Skocz do zawartości

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Mitek

    rower :)

    Cześć Wiesz bo takie macie fajne te wycieczki, że pomyślałem... jakby kiedyś było miejsce to na takie dwa dni bym się zabrał jakby czas pozwolił. Może bym Wam tam zbytnio nie zamulał. Pozdro
  3. Dzisiaj
  4. cyniczny

    rower :)

    Generalnie jest nas trzech muszkieterów:-) ale czasem jednego zatrzymają obowiązki domowe, stąd niektóre wycieczki jeździmy we dwóch, a niektóre we trzech.
  5. Mitek

    rower :)

    Cześć Cyniczny a jeździcie we dwójkę czy we trójkę ? Czy to zmienny zestaw jest? Pozdro
  6. cyniczny

    rower :)

    W ostatni weekend ponownie udało się wyskoczyć na krótką dwudniówkę rowerową - tym razem cel to Jeseniki. Z Piaseczna startujemy bladym świtem(no może nie takim do końca:-) około 5:30. Kwaterę mamy zaklepaną w Dolnych Moravicach na którą docieramy przed południem. Szybkie przebieranie się, odbiór kluczy i ruszamy od razu na pierwszy z dwóch dużych podjazdów - Pradziad. Praktycznie podjazd zaczyna się od samej kwatery na szczyt - 18km i około 900m przewyższenia. Sam podjazd wchodzi całkiem gładko, jedynie dźwięk trzaskającego suportu trochę mnie irytuje - dopiero w domu okaże się, że to tylko niedokręcona prawa miska/łożysko. Na górze troche odpoczywamy i ruszamy na drugi podjazd tego dnia czyli górny zbiornik Dlouhe Strany, ale najpierw zjazd do drogi nr 44. Tu widać, że zdecydowana większość ruchu odbywa się od przystanku autobusowego na szczyt Pradziada i z powrotem. My odbijamy na drogę po lewej gdzie ruch jest już znacznie mniejszy. Do Svycarny jeszcze trochę ludzi, później już sporadycznie. Tuz za Svycarna zaczyna się też najgorszy kawałek drogi czyli kamienny chodnik. Kawałek ma niecały 1km długości, więc nie ma tragedii. Później jest całkiem fajna szutrówka, a ostatnie kilka kilometrów zjazdu do drogi nr 44 to równiutki asfalt. Po prawej widoczny nasz drugi cel czyli górny zbiornik Dlouhe Strany Zjazd szybko mija i docieramy do dolnego zbiornika Dlouhe Strany. Czas rozpocząć podjazd - około 14 km długości i przewyższenia 750 metrów. I już na górze po drugiej stronie:-) Początkowo zjazd nie jest zły, ale gdy nachylenie rośnie zaczyna się bardzo mocna rąbanka ze sporym luźnym szutrem i kamulcami. Całość paskudnego zjazdu to około 4km. Ale w końcu trafia się asfalt i od razu wiatka, więc dajemy rękom i ramionom chwilę wytchnienia. Na koniec dnia zjeżdżamy do Rymarova i tam po chwili poszukiwania znajdujemy całkiem fajną pizzerię. Ostatnie 7km na kwaterę to jazda w blasku lampek, co wcześniej praktycznie nam się nie zdarzało. I statsy 1 dnia Drugi dzień czas zacząć, głównym celem są położone na południowy wschód dwa zbiorniki retencyjne na rzece Moravica: Slezska Harta i Kruzberk. Dzisiaj długich podjazdów nie będzie, ale będzie sporo górek po 1-2km długości. Jazda interwałowa, która jak się okaże na końcu będzie bardzo wymagająca:-) Zdarzają się ładne terenowe odcinki takie jak ten za za Dolni Vaclavov. Piękna pusta, leśna droga do Valasov. Zbiornik Slezska Harta W okolicy Razovej zjeżdżamy na świetna ścieżkę rowerową wzdłuż zbiornika. I za chwilę znajdujemy znakomite miejsce na popas. Elektrownia wodna przy zaporze Zapora tworząca drugi zbiornik Kruzberk. Tu też spędzamy dłuższa chwilę, bo zmęczenie jakieś weszło w nogi...i głowę. Od zbiornika Kruzberk robimy właściwie nawrotkę i wracamy na kwaterę. Droga przez 20 km będzie się stopniowo wznosić, a my razem z nią:-) Przed Lomnicami osiągamy najwyższą dzisiaj wysokość - 720 m. n.p.m. Końcówka trasy to jazda bardzo ładną ścieżką rowerową wzdłuż Moravice statsy 2 dnia Około 17:00 ruszamy w drogę powrotną, zatrzymując się w Bruntalu na małe co nieco. Około 23:30 melduję się w domku. Podsumowując Dwudniówka jak zwykle bardzo udana, pierwszy dzień kapitalny, z pięknymi widokami i długimi podjazdami/zjazdami. Mimo iż występowały (na szczęście krótkie) odcinki dróg wybitnie niegravelowych, jazda dała mnóstwo frajdy. Drugi dzień widokowo było również bardzo ładnie no i ruch samochodowy na trasie właściwie symboliczny. O dziwo jednak okazał się znacznie bardziej męczący niż wydawało się podczas planowania trasy. Mocno interwałowa jazda + 108km i ponad 1600 m przewyższeń dały w kość, no ale nie pojechaliśmy tam dla przyjemności:-)
  7. Jan

