-
Liczba zawartości
18 205 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
276
Zawartość dodana przez Mitek
-
Cześć Edwinie Drogi w tym wypadku i tak nic od Ciebie nie zależy. Fachowcy sobie poradzą a Ty sprężaj się z rehabilitacją po prostu. Pozdro
-
Cześć No niestety ale bronisz przegranej pozycji Adrianie. Ocenianie kogoś po wyglądzie, kolorze skóry, narodowości czy np. preferencjach seksulanych jest dla mnie karygodne i prymitywne. Przypomina mi czasy gdy paru gości chciało mnie wyrzucić z jadącego pociągu bo miałem długie włosy. Wiesz niczym się te postawy nie różnią poza tym , że tamci mieli jaja żeby przejść do czynów. Ja tam oglądam grę a nie zawodników jako takich. Zresztą zawsze grałem w piłkę we wszelkich reprezentacjach (mam nawet medale MP uczelni wyższych :)) i bardzo lubiłem ale nigdy nie byłem kibicem meczowym - tylko TV. W życiu byłem może n 4-5 meczach na żywo. Wydaje mi się, że drużyny faworyzowane podeszły do pierwszej rundy rozruchowo zbyt ekonomicznie i zostały nieco ukarane bo teoretycznie słabsi okazali się całkiem nieźli i przy determinacji i dobrej postawie bramkarzy osiągnęli wartościowe wyniki. Zobaczymy co b ędzie dalej. Pozdrowienia
-
Geologia nie ma nic wspólnego z szowinistyczną głupotą. Nie używaj słów, których nie rozumiesz!
-
Tak czytam, czytam i nie wierzę, że są tacy ludzie...
-
Cześć Sportowcy to robią 500km z przewyższeniem 5km w niecałą dobę. Ja jestem tylko podstarzałym amatorem, który lubi jeździć. 🙂 Dlatego zapytałem o czas bo się trochę zdziwiłem. Z granatem nie rozumiem. Pozdrowienia
-
Cześć Poważnie piszesz? Ja mam rower, który waży z wyposażeniem na ultra około 20 kg i robiłem ponad 2000m i ponad 200km w ciągu. W jakim czasie jechane były te trasy bo to klucz chyba? Pozdro
-
Cześć Dla mnie podstawą jest bezawaryjność w długim czasie i na długich przebiegach. Jestem w stanie znieść niedokładność czy drobną awarię albo wolniejszą pracę. Dlatego między innymi stosuje opony drutowe dętki pomimo, że nie jeżdżę w skrajnych warunkach, dlatego mam dość ciężkie ale mocne komponenty. Swego czasu musiałem pilnie zmienić tylne koło o felga zaczynała pękać zmęczeniowo. Założyłem co mieli - 150 pln - wyobrażasz sobie co to za syf. Ale przejechałem na tym już dobre parę tysi i trzyma centrowanie idealnie - muszę zmienić bo niestety ranty ma takie, że zmiana przy kapciu to horror. Zdaję sobie doskonale sprawę, że rowery to nie narty i mechanika precyzyjna + elektronika robi robotę, ale... czy ja jestem w ogóle gościem , który może to docenić. Staram się siebie nie przeceniać. Przerzutki elektroniczne działają znakomicie ale czy jak masz jechać trzy czy pięć dni bez przerwy przez jakiś las bez możliwości serwisu to dadzą radę? Mechaniczną zrobi każdy. Pozdro
-
Cześć Różnica jest mniej więcej pomiędzy 200 a 2000. Pozdro
-
Cześć Nie no na mechanicznej pojechać pojadę dalej nawet na krótko. Z elektronicznymi nie miałem żadnych doświadczeń więc pytam bo z relacji innych wynikało, że pomimo skręcenia się nie da. Pozdro
-
Cześć Uszkodzenie mechaniczne czy inne. Bateria wiem, że nie padnie. Koleżanka miała taki przypadek na jednym z ultra. Zreperowała ale nie mogła ustawić bez aplikacji łączącej się z siecią. Pytam bo konieczność połączenia z siecią wydaje się bez sensu. Pozdro
-
Cześć A jak padnie w drodze to ustawisz bez dostępu do sieci? Pozdro
-
Cześć W sieci jest sporo przekłamań...
