Skocz do zawartości

Dlaczego kierowca to zabójca


MarioJ

Rekomendowane odpowiedzi

9 godzin temu, MarioJ napisał:

Idź najpierw siebie skarz na karę śmierci i będzie jednego pachołka mniej. 

Przepis już złamałeś to możesz.

Poproś Wiedźmina to wykona wyrok.

 

Najsampierw naucz się j.polskiego.

Wiem, że to trudne. Mimo to trzymam kciuki i życzę powodzenia.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Szkoda że nie możecie po prostu się na wzajem ignorować i nie podpuszczać . O szacunku nawet już nie wspomnę bo to nierealne życzenie. A chyba wszyscy macie rodziny i na ich miejscu nie byłbym dumny. 

Grimson sory, Twoja Córka pewnie niebawem będzie chciała zdawać na prawko. Czy myślisz , że ani razu nie zdarzy jej się popełnić jak każdemu człowiekowi jakiegoś błędu na drodze? Bo według Twojej teorii myślę , że szybko byś ją uśmiercił. Tak samo ja już od 2016 bym nie żył bo spowodowałem wypadek a o setkach nieumyślnych wykroczeń nie wspomnę. Bo jeśli tylko się droczysz w tym temacie to moim zdaniem jest to nieodpowiedni temat.

Miłego weekendu dla Wszystkich.

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, AdrianW napisał:

Tak samo ja już od 2016 bym nie żył bo spowodowałem wypadek a o setkach nieumyślnych wykroczeń nie wspomnę.

no to niezły pirat drogowy z Ciebie jest (ile lat masz prawo jazdy ?) , ja mam od równych 50 lat i jeszcze żadnego wypadku nie spowodowałem a wykroczeń to max kilka w roku, najczęściej minimalne przekroczenia prędkości lub czasu parkowania, w tym roku po raz pierwszy ukarano mnie za czerwone światło (policjant uznał że za wcześnie ruszyłem)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

8 godzin temu, brachol napisał:

Mitek, ja jednak pozostanę z nadzieją, że każdy może zmienić swoje postępowanie, oczywiście jak tego chce.

pozdro

Cześć

Nie mam takiej nadziei w pewnych wypadkach ponieważ sprawdziłem sprawę, że tak powiem, "w praniu". Pewnych zachowań, twierdzeń, postaw po prostu nie potrafię zaakceptować i pozostaje mi się odciąć. Niestety - i tu wychodzi moja słabość - nie zawsze daję radę zachować stoicyzm.

Trzymaj się

PS. Dzisiaj Francja pokrywająca się z meczem o 3 miejsce w piłce. Widzę, że śledzisz siatkę więc może masz jakąś koncepcję skąd taka słabość Francuzów, bo ja nie widziałem ich żadnego meczu i nie wiem co tak się dzieje?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

6 godzin temu, Jan napisał:

no to niezły pirat drogowy z Ciebie jest (ile lat masz prawo jazdy ?) , ja mam od równych 50 lat i jeszcze żadnego wypadku nie spowodowałem a wykroczeń to max kilka w roku

Toś wyjątkiem jest. Ja mam prawko od ponad 50 lat i miałem dwa poważne wypadki i kilka mniejszych "incydentów". W obu tych poważnych wypadkach moja wina wg. policji (wtedy milicji) i policja francuskiej, bo ten drugi wypadek miał miejsce we Francji, była zerowa. A ja swoje wiem i poczuwam się do winy w dużym stopniu. Mandatów w sumie w życiu niewiele zapłaciłem.

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, a_senior napisał:

Toś wyjątkiem jest. Ja mam prawko od ponad 50 lat i miałem dwa poważne wypadki i kilka mniejszych "incydentów". W obu tych poważnych wypadkach moja wina wg. policji (wtedy milicji) i policja francuskiej, bo ten drugi wypadek miał miejsce we Francji, była zerowa. A ja swoje wiem i poczuwam się do winy w dużym stopniu. Mandatów w sumie w życiu niewiele zapłaciłem.

