Jump to content

Odzież narciarska o co chodzi z ich parametrami?


narciarz70
 Share

Recommended Posts

Sezon narciarski 2012/2013 dla większości z forowiczów został zakończony więc jest czas porozmawiać o odzieży narciarskiej. Jak wszyscy się orientujemy z zakupem kurtki czy spodni narciarskich nie ma najmniejszego problemu. Dostępna jest odzież bardzo tania, tania, droższa i bardzo droga. Każda z tych odzieży ma podane przez producenta parametry. Producenci prześcigają się w informowaniu nas klientów różnymi „mądrymi” nazwami swoich patentów lub rozwiązań, które zastosowali dla swoich produktów. Moje pytania są następujące? Czy rzeczywiście jest ważne jakie parametry ma odzież? Co te wszystkie parametry w danej odzieży oferują użytkownikowi?
Link to comment
Share on other sites

Czy rzeczywiście jest ważne jakie parametry ma odzież?

Właśnie w tym sezonie zacząłem w to powątpiewać... Po latach wymieniania ciuchów z "dobrych" na "lepsze" udało mi się w tym sezonie dobić do moim zdaniem "górnej półki" - bielizna i skarpety x-bionic, kurtka cloudveil na gore i spodnie salomon też na gore. I jakoś nie widzę oszałamiającej różnicy między w/w zestawem, a tym w czym jeździłem 5, 10 czy 15 lat temu (włączając w to wełniany sweter, ortalionową kurtkę i piankowe spodnie)... Cudów nie ma, a markowa odzież okazała się pozbawiona jakichkolwiek magicznych właściwości o których trąbią producenci. Jest tak jak było dawniej - jak jest bardzo zimno to po prostu marznę, jak gorąco to się pocę... Regulowanie oddychalności i ciepłoty zapewniają mi nie tyle wspaniałe parametry ciuchów, ale zwykłe suwaki - dokładnie tak samo jak dawniej. Jedyny ukłon mogę wykonać w stronę bielizny x-bionic - nie wiem z czego oni ją robią i jaki sposób, ale fakt faktem, że bielizna ta działa dokładnie w taki sposób jak zostało to opisane na jej opakowaniu (z funkcją grzania w plecy na wyciągu włącznie) Pozdrawiam
Link to comment
Share on other sites

1. Narciarz zjazdowy. Podstawa to prawidłowy dobór ciuchów - na pograniczu niedogrzania. Gdy narciarz się nie poci nie ma problemu z wilgocią. Precyzyjne "doregulowanie" to oprócz wspomnianych przez sese suwaków, kominiarka, maska, czapka, drugie rękawiczki i ewentualnie wymienna trzecia warstwa (jestem zdecydowanym zwolennikiem dwóch). Kurtka i spodnie to dość lekki SS pod spód bielizna. Jak robi się zimno to dogrzewam głowę i ręce. Dodatkowe ciuchy zajmują bardzo mało miejsca - kominiarkę mam w roli szalika, lekkie rękawice w kieszeni, czapkę (i lekką trzecią warstwę) w plecaku, jest jeszcze kaptur. Większym problemem jest regulacja temperatury dolnej partii ciała (a szczególnie stóp). Jeśli chodzi o spodnie to wszyłem dodatkowe ocieplenie na kolana (tylko z przodu) a stopy dogrzewam poruszając palcami. 2. Skitury, skialpinizm. Ponieważ w górach przebywam czasem (jako narciarz skiturowy) kilkanaście godzin dziennie (nocnie) przez tydzień i w temperaturach od -20 do + 25 stopni C to zagadnienie sensownego zestawienia ciuchów (razem z awaryjnymi) uważam za rzecz niezwykle ważną. Plecak zapewnia tutaj bezpieczeństwo - w porównaniu z pkt 1. różnice są następujące warstwa zewnętrzna (noszona tylko podczas silnego wiatru i mrozu lub deszczu) to ultralekka kurtka z eVentu (której byłoby mi szkoda na zwykłe narty), spodnie "trekingowe" z nylonu wzmacniane kevlarem i bluza rowerowa to podstawowy zestaw (czyli jedna warstwa!). W plecaku - sweter puchowy, kalesony, grube rękawice i ogrzewacze chemiczne do stóp, spodnie zewnętrzne - grubsze i z membraną. Pod ręką wspomniane wyżej "drobiazgi dogrzewające". 3. Odpowiadając na tytułowe pytanie. Nadbudowa i bełkot marketingowy producentów ciuchów jest dokładnie taki sam jak np producentów nart. O ile jednak takie bądź inne narty nie mają zasadniczego wpływu na jazdę (bo zjadę wszędzie na wszystkim podobnie) to źle dobrane ciuchy decydują o naszym bezpieczeństwie (oczywiście nie dotyczy to narciarza wyciągowego). Obiektywnie rzecz biorąc uważam, że jest nieporównywalnie większy postęp w "ciuchologii" jak w nartach - gdzie wymyślono w ciągu 20 lat jedynie zmiany geometryczne (reszta to nawet regres). pozdro Wiesiek
Link to comment
Share on other sites