    🇨🇭 Saas Fee (Magic Pass)

    warunki na lodowcu
  8. Jan

    FIFA World Cup 2026

    The Boss wie jak robić kase
  9. Wczoraj
  10. grimson

    Lido di Jesolo

    Cabin crew by zrobiło awanturę, odrzuciłem tę opcję.
  11. Mikoski

    FIFA World Cup 2026

    Łysy już się nie kryje biznes plan musi się spinać 😕 tylko z argentyną(mała litera celowo jak by Mitek miał się przypierdolić)w ostatnim meczu nie poszło... choć do 90 minuty drukarz robił to co miał zlecone ,więcej nie szło wyciągnąć jednak miliard lub więcej ludzi patrzyło na ręce. https://sport.interia.pl/pilka-nozna/mundial/news-fifa-chce-sprzedac-mundial-jest-komunikat-przekroczenie-gran,nId,23521177
  12. Mitek

    rower :)

    Cześć Dlaczego? Chodzi właśnie o to aby nie odpuścić. I nie chciałbym podnosić dyskusji - po prostu tak jest. Pozdro
  13. brachol

    Lido di Jesolo

    Trzeba było rękę z telefonem za okno wystawić, może wtedy by złapał...
  14. Bruner79

    rower :)

    W końcu jeden, który napisał to z autopsji o czym wujek (czyli ja) prawił tu od miesięcy. Na ebike idziesz nawet zmęczony i robisz swoje. Na analu - nie. Ja jestem po kilku dniach codziennie w terenie na rowerze, dzisiaj też miałem iść - ale odpuściłem. Regeneracja. Głowa chce - ciało inaczej czuje.
  15. grimson

    Lido di Jesolo

    Lot non-stop. Boeing 789 Dreamliner, maszyna z jednym z największych zasięgów na świecie.
  16. Jan

    Lido di Jesolo

    jakiś taki mały ten samolocik lecieliście bezpośrednio z Poznania czy z międzylądowaniem ?
  17. grimson

    Lido di Jesolo

    To jest automatyczne obliczenie wysiłku przez aplikację.
  18. .Beata.

    Lido di Jesolo

    Toś Ty pchał czy ciągnął ten samolot? 😅
  19. grimson

    Lido di Jesolo

    To jest foto z systemu rozrywki na pokładzie samolotu linii Neos. Probowalem nagrać tracka moim Sports Tracker ale nie byłem w stanie złapać sygnału GPS wewnątrz samolotu, z winy przyciemnianych elektrycznie szyb w B789. Wyszło tylko coś takiego:
  20. Marcos73

    rower :)

