Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Straszne efekciarstwo, widać że dziewczyna jeździć potrafi, natomiast tu jest cała masa błędów technicznych, które trafnie opisał w swoim poście @Mitek. Przede wszystkim ta niezwykle obecnie popularna maniera, polegająca na przerzucaniu nart w drugi skręt w powietrzu, co powoduje utratę prędkości oraz płynności jazdy. Druga rzecz; trudniej widoczna na pierwszy rzut oka; rozkład obciążenia pomiędzy dolną i górną nartę - ewidentnie górna jest przeładowana. Już pierwszy prawy łuk jest niestabilny i to właśnie z tego powodu, że pojechany na górnej narcie. Drugi prawy łuk katastrofalny, widać też ewidentną asymetrię, lewe skręty wychodzą jej znacznie lepiej, choć ten ostatni... Bez komentarza.
-
Też lubię lecieć w dół,ale wszędzie mam pod górkę. Choć do lasu 7 km. Góry Sowie i okolice Wałbrzycha przecież znane z fajnych tras. Nigdy nie miałem problemu gdzie pojeździć blisko domu. Ja tam młody szczeniak jestem,bez nadwagi i lubię się zmęczyć na rowerze jeżdżąc po górkach.
-
ok. niech będzie że jesteś Cysorz Czarnogóry
-
To granda, @starbyl na Lodowcu GK 10x, ja marne pinc.
- Dzisiaj
-
Moja górka to przykład 😉 btw - tu nie ma jednej traski tylko naście 😉 część oficjalnych i część ukrytych które robimy z lokalesami. Natomiast takich miejscówek jest multum w dzisiejszych czasach. Wiesz, to jak z nartami, kazdy lubi co innego. Jeden lubi masaż prostaty robiąc 150km na szosie, inny woli lecieć w dół. Temat ebike grząski szczególnie tu na forum. Ale pogadaj z gościami którzy siedzą w górach na rowerach, szczególnie z tymi ktorzy jeżdżą na ebike, inny świat 😉 Ale - powtarzam - jeden będzie wolał analoga a inny ebike. Ja już swoich przewyższeń narobiłem w życiu, teraz wolę robić naście zjazdów więcej w dół 😉
-
ja prd. nie dosyć gwiazdor to jeszcze król. @grimson w takim razie to cysorz
-
Cze Właśnie wróciłem z kółka i tak apropos przyjemności, była babka z gościem na rolkach, ale takich szybkich, gość zapierdalał jak wściekły, szosy miękły przy nim, babka także, ale wolniej. Wyprzedziła mnie i w pewnym momencie zwolniła, myślałem że coś zgubiła, ale ruszyła dalej lecz powoli. Dojechałem ją i chwilę jechaliśmy razem. Rzuciłem do niej” niezły speed”, ona odparła” rzyganie też😀”. No co się nie robi dla przyjemności😉. pozdro
-
A aaa. Muszę do niej zadzwonić. Zrobię to jutro rano.
-
Cześć Pytam o naszych lotników, pamiętasz, miała dzwonić.... itd. Pozdro
-
Eee? Nie kumam.
-
Cześć Nie o to chodzi. Nigdy nie przygotowywałem się do żadnego Ultra (poza niezbędną minimalną logistyką). Cała idea polega na tym aby taki Ultra pojechać po prostu z marszu bo to też jest zajebista zabawa. W tym roku na przykład jeszcze nie przejechałem żadnej dłuższej wycieczki - wstyd. To zawsze jest zabawa, musieć trzeba tylko wyjść z domu. Pozdro
-
Cześć W zimie są problemy, których się nie przeskoczy: - temperatura - oblodzenie i śnieg W wypadku jednorazowej nawet długiej wycieczki można sobie z tym poradzić ale w wypadu codziennej jazdy do pracy przy 28km zmiennymi drogami niestety nie da rady. Musiałem dać dupy i jeździć samochodem. Spoko. Rower mam, dopasowany objeżdżony, niewyeksploatowany choć ma przejechane pewnie z 70000km. W każdym razie jedno koło już zmieniłem bo zaczęła felga pękać zmęczeniowo. To wszystko co mi jest potrzebne do jazdy. Ma jedną bardzo ważną zaletę - bezawaryjność. Narty - pożyczam dowolne takie jak lubię przygotowane idealnie za gorsze. A jak trzeba to mam jakieś na strychu. Absolutnie wystarczą do każdej jazdy. Rower podobny jak ze zdjęcia (Rybelek dostał w prezencie) czeka na restaurację u przyjaciela w Izerach - jeden z pierwszych modeli produkowanych w Polsce po wojnie. Ale jeździć na nim nikt z nas nie zamierza. Pozdro
-
A co Ty znowu na ultra Maraton się szykujesz , przecież rower to przyjemność,nie wyczyn ,by coś musieć.
