Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Okienko pogodowe - od jutra do 28.02 dalej 06.03 do 2.03. Tomek zapraszam serdecznie a zwłaszcza na luźną jazdę...Panie marzec tu już się nie pracuje tylko opala
-
Od początku rozpoznałem Cię jako babę, z którą lepiej nie zadzierać. 🙂 Podobnie jak z moją córką. 🙂
-
Myślę że wszystko zależy od tego .. i jeszcze od charakteru. Dwa lata temu założyłem wnukowi narty - po 2 godzinach stwierdziłem że to nie ma sensu - nie był zainteresowany. W tym sezonie było drugie podejście - klikło. Oczywiiściie jak mu każę ćwiczyć, ćwiczy ale jak go spuszczę z oka - "dzida" (to akurat normalne).. 🙂 .... on musi sam chcieć ..... więc wziąłem go na stromszy stok gdzie pług to było mało - po dwóch wywrotkach poprosił o "trenera".. to działa Ja nie mam "papierów"- ja mu mogę podarować objeżdżanie..
-
Nie, mój wpis to inny kontekst. Co roku jeździliśmy w Alpy, z tą delikatną różnicą, że syn jeździł zwykle na jabłuszku z jednym z nas, a wolny akurat rodzic jeździł z córką. Tak czy siak jechaliśmy w Alpy, czy by potrafił cokolwiek, czy nie. Oczywiście doceniam Twoją wiedzę dotyczycą ośrodków Alpejskich, fotorelacje etc. To skarbnica wiedzy. Ja chyba nigdy w życiu nie zwiedzę tyle co Ty. Ta wiedza jest bardzo użyteczna, jeśli będę potrzebował porady czy opinii, będę do Ciebie na pewno w pierwszej kolejności się zwracał. pozdro
-
Adam wykończą Cie te kursantki. Musisz brać same jeżdżące na poranne godziny, zanim uruchomią mały wyciąg. 😁 Wiadomo, że jesteś w pracy. Następnym razem wezmę Nikodemowi godzinę jazdy z Tobą, trochę go ustawisz do pionu. Teraz mamy przerwę, ale za dwa tygodnie będziemy. Myślę, że w marcu jeszcze będą warunki. Pozdrowienia serdeczne.
-
Mam niewielkie doświadczenia. Córkę uczyła Francuzka, ale wtedy mieszkaliśmy we Francji i córka lepiej mówiła po francusku niż po polsku. 🙂 Na filmiku z 3-letnim wnukiem instruktor jest Austriakiem, ale na tym poziomie język ma niewielkie znaczenie. Dopytam jeszcze córki bo zdaje się, że później też był szkolony przez obcojęzycznego instruktora. Inny wnuk, od syna, podobno był grupie prowadzonej przez czeskiego instruktora, gdy byli w czeskim ośrodku. Ponoć bez problemów.
-
Cze Nikt się nie kwapi, to ja napiszę. Dzieci moje. Córka, ostrożna, ale chciała. 2 sezony zajęła mi pionizacja do efektu dość swobodnego poruszania się po stoku. Ile dni? - nie pamiętam, bo nie liczyłem. Ale sporo, na pewno ich było z 50-60. Parę lekcji z instruktorami na początek, przypadkowymi, potem jazda i naśladownictwo. Syn, ten nie chciał bardzo długo nawet nart założyć. Ale jak juz chciał, to dość szybko zaczął jeździć. Instruktora miał tylko w pierwszym dniu jazdy, tez przypadkowy, ale 3h z rzędu. Tutaj lepiej pamietam - po pierwszym sezonie już dość swobodnie się poruszał po stoku. 39dni dokładnie. Potem jak Andrzej napisał, poszedłem na łatwiznę, miałem tą możliwość, dzieci poszły do klubów, a cykliczne szkolenie zrobiło swoje. Miałem świadomość, że ja osobiście bez wiedzy i doświadczenia w nauczaniu nie dam rady nic więcej zdziałać. Dzieci uczą się w głównej mierze przez naśladownictwo, ale wzór musi być bardzo dobry. Obserwacje niedzielne. 3 pary uczące swoje pociechy. 1). Bardzo dobrze jeżdżący facet (albo świetny amator lub zawodnik wręcz), jeździł z synem po Fisach i okolicy. Generalnie żadnych wskazówek, tylko zabawa, chłopak jak cień próbował wszystko naśladować. Jak ojciec kije pod pachy i dzida pod orczyk, młody też to samo. Chłopak miał z 7-8 lat. Drugi ojciec, niedoszły carver. No jeździł jak pokraka siląc się na profesjonalizm. Syn w podobnym wieku, ale tutaj bardo dużo teorii i uwag, chyba raczej zerowy skutek, jakieś opierdalanie bez sensu. Ostatnia to matka, która chyba parę lekcji liznęła u instruktora. To już była porażka, no więcej krzywdy dziecku robiła, niż z tego było pożytku. Ze stroju widać było, że bidy ni ma. Może jakiś taki kwoczy instynkt, nie wiem. Jaki Instruktor na początek?, chyba zależy od wieku dziecka, jego chęci, motoryki etc. Na pewno musi mieć podejście do dzieci. Tu bardziej zachęcić, niż zrazić, a przy okazji trochę nauki przemycić. Maks - syn - jest w trakcie nabywania papierów instruktorskich. Był teraz na stażu, gdzie razem z koleżanką (także na stażu) dostali 8 "kręgli" do nauki. Młoda "kadra" dostaje najgorszy sort 🙂. 