Cześć

Z wielkim szacunkiem podchodzę do Twojej wypowiedzi bo dopatrywanie się swojej winy w takiej sytuacji świadczy o Twojej wyjątkowości - chciałem opisać cechy ale wiesz o co chodzi i tym co wiedzą nie trzeba definiować.

Szacun!

Pozdro

Edytowane przez Mitek
  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

43 minuty temu, a_senior napisał:

Toś wyjątkiem jest. Ja mam prawko od ponad 50 lat i miałem dwa poważne wypadki i kilka mniejszych "incydentów". W obu tych poważnych wypadkach moja wina wg. policji (wtedy milicji) i policja francuskiej, bo ten drugi wypadek miał miejsce we Francji, była zerowa. A ja swoje wiem i poczuwam się do winy w dużym stopniu. Mandatów w sumie w życiu niewiele zapłaciłem.

Andrzejku, ja odebrałem starszej Pani zdrowie, miała połamane nogi od kolan w dół ☹️ Nie pamiętam jak to się stało, mało pamiętam z tego dnia, jechałem rano do pracy, 1 marzec, pamiętam tylko jak wyjeżdżałem z domu i że temp pokazywało 0 stopni. Stwierdzili że wyprzedzałem na łuku i to moja wina. Bardzo możliwe że tak było. Niedawno dowiedziałem się w którym miejscu to było bo przez ładnych parę lat myślałem że to w innym miejscu. Jakiś tir mi w głowie świta. Wyciągali mnie z auta. Na szczęście ta poszkodowana Pani mi wybaczyła i jej rodzina też ale muszę z tą traumą żyć, czasu nie cofnę niestety 😞

Także trochę mnie w środku ściska jak czytam niektóre dyrdymały w tym wątku. Tyle tu ode mnie. Przerzucam się niedługo na temat MŚ. 

Zdrówka Endriu

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

18 minut temu, Mitek napisał:

Z wielkim szacunkiem odchodzę do Twojej wypowiedzi bo dopatrywanie się swojej winy w takiej sytuacji świadczy o Twojej wyjątkowości

Raczej o zdrowym rozsądku. 🙂 Opiszę ten pierwszy wypadek, choć może już to robiłem. Rok 1984, wracam garbuskiem z rodziną (żona + 4 letni syn + siostra lekarz) z mojej górskiej Szczawy. Niedziela, wczesne popołudnie. W miejscowości Lubomierz, blisko Szczawy, napotykam na ludzi wychodzących po mszy z kościoła. Jadę dość wolno. Po obu stronach drogi sporo ludzi. Nagle z prawej strony wyskakuje 4-letnia dziewczynka i przebiega przez drogą do babci, którą zobaczyła. Nic mogę zrobić by jej nie najechać. Skręcam w lewo i hamuję, ale i tak solidnie uderzam ją. Dostała w główkę prawym reflektorem. Pęka szybka reflektora i to zapewne ratuje ją przed poważniejszymi skutkami. Dziewczynka jest przytomna choć mocno zakrwawiona. Przyjeżdża milicja, pogotowie. Biorą mnie za badanie krwi. Czysto, choć poprzedniego dnia sporo piłem tutejszej śliwowicy. Ale młoda wątroba szybko dała sobie rade z przeróbka alkoholu. 🙂 Zabrano mi dowód.

Po kilku dniach przjeżdżam na komisariat w Mszanie Dolnej. Oddają dowód i oświadczają, że zachowałem się wzorowo w tej sytuacji. Wina dziewczynki, a raczej jej rodziców, którzy nie dopilnowali dziecka. Owiedzam rodziców dziewczynki. Wszystko OK. Został niewielki guz na czole.

A dlaczego sądzę, że moja wina była całkiem spora? Napisałem, że jechałem wolno. Może 40km/h. Na pewno poniżej przepisowej 50. Tyle że w tej sytuacji, gdy jadę w szpalerze ludzi, powinienem jechać 10, no może 20 km/h. Nie więcej! 