Witam. Wypowiem się na temat ubioru, ale dotyczy to tylko narciarza trasowo-wyciągowego bo takim jestem. Jeżeli o mnie chodzi, to coraz mniejszą wagę przykładam do „jakości” stroju. Moim zdaniem tak jak z nartami, tak z odzieżą dochodzimy do absurdu. Czasami mam wrażenie, że jak nie wydam >2000 na strój to praktycznie nie mogę jeździć na nartach. No nie da się:rolleyes:;) A tak na poważnie, to w temperaturach od 0 do -20 jeżdżę w koszulce i kalesonach (falke 200zł za kpl.), polarze100 za 99zł, w spodniach Iguany za 150zł i kurtce za 250zł nawet nie wiem jakiej. Rękawiczki jakiś Reusch ale też takie do 100zł (i tak się targają). Jeszcze nie udało mi się zmarznąć ani przemoknąć, jeżeli już to za ciepło, wtedy polarek idzie do plecaka z video. Wiosną przy temperaturze dobrze na plusie, mam zestaw koszulka (to samo falke), spodnie w których chadzam po górach latem za ca 80zł i kurtce z softshell-a za 200zł. Tu zdarza się, że przemoknie, ale jakoś mnie to nie przeszkadza. I to w zasadzie wszystko w temacie. Moim skromnym zdaniem, zbyt wielką wagę zaczynamy przywiązywać do sprzętu. Rozumiem, że wygoda jest ważna, ale czy to jest wykładnikiem dobrego narciarstwa? Odpowiadając na pytanie kneisslpolska, to dla mnie parametry odzieży nie mają zupełnie znaczenia. Jedyny Gore-tex jaki posiadam znajduje się w butach po nartach. Takie były:D Zresztą czy w stroju z Kjus-a, Dascente-a czy kogo tam jeszcze będę lepiej jeździł? Mnie to nie "jara". Bawią mnie co prawda pytania typu "Czy na narty lepiej kurtkę z membraną 20000/20000 czy 30000/30000?", ale to zostawiam z reguły tylko dla siebie. Pozdrawiam
Link to comment
Share on other sites

1. Narciarz zjazdowy. Podstawa to prawidłowy dobór ciuchów - na pograniczu niedogrzania.

No niestety w moim przypadku zupełnie się to nie sprawdza. Ja bardzo marznę i jednocześnie bardzo łatwo się pocę. Pomijam już że gdybym w góry się ubrał jak opisujesz w drugim podpunkcie to bym już tam został :). Moim zdaniem sprawa ubioru jest tak indywidualna że trudno tu tworzyć jakieś ścisłe reguły. A co do tego że zaczyna się tworzyć rodzaj wręcz fetyszyzmu ubraniowego, który w moim odczuciu zabija istotę aktywności czy to na nartach czy górskiej to tzw. święta prawda i podpisuję się pod tym obiema rękami :).
Link to comment
Share on other sites