4-5-cio latki. 4 były już stojące w nartach, oddał koleżance, a 4 zupełne Nemo. Pierwsze 2 dni nart nie założył i nie nadążał ich podnosić, tak szybko padały. Chłopak, bez jakiegokolwiek doświadczenia w nauczaniu. Zajęcia całodniowe, z przerwą obiadową, gdzie dzieci udają się pod opiekę rodziców. Na szczęście rodzice mieli swoje sprawi i przy nauczaniu nie były obecne.Po 2 dniach nastąpił przełom, kręgle przestały się przewracać i zaczęły kumać bazę. Do brzegu. Po sześciu dniach, jeździły na orczyku i samodzielnie zjeżdżały na oślej łące. Jeden z podopiecznych syna, nawet wygrał zawody z całej tej grupy, z czego był chyba najbardziej dumny. Szkoda że nie mogę udostępnić zdjęcia z pierwszego dnia owego zwycięzcy. Można sobie wyobrazić na szybko, dziecko obute w narty, w puchowej kurtce, kasku, z obrażoną miną i ... rękami w kieszeniach. Takie były początki. pozdro
-
Zauważyłeś, że mój wpis był co najmniej ironiczny. 🙂 Znam Jana wirtualnie od ho ho i wiem kto zacz. Lubi podpuszczać, bywa złośliwy i nie zawsze jest poważny. Hmmm... mnie się też zdarza. 🙂 A z drugiej strony imponuje wiedzą o ośrodkach alpejskich i lubi się nią dzielić. Ma też swoją perspektywę nartowania, skoro w Alpach spędza niemałą część roku. Oczywiście, że w Polsce można nauczyć się i dzieci/wnuki jeździć, choć niewątpliwie w Alpach są lepsze warunki ku temu. Nie, nie byłem z wnukami w Kasinie, choć w zeszłym sezonie z przyjemnością patrzyłem na pracę lokalnej dziewczyny instruktorki, która uczyła dwójkę dzieci zjeżdżając z nimi główną trasą. Moje dzieci np. spędzają tydzień narciarski w Polsce i tydzień w Alpach. Tak było przynajmniej w tym sezonie. W Polsce szkolenie lokalnymi instruktorami (Zieleniec, Jaworzyna Krynicka), w Alpach (Civetta i 3 Zinnen) polskimi instruktorami z klubu czy biura (Porta ski) z którymi pojechali. To szkolenie alpejskie było o tyle lepsze, że dzieci szkolono w grupach. Polscy instruktorzy. Mogły się wzajemnie podglądać i rywalizować ze sobą.
-
@bubol.T przepraszam że było tak zdawkowo...sam wiesz robota to robota a jak robota robi robotę to na inne rzeczy niż robota nie ma czasu ...ktoś mi macha z kanapy - miłe i to bardzo. Fajnie że spotkałeś się z Adrianem i Żanetą (ale dziewczyna progres zrobiła oj....oj). Livigno - Zwardoń - 0-10.
- Dzisiaj
-
Prosiłem w punktach. Czytaj ze zrozumieniem.
-
Dzionek na Ruchaczach spędzony co prawda pośród tłumów ale w wybornej kompaniji tzn. @KrzysiekK wraz z młodzieżą. Tłok straszny.. w sumie pusty tylko Padak i na bierząco stara kanapa z Padaka i górny orczyk.. na szybkiej kanapie ludzi opór. Padak Red devil
-
jak ja bym to napisał to już był by hejt to akurat przypadek bo chyba ze 3 różnych gościu w ciągu ostatnich 5 dni tylko w jednym niewielkim ośrodku alpejskim zarejestrowałem, moje dzieci stawiałem na narty 40 lat temu w Zakopanym pod Krokwią i takich wynalazków jeszcze nie było. W naszej grupie,wspólnie jeżdżących, znajomych i przyjaciół było 2 chłopaków, których mamuśka była ostrożna i stosowałe uprząż ale oni wtedy nawet nie mieli 3 lat, w kolejnym sezonie już zjeżdżali bez
-
No wiesz, tylko po co wysyłać tego samego zawodnika Jasiczek po raz piąty na olimpiadę? Ma 32 lata i ostatnie trzy występy to DNF. Nie ma młodych, rokujących? Nikogo, kuźwa nie ma więcej z nadziejami? Niech jedzie za każdym razem chociaż inny, żeby zasmakował tej olimpiady. Mógł chociaż ten Habdas pojechać, byłby chociaż w końcu inny zawodnik.
