Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
dlatego Lodowiec Góra Kamieńsk jest OK, bo zapewnia właśnie te dwie rozrywki.
-
sama 46 jest OK, bo szeroka, z dobrym nachyleniem oraz pusta. z tą czerwoną mam takie wspomnienie, jak np kierowca samochodu przejeżdżając koło drzewa, w które parę lat temu uderzył.
-
czyli jak lubimy jeździć pługiem i balować to ośrodek jest znakomity🤣
-
46 - świetna trasa, zwłaszcza przed południem kiedy nikogo tam nie ma bo wszyscy cisną na Madonnę 😁 jak nie ma kolejki (jeszcze) do Genziany (wyciąg nr 35) to warto się przejechać. P.S. Będziesz musiał nią wracać z Madonny do Folgaridy bo to jedyne połączenie - popołudniu jest po prostu jedna szeroka ściana z odsypami, nic spektakularnego.
-
byłem 2x. zjeżdziłem do tej pory ok 60% ON, więc mam jeszcze zaległości. trasy: - czerwona 46 nie polecam, tam umarły moje Kastle 😁 - dobra czarna Little Grizzly oraz Spinale Direttissima, o długości 2400m i najbardziej zacnym ostatnim odcinku -> nachylenie 70% - bajkowe widoki - możliwość płużenia: no i imprezy na 2100m npm:
- Dzisiaj
-
Sprawdziłem, tę wożona od lat (ok. 4-5?) w podsiodłówce. Trzyma, ale z wolna popuszcza wentylek samochodowy. Trzeba wymienić wkład.
-
He wiesz ja już od dawna jakoś nie za bardzo się interesuje takim TDF przez jego formułę bo można w nim jechać w środku stawki przez większą część i wystrzelić na jednym etapie i pozamiatać dlatego jak już to wolę klasyki gdzie wygra lepszy danego dnia Co do żeńskiego oglądałem trzy ostatnie końcówki ( podjazd i wygrana p.Katarzyny nie ma co komentować bo to sztos sam w sobie ) ale dwa ostatnie etapy szansę miała i niestety była słabsza . 8 etap wyście w podjazd ze skrętu kontaktu nie było raczej źle ustawienie brak pomocy ze strony drużyny następnie pogoń i odcięło prąd . 9 etap pomijam podjazd na którym też straciła ( jechały już we dwie )co już napisałem ale sam zjazd był mega interesujący dla mnie jako laika w wykonaniu holenderki która zrobiła kolosalną różnicę bo to też trzeba umieć a nie jest łatwe i na to zwróciłem uwagę w swojej wcześniejszej wypowiedzi. Tylko tyle . Dodam że w beneluxie ale pewnie nie tylko z tego co sam później czytałem zachwyty nad p.Katarzyna nie schodziły z czołówki wszystkich portali czy głównych wiadomości po wygranym 7 etapie bo tu kolarstwo samo w sobie to sport nr1 no może dwa po piłce nożnej 😉 posdro
-
Dawno nie wchodziłem na ich stronę 👏 Ty 😉 tu też dobrze wszystko jest opisane 👌
-
Ze stron w dziwnych językach już wolę tą https://www.wintersport.nl/weblog/27/02/2026/drukke-en-rustige-weken-wintersportseizoen-20262027
- Wczoraj
-
Pawel. Bardzo przepraszam za literówki ale pisze na telefonie. Pozdro
-
