-
Liczba zawartości
17 583 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
266
Zawartość dodana przez Mitek
-
Cześć Mnie możesz wrzucać co chcesz, byle szczerze. Spoko. Most północny... no raczej go nie czuję/czułem nigdy, podobnie jak np Spacerowa. Jestem tam w stanie podjechać powyżej 20km/h bez problemu. W jeździe normalnej po mieście - do pracy, rodziców, po urzędach jeżdżę z prędkością przelotową w okolicach 30km/h na dość twardym obrocie. Traktuję to jako trening siłowy - może to głupota, nie wiem - bo nienawidzę siłowni i nikt mnie nie zmusi do jakichś ćwiczeń a jazda sprawia mi przyjemność wielką. Ty chyba gdzieś tam mieszkasz sądząc z terenów o których piszesz. Choć ciężko mi wyobrazić sobie co Ty tak naprawdę robisz... wiesz: góry na kajaku, łabędzie na drodze. Ja mieszkam przy węźle Marsa więc raczej mnie ściąga na południe coby w miasto się nie pchać ale muszę to zmienić bo już moimi rejonami rzygam. Pozdrowienia
-
Cześć No i w tym problem. Dziś specjalnie wziąłem Garmina, żeby sprawdzić prędkość na podjeździe i w ogóle zapomniałem że go mam. Myślę, że na "osiągi" - jeżeli podjazd ma określoną długość i przewyższeniem - wpływa sporo zmiennych: profil, jakość nawierzchni, wiatr, przejechane do tej pory km, w jaki sposób przejechane itd. Generalnie na krótkich podjazdach jak zrzucam z największej tarczy z przodu to już mi wstyd ale czasami trzeba. Powyżej 10% to już jest walka i nigdy nie maiłem okazji jechać takiego podjazdu długo - odcinki po 100-300 metrów może to max. Mało jeździłem na południu ale spor po górach świętokrzyskich i np na Łysicę od Św Katarzyny nie byliśmy w stanie wjechać, targanie roweru było na sporych odcinkach. Powiem Ci, że podjazdu to ja się żadnego nie boję ale zjazdów się boję jak cholera. Jeździłem kiedyś z gościem w moim wieku jeżdżącym w maratonach MTB podobno dobrym. Na podjazdach zyskiwał niewiele ale na zjazdach po prostu znikał. Pozdrowienia
-
Cześć Wcale się nie cieszę, dlaczego? Zawody to co innego. Idzie się na zabicie z założenia, trasa znana, wszystko właściwie zaplanowane i nie zostawiasz rezerw. Chcąc nie chcąc to forum sportowe i rozmawiamy o sportach a tu element rywalizacji jest nieodłącznym elementem działania. Zaraz będę jechał do pracy i zobaczę przed sobą kogoś na rowerze to będę musiał go dojść - taka zabawa. Pozfdrowienia
-
Cześć Uuuu to słabiutko... Pozdrowienia
-
Cześć To o czym piszesz jest bardzo ważne w kwestii zmęczenia i skuteczności jazdy. Myślę, że ważną rzeczą jest też odpowiednia rozgrzewka. Ja jestem typowym harpaganem i od razu jak wsiądę na rower to "napadam". To poważny błąd, który staram się eliminować. Sam czuję, że dopiero po przejechaniu 10-15 km organizm jest odpowiednio rozgrzany do szybszej jazdy. Na podjazdach staram się jechać twardo bo - tak jak piszesz - chodzi o to żeby poczuć jazdę - inaczej nie ma sensu. Obserwując na przykład takie Giro widać jak różną taktykę jazdy i przyzwyczajenia kolarzy. Taki Froom czy Roglic na przykład jadą młynkiem tam gdzie reszta jedzie na dość twardym obrocie. Zresztą patrząc na to co robią Ci ludzie nie jestem sobie w ogóle w stanie wyobrazić jak to jest możliwe. Takie Mortirolo na 17 etapie to ponad 10 km jazdy ze średnim nachyleniem ponad 10% a max prawie 20%. Pamiętam jak swego czasu był etap przez Stelvio. Z przekroju wynikało, ze goście muszą jechać prze 80 km cały czas pod górę a końcówka to prawie 25 km ze średnim nachyleniem 7%. To jest po prostu jakiś kosmos! Agrykola ma 600m i max nachylenie 6%. Polecam stronę www.altimetr.pl jakby ktoś nie wiedział, że takie coś jest. Pozdrowienia
-
Cześć Po pierwsze... nie znoszę takich wymysłów - ale to moja sprawa. Co do przepisów to obserwując co się "na mieście" dzieje po prostu nie nadążamy z tworzeniem ram, nie mamy nawet koncepcji. Po co stworzono ścieżki? Myślę, że po to żeby było wygodniej i bezpieczniej. Obecnie przy natłoku innych pojazdów na ścieżkach przestają spełniać te funkcje. Można postąpić według Jurkowych wskazań i uwolnić ten ruch. Zakłada to jednak - zgodzisz się Jurek - myślenie, instynkt samozachowawczy i minimum empatii wszystkich korzystających. Stwierdzam, że tego typu podejście jest niemożliwe. Całą ekipę trzeba po prostu wziąć za mordę i sprowadzić do parteru ograniczeniami i zakazami bo się pozabijają - g. mnie to obchodzi - albo kogoś - i to już mnie obchodzi. Stosując taki libertarianistyczny sposób myślenia powinienem akceptować pojawiające się na ścieżkach rowerowych skutery, motocykle i samochody bo mają dobry skrót - np. pod mostem Siekierkowskim - kto jeździ ten wie. Dla pojazdów napędzanych silnikami są drogi i tyle. Pozdrowienia
-
Jesteś jednak takim idiotą, że aż boli!
