-
Liczba zawartości
17 512 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
266
Zawartość dodana przez Mitek
-
Zgadza się, to jest typowy przykład myślenia, o którym napisałem powyżej. Sztuką jest znaleźć rozwiązanie, które da możliwość rozwoju najlepszym a najsłabsi mają się wziąć do roboty i dociągnąć do średniaków. Ci najlepsi mogą im w tym skutecznie pomóc realizując jednocześnie własny rozwój. Różnica jest, prawda? A realia są takie, że ilość godzin pozalekcyjnych do przepracowania w szkołach jest określona i większa nie będzie więc likwiduje się kółka jak mniej potrzebne zastępując je zajęciami wyrównawczymi - bo takie jest ciśnienie zewnętrzne oraz (jak widać) myślenie nauczycielskie. Szkoła jest rozliczana z tego czy wszyscy zdali a nie z tego, że jeden został noblistą. A tu chodzi o zrównoważenie tych dwóch elementów.
-
Cześć Szymek naprawdę staram się nie mitologizować. Na dobrej zimowej oponie dostosowanej do pojazdu i sensownie dobranej rozmiarowo - czyli wąskiej przede wszystkim - hamowalność i sterowność jest znakomita. Sprawdziłem to parę razy i byłem w absolutnym szoku, że tak może być a sprawdzałem na samochodzie ważącym 3 tony gdzie np. wciskałem na wyślizganym śniegu pedał na chama. jadąc z solidnej górki. A po litym lodzie i tak nie pojedziesz tylko trzeba wtedy szukać pobocza i tyle. Niestety dobieramy zimówkę zazwyczaj nie pod warunki zimowe tylko pod jazdę po drogach w zimie a to dwie różne rzeczy, często trudne do pogodzenia. Pozdro
-
Cześć Ja Ci powiem, że nie wiem co lepsze. Jedna oś z łańcuchami czy dwie bez. Mam samochody 4x4 chyba od 20 lat i nigdy nawet nie zakładałem łańcuchów. Nawet sama myśl o tym nie przeraża bo nie umiem ale tez nigdy nie było potrzeby a bywało różnie... Podstawa to opony. Pozdro
-
CZeść Przy 4x4 zakładasz łańcuchy tylko na jedną oś??? Pozdro
-
I znowu to dziamganie. W podstawówkach jest dziesiątki programów, propozycji i sposobów jak podciągnąć słabszych aby dawali radę, aby jakoś przeszli dalej itd. Spróbuj w zwykłej szkole wymusić jakieś działania dla tych lepszych, którzy mogliby się rozwinąć, wybić ponad przeciętność... Niestety nie chór zawsze pieje. oni sobie poradzą dbajmy o tych słabszych bo sobie nie poradzą. Bilans zysków i strat wychodzi słabo. Tracimy Noblistów kosztem bandy średniaków. A może by tak jednak zrównoważyć te szale...?
-
Cześć Patologia i lenistwo. Gdyby miał jaja to wnosiłby sprzęt swój i ojca a tak... Pozdro
-
Zrozum, że to co ty robisz czy to co ja robię nie ma w tym przekazie żadnego znaczenia. Mogę cię nie lubić a ty mnie ale nie postrzegam cię jako niebezpiecznego na nartach. Mnie chodzi o przekaz ogólny. Ogółowi trzeba przekazać proste i jednoznaczne hasła wsparte autorytetem a nie papkę w rodzaju, że: "niby nie powinniśmy upadać ale przecież jesteśmy ludźmi i może się zdarzyć a jak się zdarzy to trudno i nie miej do siebie pretensji bo przecież w gruncie rzeczy jesteś dobry tylko ci nie wyszło itd." Co lepiej działa? Tabliczka z eleganckim stylizowanym napisem "bardzo prosimy nie wjeżdżać bio niszczą się roślinki" czy zakaz i szlaban? Uważam, że przekaz Zaruskiego jest znakomity i będę go głosił na każdym kroku i jeżeli przynajmniej będzie jeden wypadek mniej to już warto. To, że chodzisz sam w nocy jest dla mnie niezłe w sensie wyzwania ale nie jest zbyt rozsądne w sensie górskiej działalności ale nie mnie to oceniać. Ja staram się pisać ogólnie nie stosując własnego przykładu - z pewnością nie ma on miana uniwersalności - staram się więc unikać wpisów z cyklu: "bo ja..." bo nie mają specjalnej wartości, no chyba, że zostanę do tego zmuszony przez negację np. w kwestii unikania wypadków to akurat ma miejsce.
