Jump to content

Nauka jazdy dzieci


zetes
 Share

Recommended Posts

witam wszystkich Forumowiczów. za 2 dni wybieram się na narty z rodzinką i chciał bym synowi 2,5 letniemu założyc narty. Myślałem na początek aby mu założyć deski na godzinkę i żeby pojeżdził między moimi nogami co o tym sądzicie jak na razie syn jest napalony
Link to comment
Share on other sites

Jak będzie zainteresowany 15 minut to będzie sukces. Jeżdzenie z dzieckiem między nogami? To nie najlepszy pomysł. Jest kilka pytań. Co to będą za narty, jakie będą buciki? Jakie masz umiejętnosci w jeździe na nartach? Jaki stok wybierzesz do nauki? Zagwarantujesz sobie dobrą pogodę, dobre warunki na stoku? Ile czasu (dni) będziesz miał do dyspozycji?. Czy to jedyne dziecko, ma rodzeństwo? Moze najpierw ucz obycia ze śniegiem a narty niech będą dodatkiem do zabawy. Najlepiej to realizować na krótkich nartkach (glajtach) mocowanych na zimowe codzienne buty. Takie nartki wyeliminują błąd pozycji (odchylanie sie na tyły). Zaletą ich jest, ze można dziecko nauczać poruszania sie w nich , na dywanie , przy domu na śniegu (wystarczą płaty śniegu), na trawie zaszronionej, mokrej itp. Powinny być elementem , każdego spaceru. Po takim przygotowaniu na pewno będzie chciało być dłużej niz 15 minut. Film , który jest wyżej pokazuje jak dzieci potrafią naśladować . Stwórz podobne sytuacje :D

Użytkownik niko130 edytował ten post 08 styczeń 2012 - 21:01

Link to comment
Share on other sites

wybieram się do zielenica stok wybiore jak najlatwiejszy wiadomo ze jak bedzie zla pogoda bądżź zle przygotowany stok to odpuszcze do jazdy podchodze na luzie nic na siłe ja swoje umiejętności oceniam jako srednio zawansowany myslalem zeby na poczatek narty i buty wyporzyczyc ale moze zeczywiscie zakupie takie narty na buty to na poczatek moze być najleprzy pomysł
Link to comment
Share on other sites

Cześć

wybieram się do zielenica stok wybiore jak najlatwiejszy wiadomo ze jak bedzie zla pogoda bądżź zle przygotowany stok to odpuszcze do jazdy podchodze na luzie nic na siłe ja swoje umiejętności oceniam jako srednio zawansowany myslalem zeby na poczatek narty i buty wyporzyczyc ale moze zeczywiscie zakupie takie narty na buty to na poczatek moze być najleprzy pomysł

Jeżeli młody czlowiek wie o co chodzi w narciarstwie - oglądacie razem transmisje, narty sa obecne w domu stale itd. to po prostu biezr normalne buty i narty z wyporzyczalni i na stok. Żadnego jeżdżenia między nogami. Musisz sprawdzić czy jest w stanie stać i chodzić na nartach samodzilenie. Jezeli tak to mozna iść na wyciąg. Tu jednak zaczynają się problemy bo jak sam piszę jesteś przeciętnym narciarze niestety. Narciarz od pierwszych minut musi się sam wywarzać więć żadnego i trzymania stawoiania między nogami itd. MOzna go trzymac za dzioby i nadawać ślad jazdąć tyłem pługiem z jednoczesna kontrola góry ciał ręką - żeby mógł się oprzeć, można próbować zaprzęgnąc do roboty kijki, których będzie się trzymał lub jeden kijek. MOżna też spróbowac zacząć od małej górki - ale jeżeli to możliwe na normalnym stoku czy przy normlanym stoku narcoarskim gdzie Ty będziesz robił za wyciąg - zrób sobie kijek na końcu śznurka i przywiąż do spodni - syn niech się trzy,ma a Ty do góry i później zjazd - samodzileny, najlepiej gdyby był od razu do wykonania skret lub dwa. Trzeba kombinować troszkę. Serdecznie życzę sukcesów choć bądź przygotowany na to że - tak jak pisze Niko - cykl jest bardzo krótki. Pozdrawiam serdecznie
Link to comment
Share on other sites

