Skocz do zawartości

Mitek

Members
  • Liczba zawartości

    17 650
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    266

Zawartość dodana przez Mitek

  1. Cześć Nie do końca rozumiem. Lola zaczyna się przy górnej stacji II sekcji starych krzeseł. Dalej leci granią opadają na NW do górnej stacji szybkiej kanapy - ten odcinek uważasz za najciekawszy? Pozdro
  2. Mitek

    Les 2 Alpes (Fr.)

    Cześć Nie wiem kogo zatrudniono ale w turystyce tak bywa, że czasami trzeba się posługiwać językami innymi niż narodowy grupy czy narodowy kraju w którym się jest zwłaszcza jeżeli w rejonach górskich pracuje się w ubezpieczeniach czy w sektorze medycznym. Zgadza się - pilot powinien znać język i układy na miejscu mieć a małym palcu ale czasami to nie jest takie proste - prowadziłem wyjazdy zagraniczne ze 20 lat to wiem i mogę powiedzieć tylko jedno - od pewnego czasu pilnowałem aby być na etacie ściśle odpowiedzialnym za organizację szkolenia narciarskiego i sprawy na stoku a wszelkie sprawy organizacyjne były w gestii pilota - bo to jest wyjątkowo przejebana robota (taki rym). Na stoku - gdzie by nie było - jesteś u siebie i ze służbami zawsze się dogadasz bo też są na nartach. Po "cywilnemu" - często inna bajka. Pozdro PS A co do spraw językowych (mój kierunek to akurat włoski) to kumpel, z którym jeździłem na wiele wyjazdów opracował pewien patent, który we Włoszech pracował perfekcyjnie otóż: Pobrał dosłownie parę lekcji włoskiego u rodowitego Włocha w czasie, których nauczył się perfekcyjnie kilkunastu charakterystycznych zwrotów używanych w kłótniach, przekleństw i klasycznych mocnych wiązanek gdzie słowo "putana" było delikatnym wstępem. Gdy dochodziło do jakiejś scysji czy problemów i Włosi zaczynali podnosić głos - wiecie jacy Oni są z tymi krzykami i gadulstwem (osobiście Włochów uwielbiam) - koleś wykrzykiwał interlokutorowi bogatą wiązankę w twarz czystą włoszczyzną. Działało zawsze idealnie. Od razu była szacun, uśmiech z obu stron, pełne zrozumienie i chęć do działania.
  3. Mitek

    Les 2 Alpes (Fr.)

    Czyli jesteś anonimowym europejczykiem a kolega pisze o obsłudze grup z Polski.
  4. Mitek

    Les 2 Alpes (Fr.)

    Ja nie wiem. W życiu nie byłem we Francji i raczej nie będę. Rozumiem, że jeździsz tam z polskim paszportem, z polskim biurem podróży, samochodem na polskiej rejestracji, mówisz po polsku itd... Pozdro
  5. Mitek

    Les 2 Alpes (Fr.)

