-
Liczba zawartości
10 555 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
41
Ostatnia wygrana star w dniu 20 Listopada 2025
Użytkownicy przyznają star punkty reputacji!
O star
- Obecnie Przegląda stronę główną forum
star's Achievements
-
Nie no może już otworzyli a na pewno od poniedziałku czyli ferie łódzkie. Update. Jeszcze nie ale gadałem z ludźmi więc pewno od poniedziałku… ja może czwartek lub piątek no wto/sro może krk
-
To nie dziennik to forum pasjonatów zrzeszające (jak SkiForum lub brytan nieco offowe) z baza win taki dualizm swego czasu dość poczytny a co do DESVIGNES to od Didiera http://www.sstarwines.pl/wino8835 Ale wg AI Gemini Pro to dalecy krewni Didier i Louis-Claude Desvignes to dwaj różni producenci wina z regionu Beaujolais (apelacja Morgon), którzy prowadzą odrębne winnice. Chociaż dzielą to samo nazwisko i działają w tej samej miejscowości (Villié-Morgon), nie są prowadzeni jako jedna firma rodzinna, a ich stopień pokrewieństwa jest prawdopodobnie dalszy (np. kuzynostwo lub wspólni przodkowie w dalszym pokoleniu). Oto kluczowe różnice, które pomogą Ci ich rozróżnić: 1. Domaine Louis-Claude Desvignes To historyczna, bardzo renomowana posiadłość, kojarzona z tradycyjnym, "poważnym" stylem Morgon. Właściciele: Obecnie winnicę prowadzą dzieci Louisa-Claude'a: Claude-Emmanuelle i Louis-Benoît Desvignes (8. pokolenie winiarzy w rodzinie). Siedziba: Villié-Morgon. Styl: Słyną z win o dużym potencjale starzenia, często surowych w młodości, klasycznych dla terroir Morgon (np. ze zbocza Côte du Py). 2. Domaine Didier Desvignes To zupełnie osobna winnica. Właściciel: Didier Desvignes. Siedziba: Również Villié-Morgon. Działalność: Didier również pochodzi z rodziny winiarskiej i kontynuuje tradycje, ale działa pod własnym szyldem. Jego oferta jest często szersza i obejmuje różne "cru" Beaujolais (nie tylko Morgon, ale też np. Fleurie, Brouilly, Moulin-à-Vent). Podsumowując: Louis-Claude Desvignes (ojciec Claude-Emmanuelle i Louisa-Benoît) oraz Didier Desvignes to różne osoby prowadzące konkurencyjne (choć sąsiedzkie) winnice. Nazwisko Desvignes (dosłownie "z winnic") jest w tym regionie bardzo popularne, co często prowadzi do pomyłek.
-
To pewno o bożole nuwo - nasi pisali?
-
Coś podobnego choć ja byłem gdzieś w okolicy Kazimierza raczej. Jak otworzą w Kamiensku prawa z dołu patrząc cześć o równomiernym nachyleniu to można się wybrać. Szału nie ma choć na bezrybiu i rak ryba. Ja dojeżdżam tam w 3 kwadranse więc jak w domu. Grimson po pracy równie blisko.
-
Nie przejmuj się. Gdy ja mówię orzech moja StarLet mówi młody znaczy niedojrzały orzech laskowy a ja i tak się cieszę, że trafiłem w orzech. No ale ona pochodzi z dobrej wsi gdzie zacnie się jadało. Tata ma wyszukane podniebienie a mama świetnie gotuje. Tak więc stanowiliśmy udane combo. Natomiast wśród pasjonatów trochę jest konfabulantów. Moim największym sukcesem było gdy Marek Bienczyk serwował nam wino ze skarpety, znaczy butelka w skarpecie i zgadłem nie tylko odmianę i region ale i producenta - ale tylko dlatego, że jego wino było na degustacji tego samego dnia. Tak czy owak uwierzytelniłem się w światku winnym. Obecnie wina prawie nie pijam z powodów zdrowotnych tak więc było minęło… pS bardzo dobre i drogie niestety wina maja w boudzie pod Śnieżką - ostatnio wpadło mi w oko trydenckie San Leonardo a markiz ongiś woził nas jakimś sportowym autkiem z posiadłości znaczy winnicy markiz z Guerrieri di Gonzaga czyli wojowników tak zyskali tytuł
-
Masz rację - zapomniałem o Morgon. To bardzo dobry trop. I ciągle stosunkowo tani. Np. ten od sp Marcela Lapierra (ups sprawdziłem w PL tanie to jego wina już nie są) http://www.sstarwines.pl/wino6772 ale nie tylko (jakie Morgon Ty najbardziej polubiłeś?) http://www.sstarwines.pl/rejon_Morgon Sorry za spam, ale ten portal już umarł, jak Marcel Lapierre... to raczej pamiętnik tych dobrych (nie)winnych lat minionych... kiedyś z pewnością bym lansował. Nawiasem mówiąc ciekawe kiedy Skiforum padnie... zwykle gdy grupka najbardziej aktywnych użytkowników odchodzi... pożar go nie zmógł... pożyjemy zobaczymy... oby trwał wiecznie!