Mitku wydaje mi się ze na nrmalne narty i samodzielną jazde jest jeszczę troszkę za wcześnie. Syn ma tylko 2,5 roku i wydaje mi się że nim go ubiore w normalne buty narty itd. to się jemu już cała jazda znudzi. Na początek chce żeby zasmakował jazdy na nauke bedzie czas, a niechce dopuścić do tego co się widzi czasami ze dziecko płacze że nie chce juz jezdzic a ojciec wydziera sie ze jeszcze troche ma jezdzic i napewno mu wyjdzie.
Link to comment
Share on other sites

Cześć

Mitku wydaje mi się ze na nrmalne narty i samodzielną jazde jest jeszczę troszkę za wcześnie. Syn ma tylko 2,5 roku i wydaje mi się że nim go ubiore w normalne buty narty itd. to się jemu już cała jazda znudzi. Na początek chce żeby zasmakował jazdy na nauke bedzie czas, a niechce dopuścić do tego co się widzi czasami ze dziecko płacze że nie chce juz jezdzic a ojciec wydziera sie ze jeszcze troche ma jezdzic i napewno mu wyjdzie.

Ocenisz oczywiście sam. Moje dzieci zaczynały - Amelka 2,4 mies. Kacper 2,10 mies. Oboje na normalnym sprzęcie i w normlanych warunkach - stok wyciagi itd. Róznica była spora. U Amelki cykl to był jeden podjazd wyciagiem i jeden zjazd i koniec. kacper był stosunkowo zidoktrynowany narciarsko więc od poczatku po prostu jeździł bez problemu. Ppzdrowienia serdeczne Właśnie ta wcześniejsza indiktrynacja implikuje sposób pierwszych kroków. jak dziecko wie co i jak to po prostu nie chce inaczej. Nartki przyczepiane do butów to nie narty tylko suragat - sam wiesz. jakbyś sie czuł gdyby Tobie ktos taie dał jakbys wiedział i widział na czym jeżdżą inni. Na naukę czasu wcale nie jest tak duzo jeżeli celem jest wychowanie jak naszybciej samodzielnego narciarza. ;) Czesto właśnie widze ten błąd, że dziecko spokojnie mogłoby już samodzielnie jeździć wszędzie a jest ciagane po jakichs oślich łączkach i nie ma szans rozwoju. każdy przypadek jest oczywiście indywidualny. Pisze głownie po to żeby nie bac sie zaczynać jezeli ma się wątpliwości. Pozdrawiam serdecznie

Użytkownik Mitek edytował ten post 09 styczeń 2012 - 11:25

Link to comment
Share on other sites

witam wrażenia po pierwszych 2 dniach nauki: rzeczywiście Staś pojeździ z 10-15 minut i się nudzi ale nie zmuszam go do dłuższej jazdy kupiłem mu nartki plastikowe tyko dł. 70cm i niesstety za długie:( ale syn robi postepy już powoli zaczyna utrzymywać równowagę jego największy postęp to jak zjeżdza z góry i mu troszkę przytrzymuje narty to już potrafi utrzymać równowage nawet przez 5 metrów :)
Link to comment
Share on other sites

witam wrażenia po pierwszych 2 dniach nauki: rzeczywiście Staś pojeździ z 10-15 minut i się nudzi ale nie zmuszam go do dłuższej jazdy kupiłem mu nartki plastikowe tyko dł. 70cm i niesstety za długie:( ale syn robi postepy już powoli zaczyna utrzymywać równowagę jego największy postęp to jak zjeżdza z góry i mu troszkę przytrzymuje narty to już potrafi utrzymać równowage nawet przez 5 metrów :)

