-
Liczba zawartości
18 004 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
267
Zawartość dodana przez Mitek
-
@Spiochu Dobrze byłoby może gdybyś i Ty zechciał się podzielić co Ci tam do czytania podeszło. Cześć Śpiochu nic nie czyta ale jest inteligentny i chce dobrze zacząć stąd ten temat. Pozdro
-
Cześć Hmm. Takie podział jak wprowadzacie wydaje się sensowny bo np. wydzielenie literatury górskiej czy narciarskiej a może nawet ogólnie sportowej jest chyba na tym forum niezbędne. Na razie ogólnie czyli pozycje do których wracam/łem dziesiątki razy: Lem oczywiście cały ale - Eden - numer 1 oprócz tego Niezwyciężony i Spotkanie... A Głos Pana Wiesław to mi musisz chyba przeczytać, żebym go zmęczył... 😉 Andrzej Wilczkowski - Miejsce przy stole - książka z której góry czy też raczej Tatry się po prostu wylewają. Fenomenalne połączenie prywatnych wspomnień z historyczną analizą, futurystyką... J.O. Carwood - Łowcy wilków, Łowcy Złota i dokończenie przez tłumacza Jerzy Marlicz (Jerzy Marlicz była kobietą nota bene) Łowcy przygód. Książka z dzieciństwa a że staram się planowo nie dorastać - ciągle aktualna. Potop - bez komentarza. Marian Książkiewicz - Geologia Dynamiczna - podstawowy podręcznik geologii, który powinien być obowiązkową książką w każdej szanującej się szkole. Janusz Mikke, Andrzej Macieszczak - Bez impasu oraz tego samego duetu Brydż. Fritjof Capra - Punkt zwrotny. Tao fizyki. To jest tylko to co mi przyszło do głowy po Waszych listach. Książka górska i sportowa tak jak pisałem w oddzielnej liście, podobnie popularnonaukowa oraz biografie ludzi nauki - bo to jest moja pasja czytelnicza. Pozdro
-
Cześć Nie wiem czy jest alkoholikiem czy nie ale miałem okazję z nim jakiś czas rozmawiać na imprezie u kumpla. Sympatyczny otwarty gość, nawet chyba nie widziałem, żeby coś oprócz piwa pił. Pozdro
-
Cześć Ja ze sporym opóźnieniem ale ze względu na tępotę - Ty ze względu na doszukiwanie się drugiego dna. Pozdro
-
Cześć Tak napisałem Piotrkowi żeby się rozpiął samemu będąc zapiętym pod szyję. Składam wyrazy ubolewania z powodu swojego braku dystansu. Aczkolwiek... Pozdro
-
Cześć Pamiętajcie, że to tak nie działa. Wszystko polega na doświadczeniu, znajomości własnego organizmu, wyczuciu dnia czy też sytuacji. Umiar i umiejętność sztuki rezygnacji i samokontrola to podstawa. Wypicie kilku piw więcej, baaa często jednego czy nawet pół może się skończyć wydobywaniem z rowu zarzyganego klienta. Efekt terapeutyczny żaden a raczej działanie wprost przeciwne - zatrucie i kac. Jak w każdym działaniu znajomość granic oraz celu to podstawa. Pozdro
-
Fajny pomysł, chętnie się przyłączę ze swoją listą najważniejszych książek w moim życiu i nie będą to pozycje zbytnio wyszukane ale wybór niełatwy.
