-
Liczba zawartości
18 212 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
276
Zawartość dodana przez Mitek
-
Cześć Masz rację nie wpadła mi do głowy ta opcja ale fakt, ze jest niezła. Przez Latemar jak jeździcie to przelecicie w 1h do Predazzo. Stamtąd Skibus na Lusie chyba jakieś 1/2h i masz z 4-5 h jazdy jak nic a na Lusi żeby wszystko objeździć to wystarczą Ci 2 no może 3h bo trasy wolne. Czasy dla jeżdżących. Pozdrowienia
-
Cześć Drogi Monsterze, dostałeś parę sensownych i parę mniej sensownych rad. Pozwolę sobie podsumować bo byłem tam pewnie z 15 razy albo i lepiej. Jag pisze rozsądnie, że wyprawa na Lusię z Obereggen to naprawdę 3h podróży skibusami lub pewnie z 1,5h samochodem - bez sensu. Niebieska z góry na dół zachwalana przez Roberta rzeczywiście super jakby była pusta no i po prawdzie jak na górze jeszcze coś się dzieje to w lesie można usnąć chyba, że byłbyś sam na stoku. Swietne tam są trasy w w kierunku Moeny ale to już chyba częściowo nie ten skipass. Carezza jest przyjemna i raczej pusta ale to z kolei inny skipass niż region Fiemme. Z wycieczek pozostaje więc Alpe Cermis - oglądałeś Tour de Ski w weekend, to na dolną część trasy z Alpe Cermis wbiegają właśnie - które możesz połączyć z odwiedzeniem i zwiedzeniem Cavalese bo to najbliżej z Obereggen a jednocześnie bardzo urokliwe i pięknie położone miasteczko, i nie trzeba wywalać wszystkich o 6.00. Jako punkt wyjścia ustal sobie parking przy gondoli - dojeżdża ski bus - która przewozi Cię na drugą stronę doliny. Startując z Cavalese wyobraź sobie efekt gdy był jeszcze stary wagon przerzucony wysoko nad dnem doliny. Miałem okazje nim parę razy podróżować nim lina została zerwana przez amerykański myśliwiec i efekt startu był świetny. Skupić się więc trzeba na Latemar a jest gdzie pojeździć jak nie jesteście ścigantami zbytnimi. Sanki są wspaniałą rozrywką w której jak zasmakujecie to się możecie zapomnieć. Trasa oświetlona jest łatwą czerwoną zawsze bardzo fajnie przygotowaną - zjeżdżałem nią nawet na snowboardzie . Polecam skorzystanie z rozstawionego zawsze gdzieś slalomu z pomiarem czasu. Trzeba zjechać trasą czerwoną nad Obereggen - chyba Oberholz - to trasa gdzie regularnie odbywa się Pucharu Europy - niestety rok olimpijski mamy i wszystko idzie wcześniej więc już był. Przy ładnej pogodzie polecam Pala di Santa - zazwyczaj pusto a szeroko, no i jest to najwyższe miejsce gdzie wjeżdża wyciąg na tym karnecie. Jakby co pytaj. Pozdrowienia
-
Cześć W prostej linii to jakieś 3 km. Jeżeli chodzi o naśnieżanie to 100km jest trafne. To inny areał, wystawa, zacienienie, przewietrzenie itd.itp. BSA ma SnowBox i są w stanie śnieżyć nawet w lipcu, które w SON nie ma racji bytu itd. Pozdrowienia
-
Cześć Tylko, że ciąganie nie ma wiele wspólnego z jeżdżeniem. Czy Szanowna Luśka o tym pamięta? Jeżeli już masz takie pomysły aby się trochę zmęczyć - wiem i doceniam bo sam takie miałem i miewam ( ) - to zrób coś w rodzaju imitacji talerzyka - jak na wyciągu, weź kawałek linki i to ustrojstwo zamocuj sobie jakoś do pleców - ja po prostu wiązałem w pasie - i tak biegaj. A jak jeszcze masz - a pewnie masz boś z gór - tam w oklicy jakąś niedużą górkę no to wiesz... Młodzież uczy się wyważać, na wyciągu później będzie jeździł bez problemu a Ty masz kondycje jak Tur na cały sezon. Polecam bo same plusy! Pozdrowienia serdeczne
