-
Liczba zawartości
18 771 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
286
Zawartość dodana przez Mitek
-
Hehe próbuj, bardzo lubię potyczki słowne. Może sobie "podojezdzas".
-
Nie. Prognozy śledzę bez przerwy od ponad tygodnia bo przekazuję dane przyjacielowi w drodze więc wiem o co chodzi. Wiatr wzmógł się o metr do półtora w ciągu godziny/półtorej godziny - tyle można wczytać z zapisów. I to jest wzrost niespecjalnie odczuwalny na dystansie. Porywy to porywy i te potrafią zatrzymać w miejscu lub przestawić rower ale to są różnice rzędu 5-7 czasem nawet 10 metrów na s a nie metra. Zresztą wiatr, ani w Warszawie ani w Ostrowie nie ma dzisiaj ani wczoraj nie miał charakteru porywistego. Taki jest np. w rejonie Elbląga gdzie wiele tylko troszkę bardziej jak w centrum za to porywy dochodzą do 14m/s i to jest jak ściana - tu pełna zgoda. Ja nikogo nie oceniam tylko trochę się bawię łapaniem za słowa ale też lubię pisanie prawdziwe a nie bajki. Zresztą właśnie sobie wróciłem z roweru. W tej chwili wieje 6-7 m/s i ten wiatr jest stały. Natomiast w pewnych momentach jest znacznie bardziej odczuwalny przez ukształtowanie terenu czy charakter zabudowy bo w kanale jaki tworzy np. szeroka ulica ze zwartą zabudową po obu stronach przyspiesza bo powietrze jest wtłaczane w taką rynnę i to daje efekt odczuwalny. Podobnie jak mamy przecinkę w lesie - też się solidnie namęczyłem żeby utrzymać te 25km/h ale momentami nie dawałem rady i musiałem zmienić przełożenie co już powodowało odczuwalny spadek prędkości ale pozwalało utrzymać solidną kadencję. I to jest efekt, który występuje a nie gwałtowne pojawienie się czy też wzmożenie wiatru. To może mieć miejsce gdy np. przechodzi front, gwałtowna zmiana siły, kierunku czy też temperatury niesionego powietrza ale to nie dzisiaj. Generalnie to podziwiam, ze koledze Grimsonowi chciało się wstać tak rano bo mnie się nie chciało a w opisach warto po prostu trzymać się faktów i tyle. Pozdro
-
Cześć Adrian narty w wydaniu amatorskim to nie jest sport bardzo angażujący organizm w sensie siłowym czy wydolnościowym przy poprawnej technice. A jak masz problemy z biodrem to sobie wymień - trochę kosztowne niestety, ale po kłopocie od razu. Pozdro
-
Cześć Bo zazwyczaj są to tzw. starzy narciarze, co jeżdżą już 30 lat albo więcej i uważają, że jeżdżą dobrze i/lub że się znają. Część po prostu ma to w d....e bo uważa, ze już jest za stara części wystarcza to co jest. Rybelek jest młodym narciarzem bo nie jeździ do dziecka - pierwszy raz miała na nogach narty po 20. Po drugie wiek nie determinuje niczego - pierwszy utramaraton przejechaliśmy po 50 a jeszcze sporo w trakcie i przed nami. Pozdro
-
B. stary to był mój przyszywany dziadek - jak zmarł miał 102 lata. Do końca życia mieszkał sam w domu na wsi w pełni sprawny i samodzielny. Ty co najwyżej jesteś trochę starszy np ode mnie. No chyba, że czujesz się b. stary - to na to nie mam lekarstwa. Ostatnio sąsiadka w rozmowie pochwaliła się, że wcale nie jest taka młoda na jaką wygląda i że pewnie jest starsza ode mnie. Okazało się, że jest 10 lat młodsza. Dobrze się trzyma ale po co rozgłasza ten swój wiek to ja nie wiem. Za to jej twarz jak podałem rocznik... bezcenna. Pozdro
-
Cóż żyjemy w czasach powszechnego dostępu do publikowania. Niestety głupot w sieci jest zdecydowanie więcej niż realnych, faktów. Około połowy użytkowników nie potrafi odróżnić głupot od prawdy. Takie czasy. Dzięki, że to doceniasz termometrowy mistrzu.