-
Wymieniamy poglądy z kolegami w sposób cywilizowany, jak sądzę. Nie musimy się ani nie musimy żyć tak samo. Jedyny eksperyment jaki się odbywa trwa w twojej głowie. Może byś się jednak wyluzował i przestał bez przyczyny przypierdalać? Dasz radę czy cię to przerasta? Pozdro
-
Cześć A czy dociera do Ciebie, że te dziedziny mnie zupełnie nie interesują? Generalnie pewna moda na zgłębianie funkcjonowania naszego organizmu i propagowanie tej wiedzy nie jest dziedziną, która mnie w jakiś sposób pociąga. Nie bądź jak ojciec mojej żony, który uważa, że są dziedziny wiedzy którymi wypada się interesować czy też warto. Może i warto ale mnie te kwestie nie interesują, podobnie jak np,. ekonomia czy informatyka (poza jej czysto użytkowymi walorami). I nie odczytuj tego jako negację wartości tylko jako brak zainteresowania. Mam ograniczoną ilość czasu - wolę jechać na kajaki, czy zgłębiać LA na IO. Pozdrowienia
-
Cześć Nie wiem czy codziennie czy nie codziennie. Zresztą co to ma za znaczenie. W mądrych książkach piszą co, kiedy i jak należy jeść. Być może jestem absolutnym idiotą ale jem wtedy gdy... jestem głodny i jem... to co mi smakuje w taki sposób jak lubię. Piwo lubię i... koniec, tak jak lubię sobie na imprezie zapalić. I wiem, że to jest mniej lub bardziej szkodliwe bo nie jestem idiotą. Mój dziadek pił prawie codziennie wieczorem wino - zawsze miał klasycznego bełta i popijał sobie dwa czy trzy kieliszki czy szklaneczki. Jak u niego byliśmy zawsze też nas częstował i (pomimo, że nie jestem zbyt wybredny) było to delikatnie mówiąc słabe wino. Niestety już nie żyje i nie dochodzę czy ten nawyk spowodował, że w dobrym zdrowiu przeżył 102 lata czy też skrócił mu życie o dyszkę. Pozdro serdeczne
-
Cześć Widzę Wiesławie, że jesteś pod silnym wpływem tej książki bo prawdopodobnie trafia w Twoje aktualne poglądy na wiele spraw, czy też je potwierdza w pewien sposób. Tego typu literatura popularnonaukowa nie jest przeze mnie chętnie czytana. sam zrobiłeś zresztą książce antyreklamę cytując dosłownie tytuły rozdziałów oraz piszę o przystępności - jedno do drugiego bardzo przystaje. Nie ufam tego typu książkom. Takie jest moje zdanie - Twoje może być oczywiście inne i nie mam nawet prawa go oceniać. Co do alkoholu i jego szkodliwości nawet nie będę próbował polemizować. Z pewnością w nadmiarze jest szkodliwy, tak jak wszystko co jest szkodliwe w nadmiarze. Nie mów mi, że osoba jarająca codziennie trawę funkcjonuje normlanie i że nie ma to wpływu na jej organizm a zwłaszcza psychikę bo sporo wiem na ten temat z autopsji a nie z czytadeł. Tak naprawdę można udowodnić szkodliwość wszystkiego. Jeżeli jednoznacznie wypowiadamy się, że np. Wobec najnowszych badań dieta wykształcona przez setki tysięcy lat czy tez miliny lat ewolucji jest szkodliwa to ja zdecydowanie oceniam wyniki badań jako pierdolenie a nie rzetelne działanie z analizą wyników uwzględniającą szerokie spektrum w jakim egzystujemy. W każdym razie ja lubię się napić piwa i tyle. A czy to jest szkodliwe lub czy jestem alkoholikiem według definicji itd. naprawdę mało mnie obchodzi. Wiesz to jest trochę tak: od wielu wielu lat, nie wiem czy nie od czasów szkoły, czytam (a czytam dość dużo) na leżąco ze źródłem leżącym na ziemi czyli patrzę czytając w dół. Jest to podobno wyjątkowo niezdrowa pozycja bardzo negatywnie wpływająca na nasz wzrok. I jestem również jedyną osobą wśród dziesiątek jeżeli nie setek moich przyjaciół i znajomych. która w ogóle nie używa okularów. W teorii ciśnienie wewnętrzne powinno mi już rozwalić gałki oczne a tu ... nic. Półtora roku temu robiłem sobie szczegółowy przegląd całego ciała i wyszło, że jak na mój wiek jestem okazem zdrowia, zwłaszcza prostatę mam podobno jak dwudziestolatek i Pan doktor stwierdził, że to może mieć związek z tym piwem - coś za coś. 😉 Piwo jest napojem zdrowym, zawierającym bogaty zestaw mikroelementów oraz florę bakteryjną dla nas przydatną. poza tym jest smaczne i przyjemnie orzeźwia. skutków ubocznych picia piwa nie widzę ale może za mało piję. Pozdrawiam cię serdecznie