Heńku, Mitek ma rację, a Ty się mylisz dając dziecku "plastiki". Jak pozwolisz mu bawić się z przypiętymi nartami do nóg to zobaczysz, że po krótkim czasie będzie zjeżdżał z całej górki z zachowaniem równowagi. Plastiki są dobre dla rocznego dziecka. Dla dwulatka i starszego już zdecydowanie sprzęt, o którym większość mówi "normalny" (ciekawe dlaczego?;)). Pozdrawiam, Wojtek
Link to comment
Share on other sites

witam wrażenia po pierwszych 2 dniach nauki: rzeczywiście Staś pojeździ z 10-15 minut i się nudzi ale nie zmuszam go do dłuższej jazdy kupiłem mu nartki plastikowe tyko dł. 70cm i niesstety za długie:( ale syn robi postepy już powoli zaczyna utrzymywać równowagę jego największy postęp to jak zjeżdza z góry i mu troszkę przytrzymuje narty to już potrafi utrzymać równowage nawet przez 5 metrów :)

Brawo. Tak trzymaj. Zadne buciory i narciory. Dziecko ma czuć lekkość. Przypomnij sobie jaką mialeś swobodę jak założyłes po raz pierwszy buty i narty. Naucz chłopca slizgania się, niech sie wywraca, niech ma ruch a nie jazdę na karuzeli (sztywność , bezruch, i jadące narty) albo jazda jak w autobusie na stojąco.Ono ma się PORUSZAC na nartach.
Link to comment
Share on other sites

Brawo. Tak trzymaj. Zadne buciory i narciory. Dziecko ma czuć lekkość. Przypomnij sobie jaką mialeś swobodę jak założyłes po raz pierwszy buty i narty. Naucz chłopca slizgania się, niech sie wywraca, niech ma ruch a nie jazdę na karuzeli (sztywność , bezruch, i jadące narty) albo jazda jak w autobusie na stojąco.Ono ma się PORUSZAC na nartach.

Cześć, znalazłem w Decathlonie coś takiego: http://www.decathlon...uski-199317975/ Wydaje mi się że mogą być bardzo przydatne do złapania równowagi i oswojenia się malca z przyszłymi nartami. Po zabawie na nogach w kilka sekund można zrobić z nich sanki: http://www.decathlon...uski-199318054/ Bardzo fajny pomysł, wzorowe wykonanie, tylko ta cena!:(
Link to comment
Share on other sites

Cześć, znalazłem w Decathlonie coś takiego: http://www.decathlon...uski-199317975/ Wydaje mi się że mogą być bardzo przydatne do złapania równowagi i oswojenia się malca z przyszłymi nartami. Po zabawie na nogach w kilka sekund można zrobić z nich sanki: http://www.decathlon...uski-199318054/ Bardzo fajny pomysł, wzorowe wykonanie, tylko ta cena!:(

Opis z podanej strony: "Przeznaczenie: dla dzieci od 3 do 4 lat o wadze od 9 do 19 kg i długości stopy od 22 do 28 cm; nie używać na terenie pochyłym."
Link to comment
Share on other sites

Opis z podanej strony: "Przeznaczenie: dla dzieci od 3 do 4 lat o wadze od 9 do 19 kg i długości stopy od 22 do 28 cm; nie używać na terenie pochyłym."

http://www.decathlon...uski-199317975/ Producent zupełny bubel wypuścił . Jak można "wiązanie" wypuscić na krawędz boczną nartki. Nic dziwnego . One są tylko do jazdy na wprost. heniek08. Rozpatrz możliwośc obcięcia nartki i przełozenia wiązania. Takie "glajty" się robiło (ze starych nart)) do skibobów (własnej produkcji).
Link to comment
Share on other sites

niko jutro jestem ostatni dzien ale po powrocie moze zeczywisci je obetne i przeloze wiazania to jak spadnie snieg to niech dziciak sobie jezdzi po rownym bo gork u nas nie ma a jak by sye udalo jeszcze raz pojechac w tym sezonie to sie chyba zastanowie nad normalnymi nartami
Link to comment
Share on other sites

