-
Liczba zawartości
17 991 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
267
Zawartość dodana przez Mitek
-
Cześć No ja wprawdzie mam krócej bo 28km ale średnia też 25 km/h wyszła. Wiatr.. właściwie był ale pod wiatr miałem tylko na asfaltach więc się nie liczy. Dla mnie jazda pod wiatr to takie ćwiczenie cierpliwości, przyspieszasz powoli ale jak już się ustali dobrą kadencję to idzie. Za to z powrotem będzie lepiej jechać i to fajna perspektywa. Tak, gravel to geometrycznie taka bardziej szosa i też mam wrażenie, że cały ciężar trzymam na rękach, oczywiście myślę o górnym chwycie bo na dolnym praktycznie nie jeździłem. Może przesunięcie siodła coś by dało... Trzymaj się.
-
Cześć Ale Ty wiesz jaki Rybelek piecze chleb?!? Cóż ja jestem pazerny na jedzenie ale też jestem grubokościsty. Te 89 kg to byłby ideał! Będę pracował Pawełku. Pozdro
-
Cześć Dzięki, ja nie mam z tym jakiegoś problemu. Ta zima była słaba i mało jeździłem więc przytyłem więcej niż zwykle. Jak jest dobre lato to dochodzę do 92-91,5 bez żadnej diety ani ograniczeń. To niestety w rachubę nie wchodzi, nie lubię się katować. Zresztą jak się dużo jeździ trzeba jeść innej drogi nie ma. 🙂 Pozdro
-
Cześć Paweł, popłakałem się nad ... sobą. 89.9 to jest moje marzenie od jakichś 40 lat, bo tyle ważyłem w szkole średniej. Niestety, nawet w rękawkach wypełnionych helem na razie nieosiągalne. 🙂 Specjalnie się zważyłem z rowerem przed wyjściem dzisiaj do pracy - 115-116kg komplet. Ale mam ciężki rower, ciężkie drutowe gumy, podstawowe rzeczy do naprawy, duży bidon, nawigacje, lampy itd. No i plecak z bananem, napojem czekoladowym bluzą itd. 🙂 Pozdro
-
Cześć Adaś jeżeli to jakieś Twoje zadanie to się wyłączam i sorry. Pozdro
-
A po co jest ten akcent?
-
Cześć Współczuję ale Twoja końcowa konstatacja jest co najmniej dziwna. Przecież urzędnik ma procedurę i koniec. I dobry urzędnik się jej trzyma i egzekwuje. Akurat austriackie urzędy są znane z dokładności i działania w zgodzie z przepisami. To, że Ty czujesz się urażony bo jesteś uczciwy i nic złego nie zrobiłeś nic tu niestety nie zmienia. Pozdrowienia
-
Ja na przykład nie "muszę być"... po prostu jestem. Pozdro
-
Cześć Wczoraj mieliśmy świetny rowerowy dzień z przyjaciółmi. W dobrym towarzystwie nawet przestanie na rowerze 50 km jest super! Pozdro
-
Aha... Obiecujemy, że jak będziemy żyli, to w przyszłym sezonie jesteśmy wszędzie... gdzie trzeba... razem. Pozdro
-
Z Tobą - mogę jeździć z każdym logo. Spoko.
-
Ale i tak warto podkreślić i z szacunkiem wielkim potraktować Twoje działania. Prawdopodobnie jeździsz już znacznie lepiej niż np. ja nigdy nie będę jeździł i tego warto zazdrościć i to docenić. A aplikacje to gówno warte przybliżenia - zawsze! Trzymaj się serdecznie.
-
Uważam, że to zajebista sprawa i (nie ukrywam, ze wspomnienie o obecności Iwony ma wpływ na tą zajebistość)... ekstra, że się Wam udało. Czyżby kolejny stworzony przez Ciebie albo z Twoim udziałem kanon?! - Gratulacje dla wszystkich i szczery podziw za konsekwencję dla tych, którzy mieli najdalej - szacun. Bardzo Wam zazdrościmy!!! Mitek i Rybelek Niestety tylko z rowerkami i na rowerkach.
-
Bardzo fajne. I bardzo fajna rozmowa...gorzej niż z dziećmi. Ograniczenia w rozumieniu słowa pisanego aż bolą. Koniec tematu.
-
He he. "Przecież to tylko ubranie." Rozmowa z betonem.
-
To zmień sobie orzełka na swastykę.