-
Tak oczywiście nagle nie wiało i nagle zaczęło wiać. Do tego wiatr E/SE gdzie od tygodnia w całej Polsce wieje W/NW. Słusznie, jasne oczywiście. Bardzo przepraszam.
-
Hmm Nagle zaczęło wiać? Nie zaczęło tylko wiało równo cały czas tylko pierwszą część miałeś wiatr w plecy a na powrocie w ryło i tyle. Jeżeli to takie kanałowe proste jak na zdjęciach to wiatr może tam nawet nieco przyspieszać i prędkość jazdy różnić się o nawet 10km/h przy tym samym wydatku energetycznym. Wszystko jednak wychodzi na zero w pętli. Z pewnością w każdym razie nagle wiać nie zaczęło.
-
? Albo nie wiesz o czym piszesz albo nie wiesz co chcesz napisać albo nie wiesz jak to napisać. Tekst: "165 były w wersji 195" jest naprawdę przedziwny... Pozdro
-
-
OK. Czyli tłumaczę... :) Dobór narty dla określonej osoby zależy od typu narty. Porównanie narty SL z nartą nieokreśloną jest jednym z podstawowych błędów. Osobiście na podstawie wielu lat doświadczenia w szkoleniu uważam, że SL jest złą nartą do szkolenia podstawowego i średniego i już nie chce mi się pisać dlaczego ale jak już porównujesz to warto chociaż o tym wspomnieć. Nie mam teraz czasu ale mogę później napisać dlaczego. Pozdro
-
Myślę, że Tobie się nawet o takich nie śniło. To nie kwestia postępów ile całkowitej zmiany preferowanego sposobu jazdy i używanych technik - możesz to nawet lekko ogarniasz bo zmierzasz w tym samym kierunku tylko jakby w drugą stronę. Swego czasu Ewka była typowym śmigowcem, przez wiele lat jeździła na SL. Obecnie preferuje techniki cięte a przyczyniła się do tego zmiana nart na Mastera, który nie jest tak aktywny jak narta SL. Pozdro
-
Mam spokojnie wytłumaczyć czy zaorać?
-
No to muszę powiedzieć Rybelkowi - czyli żonie - że jej źle dobrałem narty. Jeździ obecnie najczęściej na narcie 170cm przy 165cm wzrostu i 57-58 kg wagi. A już o sobie czy dzieciach nie to ja w ogóle nie mówię... Dzięki za solidną poradę.
-
Sam sobie winien - to tak delikatnie raczej napisałem... Pozdro
-
"Staż i objeżdżenie to dwa różne pojęcia" - w punkt. Np. ja mam w tym momencie bardzo duży staż ale zero objeżdżenia i jestem po prostu denny i to niestety we wszystkich moich zasadniczych aktywnościach - tak się poukładało. To oczywiste Marek dla każdego kto choć trochę wie na czym polega uprawiana przez niego działalność. Pozdro
-
Cześć Pełna zgoda. Ja za to spędziłem tam ... w sumie parę miesięcy, no.. na tym karnecie. Znam wiele miejsc zdecydowanie bardziej wartych odwiedzenia a już za takie pieniądze to chyba narty na księżycu. Pozdro
-
Jeżeli ktoś chce mnie obrazić albo zdenerwować stosuje formę Mirku. Widzę, że moja ocena twojego intelektu nie była chybiona - Dzięki. Ja oceniam - jak mogę być w składzie...?
-
Ja znam osobiście sześć osób, które dobrze jeżdżą na nartach...
