Jump to content

Kaem

Members
  • Posts

    1,169
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kaem

  1. Będę nad tym pracować, Jeszcze raz dziękuję!
  2. Ted i Ivanhoe , gratuluję postów - świetnie piszecie, relacje są doskonałe i wyczerpujące!! Dorzucę garść informacji ze stycznia br. Pojechaliśmy w 8 osób (2 rodziny) w region Lungau w terminie 21 - 28 stycznia br. W grupie: 4 dorosłych jeżdżących na zróżnicowanym poziomie, 3x młodzież 17 lat + 1 x młodzież 15 lat, w tym jedna 17-latka pierwszy raz na nartach ( od zera). tą osoba zajmował się podczas całego pobytu jeden z dorosłych osobników. Mieszkanie: 2 apartamenty w Begoriach (satelita Mautendofru) w bardzo sympatycznym standarcie. Cena za 7 noclegów + 6-dniowy skipas Lungau (bez Obertauren): 3 osoby (2 dorosłych + 1 junior): 875 €, 5 osób (2 dorosłych, 2 x junior + 1 dziecko): 1155 €. Dojazd na stoki: do przystanku skibusu ok. 300 m ( z górki - na nartach). Do Grossecka- ok. 7 minut, do Ainecka - to samo, do Fanninbergu - ok. 30 min. Wg mojego subiektywnego odczucia , najciekawszym ośrodkiem był Aineck. Już kapitalna trasa pod dolnym krzesłem dobrze rozgrzewa, a później możliwości są tylko większe: kombinacja czerwonych z samej góry ( z powrotem do na dół), świetna czerwona z góry do Katschberghohe, pozwalająca i na prędkośc i na fun, dość przerażająca w górnym odcinku czarna w stronę Katschbergu (ale tak szeroka, że kompensuje nastromienie!), zaś opisywana wyżej A1 to perełka ... (zgoda , że ostatnia ścianka jest wyraźnie ciemnego koloru). Aha, obecnie wjazd na górę to krzesło (jak wcześniej ) z samego dołu, później trzeba się przesiąść do GONDOLI, z niej zjechać kawałkiem czerwonej (najszybciej się ,,deformującej'') w prawo w dół i wsiadamy w ostatnią gondolę, która wywozi nas na samą górę. Grosseck absolutnie OK, ale mielismy pecha penetrując ten ośrodek (duży opad śniegu) i być może dlatego nie dzierży palmy pierwszeństwa. Fajna czerwona od gondoli na dół (z kilkom trudniejszymi ściankami), lajtowa z samej góry do gondoli, natomiast trasy ze Spreiecka nie były dla mnie specjalnie atrakcyjne, może ze względu na dużą ilość słabo jeżdżących, ewidentnie znaleźli się w niewłaściwym miejscu. Za wymagającą uważam czerwoną trasę zaczynającą się przy NOWEJ GONDOLI, wywożącej narciarzy z St. Margherite. Długa, z wieloma ściankami, licznymi zakrętami, jest co jechać. Ośrodkiem najprzyjaźniejszym grupom o mocno zróżnicowanym potencjale narciarskim jest kameralny Fanninberg. Coś koło 30 km tras , z dominacją przesympatycznych niebieskich . Jest kilka fajnych czerwonych i coś czarnego, z reguły pozostawionego bez ratrakowania. Świetna komunikacja pomiędzy trasami i dwoma krzesłami, fajne plenery, przygotowanie tras bez zarzutu - szczerze polecam grupom z przewagę mało zaawansowanych (wybierając Fanninberg jako styację główną warto poszukać miejscówek w Mariapfarr). Na Katschim nie zdołalismy pojeździć ze względu na okoliczności pogodowo - organizacyjne. Szkoda. Pojechalismy w okresie przedferyjnym dla Niemiec, Austrii, Holandii itp. Na stokach naprawdę niewiele osób (dominowali Niemcy i zapewne Austriacy, sporo Polaków i Holendrów , trochę Czechów , Słoweńców, Duńczyków i Belgów, można było na okrągło z lewej do prawej i odwrotnie jeździć.. Infrastruktura garmażeryjna dobra, ceny umiarkowane: kawa ok. 2,5 €, nalewka gulaszowa z pieczywem ok. 4,5 €, solidne i obfite dania typu sznycel wiedeński z frytami i surówkami , kiełbasa z frutkami i zieleniną lub fajne dania kuchni regionalnej to wydatek ok. 7 - 10 €. Dojazd: jechaliśmy z okolic Bolesławca - w sobotę 21 stycznia ok. połdnia przejazd 50 km w rejonie Monachium zajął nas 3 godziny, w drugą stronę ( z Austrii) chyba bractwo jechało jeszcze wolniej. Tankowanie w tej okolicy - kolejka na ok,. 20 minut, kolejka do toalety - to samo. W drodze powrotnej pojechałem za Salzburgiem drogami lokalnymi i wbiłem się w autostradę w okolicach Regensburga- oszczędnośc 2 godzin i lajtowa droga. Autochtoni w Mautendofrie (ok. 2500 osó mili, życzliwi. Intrastruktura umiarkowana: 1 market a la Lidl, 1 piekarnia, 1 rzeźnik, świetna informacja turystyczna z życzliwą angloniemiecką obasługą, poczta w sklepie z pamiątkami, sporo knajpek i pensjonatów, klimatycznie. Chleb stosunkowo drogi - najtańszy kosztował bodaj 2,35 €. Nadto: 4 salony samochodowe (Toyota, Audi , VW, Skoda). Ciekawa forteczka z XIII w., warta krótkiego spaceru. Moje ogólne wrażenie bardzo pozytywne. Być może znów się tam wybierzemy - przecież nie jeździliśmy na Katschbergu!