Heniek a za rok możecie już tak śmigać... Za 2 lata tak: Za 3 tak: A jak już będzie miało "bubu" 6 latek to tak: Potem już będzie z górki... bardzo szybko z górki :)) Swoją drogą jak się patrzy na niektóre filmiki osób oceniających się na 7-8 i porównuje z tą małą w wieku 6 lat to... można się uśmiechnąć ;) Pozdrawiam, Maciek
Link to comment
Share on other sites

Cześć Te filmy sa dośc popularne i były na forum nie raz prezentowane i bardzo dobrze - niech bedą jak najczęściej. Widać, że dziewczyna jest szkolona celowo i radzi sobie bardzo dobrze. Czy jest jednka ewenementem na skale światową?? Przeciez nie - nie zajmuje tylko pierwszych miejsc - to po pierwsze. Chodzi mi jednak o cos innego. Otóż... jeste to poziom, ktory jest w stanie osiągnąc praktycznie każde dobrze prowadzone dziecko, maące dobry przykład w postaci prawidłowo, technicznie jeżdżącej osoby, która je uczy. Nie trzeba do tego spedzac w górach pół roku. Wystarczy sensownie zaplanowany feryjny wyjazd lub dwa + pare weekendów może i da radę. Dlatego też często wypowiadając się w temacie szkolenia dzieci namawiam do pracy z nimi - sensownej pracy obliczonej na przyszły efekt - który nastepuje bardzo szybko. Często zachwycamy się jak nasze maluchy suna pługiem z jakiejs górki. Jesteśmy dumni i to oczywiste i godne najwyższej pochwały, ze uczymy nasze dzieci narciarstwa, namawiamy do ruchu na świeżym powietrzu, pokazujemy jak byc aktywnym. Pamiętajmy jednak, że gdy podejdziemy do szkolenia naszych dzieci bardziej (tylko troszke bardziej) planowo, gdybysmy zadbali o dobre wzorce to nasze dzieci bardzo szybko mogą stac się samodzielnymi, dobrymi taktycznie i technicznie narciarzami a nasze o nie obawy zmienią sie w obawę czy za nimi nadążymy a często będą naszymi nauczycielami. Serdecznie pozdrawiam i namawiam do takich działań
Link to comment
Share on other sites

Cześć Te filmy sa dośc popularne i były na forum nie raz prezentowane i bardzo dobrze - niech bedą jak najczęściej. Widać, że dziewczyna jest szkolona celowo i radzi sobie bardzo dobrze. Czy jest jednka ewenementem na skale światową?? Przeciez nie - nie zajmuje tylko pierwszych miejsc - to po pierwsze. Chodzi mi jednak o cos innego. Otóż... jeste to poziom, ktory jest w stanie osiągnąc praktycznie każde dobrze prowadzone dziecko, maące dobry przykład w postaci prawidłowo, technicznie jeżdżącej osoby, która je uczy. Nie trzeba do tego spedzac w górach pół roku. Wystarczy sensownie zaplanowany feryjny wyjazd lub dwa + pare weekendów może i da radę. Dlatego też często wypowiadając się w temacie szkolenia dzieci namawiam do pracy z nimi - sensownej pracy obliczonej na przyszły efekt - który nastepuje bardzo szybko. Często zachwycamy się jak nasze maluchy suna pługiem z jakiejs górki. Jesteśmy dumni i to oczywiste i godne najwyższej pochwały, ze uczymy nasze dzieci narciarstwa, namawiamy do ruchu na świeżym powietrzu, pokazujemy jak byc aktywnym. Pamiętajmy jednak, że gdy podejdziemy do szkolenia naszych dzieci bardziej (tylko troszke bardziej) planowo, gdybysmy zadbali o dobre wzorce to nasze dzieci bardzo szybko mogą stac się samodzielnymi, dobrymi taktycznie i technicznie narciarzami a nasze o nie obawy zmienią sie w obawę czy za nimi nadążymy a często będą naszymi nauczycielami. Serdecznie pozdrawiam i namawiam do takich działań