-
Cześć He he poczekaj, bo kolega napisał, że to przy ośrodku Latemar więc może być i w Cavalese a to już idealne miejsce na podróże nawet Skibusami. Swoją drogą jakbym tam był to nawet mieszkając w Obereggen wybrałbym się chociaż na AlpeCermis żeby zjechać z rana trasa na sam dół bo to świetny kawałek nartowania. Sonnalp to jest chyba jednak w samym centrum Obereggen prawda? A czy te dzieci o których pisałeś to jeżdżące czy raczej mniej? (jeżdżące to znaczy jeżdżą jak każdy dorosły w miarę dobry narciarz i mogą jechać wszędzie) Pozdrowienia
-
Cześć 1200 km dotyczy całego obszaru Dolomiti Superski. NIe ma nawet teoretycznej szansy aby odwiedzić wszystkie rejony. Natomiast sam skipass Fiemme też daje spore możliwości. Hotel przy Latemar ale gdzie konkretnie? Pozdrowienia
-
Cześć W swoim pierwszym poście piszesz całą prawdę. Warto odwiedzić Alpe Cermis i zjechać rano na sam dół. Warto podjechać do Alpe Lusia oraz do najmniej zatłoczonego Passo San Pellegrino. Problem jest jednak w tym, że z Obereggen wszędzie jest naprawdę daleko a Moena to centralna miejscowość na połączeniu dwóch rejonów. Myślę, że to może być problem. Pozdrowienia
-
Cześć Te dwa razy to właśnie na obozie instruktorskim. Szczerze mówiąc nie pamiętam czy SL był na punkty czy nie. Ogólnie wtedy jeździłem nieźle więc nawet zdałem w samym czubie. Pozdrowienia
-
Cześć A jechałeś kiedyś na nieprzegubowych? Bo ja policzyłem i jechałem SL w życiu 3 razy - 2 razy na przegubowych i raz na nieprzegubowych, takich z drewna. Pozdrowienia
-
Cześć Jasne i nigdy na to nie jest za wcześnie. Dlatego mnie tak wnerwia pisanie, że...ona jest jeszcze za malutka, na to czy tamto". Dodałbym, że są jeszcze dwie ważne rzeczy, które czasami mogą wydać się sprzeczne. Po pierwsze to jak najszybciej i jak najwcześniej zaprezentować młodzieży jak najwięcej możliwości aby mógł wybrać sobie coś co wydaje się najbardziej interesujące. Po drugie konsekwencja jeżeli już na przykład zostanie podjęta decyzja, że: "chcę trenować coś tam". W naszym wypadku "wychowanie poprzez sport" odniosło znakomite rezultaty choć było okupione pracą i czasem całej rodziny. Klasa sportowa to też niezły pomysł. I wcale nie chodzi o to, że ktoś ma być mistrzem świata - choć może. Pozdrowienia
-
Cześć Prowadził w grupie takie zajęcia w wyważenia, które w skrócie polegały na jeździe w rozpiętych butach. Marek pokazał, że nie musi swoich rozpinać bo wyjął stopę z zamkniętego. Jazda w jego wykonaniu była idealna. Pozdro
-
Cześć No to poszukam zdjęć 7 letniej dziewczynki w moich butach i na moich nartach (tylko, że baletkach). Jurku na pamiętasz w czym jeździł Marek w CzG? Pozdro
-
Cześć A założysz się? Możemy zrobić próbę. Pozdrowienia
-
Cześć Jeżeli ma niezłą świadomość swojego środka ciężkości to spokojnie bierz większe. Pozdrowienia
-
Cześć Nie pisz koleś takich rzeczy bo dlatego właśnie przegrywamy z durniami. POzdro
-
Cześć Sporo racji jest w tym poście Fredi. Pozdro
-
Cześć Każe byty są łatwe w założeniu tylko trzeba to robić poprawnie. Pozdrowienia
-
Cześć Zależy ile miał już sezonów. Pozdrowienia
-