Moim zdaniem zasadnicza, wręcz rewolucyjna różnica jest pomiędzy bawełnianym podkoszulkiem i flanelową koszulą, a dowolną bielizną termoaktywną. Jak jeździłem w bawełnie, to po przyjściu z nart mogłem bieliznę i koszulę wyżymać. A kompletnie mokra była już po pierwszym kwadransie jazdy. Bielizna termoaktywna, nawet po ostrym zjeździe czy podejściu, po chwili, no może po paru minutach jest zupełnie sucha. Za to w bieliźnie termoaktywnej nie bardzo wyczuwam różnicę pomiędzy tanią 4F, a drogą Craft. Jedna i druga jest równie skuteczna. W 3 warstwie za to windstopper jest o 2 klasy lepszy w odprowadzaniu potu, ochronie od wiatru, nieprzemakalności - oczywiście nie w ulewę, od podróby ( - co niestety okazało się dopiero w czasie użytkowania :D.) TNF. Tadek
Link to comment
Share on other sites

Cześć

Moim zdaniem zasadnicza, wręcz rewolucyjna różnica jest pomiędzy bawełnianym podkoszulkiem i flanelową koszulą, a dowolną bielizną termoaktywną. Jak jeździłem w bawełnie, to po przyjściu z nart mogłem bieliznę i koszulę wyżymać. A kompletnie mokra była już po pierwszym kwadransie jazdy. Bielizna termoaktywna, nawet po ostrym zjeździe czy podejściu, po chwili, no może po paru minutach jest zupełnie sucha. Za to w bieliźnie termoaktywnej nie bardzo wyczuwam różnicę pomiędzy tanią 4F, a drogą Craft. Jedna i druga jest równie skuteczna. W 3 warstwie za to windstopper jest o 2 klasy lepszy w odprowadzaniu potu, ochronie od wiatru, nieprzemakalności - oczywiście nie w ulewę, od podróby ( - co niestety okazało się dopiero w czasie użytkowania :D.) TNF. Tadek

ja wyczuwam róznicę. Mam, między innymi, Crafta (nie wiedziałem, że to wyższa pólka cenowa) i pomimo stosownej dbalości o higienę wali niemiłosiernie. Różnica zawsze wyczuwalna. :) Pozdrowienia

Użytkownik Mitek edytował ten post 29 kwiecień 2013 - 13:49

Link to comment
Share on other sites

Cześć ja wyczuwam róznicę. Mam, między innymi, Crafta (nie wiedziałem, że to wyższa pólka cenowa i pomimo stosownej dbalości o higienę wali niemiłosiernie. Różnica zawsze wyczuwalna. :)

(z jakiej odległości? ;) ) racje ma tez Gąska- jest to bardzo osobnicze.... ja nie marznę, mało sie pocę, wiec wymagań duzych nie mam... Zresztą jak pamietam to koszula ze sweterkiem też mi nigdy nie przeszkadzała. Jednak przyznaję, że wygoda nieco grubszej koszulki termo, uzywanej jako jedyna warstwa pod kurtke jest niezaprzeczalna - od -20 do +10 bez problemów. A kurtka? Mam coś noname, wygladam w niej jak w worku, ale jest baaaardzo wygodna, w dodatku ma 8 GŁEBOKICH kieszeni co jest nieosiągalne w przymierzanych ostatnio modelach.;) Bedzie szkoda jak całkiem sie rozleci..... Znacznie bardziej krytyczne są dla mnie ubiory rowerowe w temp 10-20 st i deszczu....

Użytkownik mig12345 edytował ten post 29 kwiecień 2013 - 15:22

Link to comment
Share on other sites

Sezon narciarski 2012/2013 dla większości z forowiczów został zakończony więc jest czas porozmawiać o odzieży narciarskiej. Jak wszyscy się orientujemy z zakupem kurtki czy spodni narciarskich nie ma najmniejszego problemu. Dostępna jest odzież bardzo tania, tania, droższa i bardzo droga. Każda z tych odzieży ma podane przez producenta parametry. Producenci prześcigają się w informowaniu nas klientów różnymi „mądrymi” nazwami swoich patentów lub rozwiązań, które zastosowali dla swoich produktów. Moje pytania są następujące? Czy rzeczywiście jest ważne jakie parametry ma odzież? Co te wszystkie parametry w danej odzieży oferują użytkownikowi?

