-
Liczba zawartości
18 056 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
268
Zawartość dodana przez Mitek
-
Cześć No ale tak na razie to przecież ja o coś zapytałem a Ty dojebujesz. Bo ja uważam, że mam rację - inaczej bym nie pisał. POzdro
-
Cześć No to ustalmy fakty: Wymień w punktach elementy, których nie znam i nie mam prawa oceniać. Znamy się i przecież lubimy i dlatego możesz się absolutnie nie opierdalać ale proszę o wymienienie konkretnych elementów jazdy. Wiesz ja mam, dość skrystalizowaną koncepcje narciarstwa i tego jak dobra jazda powinna wyglądać i czym się cechować - tzn. tak myślałem, ale teraz widzę, że np. omawiając zawody PŚ pisałem jakieś absolutne głupoty. Cóż jakoś będę musiał z tym żyć. 🙂 Pozdro
-
Cześć A gdzie ja napisałem, że Bartka styl jest lepszy lub gorszy? Napisałem, że jest zgodny z kanonem i ma charakterystyczne indywidualne cechy co uważam za wartość samą w sobie. Te cechy - moim zdaniem - bardzo współgrają z obrazem i MOŻŁÓŚCIAMI przeciętnego amatora dążącego do fajnej jazdy. Jest ekonomiczny, jechany z dość wysokiej pozycji, czysty pod względem prowadzenia nart śladem ciętym, znacznie bardziej ekonomiczny bo ograniczony jest tu element siłowy. Poza tym charakteryzuje się pewną elegancją ruchów. Pozdro
-
Cześć Przekaz, który odczytujesz jest niestety inny ale nie możesz go odczytać bo różnica jak widać nie widzisz ale proszę zerknij i spróbuj OBIEKTYWNIE na to spojrzeć. Postaraj się w końcu na coś spojrzeć spokojnie z narciarskiego, technicznego punktu widzenia. Stwierdziłem tylko fakt i napisałem, że mnie to dziwi. Piszę o wartości stylu Bartka a nie o wartości instruktorzenia ani czegokolwiek. I powiem Ci więcej. Mam wrażenie, że Bartek jeżdżąc teraz dużo z różnymi innymi porównywalnymi narciarzami może tę cechę stracić albo może się ona zatrzeć Pozdro
-
Cześć Dzisiaj bardzo fajny rowerowy wieczór z Rybelkiem a później jeszcze, szybki samotny skok. Szkoda, że tak dużo ludzi na ścieżkach, często kontrolujących to co robią tak jak ta Pani, która minionej nocy wjechała na Trasę Łazienkowska pod prą i dopiero po trzech kilometrach dostała czoło od jakiegoś biednego taksówkarza. Na szczęście taksówkarz i pasażerowie - OK. Na nieszczęście Pani też. Pozdro
-
Cześć I jeszcze, celowo w oddzielnym poście bo to fajny temat: Nie wiem czy taki był przekaz ale dla mnie wartość działania Bartka polega na tym, że ma własny wypracowany, całkowicie zgodny z kanonem ale absolutnie indywidualny i charakterystyczny styl. Prezentowani Włosi, którzy zasypali ostatnio sieć są po prostu tacy sami. Styl Bartka jest wyjątkowy i było to widać dawno temu gdy Bartek jeszcze nie myślał o poświęceniu się nartom w całości. Uważam, że dzięki powyższemu przerasta tą całą czeredę o głowę w sensie wartości instruktora seminaryjnego. I dziwi mnie zachłystywanie się kimś bo akurat się przypadkowo na niego trafiło i pierwszy raz porządnie jeżdżącego na oczy widziało jak obok jest gość w skali światowej zupełnie wyjątkowy. Ale właśnie na tym to polega, że niektórzy to widzą a niektórzy nie i nie jest to kwestia własnego zdania tylko ogólnej narciarskiej wiedzy. Pozdro
-