  • Like 3
  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

15 minut temu, AdrianW napisał:

Na szczęście ta poszkodowana Pani mi wybaczyła i jej rodzina też ale muszę z tą traumą żyć, czasu nie cofnę niestety

Nie cofniesz. I nie warto myśleć o tym w kategoriach mogłem zrobic inaczej, lepiej. Ja po tym opisanym wypadku z dziewczynką przez pół roku miałem kłopoty ze snem. Gdybym, nie daj Boże, zabił to dziecko, miałbym przesr... do końca życia.

  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

15 minut temu, a_senior napisał:

Raczej o zdrowym rozsądku. 🙂 Opiszę ten pierwszy wypadek, choć może już to robiłem. Rok 1984, wracam garbuskiem z rodziną (żona + 4 letni syn + siostra lekarz) z mojej górskiej Szczawy. Niedziela, wczesne popołudnie. W miejscowości Lubomierz, blisko Szczawy, napotykam na ludzi wychodzących po mszy z kościoła. Jadę dość wolno. Po obu stronach drogi sporo ludzi. Nagle z prawej strony wyskakuje 4-letnia dziewczynka i przebiega przez drogą do babci, którą zobaczyła. Nic mogę zrobić by jej nie najechać. Skręcam w lewo i hamuję, ale i tak solidnie uderzam ją. Dostała w główkę prawym reflektorem. Pęka szybka reflektora i to zapewne ratuje ją przed poważniejszymi skutkami. Dziewczynka jest przytomna choć mocno zakrwawiona. Przyjeżdża milicja, pogotowie. Biorą mnie za badanie krwi. Czysto, choć poprzedniego dnia sporo piłem tutejszej śliwowicy. Ale młoda wątroba szybko dała sobie rade z przeróbka alkoholu. 🙂 Zabrano mi dowód.

Po kilku dniach przjeżdżam na komisariat w Mszanie Dolnej. Oddają dowód i oświadczają, że zachowałem się wzorowo w tej sytuacji. Wina dziewczynki, a raczej jej rodziców, którzy nie dopilnowali dziecka. Owiedzam rodziców dziewczynki. Wszystko OK. Został niewielki guz na czole.

A dlaczego sądzę, że moja wina była całkiem spora? Napisałem, że jechałem wolno. Może 40km/h. Na pewno poniżej przepisowej 50. Tyle że w tej sytuacji, gdy jadę w szpalerze ludzi, powinienem jechać 10, no może 20 km/h. Nie więcej! 

do tej pory miałem dwie sytuacje za kierownicą, kiedy percepcja zwolniła jak w filmie Matrix do filmu poklatkowego w zwolnionym tempie:

1. niecały rok po kupieniu pierwszego w życiu samochodu, VW Golf III 1.8 benzyna. Jadę dzielnie z bratem, siedzi po mojej prawej stronie, po moim mieście. Jadę główną, dojeżdżam do skrzyżowania, z prawej strony wolno do skrzyżowania dojeżdża osobówka kierowana przez faceta. Gość patrzy się na mnie, i zamiast hamować, dał gaz, chcąc jadąc prosto. Ja na takie dictum szybka ocena skrzyżowania: lewa strona pusta, zaraz za skrzyżowaniem puste przejście dla pieszych. Mocne odbicie kierownicą w lewo, potem szybki powrót w prawo. Wszystko się działo w dziesiątych częściach sekundy. Jak mijałem faceta na minimetry, to tylko czekałem, aż usłyszę huk zderzenia. Nic się takiego nie stało, udało mi się bezpiecznie wrócić na mój pas. Zatrzymałem się, włączyłem awaryjne, wyszedłem z auta. Facet zrobił to samo, był blady. Oba auta całe na szczęście.

2. jakieś 2 lata po tej przygodzie jadę dzielnie VW Passat B5 2.5 TDI V6 główną w moim mieście. Dojeżdżam do skrzyżowania, z prawej widzę że jedzie VW Golf III, gość mimo że jest na podporządkowanej, to jedzie bez hamowani, ułamek sekundy później już wiedziałem, że będzie grubo. Jak już czułem, że będzie strzał, to tylko tak celowałem, żeby nie przydzwonić w miejsce, gdzie siedział kierowca. Uderzyłem w Golfa tylne lewe koło. Skutek? w Passacie spadł cały przód, lampy powiedziały papa, zderzak na ziemi. W Golfie wgniecenie mojej dłoni na nadkolu. Okazało się, że jechał w Golfie młody chłopak z sąsiedniego miasta, nie patrzył na znaki.