jezeli przegladniesz to forum, to znajdziesz moje wypowiedzi nt w/w odziezy. jezeli ktoss twierdzi, ze bawelne jest rownie dobra, to ja glosu nie zabieram ale, powaznie, nowoczesne "ubranie sie' jest to wspolgranie wszystkich wartsw. jak w lancuchu, o ostatecznej jakosci nie stanowi ta najlepsza czesc, ale najgorsza. i problem w tym,zeby ta "najgorsza" byla doskonala. i tak, bez sensu jest wydawac mase forsy na kurtke, ktora bedzie miala "ociepline" - bo ta warstwa zmienia oddychalnosc. bez sensu tez wydawac grube pieniadze na dobra kurtke, jezeli pierwsza i druga warstwa jest do d.....y niestety, to troche kosztuje, bo od razu nie da sie trafic z potrzebami. no i oczywiscie trzeba miec kilka pierwszych warstw, co najniej 2 drugie. co do trzeciej (kurtka) to od dawna uzywam ss typu 4 wg mojej klasyfikacji ,a w plecaku mam jednowarstwowy gore-tex czyli pac-lite. czasami uzywam 3-layer gore-tez, gdy spodziewam sie b trudnych warunkow. co do dolu - gore tex, a pod spod albo boxery oddychalne , albo 3/4 kalesony - b cienkie lub grubsze w zal od temp..... i jak zawsze - wszystko zalezy od potrzeb i mozliwosci
Link to comment
Share on other sites

Dla mnie istotą ubiorów termoaktywnych jest ich lekkość, a jednocześnie trzymanie ciepła ciała w czasie aktywności. Komfort jest nieporównywalny ze starymi technologiami :-) Ubrania są znacznie lżejsze, mniej się ich zakłada, a w czasie ruchu trzymają ciepło generowane przez ciało, dzięki czemu nie marznę. Kiedy idę na wyciąg, to jest mi troszkę zimno, ale najmniejszy ruch (rozgrzewka, zjazd) powoduje już odczucie ciepła. W tym roku drogą eksperymentów doszedłem do optymalnego zestawu: średniogruba bielizna (np. HiMountain) + lekka kurtka membranowa z małym ociepleniem (JMP). Wystarcza do -1-2C. Jeśli mi było zimno (wiatr, mniejsza temperatura), to dokładałem cienką koszulkę (letnia od biegania) albo drugą bieliznę ciepłą - krótki rękaw. Przy mniej niż -5C stosuję też zestaw 3-warstwowy: cienka koszulka biegowa/bielizna, polar 50 (np. 4F) lub bluza biegowa, kurtka. W ramach tych zestawów stosuje się też odsuwanie zamków, puszczanie powietrza przez wywietrzniki, ale to są dla mnie tylko dodatki do sedna rzeczy. Musiałem się psychicznie przełamać aby w zimie założyć pod kurtkę tylko 1 bieliznę, ale to rzeczywiście działa.
Link to comment
Share on other sites

Jeśli o mnie chodzi to na nartach mam zarówno ciuchy z półki chyba górnej (Vist, GOLDWIN) średniej (Rossignol, Fischer, Volkl, O'neill, Scott(?) ) i niższej (Luhta, Falcon, Active, Bergson, Result). Spostrzeżenia mam następujące: Medale otrzymują: Spodnie Fischer Energy na Dermizax EV. Nie wiem, na ile to zasługa samego dermizaxu, a na ile mega jakości wykonania, ale spodnie są rewelacyjnej oddychalności, nie przepuszczają grama wody, są wygodne, świetnie skrojone a zarazem ciepłe. Komfort cieplny akurat taki, jakiego zawsze potrzebuję. Czy jest -15, czy -2 stopnie. Kurtka Active z Makro. Model chyba summit 7. Na mrozie REWELACYJNA, wodoodporność ekstra, oddychalność mogłaby być trochę lepsza. Ale jak na kurtkę a 170zł to jestem nią zachwycona, i nie powiem - kilka razy wzbudziła zazdrość u trzęsących się z zimna współnartujących... Rękawice O'neill - producent nie piał z zachwytem nad ich parametrami ani właściwościami. A one okazały się niedocenionym dzieckiem producenta. Za 76zł (przecenione z 249zł).Sprawdziły się w baaaardzo mokrych i ciepłych warunkach (nie pociły się dłonie), i na 18 stopniowym mrozie. Spodnie Scott na Gore-tex. Podczas gdy Sese miał nogawki mokre do połowy łydek ja cieszyłam się widokiem odbijających się od spodni kropelek wody. Sucho i przewiewnie. Zaskakująco dobrze. Reszta ciuchów mogłabym powiedzieć wprost, że po prostu d*** nie urywa, i tak samo dobrze jeździ mi się w nienarciarskiej Luhcie jak i w narciarskim sofcie Volkla. Spodnie Rossignola są takie same w odczuciu jak spodnie od Falkona. Plecy mam tak samo mokre czy mam na sobie Vista czy kurtkę Scotta, czy Active. Jedyny ciuch, i właśnie ta różnica, za którą naprawdę warto zapłacić to bielizna X-bionic (energy acumulator). Z tymi ciuchami jest trochę jak z garniturem - co z tego, że marynarka to 100% wełny, skoro podszewka to 100% poliester... Czasem jakość ciuchów aż bije w oczy i to się sprawdza (spodnie fischer), a czasem jest to tylko pobożne życzenie producenta i kilka chwytliwych napisów na metce... Mam w szafie zarówno olśniewające odkrycia, jak i wielkie zawody. Ale to chyba jak każdy tutaj...?