Cześć Panowie, nie przesadzajcie, nie jestem godzien abyście pisali o mnie takie miłe rzeczy ale powiedzcie tylko słowo a będę się dzielił moimi wypocinami z przyjemnością. Staram się pisać w sposób prosty i zrozumiały i - wierzcie mi - to wcale nie jest takie łatwe bo prosty przekaz przez każdego jest rozumiany przez jego własną perspektywę. Bardzo dużo wagę przywiązuję więc do tego aby to co pisze miało pewną obiektywną wartość. Dlatego też przekaz często brzmi: bo tak się robi, bo tak być powinno - co jest oczywiście dla wszystkich od razu wkurwiające bo przecież wiedzą lepiej a nawet jak nie wiedzą to co ich tu jakiś koleś będzie pouczał. W związku z powyższym niknie sedno a to sedno jest najważniejsze. Nikt nie zastanawia się czy przypadkiem to co jest napisane jest sensowne ale nad tym jak jest napisane i kto i czym poczuł się urażony. Ja nie jestem politykiem więc mam to serdecznie w dupie. A co do swojego zdania to: Swego czasu odbyłem dyskusję z żoną kolegi, która dotyczyła sposobu nauczania dzieci jazdy na nartach. Po 40 minutach okazało się, że ona nigdy żadnego dziecka jeździć nie uczyła bo po prostu nigdy w życiu nawet nie stała na nartach. I wiele postów niestety tak tu brzmi więc wybaczcie drodzy koledzy. Pozdro
-
Cześć Zwracam tylko uwagę, że GS to GS a 17 metrów to nie GS tylko narta bliższa SL - porządkuje fakty. Nie pretenduję również do roli trenera kogokolwiek ale ocenić np. Twój styl jazdy w porównaniu z kanonem mogę w moment i... nie będzie to ocena zbyt pochlebna więc darujmy sobie uszczypliwości. Jeździć szybko to nie znaczy jeździć dobrze czy też jeździć ładnie, prawda. No to te sprawy mamy wyjaśnione Damianie. A co do Marko, to warto oglądać najlepszych a nie przeciętnych bo to oni tworzą ideał a nie Ci, którzy nie dotarli nawet do przedpokoju PŚ. POzdro
-
Cześć Mnie zupełnie nie dziwi Marku. Znaczy troszkę mnie dziwi, że normalni ludzie nie łapią różnicy pomiędzy oceną pojedynczego filmiku czy przejazdu a oceną narciarstwa jakiejś osoby Cofamy się 25 lat i odkurzamy starocie? Oldskul w modzie jest. Pewnie jeszcze gdzieś ktoś chowa Fischera Radarc w garażu... Pozdro
-
Cześć Jak to przecież to jest absolutnie równa walka. Z jednej strony ryba, często okrutny drapieżnik. Z drugiej, biedny wędkarz, który nawet pod wodą oddychać nie może. Oczywiście wędkarz ma wędki cały zestaw przynęt, sonary, zanęty i całą naukę ze statystykami brań ale... to po prostu równa walka. Pozdro
-
Cześć Dokładnie to kwestia praktyki, której - wbrew pozorom - nabiera się bardzo szybko. Dwa czy trzy lata temu jechałem Sudovię. To dość solidne ultra a przewyższeniem ponad 5000m. Na samym starcie - dosłownie - zepsuła mi się przednia przerzutka i bardzo szybko nauczyłem się przerzucać łańcuch stopą (pomagać mu w pewnym sensie bo mechanizm coś tam działał. Oczywiście trwało dłużej i musiałem zmieniać z odpowiednim wyprzedzeniem ale dojechałem spokojnie w limicie a zabawa była fajna. Pozdro
-
Cześć Cienki igiełki to kajaki na otwarte wody. Każda firma robi wiele modeli do różnych zastosowań i niektóre skrajnie się różnią. Nautyka to raczej źle użyte przeze mnie słowo bo ma znacznie szersze znaczenie niż odczytałeś ale dobrze odczytałeś moje intencje. A co do spływów...tak oczywiście, inaczej trochę bez sensu, no chyba, że bardzo konkretne rzeki zwałkowe, których na ciężko po prostu nie da się pokonać - wtedy można załatwić przewóz rzeczy albo jedzie się na konkretne odcinki, np jak pływasz na wodę, jak jest powodziówka itd. Na rowerze podobnie więc może tak nie ,śmiecimy... Pozdro
-
Cześć Takie jak pożyczymy. Najpopularniejszy jest uniwersalny na rzekę Traper, rzadziej Trek, fajnie jak trafia się Prijony, które mają naprawdę fantastyczna nautykę. Wiesz my pływamy całe rzeki, lub długi odcinki, spływy wielodniowe gdzie wszystko bierzemy ze sobą - tu Prijon wygrywa bo ma dość charakterystyczny cygarowaty kształt. Ale nie ma preferencji - kajak to kajak ważne żeby był sprawny nie zniszczony, bez załamanego dna i dziur. Pozdro
-
Trzeba być wyjątkowym tępym ciołem, żeby tak skomentować tego typu performance.
