Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Nie ma ktoś jakiegoś karnetu do Białki na niedzielę. Potrzebuję dosłownie dwa trzy razy podjechać a nie będę płacił przecież półtorej paczki? No najwyżej sobie podejdę... Pozdro
-
Cześć Podstawowym przekazem w nauczaniu narciarstwa - zwłaszcza dzieci - jest naśladownictwo podświadome. Jakakolwiek gadanina nie ma sensu. Osoba jeżdżąca z dziećmi musi jeździć - co najmniej - bardzo dobrze technicznie a także mieć automatyzm we wszystkich możliwych sytuacjach, które można spotkać w narciarstwie - od noszenia nart i zakładania spodni po ratowanie się w mlecznej mgle i zwiezienie kontuzjowanego młodego. Bardzo ważną rzeczą jest też kształtowanie samodzielności młodego narciarza. Niech sam wstaje po upadku, wpina narty, totalna samoobsługa od początku. Pozdro
-
Na razie nie planuje nart, żona jest spragniona innych destynacji, cieplejszych. Pewniejsza jakaś 4 dniówka w Austrii.
-
Eee tam, dzieci wyczuwają bufona... na kilometr. Wiedza jest przereklamowana. Bez empatii możesz ją sobie włożyć głęboko... w buty, będziesz wyższy. A o to tu przecież chodzi? A co do czasu, to z tego co się orientuję mamy czasoprzestrzeń. I pamiętaj, że wielkie litery w necie to krzyk... a tu chyba nie ma co pohukiwać? PS. Ja też wróciłem?
-
Czas jest miarą uniwersalną ale jeżeli mnie postrzegasz jako jego twórcę - dzięki. Ale jest NARZĘDZIEM, znakomitym, którego należy nauczyć się używać i bardzo pomocnym. Wracając do nauczania dzieci - po raz kolejny próbuję - podstawą sukcesu jest partnerski autorytet, że tak to nazwę. Dzieci natychmiast wyczuwają niepewność i niewiedzę uczącego, nawet jeżeli legitymuje się papierem -co dla dorosłych jest pewnym gwarantem dla dzieci jest niczym. Pozdro
- Dzisiaj
-
Jestem tu od 2017 w porównaniu z tobą od niedawna, ale nie wszystko należy mierzyć własną miarą. Było kilka osób bardziej zainteresowanych tematem różnie się ich losy na forum ułożyły... nie ma co do tego wracać. Wg mnie nie do końca rozumiesz po co ludzie trafiają na forum, informacja to tylko jeden element układanki. Widzisz ja wcześniej prowadziłem forum o winie, poznałem tam wirtualnie mega fajnych ludzi. Tu jak już pisałem Niko nigdy nie poznałem osobiście, Dziadka Kuby i Seniora A również a jakbym znał ich od zawsze. Obecnie AI staje się przyjaciółką wielu. Jak się okazuje w testach bardziej empatyczną średnio od ludzi, więc może warto zamiast walczyć czegoś od istoty bardziej inteligentnej przy okazji się nauczyć? Jak to mawiają pycha kroczy przed upadkiem. Niestety uważam, że ani my mądrzy ani dobroduszni, niestety... PS. Aby wrócić do wątku Adamowego, znaczy do Adama i Ewy (świetna książka Pamiętniki Adama i Ewy Marka Twaina nawiasem mówiąc) wystarczy jak przestaniemy pisać off top... piłka po twojej stronie.