-
Tylko wiesz to Jasiczek. Klasyk.
-
Ale śnieg zniknął w oczach. Aż takie było ocieplenie? pozdro
-
Mario Mieliśmy możliwość, to wysłaliśmy zawodnika na tą imprezę, jak parę innych egzotycznych krajów. Michał Jasiczek, to z pewnością doskonały narciarz, ale umówmy się, drugoligowy zawodnik. Nie wiem co jego sztab sobie myślał i jakie miał oczekiwania, ale miejsce w szeregu trzeba znać. Szans medalowych żadnych, nie było się co łudzić, dobry wynik - wystarczyło dojechać. Nie wiem co sztab uradził, widząc że przed nim wypadło 22 zawodników. Przecież trochę kalkulacji chłodnej wystarczyło, nieco odpuścić i dojechać. Mierzyć siły na zamiary. Być może by to wystarczyło, aby zaznaczyć swoją obecność, jakimś miejscem w 3-ciej dziesiątce. A tak wyszło jak zwykle. pozdro
-
Kompletnie nie zgadzam się co do Shiffrin. Cały sezon słabo jeździła gs. Postawiła praktycznie wszystko na Sl. Jeśli będzie podkręcony 1 przejazd to załatwi wszystko w 1. Chyba że złapie tykę. bardzo mnie ciekawi Vhlova czy nie powtórzy Brignone.
-
Uważam że wielka szkoda że nie przełożyli slalomu na jutro hi bo chyba ma być lepsza pogoda. 1 przejazd straszna masakra. Szkoda zawodów. Jeszcze większa szkoda mcgratha ale wypełnił normę czyli że kończy co drugi. Miał medal złoty już w kieszeni. Ciekawe czy się pozbiera po tym. Zjechał słabo pierwsze strome skręty i powiedział sobie to teraz gaz na płaskie. I trafił pierwszą tykę wjazdową na płaskie. Głowa nie działa.
-
Pozazdrościliście mi chyba włoskiego słońca, bo dziś na Kronplatzu rano śnieg, niskie chmury i ogólnie brak widoczności. Potem trochę lepiej: Ale popołudnie już klasycznie: Pozdrówki!
-
Podobno miał iść protest o jakimś szwindlu u brathena na smarowaniu. Trener Zampy miał jakieś zastrzeżenia i chyba nietylko on. Takie ploteczki…
-
@Adam ..DUCH serdeczne dzięki za poświęcony czas. Dzięki Tobie odzyskałem radość z jazdy na nartach 🙂 Mój najlepszy wyjazd w tym sezonie - Zwardoń TOP👌I do zobaczenia niebawem...😉 @bubol.T no szkoda, że tak wyszło, ale nadrobimy to następnym razem😀 Pozdro!
-
Dotarłem. Dzięki za zaproszenie.
-
Kochani tematem nie jest jaki ma być Wasz i tylko Wasz idealny instruktor tylko doświadczenia Wasze z nauczania własnych podopiecznych. !!! Co Wy jako osoby jeżdżące robiliście aby Wasze dzieciaki załapały temat - lenistwo i nieudacznictwo nikogo nie interesuje...chyba???
-
Cze Adaś, mój młody tylko raz jeździł w szelkach, jak po 2 dniach nauki w Kozińcu pojechaliśmy do Austrii. W Bad Klein była taka mgła, że bałem się, że go zgubię, mimo iż trochę znałem ośrodek, to w tej mgle i tak nie wiedziałem, gdzie jestem zbytnio. Tylko dlatego kupiłem szelki prewencyjnie zaraz przed wyjazdem, bo jeździł na popierdółce, a Alpy to inna bajka. Tak czy siak zgubiłem go na "chwilkę" 2 dni później w pełnym słońcu 🙂. Cymbał jechał za mną i wyskoczył pod flandrami na zmuldzoną trasę. Ja byłem osrany, jak można zgubić dziecko na 200m odcinku. Na szczęście co pewien czas pojawiał się kask w muldach. W sumie raz się przydały. Już więcej ich nie założył. pozdro
-
Michał Jasiczek spędził dzisiaj 25s na trasie slalomu. To jego trzeci DNF z rzędu na olimpiadzie. Po co tacy ludzie się tam pchają? Czytałem trochę jak rodzice/trenerzy tych sportowców się kłócili pomiędzy sobą o to miejsce na olimpiadzie. Żenujące kłótnie, strasznie słaby występ.