-
Cześć To może być odpowiednik ćwiartki czystego alkoholu jedynie wagowo czy objętościowo. Cóż trudno, jestem z tym pogodzony i w ogóle mnie to nie martwi. Nie ma pojęcia kim jest Asia Podgórska ale ... Co do wpływu różnych substancji, diety, sposobu jedzenia i wielu innych rzeczy na nasz organizm mam stosunek olewczy ponieważ już tyle opracowań czytałem co jest zdrowe a co nie i zmieniały się one w zależności od zespołu badaczy mody i tego co chciano udowodnić. Obecnie jest taka moda na alkohol bez alkoholu i mięso bez mięsa ale... to tylko moda co by Asia Podgórska nie pisała. Pozdro
-
Cześć No zgadza się ostatnie osiem lat wyzysku daje efekty. Widać to chociażby po stanie naszego sportu - patrz wyniki IO. Eksploatowanie mistrzów w Narodowym Sporcie, brak dbałości o zaplecze i mamy to co mamy. Dzisiaj namierzyłem dość przypadkiem pomnik kaczyńskiego w sąsiedztwie pomnika Piłsudskiego. Kurwa bezczelność przekraczająca największe kurewstwo. Ale dobrze że stoi, będę widział gdzie się odlać jak będziemy w plenerze. Pozdro
-
Cześć Van Pur to polski browar od zawsze chyba, że coś mi umknęło... Wiesz, ja nie jestem jakimś smakoszem, po prostu lubię piwo ale raczej lagery. Raczej nie szukam ani nie specjalnie się znam ale jak już sobie piwo pije to mogę wypić te 10-12 bez uszczerbku na zdrowiu. Pozdro
-
Cześć Dokładnie. Na cholerę mu teraz te domy? Pozdro
-
Cześć W kwestii "w koło komina" - bo rynek nieruchomości gówno mnie obchodzi - to właśnie wróciliśmy z Rybelkiem z rowerów i pije sobie nowy wytwór naszego rodzimego Van Pura. Od jakiegoś czasu - odkąd zmieniłem pracę - chodziło za mną piwo inne niż lubię czyli nie Lager i właśnie Van Pur wypuścił nową kolekcję piw w stylu belgijskim. Powiem ci, że szczerze zazdroszczę, ze masz oryginały na wyciągnięcie ręki bo te "podróbki" Van Pura są znakomite. Piwa mocne ale trafiły w moje oczekiwania. Tak, że na zdrowie Victorku! Pozdro
-
Cześć Mariusz, nieudacznik i dupek ma pretensje do świata, ze mu nie dał na wejściu. Żałosne. Pozdro
-
Cześć Ja robię to co mnie bawi a Twoja ocena nie ma żadnego znaczenia jak każdego dyletanta. Zapraszam do wspólnej jazdy jakiejkolwiek - i tak byś nie dał rady, po prostu i to cię boli - kup szybszy rower albo lepiej kilka. Twoje oceny tak w kwestii moich możliwości jak i twoich możliwości na rynku nieruchomości są jednoznaczne - jesteś po prostu nieudacznikiem piotruś. A dlaczego... to myśl. Pozdro
-
Cześć Inny poziom inny cel, mnie nie dotyczy Bracholku. Andrzej ja jeżdżę do pracy. staram się codziennie choć nie zawsze mogę ale, że to około 28-29 km w jedną stronę to nabija kilometrów. Poza tym droga jest powtarzalna więc można sobie porównywać jak się jechało. Mam tu fajne laski z różnymi ścieżkami i nawet podjeździkami. wiesz to oczywiście nie góry ale po piachu i korzeniach robi robotę bo zasadę wprowadziłem, że wszystko ma być jechane z dużej tarczy. Pozdro
-