    Cześć Kolega tylko nie wyjaśnił, że jeździ tam jako Niemiec. Pozdro
  6. Cześć Co ci się nie podoba Nikon, przecież to przepiękna nartostrada z długą historią i taka... przyjazna. Pozdro
  7. Cześć No to jak ruszyła z Puchatkiem to już jadę po narty. Pozdro
  8. Cześć A "Kraj... planowanie itd." - to nie kod? Jak chcesz to dam Ci namiar serwis, dobry serwis - priv jakby co. Piela - słuszna rada Nikona - lepszego nie znam. Pozdro
  9. Cześć Ooo przepraszam. Z trasy zjeżdżałem bardzo często. Zresztą (wybacz ale możesz tych czasów nie pamiętać) intensywnie jeździłem, czy też uczyłem się jeździć w czasach gdy ratraki były rzadkością w ich używanie jeszcze większą. Najpierw zajmowałem się jazdą po muldach. Miałem nawet specjalne narty Blizzarda na muldy. Nazywały się Hot Dog Extreme. Balet był później i sprawiał dużo radości, tym bardziej, że na muldach dość szybko się załatwiłem na cacy kolanowo i miałem z tym spokój. 🙂 Pozdro
  10. Cześć No właśnie. znam przynajmniej parę osób, które w moim rozumieniu o poprawnej technice jazdy pojęcie mają nikłe ale... Mają to w d... e i po prostu dużo jeżdżą przez co objeżdżeniem nadrabiają z nawiązką brak czystości śladu czy lekką "kanciastość jazdy". Nie wyglądają idealnie ale w dowolnym GS kładą mi parę sekund a jak się trafi próg czy hopa to nie hamują w panice tylko lecą te 8-10 metrów i jadą dalej. A na pytania o angulacje, separacje, odpowiadają - nadążysz za mną? I nie jest to jazda na pałę tylko szybkość pewność i pełna kontrola. Pozdro
  11. Cześć Niestety ale zazwyczaj na KK nie szkolą najlepsi instruktorzy w szkołach, a szkoda. Ja to Ci Piotrek powiem tak - uwzględniając wieloletnią historię moich szkoleń i obecne spojrzenie wstecz - to... jazda sportowa to powinno być 70-80% szkolenia. To jest element, który przenosi narciarza na inny poziom. Zawsze mi wytykasz jazdę zachowawczą i mało dynamiczną a wynika to z tego, ze nigdy sportowo na nartach nie jeździłem a wszystkie szkolenia, na których byłem koncentrowały się na niuansach w konkretnych technikach pod kątem ich idealnej prezentacji. Tutaj uważam sporą część tego czasu za... po prostu straconą. Jazda sportowa to podstawa dla każdego kto chce porządnie jeździć na nartach. Pozdro
  12. Cześć I jaki to ma sens? Pozdro
  13. Cześć Sporo fajnych spostrzeżeń ale chciałem Wam uświadomić i uczulić Was na jeden fakt - wspomniany zresztą w postach ale jakoś tak "przy okazji" a jest zasadniczy. Otóż: Nie możecie zaburzać proporcji pomiędzy szkoleniem/szkoleniem się a jazdą wolną. Chodzi o to aby nie popaść w dość częstą uliczkę zniewolenia szkoleniem. To w jeździe wolnej nabieramy swobody, nawyków, doświadczenia i tak naprawdę tutaj możemy łamać bariery i czynić postęp. Szkolenie ma nam tylko uświadomić pewne rzeczy ale jazda wolna pozwala nam objeździć się na stoku i zdjąć z nas obciążenia psychiczne związane z niemożnościami czy niepewnością. Piszę to na podstawie dziesiątek przypadków osób, które miałem okazję szkolić, a które wcześniej praktycznie - jak wychodziło z wywiadu - nie jeździły samodzielnie tylko zawsze z instruktorem lub kimś kto cały czas uczył. Sporo z tych osób było technicznie w miarę ogarnięte ale nie potrafili mentalnie przestawić się na jazdę samodzielną. Nie potrafili ocenić swoich możliwości - tak w sensie samooceny, jak i ( co jestem bardzo symptomatyczne) nie potrafili przełożyć posiadanej techniki na samodzielną jazdę. Dochodziło często do sytuacji, że ktoś mówił np. że tu nie pojedzie i... przekonywanie nic nie dawało. Potrafili zjechać dany kawałek ćwicząc - samodzielnie nie, nie potrafili podjąć decyzji i to z różnych względów. Królował strach - irracjonalny - bo naprawdę były to osoby jeżdżące. Na którymś z wyjazdów doszło do tego, że celowo wybrałem taką trasę aby musieli zjechać - nie mieli innej drogi na dół. Musiałem im kazać i koniec. Okazało się, że jak zostali zmuszeni przestawić się z trybu szkoleniowego na jazdę samodzielną, że się da. Da się nie myśleć o tym czy ten śmig jest w 100% poprawny czy tylko w 80%. Bo to jest tak naprawdę nieważne a testem jest skuteczność a nie 100% zgodność z ideałem. Dążenie do tej pełnej zgodności blokuje. Nie idźcie tą drogą bo zgubicie radość i swobodę, która jest niezbędna by czynić postęp. Pozdro
  14. Cześć Około 10 osób zazwyczaj. /to jest kurs porządkujący technikę i raczej większość jeździ dość przeciętnie. Naucza się poprawnej technicznie jazdy po kątem instruktorskim, zgodnie z programem nauczania. Czasami są zajęcia na tyczkach ale nie wiem czy to jest reguła. Gdzieś mam filmik jakiś z Amelką ... Pozdro
  15. Mitek