    Cze Fauza w opiniach są mocno awaryjne, a ponadto firma zakończyła działalność. Jeszcze realizują reklamacje, ale jak długo - tego nie wie nikt. Ja osobiście bym nie ryzykował. Lepiej postawić na sprawdzone marki. Bosch, Yamaha, Shimano. Chodzi o ewentualne wsparcie pogwarancyjne jaki software-owe. Wszystko jest już skomputeryzowane i bez apki ani rusz. Elektryk w takim wydaniu daje analogowcom nowe możliwości bez odbierania radości z jazdy mocno wysiłkowej co daje tradycyjny rower. Różnice są na zasadzie, tam gdzie byś pchał, jeszcze jedziesz, a tam gdzie byś już musiał wracać jedziesz dalej, bo jesteś nieco szybciej i masz więcej czasu. Co do wspomagania, to jak pisałem, w trybie najsłabszym i to z + jest duża zależność kadencji i mocy na pedałach. Zauważyłem, nawet jak zbyt wolno kręcisz, ale masz niską moc na pedałach, to i tak nie wspomaga, jedynie wyświetla komunikat o zmianie biegu. Natomiast przykładając odpowiednią moc na pedały (np. na podjazdach) zaczyna pomagać, ale przestaje jak osiągniesz odpowiednią kadencję. Trudno to mi teraz dokładnie sprecyzować, ponieważ wyświetlacz ma ograniczone możliwości i pokazuje albo moc, albo kadencję, a zanim to przeklikasz, to mija sporo czasu. Dlatego też na stromych podjazdach posiłkowałem się trybem tour+, bo nie wiedziałem czy eco+ mnie w konia nie zrobi, bo w tym trybie odczucia są mocno analogowe. Prawdopodobnie te zakresy można modyfikować w aplikacji, ale jeszcze do tego nie doszedłem. Mnie to daje dużą motywację i sporo frajdy, bo wstając rano i napier....jąc cały dzień na budowie mam ochotę na rundkę wieczorną i nie mam z tym problemu. Niestety na analogu często bym odpuścił, bo tam wszędzie jest pod górę na dzień dobry. A tu jedziesz jakbyś się dobrze wyspał i wstał pełni sił. Moim zdaniem liczy się sam ruch, bo i tak siłę trzeba w jazdę włożyć. Sam nie pojedzie. Dość inteligentnie pomaga, natomiast mnie jeszcze nieco brakuje do niego troszkę zaufania że mnie nie zrobi na podjeździe w wuja. Dzisiaj jadę do Milwaukee (Milówka w żargonie lokalsów) 😉 na Rancho. pozdro
  21. a_senior

    rower :)

    Dzięki Marku. Rozumiem, że gdy przekroczysz 80 obr/min to wspomaganie nie działa? Cenne informacje do których wrócę gdy sobie elektryka full MTB kupię. A czy kupię tego nie wie nikt włącznie ze mną? Na pewno w moich górach byłby świetnym rozwiązaniem. Dlaczego silniki Fazua są niepewne? Nic na temat tej niepewności nie mogę znaleźć.
  22. .Beata.

    Lido di Jesolo

    Julianów pozdrów! Fajnych wakacji życzę Ps. Co to za radarowa apka?
  23. Ostatni tydzień
  24. Marcos73

    rower :)