-
Na jednej górce góra , dół 6-8 razy ,przecież to nudne. Zjazdy fajne,ale podjazdy po leśnych ścieżkach,to jak spacer po lesie tylko wysiłek mega większy,a satysfakcja wjazdu zawsze jest. Chyba za młody jestem, żeby się do elektryka przekonać,albo za starej daty😁
-
Cześć Zajmuje, chciałeś powiedzieć. To nie jest takie proste. Nie wystarczy raz w tygodniu pojechać sobie na wycieczkę. Trzeba robić 3-4 razy w tygodniu po 60-80km - to jest minimum i to w tempie. Poza tym przytyłem parę kilo i to tez trzeba ogarnąć normalnym działaniem a nie jakąś dietą cud bo nie o to chodzi żeby się katować tylko żeby było fajnie. Musi potrwać. Niestety mam już nieco inny układ pracowy niż 4 czy 5 lat temu i nie dam rady czasowo jeździć 10000-12000km rocznie. Taki czas, ale wróci lepszy. Pozdro
-
Tutaj bym polemizował. Szczególnie w kwestii jeżdżenia dość intensywnie Mtb - a szczególnie grawitacyjnie - czyli w dół. Cześć ludzi (zresztą ja też) świadomie wybierają ramy Alu - ponieważ w dół lepiej „kleją” no i tłumią drgania. Sama waga - trochę cięższa - też tutaj w jakiś sposób pomaga. Natomiast reszta to kwestia indywidualna - karbon jest ładniejszy - kształt ramy. Alu posiadają spawy i wygląda to trochę gorzej. Natomiast pisałem to nieraz - ebike to przyszłość - sam też jeśli tylko sprzedam swojego analoga to kupię ebike. W jakim celu? Głównie zjeżdżam. Na mojej miejscówce - małej górce z wielkim potencjałem - strome podjazdy - a zjazdy intensywne i krótkie. Na ebike zaliczę takich podjazdów(rund góra dół) z 6-8 w godzinę - na analogu - 2.
-
Dokładnie, podobnie jest z szosami, np. Felt advance w pełnym carbonie i mechaniczna grupą 105 (napęd 2x11), na sztywnych osiach i hydraulice da się kupić w okolicy 6-6.5 tys. Jak chcesz mieć napęd 2x12 to około 1 tys trzeba dopłacić. Dopiero na di2 kwoty przekraczaja 10 tys. W podobnych cenach i osprzetach są też rowery Fuji. Oczywiście mowa tu o nowych sprzętach. Rzecz jasna są to rowery na stockowych kołach, ale na pierwszy rower myślę, że nie ma sensu więcej wydawać, choć kto bogatemu zabroni 😀
-
Dałem wam przestrzeń żebyście się solidnie rozpędzili a nie jakieś tam 93..... przy 93 to nawet mi jeszcze slalomonki nie myszkują.... pff
-
Jak z nartami 🙂 pozdro
-
A to przepraszam Was bardzo, nie widziałem z tyłu co sie tam wyprawia. Fakt, operator zakręcił sie troszku. pozdro
-
W trójkę poszliśmy na krechę tylko my wcześniej odpuściliśmy bo operatora nie było 😉
-
Nie, nie jest mało. Ale mnie się dobry elektryk full MTB kojarzył z ceną 25000 zł. Nawet do niedawna rozważałem dla siebie zakup czegoś takiego, bo taki "rower" ma sens przy jeździe w górach (wiem coś o tym), ale juz pewnie w tym życiu nie kupię. :). Dobry full MTB (nie elektryk) na ramie aluminiowej można kupić w granicach 5000 zł, np. Ghost czy Giant czy nawet Lapierre. Wbrew pozorom marka roweru ma drugorzędne znaczenie, to też uzgodniliśmy z kumatym sprzedawca w sklepie, choć "gawiedź" o tym nie wie. 🙂 I dobrze. 🙂 A odnośnie napraw samochodu. Oczywiście taki legendarny 1.9 TDI zostałby naprawiony niedrogo w Polsce bez większych problemów, choć czasem trudno znaleźć odpowiedniego pana Kazia. W mojej KIA Sportage zepsuł się tylny napęd - wada fabryczna. W zasadzie niepotrzebny, ale te 2-3 razy w roku muszę wyjechać bardzo trudnym terenem. W serwisie zaśpiewali 10000 zł za naprawę a może i więcej. Trudno było znaleźć stosownego fachowca, bo mało kto się na tym zna. W końcu znalazłem pod Krakowem. Naprawa polegająca na regeneracji wału + sporo rozkładania i składania kosztowała 2500 zł.
-
Nie będę się rozpisywał tym razem ale dam dwa z YT drugi do przemyśleń ale w punkt z mojej perspektywy
-
Ja też koło tego. Zostałem niekwestionowanym królem Góry Kamieńsk, gdzie fajne znajomości udało się zawrzeć. Oprócz tego ciągle jedna góra Studicni, choć i na Śnieżkę się zapędziłem w tym roku. A tak klasyka: Szklarska, Czarna Góra wpadły kilka razy. Teraz już rower raczej, ale powoli niespiesznie, choć dziś go położyłem jak mi komórkowe zombi zaszło drogę, w sumie to dwa takie stwory... cóż ja byłem z tyłu i czujność rewolucyjna mnie opuściła więc mea culpa i moje ratunkowe położenie roweru, choć wolno jechałem.
