-
Liczba zawartości
18 130 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
269
Zawartość dodana przez Mitek
-
Cześć Czyli jakby oczekiwania i doświadczenia mamy podobne, tak przynajmniej odczytałem Twój post. Wiesz, samochodu takiego jak chciałem szukałem pół roku aż znalazłem dokładnie taki. to jest samochód, który właśnie ktoś złożył pod siebie bo takiej wersji nigdy nie było oferowanej a w bonusie jest, że cena jest od wersji podstawowej. Wiesz podobnie jak Ty po prostu pewne rzeczy chcę i nie jest to objaw konserwatyzmu tylko oparta na doświadczeniu pewność, że taka rzecz po prostu - dla mnie - pracuje jak trzeba. Czy drugi raz będę miał szczęście, pewnie nie ale tym akurat się nie przejmuję. Wiesz mam teraz do dyspozycji dwa samochody służbowe więc mam spokój. Co do roweru to gdy go kupowałem nie wiedziałem dokładnie nic. Przez te 10 czy 11 lat zdobyłem trochę doświadczenia i mam już konkretne oczekiwania. Wiem co mi się przyda a co będzie zbędne oraz co rozważyć jako przydatną nowość. Napęd 1x12 jest mi doskonale znany bo taki ma Rybelek. Rower jest znacznie dynamiczniejszy i sprawniejszy ale niestety za wolny na przelotach, z tego względu ten pomysł 2x10 czy 2x11. A czy to będzie gravel? Wiesz amortyzacja nie jest tu kluczowa ale geometria była dla mnie zawsze nieco męcząca - widać trzeba będzie inaczej ustawić. Poza tym, będzie pewnie tak jak piszesz. Pojawi się okazja i się kupi coś co będzie akurat w dobrej cenie i się po prostu przyzwyczai i będzie super. Trzymaj się.
-
Cześć Zapytam córki. Czy to jednorazowy rejs czy raczej sztormiak będzie dalej użytkowany żeglarsko? Napisz może do Mig'a. On jest chyba najbardziej zorientowany żeglarsko tutaj. Amelak na pierwszy rejs po Bałtyku w tym sezonie rusza za dwa tygodnie ale małą jednostką. Pozdro
-
CZeść To nie ma nic wspólnego z kierowcą czy nie kierowcą. Ogarnij się Mario. Gościu jest po prostu debilem, którego należy izolować. Tacy są w każdej grupie. Już wielokrotnie pisałem, że ludzie na rowerach to najgorsza grupa użytkowników dróg - najmniej zdyscyplinowana, roszczeniowa , uważająca się za lepszych od innych. Pisząc to co piszesz niestety potwierdzasz moje spostrzeżenia. Wielokrotnie miałem sytuacje konfliktowe na rowerze i zazwyczaj zachowanie ludzi na rowerach po zwróceniu im uwagi było agresywne lub bardzo agresywne. Wśród pieszych jest zdecydowanie najlepiej. Pozdro PS I żeby nie było: Spędzam na rowerze bardzo dużo czasu. Przez jakieś 6-7 lat jeździłem praktycznie codziennie, ostatnio troszkę rzadziej ale te 150-200 tygodniowo raczej się uzbiera i to głównie w ruchu, w Warszawie i podmiejskim a także dość dużo po podmiejskich szlakach.