-
Ja też, Loara to taki ersatz. Ale są czasem jakieś zwykłe burgundy choć i te tanie nie są. Co do tychże degustacji to najtrudniej było wbić się pierwszym razem, przy słabej znajomości francuskiego ciężko było się wykłócać. Potem znałem już organizatora. Roczniki 2006, 2008, 2009 te degustowałem. Co roku na gwiazdkę. Aubert de Villaine już od 2022 nie doradza w DRC. Czy nadal są te degustacje w Grains Nobles tego nie wiem? Polecam nie tylko tym co lubią wina ten artykuł napisany przez mego przyjaciela. Poetę. Miedzy innymi z nim dzieliłem winną pasję http://www.sstarwines.pl/drupal-6.10/node/322
-
Ja w liceum też trafiłem na wyjadacza który w klubie (Legionowo Skierniewice) został na dłużej niż ja w podstawówce i rotacje jakie nam oferował były z innej bajki, rakietkę i okładziny takoż. Nie pamiętam aby nam dawał nimi pograć. Z Dryszelem grał Kucharski, później z Grubbą.
-
Ortodoksi szurają. Carving to nowa religia. Rewolucja. Znaczy nowa świecka tradycja. ps a odpowiadając Mirkowi zsuwał się też Bargiel i to nie była przypadkowa technika, to a propos zsuwania;-)
-
Bardzo fajna relacja. Tym bardziej, że w młodości grałem w tenisa stołowego w klubie, choć serwować uczyłem się podpatrując w telewizji z ławą dostawioną do ściany, plus tysiące powtórzeń. Rotacja odwrotna wracała. Więc jedynie serwis miał jakiś sens. Z winem też trafiłeś. Miałem fazę gdy w PL znało się na nim około 20 osób, wtedy startowałem znaczy chwilę później niż większość skupiona wokół forum wino na gazecie wyborczej. Potem przyszedł czas własnego portalu, dużo zaangażowania, w końcu mi przeszło. Jak to rzekł Filip z Wilczej, francuz handlujący winem, na dnie butelki Lamborghini nie znajdziesz i to dobrze podsumowuje poszukiwania świętego graaala. Bywało, że korzystając z wyjazdów do Francji załapywałem się na degustację Romanee Conti z Michelem Bettanem głównym krytykiem fr oraz producentem Aubertem de Villaine. Degustacje z roku na rok coraz droższe, chętnych przybywało. Ilości mikro. A problem z winami z Burgundii jest taki, że jak to na wsi, najlepiej byłoby wypić całą ubutelkę, bo wina to zazwyczaj lekkie, przyjemne do picia, nie degustacji. W PL zdarzało się pić z Bieńczykiem, degustować z Bońkowskim, natenczas oni nadawali ton. Pisali przewodnik. Tak czy owak. Miło było wirtualnie poznać kogoś o podobnych pasjach, jak alter ego. PS. Co do nart to nie ma co aż tak się przejmować sprzętem. Ja pierwsze sezony po powrocie spędziłem na przykrótkich paździerzach w za dużych butach ale ambicją i siłą nóg (co nawet Fredo docenił) nadrabiałem braki techniczne i ganiałem za co lepszym narciarzem, czasem doklejając się na kanapie i miło gaworząc. Siła nóg z tenisa, ale też z koszykówki, która jedynie amatorsko w liceum, ale w dużych dawkach. Potem wspinaczka. Dodam, że te pierwsze sezony po powrocie (bo za dziecka narty miałem) to były 60 dni/sezon. I dopiero za namową forumowiczów kupiłem po takich dwóch sezonach master gs rossignola, który użytkuje po dziś dzień. Przykrótkie, na wzrost, damskie. Potem dodałem 5cm do męskości;-) prawdziwa wykuwała się na skiturach.
-
Wystarczyło logo ze szpilkami.
-
Najlepiej jakby wpisywał jakieś sprzeczne opinie - np hate na SF a na SO niemy zachwyt i byłoby git. PS. Powinnaś też docenić moją powściągliwość na SF;-)
-
Prawie 10x Kamieńsk, rezydent?
-
Lasek w Zielu zawsze kusi.
-
Nie no, jak celebrujecie płodność to spoko, trzymamy kciuki. PS ja kiedyś ściąłem, ale sadzenie też ok.