100% racji - tu nie chodzi o to, żeby być jedynką, tylko żeby pokazać, że przy dobrej woli dziecka i rodziców się da... Kwestia treningów regularnych, trenerów, zawodów to osobny temat. PS. Sorry za zdublowanie, ale mam nadzieję, że zostanie wybaczone, bo w dobrej wierze :) Pozdrawiam, Maciek
Link to comment
Share on other sites

Witam Ostatnio mało pisałem ale pierwszy raz zgadzam się z Mitkiem :) Moje 3 starsze córki (18 , 16 , 10 ) uczyły się od 5-6 roku życia , śmigaja jak miło. 10 latka od 4,5 roku, jak miała 3,5 to po prostu nie chciała i odpuściliśmy, ale 4,5 jak najbardziej. Teraz 6 sezon na nartach i krawędzie śmigają aż miło. Wyjazdy tylko na ferie + 1- 2 tygodnie dodatkowo w Alpach. Trochę tyczek jak tylko była okazja - żaden wyczyn ! Najciekawsze doświadczenie właśnie mam w tej chwili bo nasza 3,5 latka (czwarta) zapatrzona w siostry (ktoś wyżej o tym pisał ) jechała "na narty". Nie bardzo w to wierzyliśmy, ale kupiłem buciki nr 16 i poszliśmy na te taśmy jeżdżące, pingwinki z pianki itd. Podpatrzyłem szkółki włoskie (bo rzecz się dzieje właśnie w tym tygodniu w Dolomitach) że mają takie spinacze- imadełka na czubki nart - wiec heja do sklepu i kupiłem 1 dzień trochę sztywno ale chęci jak najbardziej, drugi dzień zjazdy prosto z górki, trzeci: zaczęła hamowanie i skręty (samolociki). Nic na siłę, 1,5 -2 godzinki na słońcu, do tego żelki, paczek, bieganie w normalnych butach, sama radocha na śniegu. Czwarty dzień krzesełko i łagodny stok już pełne zjazdy ze skrętami i kontrola hamowania, za mama lub tatą. Wczoraj już 4 godziny na nartach (tak chciała, z przerwami itd ) Dzisiaj szósty dzień (bo jednego dnia przerwa, bo padał śnieg) w połowie dnia schowane "spinacze" i pełne zjazdy z łagodnych górek, slalom za siostra w pięknych warunkach włoskich terenów dla dzieci, i pierwsze 2 wjazdy samodzielne na orczyku. To nie jest nic nadzwyczajnego, większość dzieci włoskich tak zaczyna (w Austrii tez) Oni tylko w takich przedszkolach, gdzie instruktorzy je karmią, nosy podcierają itd. Najważniejszy jest czas , nic na siłę, cierpliwości i uwaga, ale i dużo miłości. Celem nie jest "Arianna" jak powyżej ale radość dziecka i wspólne przebywanie. Jak ma motywacje (jazda z siostrami, rodzicami) to nie ma problemu. Filmiki wstawię po powrocie. Bo jeszcze tydzień :)
Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...
  • 2 weeks later...