-
Cześć Widzę, że nie czytacie postów bo pisałem o tym jakieś 12 godzin temu. Na tym polega problem, że nie chcecie zrozumieć co napisałem tylko jedziecie sztampowym obrazem bo Wam pasuje, nawet nie czytając tego co napisałem. Trudno. Istnienie takich zawodów jest oczywiste bo brak zagospodarowania tak bogatej niszy były zupełnym debilizmem. Pierwszy raz relację z E-MTB widziałem chyba ze dwa lata temu i zrobiło to dziwne wrażenie - goście przejeżdżali rzeczy nie do przejechania na rowerze. Grzesiek a czy są zawody zjazdowe na Ebike? Pozdro
-
A w ogóle to jakiś archaizm bo jakby miały silniki, baterie i odpowiednią aplikację dającą rowerowi solidna autonomię to nic by nie musiała robić. Nowocześnie i z duchem czasu. Pozdro
-
Cześć Hehe. Jasne, byle by miały twardą zelówkę, która się nie ślizga za bardzo. Ale warto mieć żeby nie stracić nogi. Zobacz sobie tą Włodarczyk. Pozdro
-
Cześć No widzisz. A są niezbędne. W slipach to się pływało w Średniowieczu. Pozdro
-
Cześć Masz kłopoty ze zrozumieniem słowa pisanego czy ze zwykłą logiką? Od kiedy informacja, że coś jest komuś po prostu niepotrzebne jest psioczeniem na cokolwiek? Czy masz porządne buty kajakowe - obecnie są naprawdę znakomite modele solidne trzymające ciepło i dobrze zbrojone. masz, kupiłeś? Pozdro
-
Cześć Powtarzam bo post minął bez echa (poza jednym komentarzem, którego nie warto nawet wspominać) a postawa Dominiki Włodarczyk zasługuje na najwyższe uznanie. Oba finisze długie i trudne i niesamowicie wytrzymane do końca z pełną wiarą w zwycięstwo. Super!! Pozdro
-
Cześć Po Tobie akurat takiego prymitywnego podsumowania się nie spodziewałem. Pozdro
-
Cześć OK już rozumiem, trzeba zobaczyć filmik. Adaś ale Pan strasznie zawija kijkiem... Czy to też jakieś ćwiczenie czy po prostu głupawy przyruch rytmiczny, bo musi wydłużyć sekwencję ruchu... Pozdro
-
Cześć Nie za bardzo podoba mi się to zdjęcie, wygląda tak jakby gość był w ogóle poza wyważeniem, jakiś taki powyginany... Pozdro
-
Cześć Ja swego czasu tylko grałem w piłkę i to na poziomie uczelnianym jedynie. A kibicem ligowym to już ogóle nie jestem. Zupełnie mnie to nie interesuje powiem szczerze. Pozdro
-
Cześć Skądinąd wiem co to za klub, i choć jest z miasta w którym mieszkam to kibicowanie mu uważam, za kwintesencje obciachu. Pozdro
-
Cześć Do tego cały czas zmierzam. /Jestem totalnym amatorem więc po co mam wydawać krocie na sprzęty, rowery itd? A Ty nie jesteś totalnym amatorem? Tylko, że Ty lubisz kolekcjonować i Cię to bawi a mnie nie. No, chyba, że Ty nie jesteś amatorem bo wiesz więcej lepiej itd. Wiedza w kwestiach mi potrzebnych jest na poziomie, spoko Mareczku, a to jak działa taka czy inna skrzynia gówno mnie obchodzi. Ma tylko działać tak jak chcę a nie tak jak ona chce w ramach tego co założył projektant. A Polo jaką miało skrzynię? Bo to fajny samochód był, w odróżnieniu od Sharana. Marek rozmawiasz z gościem, który przez wiele lat jeździł po mieście pickupem kupowanym tak aby wszystko było manualne, specjalnie. 🙂 Po prostu, jak coś nie jest mi ewidentnie potrzebne, jak potrafię sobie bez tego poradzić to znaczy, że jest mi to w sumie niepotrzebne. To chyba dość proste do zrozumienia i nie jest to ani karalne ani nie jest objawem choroby czy głupoty. No chyba, że robienie czegoś inaczej niż większość jest objawem, który należy tępić i określać mianem wstecznictwa i tępoty? Pozdro
-
Cześć Sakwa to element bardzo utrudniający jazdę zaburzający wyważenie roweru do tego ciężki sam w sobie i tak naprawdę zbędny. Plecaczek rowerowy to standard a na ultra po prostu norma. Ja Ci powiem, że ja go nawet nie czuję, tzn... źle się czuję jadąc bez plecaczka i nawet dzisiaj zabrałem choć miałem tam tylko kurteczkę, która się mieści w kieszeni spodenek. Przejechałem sporo Ultra i nie wszystkie były super z różnych powodów ale wszystkie były wyzwaniem, których realizacją mogę się z satysfakcją pochwalić. Krytykowanie pewnych elementów wyposażenia z pozycji niezorientowanego kibica jest trochę nie na miejscu. Super tak naprawdę była czwarta