-
za dużo teorii a za mało praktyki, wielu rodzicom wydaje się się że jak raz sezonie oddają dziecko do szkółki to zrobi się z niego narciarz Moja obecna ekipa
-
Ja wracam. Obserwując przez lata stoki uważam, że ze szkoleniem jest źle a ze szkoleniem dzieci jeszcze gorzej. Myślę tutaj o szkoleniu rodzinnym czyli działaniu, które kiedyś było normą a obecnie jest praktycznie nie do zrealizowania. Składa się na to wiele przyczyn, pozytywnych: - rozwój i upowszechnienie szkolenia instruktorskiego - zwiększenie ilości klubów i stowarzyszeń - powstanie pewnej mody na szkolenie za pośrednictwem instruktora - rozszerzenie się bazy ułatwiającej i urozmaicającej szkolenie dzieci na stokach - powstanie specjalnych programów szkoleniowych skierowanych tylko do dzieci ale i negatywnych: - zdecydowany spadek umiejętności technicznych przeciętnego narciarza - brak albo wypaczona widza dotycząca tego co jest podstawowymi elementami techniki narciarskiej a więc brak możliwości ich uczenia - powstanie blokad systemowych utrudniających nauczanie rodzicielskie Tak mi się nasuwa po krótkim przemyśleniu. Pozdro
-
@Maciej S planujesz jeszcze jeden wyjazd do 3V w tym sezonie ? zobacz kamerki https://www.orelle.net/station-ski/webcams
-
Piszesz tutaj od niedawna ale chyba powinieneś przy swojej nieogarnialnej przenikliwości i inteligencji zauważyć oczywistość: Nadzwyczaj rzadko trafiają się takie osoby jak właśnie AdrianW, z którymi można normalnie pogadać i którzy mają NAPRAWDĘ świadomość tego, że narciarstwo to bardzo długi proces i są na początku drogi. Ja też mam tą świadomość, pomimo ponad 50 lat na stoku, a może właśnie dlatego. Osoby początkujące zazwyczaj wpadają na chwilę aby zaprezentować znajomość modeli nart i potwierdzić własne zapatrywania. A jak zaczynają pisać jakieś bzdury i się zwróci na ten fakt uwagę to unoszą się honorem bo przecież wiedzą lepiej. Pojęcie bliskiej czy dalszej znajomości może dotyczyć tylko znajomości osobistej. Jeżeli uważasz, że przenosi się to na sieć to z pewnością ani ja ani nikt z mojego szeroko pojętego otoczenia nie jest na takim etapie usieciowania - raczej z tym walczymy. To czy forum istnieje czy nie istnieje i czy będzie czy nie będzie istnieć mało mnie obchodzi - to tylko narzędzie do wymiany poglądów i kontaktowania się. Nie ustawiaj mnie w wyimaginowanej pozycji kogoś kto ma tu jakieś znaczenie - sam sobie dobudowujesz taką interpretację. Dobrze jest mieć jakiegoś konkretnego wroga, który jest wszystkiemu winien i obciążać go odpowiedzialnością ze to, że ktoś coś zrobił czy nie zrobił. Ja akurat się tym specjalnie nie przejmuję - mam naprawdę twardy tyłek. Staram się odkąd piszę w sieci pisać uczciwie prawdę oraz propagować obraz narciarstwa bezpiecznego i świadomego. Będę to robiła w taki sposób jaki mi odpowiada i ... koniec. A jak to komuś nie pasuje to jego dramat! A może wrócić jednak do Adamowej koncepcji tematu o szkoleniu dzieci ?
-
To nie jest takie proste jak piszesz. Fakt, że ktoś wychowuje się w górach i ojciec nie jest instruktorem nie oznacza, że o kluby taki dzieciak się nie zaczepi. Przykład Maryny i jej matki Hanki. Dalej syn Jrziego z Boudy pod Snezkou mimo, że mógłby pójść w skitury i horska służbę to zapisał się do klubu jeździ sportowo., wszak ojciec o bezpieczeństwo dba także na stoku w Pecu nie tylko w Śląskim Domu. Wracając do dzieciaków tego Włocha. Fakt, on instruktorem nie jest, lata po tych trasach w skiturowym sprzęcie. Ale z tego co mi się udało ustalić, dzieciaki należą do klubów. Jeden w zawodach biatlonowych startuje, drugi chyba jednak coś z narciarstwa alepejskiego łyknął, nie na zawodowym poziomie, ale jednak. Młodszy dodatkowo freestylem zachwycony, może też gdzieś tam się załapał. Obydwaj po ojcu startują w zawodach crossowych na rowerze. Zapisani do klubu. Oczywiście , że masz rację, że oni mieszkając tam gdzie mieszkają są z innej gliny lepieni. Trzeba o tym pamiętać gdy jest się u nich jedynie gościem.
-
Więc uważaj @johnwick, jak spotkasz się osobiście z Jarosławem, nie jest powiedziane, że pańska laska zstąpi na Ciebie i dostąpisz zaszczytu bycia zaakceptowanym. Ski Forum zna taki przypadek.
-
Oczywiście, że osoby początkujące wnoszą wiele na to i każde forum, choćby zapoczątkowując pewne wątki, właśnie pytając. Bez nich to forum już dawno byłoby martwe albo sprowadziłoby się do poklepywania po... dawnych instruktorów. Czy tracą oni prawo do wypowiadania swoich opinii? Oczywiście, że nie, a empatia nakazuje traktować je z szacunkiem. To co dla Mitka jest największą wartością tego forum, niekoniecznie dla innych musi nią być. Czy fakt, że takiego Seniora, Niko czy Dziadka Kuby nie poznałem w realu oznacza, że Marcos, Fredo czy Lski są mi bliżsi? Niekoniecznie. Dlatego też proszę aby początkujący się nie zrażali i pisali ile wlezie, co chcą, nawet bez Mitkowego błogosławieństwa. Tylko dzięki nim, ale także instruktorom dziadkom, to forum przetrwa nieco dłużej...