Wszystko zależy od dziecka jednemu pobyt na stoku bedzie sprawiał mega frajde inne bedzie chciało odrazu do domu J mam małolata teraz ma niecałe 2 lata i byliśmy parę razy pod stokiem żeby sobie popatrzył i chwycił bakcyla ma nartki plastikowe nie po to żeby na nich jezdzić bo na takich to nawet dorosłemu było by ciezko ale po to żeby miał swoje jak to mówi ziuziu Nartowanie polegało na tym ze zanim założyłem nartki małemu to już mówił nie wiec ok ściągamy nic na siłę ale zabawa i obcowanie na stoku dało rade za rok mały niecałe 3 lata zakładamy normalne buty i nartki i zobaczymy

Bo w zasadzie przede wszystkim chodzi o dobrą zabawę... Powodzenia, trzymam kciuki! Pozdrawiam
Link to comment
Share on other sites

Cześć Z braku dostepu do górki (nieczynny Szcześliwice) ja robiłem tak: Niewileka górka gdzieś w oklicy z wybiegiem, taka żeby było ze 100 metrów zjazdu. Najpierw próby równoważne,chodzenie, jazda z trzymaniem za dzioby skretami itd. Jak juz złapał o co chodzi ustawiałem slalom z kęgli, robiłem malą skocznię ( nawet 5cm prog wystarczy) i ajzda slalomem. Brak wyciagu rekompensowałem linka przypietą z tyłu do szelek spodni z kołeczkiem na końcu. Po zjeździe podbiegałem pod górę a młodzież po jakims czasie nawet nauczyła się wkładac kołek miedzy nogi i jechac jak na talerzyku. Korzysći dla młodzieży a i ja miałem po takich kilkunastu sesjach parę jak maratonczyk. ;) Pozdro serdeczne
Link to comment
Share on other sites

Mam dość dyskusji o szkodliwości używania smyczy. Nie rozbije głową muru jaki postawili nauczyciele dzieci. Jest wiele sposobów uczenia dzieci. Ważne jest jak wykorzystujemy "patenty". Obejrzyjcie . Chciałem tylko pokazać. Ja tak uczyłem od dawna. Nie miałem problemu z pozycją, pługiem itd. Nie zabieram głosu . Na ten temat sie juz wypowiadałem. Teraz tylko podrzucam ilustrację do zabranego głosu.
Link to comment
Share on other sites

z całym szacunkiem Jurku , ale skoro dziecko może (ma) coś robić , będąc na smyczy może równie dobrze to robić , bez niej .... ponadto gro dzieci (filmiki) nie robi nic wszystko za nich robi dorosły (szczególnie z kijkami) / część jest zbyt mała , by mogła wykonać cokolwiek pozdrawiam jarek :)
Link to comment
Share on other sites

A co maja robić w pierwszych momentach jazdy. Smycz to sposób na pierwsze ślizgi. Jak ktoś robi inaczej to jest gamoń. Te dzieciaczki jednak coś robią . Są w ruchu (lokomocja)i łapią równowagę. Mają BARDZO DOBRĄ POSTAWĘ. To są najważniejsze elementy. Dalej to "już z górki". Smycz to jak ćwiczenie. Cel osiągnięty (równowaga w ruchu, dobra postawa) . Nie widziałeś kroczków u dzieci. To początek nauki do skrętu. Dla mnie smycz byłą potrzebna , aby dziecko zjechało 2-3 razy. Potem zabawiałem czym innym. A co do smyczy to mam kilka sposobów podpinania jej i mnóstwo sposobów aby dziecko zachęcić do kręcenia.
Link to comment
Share on other sites

obejrzałem początki pierwszych filmików... zgadzam sie z Toba Jarek... I jeszcze... Już wspominałem, ale teraz widać to wyraxnie u pana w czerwonym, który to pan usiłuje sprawić, żeby dziecko stało :D,a ono się kładzie... dlaczego ? :D :D acha... na kijach rtównież pcham dzieci, kiedy trzeba gdzieś dalej podejść... ale oczywiście nie będę teoretyzował nt. nauki dzieci... jak ktoś chce podejrzeć albo porozmawiac o ichniej nauce, zapraszam na stok :D :D :D i oczywiście każdy uczy jak chce... ważne, żeby dziecko było zadowolone i robiło postępy ?(dotyczy ogółu, a nie spotkania na stoku :D :D)...

Użytkownik berry edytował ten post 21 luty 2012 - 21:13

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...