-
Cześć Jako, że obaj nie umiecie jeździć to obaj - oczywiście w różny sposób - dyskwalifikujecie szkolenia. Nie będę rozkminiał który jak bo to doskonale wiecie. Ważna jest nie tyle forma szkolenia ile jego efekt, nie miejcie klapek na oczach. Szkolić się można w bardzo różny sposób ale podstawą jest zdefiniowanie celu. A to polega na umiejętności zdefiniowania dobrej jazdy na nartach. W sensie amatorskim to połączenie skuteczności z techniką. To kwestia oczywista od razu dla kogoś kto zna kanon a jednocześnie jest praktykiem. Wyważenie tych dwóch elementów w jeździe amatorskiej to podstawa. Znam bardzo wielu forumowiczów z jazdy wspólnej i wyrobiłem sobie zdanie na temat ich ocen i znam wady i zalety ich spojrzeń. Warto się spotkać jednak... Pozdro
-
Cześć Większość przeszkód jest do spłynięcia. Zależy to od wielu czynników - głównie stanu wody, umiejętności płynącego, rodzaju jednostki, zabezpieczenia itd. Pokonanie przeszkody w inny sposób niż spłynięcie jest też zależne od wielu rzeczy. Czasami zmiana poziomu wody o pół metra potrafi zmienić przeszkodę ze spływalnej w bardzo trudną do pokonania w jakikolwiek sposób - nie ma reguł - trzeba myśleć, mieć arsenał technik i trochę niezbędnego sprzętu. Pozdro
-
Cześć W Polsce też są takie rzeki, że przez parę dni, baaa... przez całą rzekę nie spotkasz na niej nikogo - fantastyczne zupełnie, zazwyczaj uciążliwe lub bardzo uciążliwe i często trudne technicznie ale uciążliwość fajnie blokuje ruch i czyni je wyjątkowymi Pozdro
-
Cześć Tak, zadbanie o technikę to rzecz najważniejsza. Oczywiście nadrobisz sporo objeżdżeniem i jeżeli będziesz dużo jeździł w różnych warunkach będziesz dość skuteczny ale przy solidnej technice Twoje narciarstwo stanie się o wiele skuteczniejsze i ekonomiczniejsze. Przytoczony powyżej sposób jest jednym z lepszych - lepsza jest tylko jazda jeden na jeden - choć wszystko zależy od jakości fachowca, ale nie każdy kursy lubi a narciarstwo ma być zabawą, przede wszystkim. Ale... dobrze jest jeździć z lepszymi od siebie a przede wszystkim zrozumieć i umieć odróżnić dobre narciarstwo od przeciętnego: - stworzyć sobie prawidłowy wzorzec jazdy - to chyba najważniejszy element edukacji. Przełożenie tego wzorca na własne ruchy jest bardzo trudne i tu fachowiec jest nieoceniony. - Drugi bardzo ważny element to dystans i swoboda - narciarstwo to zabawa a nie egzamin. - Kolejna sprawa to skuteczność i uniwersalność - jazda w każdych warunkach i w każdym terenie - No i ekonomiczność jazdy, oszczędność ruchów, dozowanie napięcia mięśni itd. Pozdro
-
Cześć Słajszewo to rejon Lubiatowo, Kopalino. Plażowałem tam przez parę lat jak dzieci były jeszcze "plażowe". Jak jest rower miejsce idealne. Tak wygląda większość plaż na byłych terenach wojskowych. Tutaj paranoja komuny zrobiła fantastyczną robotę. Kilometrowy pas zamknięty z zakazem zabudowy pozwolił oszczędzić tak piękne rejony bez konieczności tworzenia tam rezerwatu. Oby tylko jakimś debilom nie przyszło do głowy tego "naprawiać". Jedynym sensownym sposobem regulacji środowisk plażowych jest wykorzystania naturalnych procesów, kierunkowanie ich itd. "Naprawiania plaży" przez nawożenia czy przepompowywanie piachu jest tak debilnym pomysłem, że nawet szkoda o nim pisać. Pozdro Aha... W niedalekim Sasinie jest restauracja Ewa, niepozorny - patrząc z ulicy - domek, która swego czasu była na liście dziesięciu najlepszych restauracji w Polsce. Polecam.
-
I myślą. No i niestety to już nie jest po 50 ale stukające 60 - tak jak i u ciebie zresztą. A Grimsonowi nie musisz pisać takich epistoł. On to wszystko wie, nie widział ale słyszał przeczytał, zna źródła i ma wyrobione zdanie, jedyne słuszne. A co do opisanych przez Ciebie szczegółów to, aż dziwne ile rzeczy pasuje... Pozdro