Cześć ja wyczuwam róznicę. Mam, między innymi, Crafta (nie wiedziałem, że to wyższa pólka cenowa) i pomimo stosownej dbalości o higienę wali niemiłosiernie. Różnica zawsze wyczuwalna. :) Pozdrowienia

Myniu myniu to cacy, ale pranko się samo nie zrobi... ;) hehehee Mitek, ile lat ma ta Twoja żółta kurtka?
Link to comment
Share on other sites

Cześć

Myniu myniu to cacy, ale pranko się samo nie zrobi... ;) hehehee Mitek, ile lat ma ta Twoja żółta kurtka?

He he pranie się robi codzinnie i co z tego?? :) Żółta kurtka.... napewno więcej niż 12 i spisuje się znakomicie ale zdecydowanym laureatem jest pomarańczowy polar. Klasyczny Noname przywieziony mi w prezencie przez przyjaciela ze stanów jakieś 15 lat temu. Zachowuje się od nowości niezmiennie, chreoni nawet przed deszczem nigdy się w nim nie zgrzałem itd. Najlepszy ciuch jaki mialem w życiu! Pozdro
Link to comment
Share on other sites

Dla mnie istotą ubiorów termoaktywnych jest ich lekkość, a jednocześnie trzymanie ciepła ciała w czasie aktywności. Komfort jest nieporównywalny ze starymi technologiami :-) Ubrania są znacznie lżejsze, mniej się ich zakłada, a w czasie ruchu trzymają ciepło generowane przez ciało, dzięki czemu nie marznę. Kiedy idę na wyciąg, to jest mi troszkę zimno, ale najmniejszy ruch (rozgrzewka, zjazd) powoduje już odczucie ciepła. W tym roku drogą eksperymentów doszedłem do optymalnego zestawu: średniogruba bielizna (np. HiMountain) + lekka kurtka membranowa z małym ociepleniem (JMP). Wystarcza do -1-2C. Jeśli mi było zimno (wiatr, mniejsza temperatura), to dokładałem cienką koszulkę (letnia od biegania) albo drugą bieliznę ciepłą - krótki rękaw. Przy mniej niż -5C stosuję też zestaw 3-warstwowy: cienka koszulka biegowa/bielizna, polar 50 (np. 4F) lub bluza biegowa, kurtka. W ramach tych zestawów stosuje się też odsuwanie zamków, puszczanie powietrza przez wywietrzniki, ale to są dla mnie tylko dodatki do sedna rzeczy. Musiałem się psychicznie przełamać aby w zimie założyć pod kurtkę tylko 1 bieliznę, ale to rzeczywiście działa.