  3. Tom, moim zdaniem Fredowski wykorzystał ten film po to, aby sprowokować dyskusję o prawidłach jazdy na krawędziach. W moim rozumieniu, równie dobrze mógłby to być film innego narciarza /narciarki. Jeśli są w tym podteksty personalne, to byłoby nieprzyjemne - mam nadzieje , że tak nie jest. Niemniej każdy z nas decydując się na zamieszczenie jakiegokolwiek WŁASNEGO filmu w sieci ,,z automatu'' może spodziewać się osądu jego zawartości - bez względu na to , czego dotyczy. Z kolei zamieszczanie filmów sugerujących w treści, że występuja w nim osoby, które w rzeczywistości nie są tam obecne - to poważne nadużycie zaufania innych forumowiczów. Pzdr,
  4. Nie Ty jeden czekasz , Metaal.... Chyba że to deklaracje bez pokrycia . Dla mnie jedyna szansa w tym, że nie osiągnąłem amatorskiego wysokiego poziomu jazdy... a diabli wiedzą zresztą czy to sznasa, czy próby osiągniecia tegoż to zbyt znaczne ryzyko. Pzdr,
  5. Urośnie i dojdzie do poprawnych odruchów. Motoryka się zmieni i kijki zaczną byc rzeczywiscie potrzebne. Bedzie dobrze, luzik. Ważne że fajnie Mała jeździ!!!! Pzdr,
  6. Nikt nie mąci, Jadnakowoż śledzenie logiki wpisu POLESZAM mnie do trykania łbem o scianę hotelowego aprtamentu doprowadziło . Centralnie. Jednak jazda na naturszczyka jest łatwiejsza. Pzdr,
  7. oświadczam uroczyscie , że jestem ambitnym tudzież nawiedzonym, złodym stażem a niekoniecznie wiekiem adeptem narciarstwa. w posty wczytuję się z niezwykłym skupieniem tudzież namaszczeniem. Czasami jednakowoż przerosty formy nad treścią przybierają kształt dramofarsy albo cuś w tej podobie, gdyż kumnąć nic a nic nie jestem w stanie . w związku z powyzszym popieram Freda w całej i wiekszej jeszcze znacznie rozciągłości. Pzdr,
  8. Qrde .... no z tymi płetwami to muszę przemysleć dogłębniej
  9. Noe zaskakuję z tym Gardenii postem o podatku ...... było o niebezpiecznych sytuacjach i to jest bardzo wazne. ze są podatki -wiem. Sie od nich nie ucieknie. jak pisze Radcom - VAT sie nazywa. W innych krajach często inaczej (vide: France = TVA), ale też jest i go płacimy. a moze to miało byc śmieszne, te npost Gardenii (zwłaszcza o butach), bo inaczej to nijak sie w ten wątek nie wpisuje. Radcom masz rację co do (często - quasi) kultury na naszych stokach. Ta bolączka jeszcze długo będzie u nas obecna , bo za mało trudniejszych / stromych górek jest w zasięgu, aby oszołomów szybciutko na ziemię sprowadzić. Niestety. Ja natomiast zawsze mam w kieszeniach czekoladę gorzką, chusteczki higieniczne oraz parę groszy i polisę - obym jej nie musiał nigdy wykorzystać!! Pzdr serdeczne
  10. masz znakiem tego lepszą pozycję nad nartami - zrównoważoną, skoro Cię nie wywaliło. To najlepszy miernik postępu. I tak trzymać!!! Pzdr
  11. Ok radcom... ja nie szukam celów do ustrzelenia, taki bardziej pacyfista jestem. Frajdy na białym zyczę . Pzdr, Marek
  12. A ja uważam że NIE TYLKO wykwalifikowany instruktor. Myślę także , że do pewnego etapu - w przypadku kreatywnego ,,kursanta'' - możliwa jest nauka metodą samokształcenia na stoku (do ok. poziomu 4) - to wynika z mojego własnego doświadczenia. Jest to także subiektywna opinia. A z tymi papierami a PZN czy MEN-u to niepotrzebnie wyjeżdżasz ... po co ? Jątrzyć ? Pzdr, Marek
  13. wichert, sam zakup kijków nie wystarczy. Skoro masz już nawyki z jazdy bez kijków, to warto, żeby ktoś z zacieciem pedagogicznym podpowiedział Ci jak się ich używa. Gdy wjedziesz na strome, przyda się jak nic, piszę to z własnego doświadczenia.