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Mitek napisał:

Cześć

Nie mam takiej nadziei w pewnych wypadkach ponieważ sprawdziłem sprawę, że tak powiem, "w praniu". Pewnych zachowań, twierdzeń, postaw po prostu nie potrafię zaakceptować i pozostaje mi się odciąć. Niestety - i tu wychodzi moja słabość - nie zawsze daję radę zachować stoicyzm.

Trzymaj się

PS. Dzisiaj Francja pokrywająca się z meczem o 3 miejsce w piłce. Widzę, że śledzisz siatkę więc może masz jakąś koncepcję skąd taka słabość Francuzów, bo ja nie widziałem ich żadnego meczu i nie wiem co tak się dzieje?

Cześć

Mitek, o Francuzach nic nie wiem, też ostatnio nie widziałem żadnego meczu z ich udziałem. Zaraz zobaczymy jak będzie. Trzeba będzie się jakoś podzielić.

pozdro

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

50 minut temu, a_senior napisał:

Raczej o zdrowym rozsądku. 🙂 Opiszę ten pierwszy wypadek, choć może już to robiłem. Rok 1984, wracam garbuskiem z rodziną (żona + 4 letni syn + siostra lekarz) z mojej górskiej Szczawy. Niedziela, wczesne popołudnie. W miejscowości Lubomierz, blisko Szczawy, napotykam na ludzi wychodzących po mszy z kościoła. Jadę dość wolno. Po obu stronach drogi sporo ludzi. Nagle z prawej strony wyskakuje 4-letnia dziewczynka i przebiega przez drogą do babci, którą zobaczyła. Nic mogę zrobić by jej nie najechać. Skręcam w lewo i hamuję, ale i tak solidnie uderzam ją. Dostała w główkę prawym reflektorem. Pęka szybka reflektora i to zapewne ratuje ją przed poważniejszymi skutkami. Dziewczynka jest przytomna choć mocno zakrwawiona. Przyjeżdża milicja, pogotowie. Biorą mnie za badanie krwi. Czysto, choć poprzedniego dnia sporo piłem tutejszej śliwowicy. Ale młoda wątroba szybko dała sobie rade z przeróbka alkoholu. 🙂 Zabrano mi dowód.

Po kilku dniach przjeżdżam na komisariat w Mszanie Dolnej. Oddają dowód i oświadczają, że zachowałem się wzorowo w tej sytuacji. Wina dziewczynki, a raczej jej rodziców, którzy nie dopilnowali dziecka. Owiedzam rodziców dziewczynki. Wszystko OK. Został niewielki guz na czole.

A dlaczego sądzę, że moja wina była całkiem spora? Napisałem, że jechałem wolno. Może 40km/h. Na pewno poniżej przepisowej 50. Tyle że w tej sytuacji, gdy jadę w szpalerze ludzi, powinienem jechać 10, no może 20 km/h. Nie więcej! 

Cześć

No niestety Twoja analiza jest słuszna. W szpalerze ludzi jedzie mniej więcej ich prędkością. Nie znam gości, którzy po mszy wychodzą i walą sprintem poboczem z prędkością rekordzisty świata. 😉

Fajnie, że nic się nie stało i tego się trzymajmy.

Pozdro Andrzeju.

Mecz oglądaj bo to będzie fajny mecz - już jest.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

tu miałem ciekawą sytuację w moim mieście w 2017 roku. bus bez kierowcy stacza się z podporządkowanej i wjeżdża mi pod maskę. 

skończyło się na wciśnięciu hamulca do końca, odpalenia ABS, i zatrzymaniem pół metra od busika. w pierwszej chwii myślałem że kierowca zasłabł i leży w kabinie, jak podszedłem do auta to nikogo tam nie było 😁

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...