Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Dzisiaj samba 😁
- Dzisiaj
-
Tego nie widziałam więc możliwe - poszukam potem przejazdu.
-
W Beskidach leje i to srogo, a wczoraj bylo 10 stopni na plusie. Dzisiaj dzień stracony. Kolejny weekend z deszczem, a w tygodniu ładna pogoda. Jutro ma być lepiej, może nie wszystko spłynie ze stoków.
-
I znowu sypie
-
Za 150 to chyba katnet na 4 godziny jest. Nie wiem czy byś dał radę te 4 razy zjechać w tym czasie. 😄
-
To ja dopiszę jak szkoliłem/szkolono moje dzieci, dziś stare chłopy i baby. 🙂 Jeżdżą dobrze, więc metoda okazała sie skuteczna. I najważniejsze, uwielbiają narciarstwo zjazdowe i przekazują tę miłość swoim dzieciom. Syna zacząłem sam uczyć jako 4-latka. W Bukowinie Tatrzańskiej. O Białce wtedy (1984) nikt nie słyszał, ale w Bukowinie były co najmniej 2 wyciągi orczykowe. Początki były słabe, ale szybko nastąpił progres. Nie pamiętam co i jak go uczyłem. Na pewno był pług i jego pochodne, ale pod koniec tygodniowego pobytu potrafił już skręcać mieszanym stylem równoległo-oporowym, czyli z domieszką pługu. Przez kolejne lata dalej go uczyłem na wspólnych wyjazdach. Wiele z tego uczenia to była po prostu jazda za mną. Od 13-14 roku życia zapisałem go do kolejnych klubów narciarskich w Krakowie. Córka, też jako 4-latka, pierwsze "kroki" stawiała w małej francuskiej stacji narciarskiej. Od razu poszła pod opiekę pani. Rodzice mieli zakaz pokazywania sie dziecku przez cały dzień. Bardzo szybko złapała o co chodzi. Pod koniec dnia zjeżdżała w grupie maluchów czerwoną trasą i sama! wyjeżdżała wyciągiem orczykowym. Szkolenie u pani trwało 2-3 dni, potem już jeździła z nami. Przez kilka kolejnych lat starałem się ja uczyć na naszych rodzinnych wyjazdach. Np. szybko nauczyłem ją smigu, który opanowała nadzwyczaj łatwo. A w wieku bodajże 12 lat (może wcześniej, nie pamiętam dobrze), podobnie jak syn, poszła do klubu, z którym "trenowała" przez kilka lat. Kilka zdjęć z ich początków.
-
Jeśli Vonn mylą się konkurencję, to raczej już nie dowiezie. Na zjeździe myślała że ma na ręce ochraniacze i chciała zbić tyczkę. 🙂
-
Cześć Powyżej - 6 post w temacie. Wiesz Gabriku, w kwestiach szkoleniowych to są rzeczy dla mnie - i jak widać dla Ciebie - oczywiste. Ale myślę, że podkreślanie ich - zwłaszcza dla domorosłych uczących jest niezbędne. Pozdro
-
Brazylia na czele
-
Ponieważ jesteś dużym, ale dzieckiem, to nie będzie burzenie Adamowego wątku. Pierwsze zdanie, nie ma żadnego sensu dyskusji, natomiast w zielonym zdaniu, Jesteś w totalnym błędzie. Otóż każdy, nawet z najwyższym uprawnieniem trener, instruktor, uczy się cały czas i także od takich jak Ty, który uważa, że nic nie wnosi. "Świat" cały czas się zmienia. To co było 30, 20, 5 lat w tył, działo się w innych, szeroko rozumianych okolicznościach. U mnie np. "zmiany" następują średnio co 6 lat (tyle średnio prowadzi się rocznik dziecięcy) i nie ma czegoś takiego jak prawdy uniwersalne (pomijając pewne uproszczenie). W szczegółach z każdym rocznikiem, nie mówiąc o poszczególnych jednostkach, musisz postępować inaczej. Skracając, trener/instruktor (dobry) uczy się od swoich podopiecznych, w przeciwnym razie jest dobrym tylko w przeświadczeniu swojego ego. Szablony to są dobre do wycinanek Adrian. Nawet jeśli jesteś jedynym odmiennym z 1000 przypadków, to warto nauczyć się, uczyć Ciebie, bo nie wiesz czy za chwilę takich przypadków nie otrzymasz do pracy 10 z rzędu.