Mitek - sprawdz moze na metce jednak jest "The Name"?? wiem, ze wszysscy chwala x-bionix (moze ze wgledu na to, ze duzo zaplacili). ja, mimo, ze z pewnych wzgledow powinienem, nie jest zachwycony....... skarpety x-b................ OK, ale tylko OK, a nie super - za bardzo "pozlobiona" powierzchnia odciska sie na skorze.... wg tego co sprawdzilem, pierwsze warstwy robione prze patagonia, maja zdecydowana przewage nad reszta. z ciuchow popularnych na polskim rynku, falke jest OK...... BTW, pare rzeczy 1/ pamietajmy, ze kieszenie w nowoczesnych "shell'ach" maja tez funkcje...wywietrznika - czesto traci sie cieplo przez niedomkniete kieszenie i na odwrot - wzmaga sie wentylacje poprzez ich otwarcie 2/ sam material to jeszcze nie wszystko - odpowiednie zamki, design,rozmieszczenie kieszeni, ksztalt i funkcjonlanosc kaptura itp itd sa tak samo wazne 3/ w dziale "mieszania" roznych warstw - pamietajmy, ze niektore warstwy drugie nadaja sie jako pierwsza.. np w b zimne dnie zakladam lekka warstwe 2 jako 1, a na to zasadnicza warstwe 2.........
Link to comment
Share on other sites

Cześć

Mitek - sprawdz moze na metce jednak jest "The Name"?? ........

Źle się wyraziłem: powinno być: Dla mnie jest "no name" a obecnie jest całkowiecie no name bo metki ma zupełnie nieczytelne. Z pewnością jest to jakościowo znakomita taknina ponieważ prze tyle lat uzywana bardzo intensywnie i wielokrotnie prana bez zwracania uwagi na jakieś zasady nie zmieniłą swojej struktury i nie przyjęła żadnych plam nawet ze smaru i oleju. Wiem tylko, że jest produkcji francuskiej a jedynym znakiem jest duża literka A na suwaku, i tyle. Ma chyba z 15 lat i jest najlepszym ciuchem jaki miałem kiedykolwiek. Pozdrowienia
Link to comment
Share on other sites

Z doświadczenia nie tyle narciarskiego (które jest bardzo nikłe), co turystycznego: jeśli chodzi o warstwę zewnętrzną, to jak najbardziej warto kupować odzież na znanych, działających membranach, czyli m.in. Gore, eVent, Dermizaksy. Jeśli zaś ma to być membrana, o której wiadomo tylko tyle, że na metce jest napisane np. x0,000/y0,000, to na taki ciuch nie ma sensu wydawać zbyt grubej kasy, nawet jeśli miałoby na nim pisać "Louis Vuitton", bo bardzo możliwe, że podobnie sprawdzi się podgumowana kurtka czy spodnie z Lidla.

Spodnie na Dermizax + małe ocieplenie Thinsulate, wg producenta parametry 20000/20000 - nie mam uwag, najlepsze spodnie membranowe jakie kiedykolwiek miałem, oddychają, ciepłe przy -20C, niepocące się przy +5C. Spodnie Softshell membrana Aquatech 3000 - nogi wilgotne już przy małej aktywności przy +5C (w dermizax nigdy tak mi się nie zdarzyło). Sednem jest jakość membrany, niekoniecznie jej parametry. Często jednak dobra membrana idzie w parze z wysokimi parametrami.
Link to comment
Share on other sites

Cześc Czytając temat rzuca się w oczy jeden, oczywisty a nie dla wszystkich zrozumiały wniosek - WIEDZA. Zwróćcie uwage na post Mario na przykład. Sam parmetr jest NICZYM. To samo dotyczy zresztą nart. Jest tu parę osób, które operują parametrami jak z rękawa nie rozumiejąc ich ani nawet nie próbując zrozumieć!. Taka prawda jak przy wszystkich skomplikowanych, technicznych elementach naszego życia. Fajnie, że są goście, którzy sie na tym znają i potrafią doradzić. Otworzyc oczy na fakt, że sam parametr jest niczym jeżeli sie nie wie z czym go powiązać. Dzięki Pozdrowienia
Link to comment
Share on other sites

Moje doświadczenie z odzieżą narciarską jest dosyć spore i jak sięgam pamięcią przy zakupie spodni, kurtki, bielizny nigdy nie patrzyłem na parametry. Dla mnie najważniejsze jest czy dana odzież mi się podoba i jest odpowiednio dopasowana do mojej budowy ciała. Potem przyglądam się wykonaniu (rodzaj szwów, zastosowanych zamków itd.). Następnie bardzo dokładnie przyglądam się praktyczności danej odzieży w przypadku np. kurtki ważna dla mnie jest ilość kieszeni oraz gdzie się znajdują. Na końcu oglądam cenę a logo na odzieży jest dla mnie bez znaczenia. Wychodzę z założenia, że im mniej znane logo tym odzież mniej oklepana i lepsza dla mnie.
Link to comment
Share on other sites