Cześć Nie o to chodzi. Słuchanie poleceń nie ma nic do tego. Trzeba w taki sposób organizować czas aby nie wydawać żadnych poleceń, żeby wszystko działo się samo. Dlatego właśnie jeżeli się nie wie jak, skorzystać z pomocy zawodowca. Nie jest łatwo znaleźć instruktora, umiejącego uczyć małe dzieci. Jeżeli zaczyna się od poleceń i ćwiczeń to już wiadomo, że gość jest słaby. Większość dorosłych nie rozumie prostego polecenia o obciążeniu konkretnej narty, po prostu nie wie jak to zrobić, więc wymaganie tego od dziecka to bezsens. Nauka na nartach polega, a już nauka dzieci w szczególności polega na naśladownictwie podświadomym gdzie uczący się w ogóle nie jest świadom tego, że czegoś się uczy. To jest sedno. Pozdrowienia
-
Cześć Dobry przykład. Staramy się aby w tej "zabawie w narciarstwo" było jak najmniej sztuczności, normalny sprzęt, normalny wyciąg, trasa itd. młodzież nawet nie jeżdżąc chłonie zachowania, oswaja się z terenem, ruchem, specyfiką zachowań itd. Pozdrowienia
-
Cześć Kacper, mój syn, dwa lata i 10 miesięcy: Pierwsze co napisałem to: "Jeżeli to maluszek - to zabierz wózek". A dalej napisałem Ci jak ma to wyglądać jeżeli to nie maluszek. Każde dziecko jest inne i Ty sobie oceń co Twoje dziecko może a co nie bo ja go nie znam. Uczyłem jeździć na nartach setki dzieci i wiem co pracuje a co nie. Indoktrynacja o której piszę jest kluczowa w kwestii nauczania własnych dzieci, kluczowa! i przy jej pomocy zaszczepia się bakcyla. Syn pierwszy raz był na nartach gdy jeszcze nie chodził - na moich plecach w nosidełku, córka też. Gdy my jeździliśmy to wózek stał na dole i się zmienialiśmy - to znakomita indoktrynacja. Oglądali ze mną transmisje z Pucharu Świata czy skoków zanim powiedzieli choć słowo ale jak już stanęli na nartach to wiedzieli praktycznie wszystko - zaufaj. Sprzęt I nie dlatego żeby byli zawodnikami - najbzdurniejszy argument, który zawsze się przewija - ale żeby jak najszybciej stali się samodzielnymi narciarzami. - indoktrynacja Ja pokazałem Ci zarys schematu, który pracuje. To co zrobisz zależy od Ciebie bo najlepiej znasz własne dzieci. Zwracam tylko Twoją uwagę na fakt, że najczęściej blokadą postępów dzieci na nartach jest brak zaufania ze strony rodziców i opiekunów do ich możliwości i samodzielności wynikający z faktu, że sami są po prostu słabi. Pozdro
-
Cześć Skoro to "maluszek" - to radzę raczej zabrać wózek. Jeżeli natomiast chcesz go nauczyć jeździć na nartach ( a z opisu to już nie maluszek i papiery ma) to jaki jest cel tej nauki i czy Ty możesz to robić? Jeżeli ma dreptać, ciągać itd. to sobie odpuść, kup cokolwiek i się bawcie. Jeżeli natomiast ma być to nauka to potraktuj syna poważnie. Najpierw skoro chce mieć narty to wytłumacz mu że to narty a nie patyki. Pokaż jak się na nich jeździ np. obejrzyjcie razem zawody w TV. Zachęć go by był Hirscherem itd. Czyli indoktrynacja - bardzo ważny etap! Drugi etap to próba jazdy na normalnym sprzęcie. Jedźcie na narty na normalny stok (jakiś nieduży ale normalny) wypożyczcie narty i spróbujcie. Pamiętaj, że małe dzieci mają krótki cykl więc dla niego 20 minut to jak dla Ciebie 3 godziny. To jest ciężka praca wymagająca cierpliwości i konsekwencji ale jeżeli wykonasz ja dobrze to wieku 6 lat syn będzie samodzielnym narciarzem. Pozdrowienia
-
Cześć A mnie to w ogóle nie przeszkadza. Nie bardzo rozumiem, co Cie wkurza? Pozdrowienia