    Cze Dawno żem nie pisał, bo nie mam czasu. Więcej przebywam w Beskidach niż w Krakowie. Trochę o rowerze elektrycznym typu SL - mały silnik i mała bateria. Więc nieco kumam czaczę bardziej o co w tym wszystkim biega, kiedy działa a kiedy ma mnie w dupie. Mimo małej baterii, można sporo na nim przejechać, ale trzeba mocno elektronów pilnować. I tak, pojeździłem trochę z kumplem, co ma opanowane trasy i generalnie traktując rower jak rower, zużycie jest niskie, ale trzeba się namęczyć i to sporo. Przykładowa trasa z 1000m przewyższenia (40km), ale podjazdy dość "łagodne" to zużycie na poziomie 40% w trybie eco+ i tour+ - mieszany z naciskiem na Eco+. Jadąc z kumplem to musiałem szybciej pedałować i na większych zębatkach, aby dotrzymać tempa jazdy. Natomiast zużycie po trasie identyczne, w obu rowerach, z tym że on miał baterie 800 a ja 500 - procentowe baterii. W trybie eco+ to odnosiłem wrażenie, że wspomagania nie ma, albo z rzadka, jak mu się zachce. Natomiast wyczaiłem, że wbudowane czujniki mocy i kadencji za to odpowiadają, a raczej limity tam ustawione. Ja mam fabrycznie 80 kadencja i 170 moc. I tak jak za niska kadencja to pomaga popedałować do 80 pod warunkiem, że czuje na pedałach opór (moc). Jak jej nie czuje, to nie pomaga, a tylko wyświetla komunikat zmień bieg. Jak tego nie zrobisz to ma wszystko w dupie i się nie włącza. W tour+ plus jest podobnie ale limity są niższe i jakby szybciej i nieco mocniej to działa. Inne tryby nie wiem - nie próbowałem. Elektroniczne przerzutki. Działają bardzo dobrze, ale.. trzeba uważać przy zmianie na najtwardsze biegi, bo mniej więcej od połowy pilnuje mocy na korbie. Jak nie odpuścisz z pedałów, to nie zmieni, można przeklinać kilka za dużo. Początkowo myślałem że to lag jakiś, ale nie. Tak to jest chyba z silnikiem skomunikowane. Zrzucanie działa bez problemu. Na plus, to regulacja na szybko, z poziomu manetki/aplikacji. To jest fajne, bo jeśli gdzieś są problemy ze zmianą, można to łatwo i szybko poprawić. Niestety nie każdy bieg z osobna, ale wszystkie - czyli położenie wózka względem zębatek. Każdy klik to 0,2 mm. Zakres klików chyba z 10. Wystarczy chwilkę pojeździć i poklikać i znaleść najlepsze położenie. Wczoraj kółko z Małżowiną po naszych kopcach itp. w sumie 40km i 500m przewyższenia, 23% baterii poszło. Ale na prostych bez prądu jedzie się identycznie jak na analogowym fulu enduro. W mojej ocenie to nie ma różnicy. Jechałem blisko 3 dych przez ok 6 km na powrocie po płaskim, na klocku (Żonę zgubiłem po drodze), nie ma takiej opcji, przynajmniej dla mnie. Masa i opony robią swoje. Zawieszenie chodzi perfect i bardzo dobrze sobie radzi nawet w trudnym terenie, oczywiście gorzej na zjazdach niż typowe enduro, ale jako tako do jazdy terenowej jest idealnie poskładany. Fani analogów mogą być mile zaskoczeni, tak samo się zmęczą, bo sam nie pojedzie, ale zasięg większy. Może komuś się ta opinia przyda - wahającym, czy też niezdecydowanym. Na analogu skoczyć na obiad na Mały Rachowiec - no pewnie bym dojechał, ale chyba siły bym już nie miał jeść. A tak byłem i golonko na kapuście wpier..łem 🙂 . pozdro ps. Póki nie mam garażu na działce jeżdżą oba do Krakowa, troszkę za drogie zabawki, aby samopas je zostawić. BTW to jeszcze z 10 mth i będę mistrzem koparki. Trochę pogoda krzyżuje plany, a busa już na działce utopiłem, ale koparka pomogła i go wyciągnęła - jakoś.
  25. grimson

    Lido di Jesolo

    Łatwo nie było. B789 odleciał nie o 22.15, a o 00.52 z racji późnego przylotu do Poznania, konieczności tankowania i przygotowania kabiny. Liczyłem na przelot ok 15 minut od startu w okolicach mojego domu, ale ze względu na start w kierunku pln-zach z Poznania, samolot poszedł na Wrocław, a dopiero stamtąd w kierunku na Katowice i dalej na południe. Po paru perypetiach meldunek w hotelu o godz 14 lokalnego czasu i dzida:
  26. Jan

    rower :)

    dokładnie w Kovalowym ogródku
  27. Jan

    rower :)

    Macie pozdrowienia od @jan koval
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×
×
  • Dodaj nową pozycję...