Cześć My mamy zawsze dylemat. Z jednej strony lubimy jeździć - w sensie sama jazda jest celem. Z drugiej jak jest tyle fajnym miejsc do zwiedzania, oglądania to zazwyczaj kończy się tak, że trzeba się przestawić na inny rodzaj jazdy, taki wakacyjny, a jak już się przestawimy to jedziemy i oglądamy i nagle orientujemy się, że mamy 40 czy 50 km do domu i jest 19.00 czy później i trzeba napinać żeby zdążyć przed zmrokiem i jeszcze piwo wypić... Pozdro
- 3 odpowiedzi
-
- rower
- kraj ustecki
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Cześć Co by Ci dała realnie ta zmiana Andrzej. Słabsza amortyzacja, znacznie większe obciążenie rąk i kręgosłupa, znacznie mniejsza zwrotność, gorsze osiągi w terenie i większa awaryjność lub konieczność delikatnej jazdy - choć tu bardzo wiele zależy od techniki. Zysk to waga, która przełoży się na dynamikę oraz znacznie lepsze osiągi na twardym. Ale i tak żeby szybko jeździć na gravelu w terenie trzeba go nieźle zmodyfikować czyli wydać w sumie minimum koło dychy. No oczywiście będziesz modniejszy ale tu z pewnością (podobnie jak ja) masz to serdecznie w dupie - ja to w ogóle działam pod prąd - jak coś się robi modne przestaje to robić lub używać takich rzeczy. Pozdro
-
Cześć Każdy linia, trasa może być trudna jeżeli jedziesz w odpowiednim tempie. W górach jeżdżę rzadziej ale świętokrzyskie mam dość dobrze objeżdżone, Poj Pomorskie i Mazury a zwłaszcza Suwalszczyznę również. Jestem w stanie zrobić w terenie 200 km dziennie z przewyższeniem 2000m - to mi na razie wystarcza aczkolwiek żałuję, że nie ma okazji częściej jeździć w górach dłuższych podjazdów bo jazdę interwałową lubię i uważam, że jestem w stanie zajechać w takim sposobie jazdy wielu młodszych. Andrzej robię codziennie po 60 km w tempie powyżej 25km/h - wierz mi, że to wystarcza aby mieć niezłą formę i ma zdecydowanie większą wartość w kwestii kształtowania wydolności ogólnej oraz techniki jazdy niż incydentalne pokonanie trudnej trasy. Z powyższym koresponduje też rodzaj roweru. Ja prezentuję filozofię, że jadę na tym co mam i muszę dać radę i być przynajmniej porównywalny ze średnią. Jak patrzę na wyniki osiągane na trasach , które znam w mojej grupie wiekowej to odstaje tylko czołówka - niektórzy goście są kosmiczni, potrafią walić pod 30km/h średnią w terenie a mają pod 70 lat. Pozdro
-
Cześć Mnie wystarczy jeden a jeżdżę obecnie lekko licząc dziesięć razy więcej od Ciebie w bardzo różnych warunkach. Lubisz mieć i nikt nie ma do Ciebie o to pretensji. Pozdro
-
Cześć Nie. Miałem w życiu 4-5 letni epizod pracy w rajdach samochodowych i przy tej okazji jeździłem z całą ówczesną czołówką. Zapewniam, że prowadzenie samochodu to sztuka, którą posiada bardzo niewiele osób i oczywiście Spiochu. Pozdro
-
Cześć Nie, no jasne. Ale ja nie myślę o zużyciu tylko o zwielokrotnianiu nart do użycia w jednym momencie. Kiedyś też byłem kolekcjonerem - miałem 4-5 par nart zasadniczych ale wyrosłem z tego jakoś. Natomiast zużycie to był/jest problem. Ja swego czasu miałem w domu 23 czy 24 pary nart i praktycznie wszystkie jeszcze się do czegoś nadawały ale z różnych względów (głównie zużycie i nieopłacalność serwisu) się na nich nie jeździło i był problem, nie tyle nawet co z tym zrobić ile gdzie to trzymać. Niestety były to również narty nieoodawalne np. dla dzieci czy biednych ze względu na charakter czy długość. Udało się wszystko jakoś oddać a część musiałem wyrzucić. Wiesz, teraz na tyle mało jeżdżę, że zupełnie mi obojętne na czym - byle było jakoś przygotowane. W wypadku Twojej działalności w górach zużycie nart jest oczywiste bo narty są delikatne a teren nie rozpieszcza sprzętu jak boisko. Pozdro