-
Cześć Może dlatego się władowałeś koledze w dupę. Zbyt dużo akceptacji, a gdyby to była wewnętrznie hańba...? Piotrek dla mnie wjechanie w kogoś mogłoby skutkować decyzja o zaniechaniu jeżdżenia na nartach - tak to postrzegam. POzdro
-
Piotrek a Ty myślisz trochę nad przekazem czy też uległeś Starrowej tępocie? CHODZI O TO ABY LUDZIE WBILI SOBIE DO GŁOWY, ŻE W NORMALNYM RUCHU NARCIARSKIM UTRATA KONTROLI JEST NIEDOPUSZCZALNA BO MOŻNA KOMUŚ ZROBIĆ KRZYWDĘ. Czy to jest kurwa tak trudno pojąć? Gdyby ludzie wbili sobie do głowy, że "upadek to hańba dla narciarza" a nie, że "każdemu wolno upaść bo to przecież takie ludzkie" to może byłoby mnie wypadków na stoku. Pozdro
-
Cześć Hm.. to jest jakieś dziwne zdjęcie. Jadąc trawersem jak tylko kończy się las trzeba od razu rzucić się w lewo - tam jest najstromszy fragment - trzeba fajnie dogonić tę stromiznę bo po płaskim trawersie to jest konkretne przejście, a później to już jest normalna jazda. Pozdro
-
He he. Nic innego się nie spodziewałem. Będziesz drążył bo to jest takie zbieżne z twoim rozumieniem poprawności. A ja nie będę gloryfikował wywalania się na nartach, bo nie na tym narciarstwo polega. Upadków się unika i koniec. Jeździsz dlatego żeby się wywalać, no to masz słaby sezon, postaraj się w przyszłym lepiej.
-
Skoro to, że upadł jest dla ciebie jednoznaczne z tym, że to nie była dla niego hańba to nie wiem jak ci pomóc. Dla mnie upadek to zawsze powód do wstydu i przemyślenia jakie błędy popełniłem i jak ich następnym razem uniknąć. Dla mnie to zawsze hańba - tak jak dla niego.
-
Nartowanie Krzyśka, Natalii (alias Leosia) i Rafała
Mitek odpowiedział KrzysiekK → na temat → Nauka jazdy
Cześć Marek jak dla mnie jazda to pikuś ale jeszcze nasycone wielką wiedzą i doświadczeniem posty oraz ogólna wiedza ale także elegancja i piękno ruchów podkreślają pełen profesjonalizm Twojego narciarstwa. Przebywanie z Tobą to zawsze piękne i pełne przeżycie co zawsze staramy się podkreślać a będziemy to robić jeszcze intensywniej. ( W tej chwili nie potrzebujemy ale tak piszę jakby co...) Pozdrowienia serdeczne -
Cześć Wczoraj też byłem przez chwilkę na Malcie. A mówiłem tym pacanom,żeby wziąć niebieski samolot bo czerwonym nie lubię latać (poza tym jest Rybelka) ale się uparli, niby, że trzeba go czasami przelatać bo stoi i rdzewieje (Rybelek i tak wszędzie jeździ na rowerze). No i trzeba było lądować bo coś tam, ale nawet nie wysiadałem bo leciało Na Wspólnej. Pozdro
-
Krzysiu nie czekaj. Przecież i tak nic im nie pomożesz anie nie doradzisz. Spotykajcie się na spokojnie w przerwach a jak Oni wolniej jeżdżą to będziesz ich łapał co trzeci czy czwarty zjazd i tak. A podróż eksploratorska bardzo fajna jak widzę! POzdro
-
Nie trzeba mówić tylko pokazać, że coś jest fajne i da się to zrobić bez problemu. Nasze dzieci potykały się o narty gdy raczkowały a jak leciał PŚ to nic innego się nie oglądało. Jakie bajeczki czy książeczki??? Po prostu zawody i dziecko jak zaczyna mówić to nie mówi tata tylko Bode albo Janica.