  14. Nie pozostaje nic innego, jak wyraźnie oddzielić znaczenie pojęć ,,jazda carvingova'' i ,,jazda na krawędziach''. Tertium non datur, jak mawiają na Węgrzech.
  15. Komuż to Fred tak paskudnie życzysz hihihihi???? A propos ,,courve sportive'' to przetłumaczyłbym to raczej jako : zakręt -> skręt sportowy. Jazda jest efektywna, nadto umożliwia szybką zmianę prędkosci i kierunku. Mnie pasuje. Unaocznia przewagę narciarzy z doświadczeniem ze starszej szkoły wobec np. mnie - od poczatku na nartach mocno taliowanych. Mnie trudniej nauczyć się christiany i NWN jak krawędzi. Pzdr,
  16. Czytając posty Fredowskiego (szacun) odnosze wrażenie, że do okreslenia ,,jazda na krawędziach'' ma On podejście dość ortodoksyjne. Tzn. jak najkrótszy czas przejścia ze skrętu w skręt ze zminimalizowaniem momentu pozostawania na płaskiej narcie, bez odciążania sylwetki. Tu jest inaczej. W tym znaczeniu z pewnością nie jest to w pełnym znaczeniu jazda na krawędziach. Poza tym, jest to fajna i płynna jazda pozwalajaca zjechać także trudniejsze stoki. A dla mnie efektywność jest najważniejsza. Pzdr,
  17. Hihi ...na ogół u nich ,,dobre'' oznacza, że jest nadzieja na niezniszczenie ślizgów , nie mylić z dobrze zrobioną trasą. Zresztą to FIS, więc nie zawsze musi tam być cacy. Pzdr,
  18. Pewnie że się mylę hihi. Temat jest ciekawy. Pzdr. Marek
  19. Ja byłem w listopadzie 2011, na naradzie zawodowej. Miasto mi się podobało. Pzdr,
  20. Po mojemu, to taka moda nastała .... Salomon, Fischet i moektórzy inni producenci piszą o nartach, które mają 2, 3 czy może więcej nawet (rde hihi) radiusów. Pamiętam że kilka lat temu bodaj Stoeckli (??) miał nartę z 2 krawędziami , osadzonymi odpowoednio ,,niżej'' i ,,wyżej''. Sie nie przyjęło i tyle. Obecne narty są reklamowane jako ,,wielopromienne'' ze względu na zróżnicowaną (ponoć) sztywność poszczególnych ,,sekcji'' , generalnie przody są nieco miększe a tyły sztywniejsze. Jeśli dodamy do tego Rocker, to galimatias jest totalny. Ja tam po swojemu myślę, że trzeba to spróbować objeździć osobiście, bo tylko wtedy dowiem się , czy te wynalazki są dla mnie. Pozdro serdeczne , Marek
  21. Alvaro, w uzupełnieniu postu Mitka - troszeczkę materiału ,,quasifilmowego'' z objaśnieniami znajdziesz na stronie: szkolacarcingu.pl Moja uwaga: jeśli nie wczytasz się i nie spróbujesz wykonywać ćwiczeń naprawdę jak fanatyk, to nauka potrwa (niepotrzebnie) dłużej aniżeli powinna. Sam jestem ,,netowym'' samoukiem krawędzi i wiem, co piszę. Bez restrykcyjnego pilnowania postawy i położenia nart wzgledem ciała zmiana techniki będzie zapewne trwała długo a efekty nie będą Cię satysfakcjonować. Powodzenia i konsekwencji!! I udanego sezonu! Pzdr, Marek
  22. Qrde ... przestań Ictus bo mnie wygina na lewą stronę ...
  23. Znaczy Falken że koło południa przyjechałeś. Ot wsio. Bywam tam kilkakrotnie w sezinie od 6 lat. Będąc na miejscu przed 8.30 nie ma kłopotu. Pzdr
  24. Super to napisałaś!! Do przemuśleń przed wyborem ubezpieczyciela i jego oferty. Stanowczo, bo jadę z żoną i synem, Dzięki!!
×
×
  • Create New...