Pomorska, którą przejechaliśmy razem z Rybelkiem na zasadach takie pełnego partnerstwa i zgodnie stwierdziliśmy, że była to jedna z najfajniejszych rzeczy jakie razem w życiu zrobiliśmy - z pewnością tez takie macie więc wiesz o co chodzi. To był coś naprawdę super! Ale jechanie takiej Krawewej Pętli, żeby się wyrobić za widnego cały dystans to była po prostu rzeźnia i męczarnia. A to znowu spierdoliła mi się nawigacja i musiałem jechać na telefon, którego nie miałem jak przymocować i co skrzyżowanie musiałem stawać żeby sprawdzać gdzie jechać. Albo zalane na odcinki dróg na przestrzeni kilometrów, które nie wiadomo jak omijać, żeby nie trzeba było wracać. Nie, masz rację to wszystko jest naprawdę super! Ale o czym my tu w ogóle piszemy jak w TV leci "Jak rozpętałem.... ". tak mi przyszło do głowy, że to chyba najbardziej patriotyczny film jaki powstał. Trzymaj się Pozdro
-
Cześć No niestety w moim pojęciu to jest przemieszczanie się z miejsca A do B a nie jazda i można to realizować na czymkolwiek, lepiej już autobusem. Skoro wiesz lepiej co ja robię od lat nie będę dyskutował. Przyzwyczaiłem się do tej Twojej cechy. Nie sądzę abyś mógł na tym etapie wyobrazić sobie w ogóle o czym piszesz jak proponujesz mi łabądka na dojazd do pracy a sakwy na długie wycieczki. Moja żona miała do niedawna 4 rowery ale tak naprawdę użytkowała jeden. Rafał - brat Ewki - miał w pewnym momencie 5 rowerów: MTB, szosę (to był naprawdę piękny rower, białe Cervelo), uterenowioną szosę (nie było jeszcze graveli więc przerabiał co się dało), fata i kupił gravela jak jechaliśmy na pierwszy Ultra. Teraz ma ... jeden, kolejnego gravela w dość ekonomicznej cenie trochę poprzerabianego i jedzie się na nim wszystko. To są doświadczenie osoby, która naprawdę jeździ. Posiadanie gravela i MTB jest dość racjonalne ale stwarza niestety bardzo poważny problem. Trzeba coś wybrać, jak się gdzieś jedzie. Opierając się na wyborach kolegów, którzy jeżdżą podobnie jak ja ( w sensie zastosowania roweru, celów itd.) gravel jako jedyny rower wydaje się bardzo sensownym wyborem więc po prostu myślę. Pozdro
-
Cześć No więc Marku. Dobry samochód to jest benzynowa konstrukcja z napędem na 4 koła i turbiną albo duże kombi ale też z napędem na 4 koła, wtedy diesel z dużym momentem. Jeździłem z DSG i niestety skrzynia nawet w trybie manualnym zachowuje się jak chce a ja tego nie chcę bo wiem co mam robić aby było OK. Nawet nie chce mi się na ten temat rozmawiać szczerze mówiąc. Wykończenie, jeszcze sypnij jakiś tekst o prestiżu to już naprawdę zaczniesz tracić w moich oczach. No i Marka namów, żeby sobie kupił nowoczesna hybrydę a nie poruszał się jak jakiś dziad kredensem do przewozu palet. Marek, ogarnij do kogo piszesz. Do samochodu typu Sharan nawet bym nigdy nie wsiadł bo to typ (w sensie koncepcji) samochodów, który mnie mierzi. W rajdach mamy sekwencyjną skrzynię sterowaną w pełni ręcznie a nie automat. Rower elektryczny czy dopędzany to zabawka dla słabosilnych albo chorych osób. W sporcie rowerowym mamy rowery - jak to nazywasz analogowe - i wszelkiego rodzaju dopędzanie jest zakazane a od rowerków z silniczkami są inne serie aby zadowolić tych, którym się nie chce pokręcić i spożytkować to marketingowo. Tu pomijam sprzęt wyspecjalizowany dla np. zjazdowców, dla których dostanie się na górę jest w pewnym sensie niechcianą koniecznością bo chodzi tylko i wyłącznie o zjazd. To tak w skrócie. Pozdro
-
Cześć Na takim rowerze nie da się skutecznie jeździć - to po pierwsze. Twoje wyliczenia są złe ponieważ nawet nie potrafisz sobie wyobrazić jak wygląda moja jazda do pracy. Bez urazy ale to wynika z tego co piszesz. Moja droga do pracy to mnie więcej taki Twój trening, za każdym razem. Jazdę do pracy i nie do pracy zastawiłbym mniej więcej pół na pół, bo jak gdzieś jadę to często są to przeloty po 150 i więcej km. Napiszę później bo teraz muszę coś załatwić sorry. Pozdro
-
Cześć To jest taka prosta ale bardzo przemawiająca do mojego prostego umysłu rada. Poza tym kupno gravela spowodowałoby, że w opinii Marka spadły u mnie poziom zabetonowania co nie jest bez znaczenia. Pozdro