-
Cześć Moim zdaniem ten wzorzec zazębia się z indoktrynacją, która jest bardzo ważna na etapie dziecięcym ale nie tylko. Ten wzorzec to nie tylko wzór do naśladowania ale też obycie i nauczenie się co to znaczy prawidłowa porządna jazda na nartach - w sensie jak odróżnić jazdę naprawdę dobrą od sprawnej ale technicznie przeciętnej. Pozdro
-
Ale co młodsza koleżanka ma kostium! Zajebisty po prostu!
-
Bądź w końcu choć raz tak miły i nie przeinaczaj wypowiedzi. "Upadek to hańba dla narciarza" - tak brzmiała wypowiedź Generała, i myślę, że się tego przez całe życie trzymał. "Upadek to wynik utraty kontroli a w jeździe po ogólnodostępnej trasie w pełnym ruchu narciarskim utrata kontroli jest niedopuszczalna. Co innego na zawodach, na zamkniętych trasach lub poza trasą. am jedziemy na własny rachunek często na maksa czy w trudnych lub bardzo trudnych warunkach na granicy własnej możliwości. W takiej sytuacji upadek jest wliczony w zabawę, podobnie jak w sporcie - co nie znaczy, że nie jest hańbą (tak na marginesie)" - tak brzmiała i brzmi moja wypowiedź w tym temacie.
-
Amelka to już chyba była po pierwszych włoskich Alpach a Tosia to nie wiem.
-
No to akurat oczywistość była.
-
Fajny pomysł. Takie nieduże ośrodki zazwyczaj pozwalają się nieźle wyjeździć. Pozdro
-
3 lata i 4 miesiące mniej więcej. Tak Tosia -jest od Amelki starsza dwa lata. Trzymają się nadal. Od paru lat organizują rejsy po Mazurach. W maju już kolejny raz płyną na Bałtyk. Ani Ja ani Rybelek nie mamy z żeglarstwem nic wspólnego - to Amelki pomysł i droga i to jest fajne.
-
Cześć Żeby nie było, mój post nie był skierowany w niczyim kierunku ani przeciw komuś. Obserwując zmagania na IO po raz kolejny potwierdziło się, że sportowca znakomitego, wybitnego od mistrza odróżnia przede wszystkim głowa. Poziom wytrenowania włożonej pracy i wyrzeczeń, talentu jest pewnie podobny jeżeli nie identyczny ale Ci którzy zdobywają medale, potrafią dołożyć jeszcze to coś. Czasami jest to spokojna głowa podporządkowana taktyce, czasami jakiś wymyślony czy specjalnie dopracowany element treningu pozwalający na zasięg o centymetr większy czasami umiejętność znalezienia rezerw tam gdzie inni już o nich nie mogą nawet myśleć. Tych najlepszych łączy jednak jeden element - Oni jadą po to żeby wygrać. Nie interesuje ich udział, święto sportu czy srebro. Cel jest jeden bo taki jest cel sportowych zmagań. Nie umniejsza to w żadnym razie wysiłku tych drugich czy trzecich ale niestety wygrany jest tylko jeden. Pozdro
-
Cześć Zasada jest dość prosta: Ilość przytaczanych literek i cyferek oraz innych parametrów przy opisywaniu nart jest odwrotnie proporcjonalna do realnej wiedzy o nartach i narciarstwie. Sprawdzone. Pozdro
