - to bierzesz mapkę, zestawienia i oceniasz. Pozdro
-
Stacja pogodowa na Hali Skrzyczneńskiej we Szczyrku - Szczyrk Mountain Resort
Mitek odpowiedział lubeckim → na temat → Narciarstwo
Cześć Standardowo wyłącza się mniej więcej przy 60km/h czyli blisko wartości podanej przez kol. Mateusza ale mogą być inne uwarunkowania. Zależy od kierunku, porywistości o typach wyciągów nie mówiąc ale 20km/h to prędkość, z która wyciąg normalnie pracuje (powinien pracować wyprzęgane krzesło lub krzesło z taśmą - bo to zależy z kolei od poziomu narciarzy na górce). Pozdro -
Cześć Zastanawiałem się nad tym... Zawsze było tak, że charakter asekuracji stałej na drodze determinowany był przez sposób asekuracji stosowany podczas pierwszego przejścia. Oczywiście w trakcie istnienia drogi pewne stałe punkty, stanowiskowe czy ważne dobrze siedzące haki zostawały. Chodziło też o to aby nie kuć i stosować asekurację z kości czy maszynek. Gdy ja się wspinałem ilość stałych punktów na drogach łatwych była niewielka a przygotowanych punktów praktycznie nie było w ogóle. I teraz jako wspinacz aktywny czy mógłbyś przybliżyć na czym polega pomysł pełnego obijania dróg? Rozumiem obicie stanowisk i miejsc, w których standardowo bito haki no i oczywiście dróg gdzie inny rodzaj asekuracji jest niemożliwy z założenia i obite zostały przez zdobywców ale obijanie dróg gdzie można zaasekurować się inaczej nie niszcząc przy tym skały jest raczej chorym pomysłem. W jaskiniach to wygląda chyba trochę inaczej bo tam ingerencja jest znacznie większa do rozkuwania niemożliwych do przejścia zacisków i kucia korytarzy omijających trudne partie skracających drogę do miejsca ataku i ułatwiających transport sprzętu włącznie. Tu bardziej chyba to przypomina obicie szlaków - czy tak jest nadal czy jednak jest większa uważność pod katem czystości stylu? Pozdro
-
Cześć No i powoli widać koniec Michaeli Shiffrin. Nie była najlepsza w obu przejazdach - wstyd. Pozdro
-
Cześć Jakoś mi się te zawody w Copper M. nie podobają. Tak w GS jak i w SL, który teraz leci większość zawodników się męczy. Ta wysokość tutaj może być decydująca. Jedynie zwycięzcy tak jakby złapali temat i jechali swobodnie. Teraz jedzie Moltzan, która startowała 13 i męczyła się w dziurach. Nawet Shiffrin nie wyglądała tak jak Ona może wyglądać. Pozdro
-
Pachnie mi to na razie koncepcją ale pomysł jest ciekawy. Natomiast powinni po prostu wyprodukować serię taką jak oryginały. Poszłaby na pniu. A ja idiota sprzedałem Malucha za 990pln. Z hakiem był... Pozdro
-
Nie odpalił mi wczoraj wieczorem a chciałem być dzisiaj rano na Czarnej Górze bo - jak widać - warto. Cóż, zgubiłem kijek. Pozdro