Podobnie jak 90% rodziców ubiera swe dzieci nieadekwatnie do pogody, kolokwialnie pisząc "przegrzewa" je, tak również dość znacząca liczba narciarzy dobiera ubranie, nieadekwatnie do warunków pogodowych. Oczywiście jest to po części pochodną lansowanych przez producentów parametrów, których wartości wcale nie przekładają się wprost na komfort. Na stoku często widuję narciarzy, którzy ubrani są jakby mieli zdobywać Mont Blanc, pomimo, że pogoda w żaden sposób tego nie wymaga. Tutaj w pełni się zgadzam z klasyfikacją przedstawioną przez Jana, zestaw bielizna termoaktywna + warstwa termiczna (jako opcja, na zimniejsze dni) + warstwa wierzchnia a`la softshell sprawdzają się w 95% przypadków, na na pozostałe 5% sytuacji to można mieć nawet ortalion (dla wymagających hardshell). Reasumując, żadna hiper-technologia, tudzież super wysokie wartości parametrów nie pomogą, jeżeli zachowawczo (a nuż się ochłodzi, a nuż będzie wiać, a nuż będzie padać) dobierzemy ubranie do warunków.
Link to comment
Share on other sites

Tutaj w pełni się zgadzam z klasyfikacją przedstawioną przez Jana, zestaw bielizna termoaktywna + warstwa termiczna (jako opcja, na zimniejsze dni) + warstwa wierzchnia a`la softshell sprawdzają się w 95% przypadków, na na pozostałe 5% sytuacji to można mieć nawet ortalion (dla wymagających hardshell).

z ciekawości, do jakich temperatur wystarcza Wam taki zestaw ? "zestaw bielizna termoaktywna + warstwa wierzchnia a`la softshell " Ja w takim czymś jestem w stanie wytrzymać tylko powyżej 5C na zjazdówkach, albo powyżej 0C na biegówkach (tak około). Poniżej 5C lepiej się czuję w kurtce z mały ociepleniem, w SS bym zamarzł na wyciągu.
Link to comment
Share on other sites

z ciekawości, do jakich temperatur wystarcza Wam taki zestaw ? "zestaw bielizna termoaktywna + warstwa wierzchnia a`la softshell " Ja w takim czymś jestem w stanie wytrzymać tylko powyżej 5C na zjazdówkach, albo powyżej 0C na biegówkach (tak około). Poniżej 5C lepiej się czuję w kurtce z mały ociepleniem, w SS bym zamarzł na wyciągu.

Ja dokladam do tego bardzo lekką bluzeczke jako drugą warstwę pod ss i spokojnie w minusach wyrabiam.
Link to comment
Share on other sites

z ciekawości, do jakich temperatur wystarcza Wam taki zestaw ? "zestaw bielizna termoaktywna + warstwa wierzchnia a`la softshell "

Tutaj nie ma uniwersalnej odpowiedzi, każdy ma inną termikę, inaczej odczuwa dyskomfort cieplny. Ponadto 0 st. C w słonecznym, bezwietrznym dniu daje zupełnie inne odczucie niż 0 st. C w dzień wietrzny i pochmurny. Znaczenie ma także czy się jeździ gondolą czy krzesłem itd. Osobiście poniżej "odczuwalnego" 0 st. C zakładam już warstwę termiczną.
Link to comment
Share on other sites

im droższe tym lepsze ;)

Są dziedziny w których się to w miarę sprawdza np. sprzęt audio, video natomiast w ciuchach jest dużo mydlenia oczu markami, projektantami etc. Nie jest trudno trafić na coś bardzo drogiego i bardzo do ******;):).

Tutaj nie ma uniwersalnej odpowiedzi, każdy ma inną termikę, inaczej odczuwa dyskomfort cieplny.

Otóż to. Nie ma innej metody jak próbować na sobie :).

Użytkownik jark edytował ten post 01 maj 2013 - 16:07 usuniety wulgaryzm

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...