    Czarna Góra

    Cześć Nie wiem czy czytałeś, bo już gdzieś o tym pisałem, Kacper miał pod domem fajną akcję. Otóż: Wyszedł rano po tym solidnym opadzie i chciał jechać na zajęcia a tu patrzy Pani wypycha sam samochód z zaspy. Rzucił się z pomocą ale nagle zauważył, że przednie koła samochodu Pani (jakaś malutka Toyota) kręcą się w miejscu a Pani próbuje pchać. Na zwróconą lekko w panice uwagę, że samochód jest na biegu i jak złapie grunt to ruszy i rozwali sąsiednie auta Pani z rozbrajającą szczerością stwierdziła, że nie rozumie o co mu chodzi, bo przecież samochód nie jedzie i trzeba go wypchnąć a jak się go wypchnie na twarde to ona wsiądzie i pojedzie i nic się nie stanie. Tak, że Ci mielący nie są jeszcze tacy ostatni Piotrek. Pozdrowienia
  16. Cześć No to może i jego oświeci. Pozdro
  17. Cześć Być może, choć prawda jest taka, że ja nawet nigdy nie zastanawiałem się jaki to osprzęt... Pozdro
  18. Ptaku robi szkolenia w Suchym a kiedyś na Długiej Polanie - to też stoki płaskie. Pozdro
  19. Cześć Amelka jeździ w soczewkach i problemem jest ich wywiewanie z oczu gdy pogoda jest dynamiczna a gogle się na chwilę zdejmie np. na wyciągu albo gdy się ruszy bez. Warto o tym pamiętać bo nie zawsze ma się zapas. Pozdro
  20. Cześć Chyba przesadzasz Piotrze. Oczywiście można wydać i 45000 na sam rower czy 11000 pln na same narty ale to jest objaw choroby lub po prostu ma się dużo kasy i wtedy nie boli. Ja mam mało i rower za 2850 pln serwisowany, myty i smarowany jeszcze nigdy mnie nie zawiódł (gum nie liczę). A ciuchy... sam wiesz - są szmateksy gdzie Rybelek kupuje mi praktycznie wszystko poza spodenkami rowerowymi i spodniami narciarskimi. Markowe rzeczy, praktycznie nowe za grosze. No na nartach dochodzą jeszcze buty. Pozdro
  21. Mitek

    Ku przestrodze

    Cześć Dokładnie Piotrze. Dlatego też temat kolegi Bracuru tak mnie porusza. Zwróć uwagę, że warun jest dobry, stok , równy wszystko widać z daleka. Gdyby była porządna narta dobrze przygotowana i umiejętności to można fajnie pojechać. Tym bardziej jazda bez głowy, że śniegu mało a w górnych partiach Chopoka jest sporo niewidocznych głazów. (Abstrahując oczywiście od tego, że jak trasa jest zamknięta to się po niej nie jeździ, chyba, że się to uzgodni - czasami daje radę - już lepiej jechać w las. Będąc jednak uczciwym muszę napisać, że zdarzało się jeździć po trasach nieudostępnionych ale nie zamkniętych dla ruchu i tak też oznakowanych jak w powyższym przypadku). Ja Ci powiem, że jak widzę filmik i koleś ma włączony szybkościomierz to już jest niebezpieczny z zasady. Typowo gówniarskie jaranie się prędkością. Pozdro
  22. A można było wydać na szkolenie.
  23. Widzę, że jednak nie chcesz przyjmować wiedzy Krzysztofie - trudno. Liczyłem, że jednak od Garbika Cię oś różni. Pozdro
  24. Mitek

    Ku przestrodze

    Cześć To Ty jesteś wojownikiem - ja tylko pozuję... A co do normalności - 100% zgody - zresztą wiesz. Pozdro
  25. Mitek

    Ku przestrodze

    Cześć Ale ja na filmie nie wiem o co Ci chodziło, raczej to mój psychiatra ma zajęcie niż Twój oczywiście. Pozdro
×
×
  • Dodaj nową pozycję...