-
Liczba zawartości
2 450 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
43
Zawartość dodana przez Chertan
-
I dobrze, że wrzuciłeś. Nie ma co doradzać konkretów, bo brakuje naprawdę podstaw. W sumie nie dziwne, że dłuższa narta "nie jechała", bo nie ma odciążania (coś tam czasem się pojawia), jazdy po łuku (przerzucasz narty i jedziesz prosto), odpowiedniego obciążania nart (sporo na górnej), pracy tułowia i wielu istotnych elementów. Jedziesz, przerzucasz narty, wychodzi to z tułowia, brak użycia krawędzi, ot zsuwanie się na prostym stoku, na trudniejszym będzie pewnie gorzej. Narty masz nowe, teraz serio dobry instruktor i po kolei uczenie się elementów jazdy. Może to być tygodniowy wyjazd, a jest kilku dobrze uczących, albo krótsze sesje z doskonaleniem techniki. Oczywiście jeżeli chcesz, a nie wystarcza pokonywanie kilometrów biernie.
-
Nie bój żaby, Maro ma już w tej materii doświadczenie...
-
Z przyjemnością je zwrócę, zabiorę Cię na półgodzinną przejażdżkę rowerową po moich okolicznych górkach.
-
A ja we Francyi nie mogłem się do nich przekonać i oddałem Jackowi szybko, a może mogłem dać szansę i z łyżwy pojechać? Ale były 170 cm, może dlatego? 😜
-
Ba, jam go zgłaszał. Darcie japy przez megafon i inne głośniki, tańce, balony, żurek. Z jednym się nie zgadzam, myty byłem, w rzeczy samej. Na pikietę rowerową się zgłaszam.
-
Patentów jeszcze kilka jest, rękawice jednopalczaste zamiast pieciopalczastych (albo łączone 2 lub 3 palce), są też ogrzewane elektrycznie. A patent z WC znany i lubiany, nawet jak chwilę postoją na kaloryferze otworem w dół, też nabierają fajnego ciepełka. A z takich doraźnych, na krzesełku łapy między uda, paluchy się podgrzeją, można se nawet pogmerać jak ktoś lubi.
-
Coś w tym, co napisał Mitek, jest, bo frajdy z jechania tu nie widać, może się bardzo starałeś dla filmu. Co do prowadzenia nart, ogólnie nóg, to jak dla mnie spoko, stabilnie, równolegle, i przy takim stoku i wolnej jeździe wielokroć więcej się nie krzesa, natomiast całokształt bardzo statyczny, co nie przystoi takiej narcie, bardzo sztywny tułów, brak pracy rękami, włączenie dynamiki dałoby sporo frajdy i zabawy z promieniem, odbiciem. A o ew. wskazówkach niech się lepsi wypowiedzą. Natomiast bez jazdy z kimś, kto na bieżąco będzie dawał zadaniówkę, albo w bardzo zmiennych warunkach terenowych trudno więcej o jeździe powiedzieć.
-
Przez te internety pierniczone ludzie już ze sobą nie gadaj? Wczoraj kumple mnie wyciągnęli na wieczorną w Myślenicach, naśnieżone w opór, zmrożona kaszka, ale był wypas, ino -11, przez co gęba zamarzała w czasie jazdy, a krzesło wolne i brak słońca, więc nie było się gdzie ogrzać. Odtajaliśmy w knajpie przy herbatce zimowej i szarlotce. Tak se myślę, że wieczorem lepiej się jeździ przy lampach niż w ciągu dnia przy zachmurzonym niebie. Lepiej się trasę odczytuje.
-
Strasznie na tyłach jeździ, do dupy z taką sylwetką..., przy ciętym DeWalty spod dupy mu uciekną.
-
Też mogę? Też mogę? 😍
-
Ja to rozumiem, dlatego tak dobrze było w Les Menuires usiąść przed ostatnim krzesłem z browcem na ławce, a kolejny (albo pierwszy) czekał w lodówce w pokoju.
-
Łukasz, Ty żyjesz i się ukrywałeś tyle lat na forum?
-
Akurat wg mnie bardzo fajnie śmiga, natomiast gdy tylko jest okazja, to lubi pociągnąć na krawędzi, co daje fajne kombinacje. Co do Addikt Pro, to nie chodziło nawet o zawodniczkę, ale babkę od lat szkoloną w szkółkach, którą ojciec wsadził na juniorską komórkę GS. I ona fajnie na nim jedzie, ale to wiadomo jaka narta. A ma chyba ze 155 cm wzrostu. Wsiadła na Salomona 170 cm (!) , 66 mm pod butem i micha się śmiała, bo nagle i nie trzeba było doginać, męczyć się, wszystko naturalnie szło. Więc Beata może taka nartka? Tylko to lubi kręcić, ale szuranko idzie też jak trzeba.