-
Zdecydowanie lepsze bo od razu widać, że to jakiś żart i nie nosi w sobie zadufania i podziałów a w tym konkretnym wypadku tępoty. Mnie to absolutnie wisi ale mimo wszystko uważam (pewne staroświeckie poczucie szacunku), że godło narodowe nie jest elementem do epatowania na imprezowych koszulkach czy klapach bagażnika złomiastych Pasatów. Dumne powiewanie flagą narodową z napisem Kostrzyń czy inny Mielec jest dla mnie przejawem tępoty w deptaniu symboli ale w ty m ludzie, którzy się z takimi zachowaniami obnoszą są mistrzami czego przykład powyżej. Dodatkowo, akurat w twoim wypadku, dumne prezentowanie koszulki naszej reprezentacji gdzie w sąsiedztwie godła mamy logotyp niemieckiej firmy... Wspaniała sprawa.
-
Następny orzeł. Teraz gra w hokeja. Swoją drogą, dość ciekawe zestawienie a jeszcze do tego autor posta... Czyżby kolejny objaw zaćmienia?
-
Cześć No to ja jeżdżę na rowerze jak tylko mogę bo lubię jeździć. To jest rozwiązanie idealne bo czas na dojazd i tak się marnuje a można go przeobrazić w czystą przyjemność. No niestety trzeba wcześniej wstać i później się wraca bo to jednak w sumie wychodzi prawie 2 i pół godziny i nic się raczej nie wymyśli. Ale właśnie fajnie zmusza do konsekwencji bo czasami się nie chce jak cholera, zwłaszcza w zimie lub gdy pogoda wredna ale to tylko do momentu wyjścia z domu. Pozdrowienia
-
Jak w aplikacji - to gość. Aplikacja jest najważniejsza. Jakby jeździł tak sobie to równie dobrze mógłby nie jeździć.
-
Cześć Większość standardowych rowerów ma nośność 120kg, niezależnie od wagi sprzętu. Ta z kolei ma znaczenie, czy też zaczyna mieć znaczenie przy długich przelotach albo przy tempie wyścigowym - ale wtedy ma znacznie wszystko. Co do śrubowania własnych możliwości zaś to oczywiście wspomniane przez Gabrika parametry i ich pomiar maja znaczenie jeżeli ma być to TRENING - czyli rozpisane na cykle długofalowe działanie dostosowane do jednostki itd. Zauważyłem, że jeżeli chodzi o amatorów to kluczowy jest jeden element - konsekwencja. Reszta nie ma znaczenia. Znam sporo osób powiedzmy jeżdżących, czy też mieniących się rowerzystami i niestety im większa gadżetologia, tym gorsze wyniki. Radek Gołębiewski - niekwestionowany król ultramaratonów terenowych na pytanie jak trenuje odpowiadał: "Do pracy mam 28 km, jeżdżę codziennie" - i koniec. Ja dwa lata temu zmieniłem pracę i teraz mam dokładnie 28km, niestety nie jeżdżę codziennie i w tym cały szkopuł, jestem po prostu nędzny i dlatego moge przytrzymać średnią 25km/h pod wiatr 5 przez 30, może 40 km na w miarę dobrej nawierzchni a On przez 500-600km w terenie mocno mieszanym Pozdro PS, Paweł zobacz w jakim kolorze Radek miał rower... 🙂 Z tego co kojarzę Radek miał jeden rower i robił/robi - takie rzeczy: https://www.polityka.pl/podkasty/rowerowy/2338203,1,radzilla-czyli-jak-sie-hartuja-50-latki-oto-polak-ktory-ukonczyl-morderczy-ultrawyscig.read
-
A ustawiłes licznik do roweru?
-
Cześć 34km/h utrzymane na 10 km to jest bardzo dużo jak na amatora na nowym rowerze jeżdżącego rzadko - po prostu - tak jakbyś wsiadł na GSa pierwszy raz w życiu i objechał połowę stawki, tak, że brawo. Albo, to rzeczywiście bardzo dobry rower. 🙂 Wiesz ja mam tak, że po 10-12 km dopiero jestem w miarę rozgrzany i zaczynam jakoś bezwysiłkowo jechać a te pierwsze kilometry to takie wejście w rytm jazdy. Akurat do pracy mam mniej więcej 28km w jedną stronę więc więc to najczęściej jeżdżony dystans "na raz", że tak powiem. Paweł a jak się nazywa ten model/wersja dokładnie? Pozdro
-
Cześć Zobaczymy jak jutro wsiądziesz - z tym tyłkiem. 34km/h pod lekki wiatr..? No to ja już się wyłączam. Pozdro
-
Na rowerze...? zapraszamy. 🙂 Pozdro i miłej zabawy