-
Cześć No to może taki Francuz z brodą. miła takie czerwone rękawy i rękawiczki... Pozdro
-
AI podpowiada że program dowolny jechał do: utwór "Confessa" oraz motywy z filmu "Piąty Element" (The Fifth Element), w tym specjalna aranżacja utworu "The Diva Dance" wykonywana przez kazachskiego artystę Dimasha Qudaibergena
-
A nie ten Kazach co wygrał?
-
Tak o nim mówię, Adam na imię. A Bolera niestety nie widziałam - kto jechał? Chętnie obejrzę z odtworzenia.
-
Czyżby wnusia Cię tak mocno przerosła? 😉 Tylko nie to. 😉 Najciekawsze są własnie te pobocza.
-
Cześć Jasne. I dlatego uważam, ze trzeba promować takie aspekty sportu i mówić o nich jak najwięcej. Baa.. nawet nieco idealizować bo warto, chociażby ze względów, o których napisałeś. POzdro Paweł, jeszcze parę minut...
-
Nieskromnie dodam,że na tym polega życie: stawianie sobie celów i dążenie do ich realizacji, odwaga, wola walki, podejmowane ryzyko itd to przecież nas kształtuje czy zawodowo czy w rozwoju osobistym czy w samym już sporcie nawet tym amatorskim . sorry za off ( można by również to napisać w wątku Adama ) że tego powinniśmy uczyć najmłodszych czyli nasze dzieci . Budować w nich zaangażowanie,motywację itd oczywiście jak najmniej porównań do innych ( np teksty: bo on/ona już jeździ a Ty jeszcze nie!? …) pozdro
-
Cześć Na tym polega sport, na tym polega wielkość w sporcie. I Vonn też wróci. Pozdro
-
Cześć A jeszcze chciałem zwrócić uwagę, że... wszyscy zachwycają się Vonn i jej powrotem w wieku 40 lat a nikt nie zwrócił uwagi na Sarę Schleper, która ukończyła SG w Cortinie a barwach Meksyku. Oczywiście poważną karierę w reprezentacji USA zakończyła już dawno - pewnie sporo osób pamięta przejazd w kostiumie kąpielowym. Ale przejechać tak trudny SG w czasie 5 czy 6 s gorszym od najlepszych w wieku 47 lat bez specjalnego treningu... Pozdro
-
Nie ma ktoś jakiegoś karnetu do Białki na niedzielę. Potrzebuję dosłownie dwa trzy razy podjechać a nie będę płacił przecież półtorej paczki? No najwyżej sobie podejdę... Pozdro
-
Cześć Podstawowym przekazem w nauczaniu narciarstwa - zwłaszcza dzieci - jest naśladownictwo podświadome. Jakakolwiek gadanina nie ma sensu. Osoba jeżdżąca z dziećmi musi jeździć - co najmniej - bardzo dobrze technicznie a także mieć automatyzm we wszystkich możliwych sytuacjach, które można spotkać w narciarstwie - od noszenia nart i zakładania spodni po ratowanie się w mlecznej mgle i zwiezienie kontuzjowanego młodego. Bardzo ważną rzeczą jest też kształtowanie samodzielności młodego narciarza. Niech sam wstaje po upadku, wpina narty, totalna samoobsługa od początku. Pozdro
-
Na razie nie planuje nart, żona jest spragniona innych destynacji, cieplejszych. Pewniejsza jakaś 4 dniówka w Austrii.
-
Eee tam, dzieci wyczuwają bufona... na kilometr. Wiedza jest przereklamowana. Bez empatii możesz ją sobie włożyć głęboko... w buty, będziesz wyższy. A o to tu przecież chodzi? A co do czasu, to z tego co się orientuję mamy czasoprzestrzeń. I pamiętaj, że wielkie litery w necie to krzyk... a tu chyba nie ma co pohukiwać? PS. Ja też wróciłem?