-
Cześć O... praktycznie wszystko widać. Ale ja nie mogę się tu wypowiadać z paru względów a przede wszystkim takiego, że jeździłem z nią na nartach. Pozdro
-
Cześć Beczki w zdecydowaniej większości stalowe. W plastiku są zazwyczaj jakieś krótkie warki kraftowe. Kegi aluminiowe to rzadkość. Hoegaarden - to jedyne piwo tak beczkowane jakie znam na naszym rynku. Pozdro
-
Cześć Można zabrać worek i zbierać śmieci. Pozdro
-
Cześć Piotrek jedno pytanie bo widzę tu jakąś niekonsekwencję. Z jednej strony krytykujesz kastowość i nasze związane z tym obciążenia, z drugiej postulujesz wyrównanie warunków życia dla wszystkich - oczywiste jest, że znowu kosztem tych, którym się chce bardziej. Kastowość również mi się nie podoba ale równanie poziomu kosztem tych, którzy tworzą również. Pozdro
-
Cześć To skandal, żeby się zwierzęta pętały po lasach i straszyły ludzi. Powinni coś z tym zrobić. Pozdro
-
Cześć Sam się do tej pory zastanawiam. W samochodzie niestety nie czuję się tak pewnie jak na nartach i nie wszystko umiem przewidzieć. Pozdro
-
Cześć Jak mnie zabrali to nie odebrali mi prawka tylko dostałem miesiąc na zdanie powtórnego egzaminu - nie zdałem. 🙂 POzdro
-
Cześć Marek nie ma co dyskutować - nie wytłumaczysz. Tak jak nie wytłumaczysz kolesiowi, że nie można zapierdalać crosowym motorem, który generuje nieprawdopodobny hałas po parku krajobrazowym czy nawet po zwykłym lesie. Przecież nie ma zakazu i mu wolno - proste. A to, że przy okazji powoduje wiele zagrożeń starszy ludzi i zwierzęta itd. nie ma znaczenia. Oczywiście są tory, są place, są szkoły jazdy ale tam specjaliści szybko gościowi wytłumaczą, że gówno umie (a tego nie chce) no i oczywiście trzeba zapłacić. Z ch.... nie pogadasz. Cześć Marku z pierwszym zdaniem jako argumentem się nie zgadzam. To jest tak samo jak z nartami. Każdy Ci udowadnia, że umie jeździć a widać, że nie ma pojęcia, baa, nawet nie wie na czym dobra jazda polega. Tu jest ta sama sytuacja. Ludzie traktują egzamin na prawo jazdy jako "wymysł opresyjnego państwa" a nie egzamin na uprawnienia, które pozwalają Ci się poruszać z prędkością 140km/h. Natomiast z całą resztą się zgadzam. (Ja już się nauczyłem, że po co mam się męczyć pisaniem, jak rzucę hasło na forum a Ty wyjaśnisz z przykładami na czym sprawa ma polegać 🙂 ) Twoja koncepcja jest całkiem niezła - trochę kalka z przepisu o prawku dla 17-latków - powinna obowiązywać wszystkich. To oczywiście uproszczenie! Może na przykład po zdaniu prawo jazdy np. co trzy miesiące obowiązkowa weryfikacja uprawnień z egzaminatorem na zasadzie kontroli jak skarbówka? Idziesz do pracy a tu zjawia się koleś i mówi - dzisiaj jedziemy razem i ocenię jak wygląda adaptacja praktyki - to dość łatwe do oceny... - płatne jak za egzamin do czasu jak gość powie: "OK, jeździsz sam pewnie inaczej niż ze mną ale masz odruchy, orientujesz się, widzisz co trzeba, przy mnie jeździsz przepisowo a jak sam jeździsz nieprzepisowo to będziesz za to płacił jak Cię złapią. Pozdro Pozdrowienia serdeczne
-
Cześć Grzesiek a masz miesiąc na zdanie powtórnego egzaminu czy już nie ma takiej możliwości? Pozdro
-
Cześć Pani bym nie gonił, no co Ty? Zwracałem parę razy uwagę ale to mija się z celem. Staram się również nie być w żaden sposób złośliwy, ale przyznam się, że nie jest to łatwe i czasami kurwy w samochodzie lecą niezłe. Pozdro
-
Cześć No ja w tym momencie zakładam po prostu złą wolę Pawła i koniec. Mogę jedynie zasugerować czytanie przynajmniej paru postów w czyjejś rozmowie i nie zakładanie a priori, że ktoś jest durny albo z gruntu zły i złośliwy. Do prób zrozumienia prostej polszczyzny też namawiam. Marek, staram się nie pisać o rzeczach oczywistych. Historii podobnych do przytoczonych przez Ciebie mam "na pokładzie" też setki. Jestem zdania, że niewiele w takich zachowaniach jest czystej złośliwości a opierają się głównie na niedouczeniu, nieznajomości przepisów - stąd apel znacznie bardziej restrykcyjne wydawanie praw jazdy. Apel zdecydowanie idealistyczny oczywiście. Mikar - kwestia poślizgu to był raczej skrót myślowy - chodziło mi o zdecydowanie większy udział w kursach aspektów technicznych jazdy samochodem. Oczywistym jest, że sztuką jazdy poprawnej jest jazda bez poślizgów niekontrolowanych. Co do sygnałów przekazywanych przez innych kierowców to oczywiście jest ten alfabet ogólnie znany ale - przynajmniej ja - ufam na drodze wyłącznie sobie. Niestety miałem dwa przypadki na rowerze gdy cudem uniknąłem uderzenia gdy kierowca sygnalizował manewr lub wręcz mnie puszczał i okazywało się, że jednak zmieniał zdanie lub mruganie nie dotyczyło mnie po prostu - choć wydaje się to irracjonalne bo Pani patrzyła mi w oczy! Może mnie poznała po prostu i stąd taka reakcja. Pozdro
-
Cześć Ja nie bardzo. Rozmowa z kolegami była fajna dopóki nie odezwali się kretyni. Trudno. Koniec tematu. Pozdrowienia serdeczne koleś
-
Cześć No niestety jesteś, i to podwójnym. Oczywistym jest, że pisałem o mruganiu jako poganianiu i strofowaniu innych - czyli nie zrozuimiałeś oczywistego przekazu ...ale mruganie w przytoczonych przez Ciebie sytuacjach jest również elementem nie do końca racjonalnym i nigdy bym na takim mruganiu nie opierał swoich decyzji za kierownicą. Nie będę przytaczał kontrprzykładów bo są oczywiste. Pozdro
