Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
mowa przedszkolaka
-
prędzaj czy później wylądujemy w @grimson owym Val di Sole
-
Potoczne określenie na Producentów i sprzęt
.Beata. odpowiedział herbi → na temat → Sprzęt narciarski
Fiszki i atomy krążą -
Potoczne określenie na Producentów i sprzęt
.Beata. odpowiedział herbi → na temat → Sprzęt narciarski
Stolec... -
Potoczne określenie na Producentów i sprzęt
kordiankw odpowiedział herbi → na temat → Sprzęt narciarski
I Solec Zdrój -
ostatnio zafascynowała mnie kopalnia soli w Wieliczce
-
a jak Ty to robisz ?
-
I Solina i Solec Kujawski.
-
też tam zjeżdżałem na nartach
- Dzisiaj
-
Potoczne określenie na Producentów i sprzęt
Mikoski odpowiedział herbi → na temat → Sprzęt narciarski
Jest jeszcze Soldeu -
potem są tacy co myślą że Soelden i Sulden to jest to samo
-
na własny użytek, leczniczo 🤣
-
I zioło rośnie…🙂
-
Potoczne określenie na Producentów i sprzęt
KrzysiekK odpowiedział herbi → na temat → Sprzęt narciarski
Cytując klasyka - był czas przywyknąć. Zajrzyj do szkoleniowego 🤪 -
Dobra, rano? 😉
-
Jeszcze się dyskoteka nie rozkręciła, a już ktoś dostał wp****l. 🤓 Myślałem, że jako obieżyświat, nasłuchałeś się na wyciągu różnych tekstów i będziesz strzelać jak z CKMU.
-
a jaki ma być sens tego przekręcania?
-
Cze Ten gość z filmu, to chyba kolega, nie on sam. Na początku sezonu go widziałem na Słotwinach i gość źle nie jeździ, niestety nic więcej napisać nie mogę, bo jeździli SL treningowo, a tu vs inni trenujący (a to nie byli zawodnicy, tylko chyba instruktorzy z lokalnej szkoły), to wyglądał blado, czy też przeciętnie. Potrafił przejechać i tyle. Część stoku jechał normalnie i to wyglądało dobrze. Ale nawet oglądając jego przejazdy, to często traci kontrolę na wyjściu ze skrętu, oczywiście jest sprawny, potrafi to opanować, ale generalnie jest to błąd. Ostatnio gdzieś mi mignął, ale już go nie ma film z jego jazdą, ale jechał tak dziwnie, jakby każdy skręt tłoczył i starał się jakoś z kompensacji pojechać bardzo szybko zmieniając krawędzie. No wyglądało to tragicznie. Moim zdaniem, to kolejny domorosły instruktor, który cos tam jeździ. NIe twierdzę, że źle, ale technicznie ma spore braki, jak na instruktora. Z drugiego bieguna filmy Jacka Gardonia z Demo Team Polska, bez komentarzy, tylko jazda ćwiczeniowa, czy też jazda swobodna, techniczny top. pozdro
-
Jakie znacie potoczne, przekręcone określenia na sprzęty narciarskie? Błędna wymowa też się liczy 🙂 Ciekawe czy będzie tego dużo, czy temat umrze na pierwszym poście, ja zacznę to co kojarzę: Rossignol: rosołki, kury, rossi Leki:” te z apteki” Voelkl: Felki Dynastar: dynki POC: pok
-
w Austrii w 2 połowie marca nisko położonych stacji należy unikać
-
Bo teoretycznie więcej słońca, dłuższy dzień i mniej ludzi m.in. z powodu braku ferii. Wolałbym początek marca, ale były przeszkody rodzinne. Śnieg na wyższych wysokościach, takich od 1300 m w górę był całkiem dobry. Dlatego zdecydowałem się na Karyntię, bo w razie śniegowych problemów zawsze miałem w zanadrzu lodowiec. Temperatura powietrza ujemna. Czasami trochę twardo. Na niższych wysokościach, zwłaszcza przy dojeździe do stacji dolnej, różnie bywało. Niekiedy, jak w Nassfeld, wręcz straszno :), ale to wyjątki. Wszędzie można zjechać od jakiejś stacji pośredniej, gdzie śnieg jest jeszcze OK, wsiadając do gondoli. Niekiedy zresztą, jak w Molltaler, można zjechać tylko kolejką, a ściśle wagonem kolejki szynowej.
-
Paweł, no oczywiście ja się zasugerowałem "firmowymi" kurtkami oraz ciągiem filmów tej samej osoby, bądź podobnie ubranych sugerujących filmy szkoleniowe. Jeśli to jazda kursantów - to ok. Ale jakiś opis by się przydał, bo jest to mocno mylące. Niestety jest tyle gówna w sieci, że już nie jest mnie w stanie nic zaskoczyć. pozdro
-
nawet bardzo
-
A czemu jechaliście dopiero w marcu kiedy wiadomo że na niższych wysokościach jest już raczej miękko i trudniej się jeździ, zwłaszcza popołudniami? Jeśli brać pod uwagę jeden alpejski wyjazd w sezonie, to ja osobiście wybrałabym raczej styczeń. W lutym jest większy tłok, a w marcu już niżej dla mnie za ciepło.
-
Miażdżyca to już jest (geny), mam nadzieję, że pod kontrolą. 🙂 Fakt, widzi się wielu "staruszków" na stoku i... w knajpach popijających alkoholowe to i owo. I dobrze sobie radzą na stoku, niektórzy wręcz świetnie. Ale taka mała refleksja, że może to już ostatni raz, zaczęła mi towarzyszyć od zeszłego roku. Na tym wyjeździe nie miałem, zgodnie z filozofią Mitka, ani jednego upadku. 🙂 Ale zdarzyły się dwa "siadnięcia" na tyłku przy zerowej prędkości. Pierwszy raz w wyjątkowo grząskim śniegu już na dole Nassweld (moja głupota, że tam w ogóle pojechałem). Skręcić b. trudno, jazda na wprost w tej breji też niełatwa. Do tego stromo. No więc mój tyłek znalazł się na ziemi i próbowałem wstać. Ni cholery, nawet z kijkami. Musiałem wypiąć buty. I trochę się podłamałem myśląc, że to już to. Czyli SKS (starość kurwa starość). Ale następnego dnia też przysiadłem z jakiś powodów, tym razem w "normalnym" śniegu. I o dziwo wstałem, podpierając się na kijkach, od strzału, beż żadnych problemów. Bardzo mnie to pocieszyło. 🙂