-
Zdecydowanie uroku im ten niebieski kolor dodał, to teraz najładniejsze narty w mojej stajni (wraz z GS Master, szata taka sama) i fakt, że mocno wszechstronne, można się i wozić i cisnąć. Niestety ważą konkretnie, wyraz twarzy postronnych, gdy mówię, żeby narty podnieśli, jest obłędny. Całkiem jak gości podnoszących 32 kg mopa Schmodenki (https://www.facebook.com/therealanatoly).
-
No dokładnie tak jest, po nabyciu pewnych umiejętności zaczynasz się bawić jazdą, a nie zastanawiać i walczyć z warunem, każdorazowo myśl "a niedawno nie umiałem" daje ogromną satysfakcję, gdy zaczyna wychodzić.
-
Gardonia mam gdzieś zaobserwowanego, na filmikach pokazuje bardzo dobrą jazdę.
-
Wszyscy co mamy, sobie chwalimy (ja, Damian, Paweł, Grzegorz [on miewał]), niektórzy nie mają i też chwalą (Tomek). Kiedyś nawet Veteran zakupił i zadowolony był, a wszystko po poleceniach Yossa.
-
Narta 165 cm dla wysokiego faceta ma sens w przypadku slalomek i chęci jazdy krótkim skrętem (zwłaszcza z dużą dozą ciętego), bo do tego służą (ale to nie są miękkie popierdółki, tylko konkretna konstrukcja), a w kwestii kolan, to przy takiej jeździe najbardziej dostają w dupę, bo rotujesz nogi w udach ze znacznie większą częstością, a powiedzmy że i zakrawędziowanie bywa większe. To że facet sprzedaje narty do 170 cm to nie jest wykładnik poprawnego doboru tylko trendu zakupowego, skoro każdemu wciska się nartę krótką, to jakie będą ostatecznie kupowane. W sumie spoko, bo długą można często wtedy kupić taniej. W Alpach krótką nartę owszem i spotkasz, ale większość osób jeździ na narcie dłuższej, wielokrotnie niewiele poniżej wzrostu, sami instruktorzy też rzadko na SL. Natomiast ucząc się poprawnej techniki wszechstronnej, mając nartę dłuższą będziesz musiał jechać poprawniej, bo jej siłą np. barków nie zrotujesz, więc skręty będą musiały wynikać z poprawnej pracy stóp i reszty ciała, balansu, manewrowania środkiem ciężkości. Natomiast dłuższa narta odwdzięczy się stabilnością (szczególnie przy większych prędkościach), dobrym podparciem dłuższej krawędzi np. na stoku stromszym czy oblodzonym. I niewątpliwie będzie taka jazda mniej męcząca przez cały dzień.
-
Czyli już próbowałeś, przede mną dopiero ten wielkopomny moment. Szkoda, że razem nie rozdziewiczaliśmy tych panienek (choć moja już ciut przeleciana, to dlatego Bruner se nówki bierze, a tylko czasem te przeleciane).
-
No i OK, daj jeszcze jakiś filmik to i feedback dostaniesz nad czym pracować, a najlepiej dobry instruktor i kilka godzin jazdy, od razu będzie progres. Większe przyspieszenie prawie na pewno jest związane z odchyleniem się do tyłu, narta i idzie do przodu i musisz ją "gonić". Wchodzenie na krawędź tak naprawdę nie powinno wymagać dociśnięcia, sednem jest wytrącenie się z równowagi ruchem stóp. Tzw. dociśnięcia (choć to uproszczenie i to nieprawidłowe) to już inna para kaloszy związana z zacieśnianiem skrętu, zapewne dalszy to etap nauki, najpierw podstawy.
-
Pierwszy klucz ja złamałem, zjebka od Damiana była sroga, ale drugi se sam złamał i powyrywał zamki, ale przynajmniej nikt w dziób nie dostał.
-
I git, napisz jak wrażenia. Zima w pełni, to pewnie niedługo.
-
U Grześka to działa inaczej z mojego doświadczenia. On po prostu lubi skakać z kwiatka na kwiatek, bierze sobie jakąś nartkę i jeździ, a bierze raczej dobre twory. Potem nam ją opisuje i ew. ktoś ją przejmuje, z forum lub poza. Zdarzały się również narty opisywane słabiej i pewnie Grzegorz może o nich wspomnieć. Dodatkowo wielokrotnie są to narty, które nie były oceniane przez niego. Inna zupełnie sprawa, że jakoś tak akceptujemy jego opinie i zwykle się sprawdzają. Choć inni się mogą z nimi nie zgadzać, i też to jest OK. Damian, skoro pierwszego dnia we Francji nikomu nie przypierdoliłeś, to i tu chyba nikomu to nie grozi. Złagodniałeś z wiekiem chopie.
-
Stary, zero focha, tylko ile razy można pisać to samo, linki do fajnych grup nart Ci dałem, od Brunera mam łącznie z 6 part nart albo nawet więcej, więc polecam człowieka.
-
To była prywatna dyskusja dwóch znajomych, żadne tam zachwalanie sprzedażowe, Dynka SL też chwalił, jesteś niezadowolony?