-
Cześć Wiesz, może i nie chwyciła ale samo to, że koleś wyrobił się na takim przegięciu i w ogóle nie zgubił kontaktu ze śniegiem świadczy o mistrzostwie. Znakomita kontrola uciekającego terenu a, że trochę schodkowało... Poza tym utrzymał płynność skrętu a nie zwalił się gwałtownie na wewnętrzną. Fajny fragment! Ale przede wszystkim... pojedziesz tak?? To po chuj się wypowiadasz, podobnie jak ja - nie mamy takiego prawa, proste. No chyba, że to Ty, bo chyba (niestety) nigdy się na nartach nie spotkaliśmy - to spoko wtedy możesz. Ja na przykład już PŚ nie będę oglądał ani oceniał. Nie mam prawa bo tak nie pojadę. Giro właśnie wyłączyłem bo też tak na zjeździe nie pociągnę. Trzymaj się serdecznie
-
Cześć Carolina i Sundance to bardzo fajne modele dla początkujących o raczej szerokich dziurach. Szczerze mówiąc to mnie nawet dziwi bo Perception to amerykańska firma a na naszym rynku taka np. Vista to chyba najpopularniejszy model. Nie mam pojęcia gdzie go robią. Od paru latu nas jest coraz więcej fajnych kajaków ale i coraz więcej chamskich skorup robionych na starych kopytach podrabiających uznane konstrukcje. Niektóre - zwłaszcza dwójki - są tak "udane", że lepszą nautykę ma zwykła wanna. Ale za to tanio jest. Pozdro
-
Cześć Ja niestety już nie pojadę tak jak jeździłem kiedyś ani tak jak dobrzy narciarze demonstratorzy - oczywiste, wiesz dlaczego więc nie ma co tłumaczyć. Natomiast uważam, że ten fakt nie odbiera mi wiedzy o nartach i narciarstwie w wielu aspektach, którą nabyłem przez lata jazdy, szkoleń, kontaktów, kursów i zwykłej praktyki w przeróżnych warunkach. Rozumiem, że dla niektórych - odbiera - jeżeli tak, to Ci będą się musieli pomęczyć, dopóki nie ogarną, że jednak gówno wiedzą. Zgadzam się Grzegorz, że jazda demonstracyjna i sportowa to dwie różne rzeczy i z Pawłem, że narciarz z solidną przeszłością zawodniczą to inna półka. Być może sam się trochę zakręciłem w tym temacie i rzeczywiście nie powinienem mieszać jazdy wyczynowej z popisami amatorskimi. Słuszna uwaga. Jeżeli uważam, że jakiś przejazd zawiera błędy to piszę i tyle. Nie wiem skąd taka jazda po mnie w tej kwestii. Pozdro
-
Cześć Nie uda Ci się mnie skutecznie obrazić niestety - nie masz na to szans - ale takie próby są niemiłe. Pozdro
-
Cześć Sorry Grzesiu ale pierdolisz jak potłuczony. Jak to wygląda w praktyce na GS to możemy zobaczyć na zawodach albo w jeździe wolnej zawodników. Opisywanie trudności zacieśniania na narcie 17 czy 19 to śmieszna opinia w perspektywie przejazdów, które mienią się być eksperckie - a takich (niby) Grzesiek bronisz. Jeżdżący goście są z innej półki albo muszą inaczej pojechać aby się uwiarygodnić bo ja NAPRAWDĘ wiem jak powinna wyglądać jazda a nie jej, skrojone pod amatorskie gusta, naśladownictwo. Np: Fenomenalna reakcja na teren w kompresji i pełna kontrola odciążenia biernego- tym warto się zachwycać. Wszystko na nartach GS - a nie jakimś 17 czy 19 metrowym gównie - ale w tempie praktycznie SL. Pozdro
-
Jesteś pewien, że widzisz wszystkie szczegóły i wiesz jak to powinno wyglądać? Tak czy nie?