-
Cześć Dzisiaj jeździłem po mieście na rowerze w tym cały lewy brzeg wzdłuż Wisły. Zamknięcie bulwarów było klasycznym ruchem zapobiegawczym - lepiej zamknąć niż wyławiać z Wisły pijanych. Zagrożenia zero ale siły zaangażowane spore. Ludzie i tak sobie spacerują albo jeżdżą na rowerach, choć z racji deszczowej pogody niewiele osób - i niech tak będzie jak najdłużej. Pozdrowienia PS Swoją drogą Moruniek zdjęcia zaprezentowane prze niejakiego Chrisa to klasyczny przykład solidnej manipulacji. Jakbym tu nie mieszkał też bym się nabrał, że Warszawa prawie już pod wodą. I tego typu manipulacja nami teraz rządzi.
-
Cześć Dzisiaj obserwowałem stan wody jadąc do pracy. Z prawej strony oparł się o wał. Z lewej - po południu zobaczę. Piękna siła natury przez rzekę w takim stanie przemawia. Biedna woda trochę śmiecia zbierze. Policjanci marzną bez sensu na mostach. Pozdrowienia
-
Nieuzasadniona panika. Pozdrowienia
-
Cześć OK. "Była okazja..." - absolutnie zrozumiałe dla mnie. Powaga. Wiesz sam nie przywiązuję wagi do sprzętu - obecny samochód kupiłem nawet nim nie jeżdżąc, , rower bo był tani i ładny a narty to już w ogóle z przypadku. Myślę, że nie ma odwrotu od elektryki, choć - jak celowo napisałem - to pojazdy. Pozdrowienia
-
Cześć Podpiera się bo inaczej by upadł. Pozdro
-
Cześć Robert, jak zapewne zauważyłeś "subtelność", nie jest moja mocną stroną. Pozdrowienia
-
Cześć A Ty coś się tak napiął??? Jakbym chciał się czymkolwiek chwalić to bym pisał relacje z każdego wyjazdu ze zdjęciami, śladami itd. Ciszę się tym, że przełamałem pewną granicę i chciałem się tym podzielić z kolegą - wszystko. Też niestety czasami muszę autem - takie życie. Piszę ostatnio jeden post na parę dni a i tak opierdol. Weź się wyluzuj stary. Serdecznie pozdrawiam i życzę, żebyś samochód trafił idealny.
-
Cześć Znam przynajmniej 10 osób, które bez problemu w takich warunkach tak pojadą, parę z nich jest z forum. Po prostu umieją jeździć. Pozdrowienia
-
Cześć Co do Niro itd... i w ogóle o samochodach (przepraszam, pojazdach ) się nie wypowiadam bo się nie znam ale mówię Ci Mario - nie wiem jak we Wrocławiu - ale u mnie takie odcinki miejskie jeżdżę na rowerze i zajmuje to czas porównywalny z jazdą samochodem a "ekologiczność" tego rozwiązania nie podlega dyskusji. Dni w które pogoda nie pozwala jechać na rowerze jest naprawdę niewiele. Polecam. Pozdrowienia
-
Cześć Pursuit 700 to bardzo dobra narta ale kupowanie jej -10 do wzrostu chyba nie jest idealnym doborem. Pozdrowienia
-
Cześć A ja mogę powiedzieć, że w 100% rozumiem Veterana i ... na tym skończę bo nie chcę nikogo obrazić. Pozdrowienia
-
Cześć Ja bym nie był taki ufny, że to coś da. Pozdrowienia
-
Cześć No ja też się tak staram. Liwa nas zmogła - nie przepłynęliśmy całej rzeki w zakładanym czasie. Ilość przeszkód była tak duża, że to było chyba U10. Filmik z pewnością już był bo to było chyba z 10 lat temu. To jest na odcinku do Kamieńca - praktycznie niespływalny o czym przekonaliśmy się po 11 godzinach walki gdy zabrakło wody w ogóle. Mam wrażenie, że to są rzeki (zwłaszcza płynięte na wiosnę), których na ciężko zrobić się nie da w jakimś rozsądnym czasie. Bywały przeszkody, których pokonanie wymagało częściowego wypakowania i podniesienia kajaka na wysokość półtora metra i przepchnięcia przez otwór między konarami padłych drzew a wszystko na głębokiej wodzie w terenie bagiennym. I to jest właśnie najfajniejsza zabawa. Pozdrowienia
-
Cześć A sama Osa czy sąsiednia Liwa... tak wygląda pływanie w obszarze źródłowym Liwy na przykład: Pozdro
-
Cześć Jak czytam temat to jakbym słuchał 17 letniego Kacpra. Pozdro
-
A po co ma próbować??? Pozdro
-
Cześć Z pewnością będziesz się dobrze bawił,czego niniejszym życzę. Pozdrowienia
-
Cześć No właśnie to powinno być dla Ciebie oczywiste jak zaczynasz doradzać. A jak już pytasz... zależy od kobiety - gabarytów - ale jak myślimy o dziewczynie jak żona pytającego to problemów nie powinna mieć (jeżeli rzeczywiście jeździ jak opisał czyli na poziomie instruktorskim) żadnych. Jazda będzie trochę kanciasta. Tylko, że taki dobór jest absolutnie bez sensu. Lepiej po prostu GS a nie za długa SL. Pozdro