-
Cześć Marek i tak to jest jak się gada z debilem sprzętowym. Właśnie wyszedłem na rower i sprawdziłem. Ja mam z przodu 44-32-22. A więc na 42 moze mógłbym się zajeździć jakby to był gravel. Przepraszam za mądrzenie się bez żadnej wiedzy. Pozdro
-
Cześć Nie odrzucam gravela ale też nie jest sam w sobie celem. Gravel ma jedną zaletę w porównaniu z MTB - jak jedziesz wyglądasz bardziej jak rasowy kolarz. Dolnego chwytu raczej rzadko się używa będzie też gorszy w terenie nie tylko w sensie manewrowości ale w sensie zaangażowania organizmu w jazdę. Plusem będzie szybkość na twardym ale... 10-15% max. Dla mnie ważne są gumy i tu niestety dużo stracę z tych procentów zakładając do gravela coś terenowego. Tak jak piszę - nie sądzę żebym zapedałował, chyba, że się po prostu nie rozumiemy. Prawidłowa kadencja to mniej więcej 90-100 bo cały patent polega na tym aby nie pedałować siłą nóg ale kadencją i to jest reguła a nie widzimisię. 90% ludzi pedałuje zbyt twardo. Łatwo to sprawdzić na podjeździe. Przy prawidłowej jeździe to na podjeździe powinno się móc bez problemu wrzucić wyższy bieg, albo nawet dwa (jak ktoś jest naprawdę dobry) i dynamicznie pociągnąć z nogi przyspieszając do wyrównania kadencji z tą zasadniczą. Oczywiście ta dynamika jest możliwa na krótkich stopniach po kilkadziesiąt, kilkaset metrów. A sprawa wygląda zazwyczaj tak, że osoba jadąca twardo zrzuca na początku podjazdy dwa a nawet trzy biegi i młynkuje bez sensu bez żadnej dynamiki ani postępu. Co do roweru to przejeździłem na obecnym podstawowym modelu Scotta HT ponad 50000km i jakoś ani się nigdy nie zepsuł, ani nie zawiódł ani nie miałem problemów z niewydolnością hamulców czy czegokolwiek. Widzisz to nie jest uktrakoserwatyzm tylko racjonalne myślenie. Skoro coś jest wystarczające to po co inwestować? Jedyną poważną usterką jaka się ujawniła to zaczęła zmęczeniowo pękać tylna obręcz. Było to w trakcie jakichś zawodów i podjechałem do pierwszego serwisu rowerowego na trasie i wymieniłem koło na takie jakie mieli za 150pln. Mam je do tej pory ale muszę w końcu zmienić bo zdjęcie i założenie opony jest koszmarem. A skoro mam już mieniać koło to może zmienić rower... A jaki? Marek, nie zmuszaj mnie do dorabiania ideologii ja Wy (to nie przytyk tylko stwierdzenie faktu, bo Ciebie czy Grzesia albo Spiocha to bawi i widzicie w tym sens a mnie to po prostu nudzi i przyjemności nie sprawia). Znając życie to kupię rower jaki akurat będzie w dobrej cenie i większe znaczenie będzie miał kolor niż jakieś detale. Jedno czego żałuję, że nie mogę się z Wami przejechać dzisiaj na browarek. Jakby jakiś zakup rowerowy miał to zmienić to bym zainwestował natychmiast. Pozdro Trzymaj się
-
Ja po 10 browarach też się świetnie przy Zenku pobawię. Oni są na tym poziomie kojarzenia cały czas więc im się podoba.
-
Cześć Nijaki Płacior (którego możesz nawet znać bo w Czarnym Groniu był, aczkolwiek na nartach nie jeździ i nigdy nie jeździł) wielokrotnie pokazywał mi możliwości Al w kwestii komponowania muzyki i tekstowania a bazował na wersjach ogólnodostępnych a nie jakichś specjalistycznych. Trzeba oczywiście jakoś tm grać na paru instrumentach i coś słyszeć ale Paweł sam przyznaje, że jest to fajna zabawa nie mająca ze sztuką nic wspólnego. Wykorzystując Al jako partnera w komponowaniu można zrobić płytę w jedne dzień jak się ktoś przyłoży. Ciekaw jestem ile takich tworów krąży jako osiągnięcia jakiegoś "artysty"' Pozdro
-
Cześć No to my tu sobie deliberujemy o jakichś szczegółach i teoretyzujemy a Dominika Włodarczyk (przypominam 4 w zeszłorocznym TdF) puknęła w pięknym stylu dwa etapy w trzyetapowym WTourowym wyścigu w Kraju Basków. Warto zobaczyć te końcówki o dziewczyna ma takie papiery na jeżdżenie... Cóż podobna sytuacja jak w narciarstwie: Wszyscy jeżdżą, wszyscy wszystko świetnie wiedzą a w sporcie zerówka. Dobrze, że przynajmniej nasze dziewczyny zaznaczają swoją obecność, a w kolarstwie tworzą czołówkę. Pozdro