-
To ja tak mogę poglądać takich Glaschanów ale nie dziewczynę, która NAPRAWDĘ potrafi jeździć.
-
Cześć I dokładnie to kurwa napisałem w pierwszym poście, który rozpoczął tą idiotyczną wymianę zdań- to co wyczerniłem. Chodzi o to, że gawiedź docenia jazdę nieczystą, z błędami, bo nie ma obrazu dobrej czystej jazdy, nie jest on prezentowany. Prezentowane jest to co może się sprzedawać albo to co gawiedź polubi. Dobra zawodniczka - myślisz Widzewiak, że nie wiem kto to jest, że nie umiem obsługiwać FIS-SKI? - robi z siebie pajaca po to żeby się sprzedawał filmik - kurwa słabe!. Bartek umie jeździć. Rado - jeżeli dobrze identyfikuję osobnika - Nie. Na tym polega różnica. Kupujecie to - kupujcie i brońcie swoich wyborów - ja nie. Pozdro
-
Cześć W sportowym kajaku nie usiedziałby ani sekundy - to są jednostki obłe, bez kila albo wcięcia - siadasz jak do walca postawionego na wodzie i wysmarowanego tak aby tarcie był o jak najmniejsze. Ale: Tu nie ma mowy o żadnym profesjonalizmie. Po prostu - jak się za coś bierzesz to warto (a moim zdaniem trzeba) coś o tym wiedzieć. Są dwie rzeczy na których - w perspektywie postów pojawiających się na tym forum - znam się nieźle - narciarstwo i kajaki (zwłaszcza przeprawówki), roweru się uczę - czysta amatorka. Reszta tematów to zdanie absolutnego laika. A sorry jeszcze trochę wiem o sporcie samochodowym ale głównie rajdy. Pozdro
-
Cześć To jest sporo ale można zrobić więcej - zależy od wielu rzeczy. W pływaniu kajakiem po rzekach chodzi o to aby trzymać się w nurcie wtedy jest najszybciej i najbardziej ekonomicznie. Szybciej płynąć się po prostu nie da bo wystarczy, że dziób wyjdzie Ci z nurtu 15-10 cm i już jest obrót albo albo brzeg. Dwójką o to znacznie łatwiej bo jest dłuższa i ma znacznie większą bezwładność. Dlatego ręce odpadały bo się miotaliście trochę bezsensownie z założenia. Technika samego wiosłowania wcale nie jest prosta a do tego dochodzi powiązane z nią czytanie wody. Najprościej mówiąc trzeba się odpychać od wody a nie przepychać ją. To trochę podobnie jak na rowerze - jeżeli czujesz opór na pedałach to znaczy, że źle kręcisz. Zresztą wiesz... mówi się, że pływanie dwójkami to nie pływanie i trochę tak jest. Robimy dużo spływów i nikt kto raz wsiadł do jedynki nie chciał już później płynąć w dwójce a wierz mi, że niektóre dziewczyny broniły się dobrych parę lat. Ale zrobiłem spływ na którym było zapowiedziane - tylko jedynka albo w ogóle - i od tej pory wszyscy pływają jedynkami, nawet dziewczyna, która nie umie pływać i boi się wody. Pozdro
-
Cześć Ale ja celowo rozróżniam Hermanna od stylu jego jazdy. Pozdrowienia