-
Cześć He he . no tu to się nie zgadzamy za bardzo ale myślę, że narciarsko to byłoby się fajnie poznać. Pozdro
-
Cześć Mówisz o tym francuzie o takim chińskim czy koreańskim nazwisku? Dokładnie. A jak Ci się podobała nowa interpretacja Bolera? To taka dość zobowiązująca decyzja w perspektywie historii. Pozdro
-
Czołówka się posypała totalnie, dziwne to było. Zyskali Ci którzy normalnie znaleźliby się tuż za podium. Szkoda też Francuza, miał bardzo dobry program tylko go zepsuł dramatycznie.
-
Jarosław tego forum także.
-
Ja myśl że są doskonalsze niż myślimy - po prostu Krzychu nie zdawałeś sobie sprawy że to nie narciarstwo sprawia Ci przyjemność tylko obcowanie z ludźmi w stadzie na Solisku - a algorytmy po przeanalizowaniu Twojej biblioteki photo. wiedzą to na 100%.. ;D
- Wczoraj
-
Nie wiem, obaj dawno powinni przejść na emeryturę.
-
W Meribel spadło 130 cm i jest 250 cm, w Couchevel tylko 190 cm i VT 200-250 cm. Nie da się jeździć bez przygotowania tras. Lawiniasto. W Chamonix spadło 250 cm. Jest do 300 cm puchu !!!!
-
Cześć A w solistach w łyżwiarstwie figurowym sensacja nieprawdopodobna!!! Malinin nie przegrał od 2023 roku a tu po prostu tragiczny program dowolny i 8 miejsce. Piękne sceny niedowierzania Kazacha i gratulacji Malinina! Świetne zawody. POzdro
-
Cześć Hmm, wiesz ja jestem obecny na pewnych kanałach rowerowych od jakichś 7-8 lat i właściwie tylko zadaje pytania, no może po jakimś ultra coś tam napisałem. Ja z pewnością nic wartościowego tam nie wnoszę ale ile się nauczyłem. Zresztą czy zawsze trzeba coś wnosić? Czy każdy musi coś wnosić? Nigdy nie patrzyłem na to w ten sposób i nie bardzo to rozumiem. Z forum z pewnością nikt na nartach się jeździć nie nauczy. Można zasugerować jakieś rozwiązania, próbować wyprowadzić z błędów, itd. ale generalnie większość ludzi ma to co się pisze głęboko w dupie. Kontakty i poznani dzięki forum w realu ludzie to największa wartość. Pozdro
-
Dla mnie bomba. Cudny facet. Nie dziwota, że najbardziej ulubioną przez Polaków nacją na świecie są Włosi. 🙂 Adrian, w tym przypadku zgadzam się z Mitkiem. Te dzieci nie były specjalnie szkolone, to widać, słychać i czuć. 🙂 One wchłonęły narciarstwo naturalnie, samo do nich przyszło. Chciałoby się powiedzieć wyssały go z mlekiem matki. Mieszkając tam gdzie mieszkają pewnie więcej jeździli na nartach niż chodzili. Ojciec też nie jest instruktorem zapewne. Opisywałem tu kiedyś przypadek pewnej dziewczyny z okolic Rabki, która sama nauczyła się świetnie jeździć podpatrując innych. Drugą taką poznałem w Alpach, Szwajcarkę, góralkę. Gdy ją poznałem miała ok. 30-ki. Znakomicie jeździła na nartach. Miało sie wrażenie, że lepiej i pewniej na nich jeździ niż chodzi na nogach. Nikt jej nigdy nie uczył na nich jeździć, ale od dziecka, z rodzicami a później sama jeździła co niemiara. Ale to nie dotyczy nas, naszych dzieci i wnuków ani nawet tego Adamowego wątku. To są specjalne przypadki, głównie autochtonów mieszkających w górach w pobliżu stacji narciarskich, nie mieszczuchów takich jak Ty czy ja.
-
Za to Michał Jasiczek jest: Mistrzostwa Polski srebro Krynica 2012 slalom srebro Skrzyczne Szczyrk 2013 slalom złoto Skrzyczne Szczyrk 2015 slalom Mistrzostwa Bośni i Hercegowiny srebro Bjelasnica 2015 slalom Mistrzostwa Iranu srebro Darbandsar 2012 slalom srebro Darbandsar 2013 slalom gigant Mistrzostwa Kanady złoto Mont Sainte Anne 2015 slalom Mistrzostwa Słowacji brąz Jasná 2014 slalom
-
Za to Jarosław cechuje się wyjątkową wrednoscia.