Cześć Widzę Pawle, że nie do końca jarzysz temat więc co mam napisać...? To, że Vollering jest obecnie najlepsza na świecie jest oczywiste nawet dla absolutnych laików i wystarczyło zerknąć na profile etapów aby wiedziec że raczej wygra. To co zrobiła Niewiadoma na TDM to był jej życiowy cel zrealizowany w wybitnym stylu. Wystarczlo zerknąć na profil ostatniego etapu i wynik był oczywisty dla każdego kto choć troszkę kąsa temat. Sugeruje nie pisać jak się o czymś nie ma pojęcia. Pretensje Katarzyny Niewiadomej były bardzo zasadne i dziwię się ze nie wbisioni protestu oficjalnego. W każdym razie zmieniło to obraz 9 etapu z pewnością. Podjazd Niewiadomej na TDM był jednym z najlepszych, jeździliśmy nie najlepszym w historii, uwzględniając obie płcie. Fajnie jestmiec świadomość ze istniejemy nanajwyzszym poziomie w tak popularnym sporcie i nas,a zawodniczna jest jedyną która potrafi walczyć z damskim Pogacarem. Trzymaj się serdeczenie
-
Cześć Niezły jesteś. Jaku już napiszeszposta to trzeba pół nocy czytać. To co opisujesz fajnie wpisuje się w zaplanowanu trening. Wiesz, ja jeżdżę po górach tylko o tym nie pisze bo to po prostu wycieczki ale poruszony przez Ciebie/Twój sprzęt problem jest zasadniczy - dobór kadencji biegu itd.do podjazdu. Kwintesencja jazdy po górach bardzo trudna do zrealizowania w paktyce. Tak jak to opisujesz to sprzęt jest znakomitym narzędziem treningowym pozwalającym ustalić pewne limity. Ja zawsze mam z tym problem bo jadę zbyt szybko i się wypalam. W każdym razie, fajnie wymienić poglądy i z Tobą o nawet na elektryku bym pojechał - choć to k...a skrajny obciach. 😉 Trzymaj się serdecznie.
-
..odczytałem że "stal musi być konsekrowana": - wszelki duch.. Wiesiek na słońce zbyt dużo wystawion .. pomyślałem..;)
-
Pozdrów człowieka ode mnie jak spotkasz next time.. 😉 ... a rower taki złoty a skromny - wagowo mnie zaskoczył... niewiele waży jak na elektryka.
-
Pozdrów Zbyszka, niech wraca, jak nie ma na bilet, to stawiam 😉
-
Cze No nie miałem czasu aby coś odpisać, dopiero teraz mogę coś sensownego sklecić. Nigdzie nie napisałem, że jesteś leszczem i cieniasem, ale od pewnego czasu (a jesteś zdecydowanym praktykiem) zacząłeś ni z gruchy ni z pietruchy teoretyzować. No przecież czytamy co piszemy i nie przypominam sobie, abyś w ostatniej dość długiej perspektywie czasowej jeździł gdzieś w górach na rowerze. Jeździsz to, co masz dostępne i tyle. Nikt tego nie umniejsza, ani nie bagatelizuje. Zadałeś pytania, odpowiedziałem konkretnie, zadałem ja - to strzeliłeś focha. Żeby jeździć po górach, to trzeba mieć czas i robić to systematycznie. Ja ani jednego ani drugiego nie mam póki co za bardzo za dużo. Budowanie formy zajmie mi lata. Nie będę się porywał z motyką na słońce. Dobrze wiesz, że w górach, dystans jest mało istotny, ważne przewyższenia i stan trasy jak i nastromienie. Mam określony czas i muszę się w nim zmieścić. Bo jak zajdzie słońce to stopień trudności jest x4. Nie ma wówczas zjazdów, tylko bezpieczna utrata wysokości. Wypych to normalna rzecz, ale przede wszystkim strata czasu, a na to nie można sobie pozwolić. W okolicach Milówki, to przy mojej umiejętności planowania tras byłoby na porządku dziennym. Zostanie VeloSoła, co jest podobne do ścieżek Krakowskich. Więc mając możliwość jazdy w świetnym, aczkolwiek trudnym i bardzo wymagającym terenie zamknę się w popierdółce dla rodzinnych przejażdżek. TDF to jazda na szosie, a więc inna bajka i inny rodzaj jazdy i sprzętu. W Polsce są przecież organizowane maratony MTB, na mazowszu i pomorzu także. Ale niedaleko mnie jest Maraton w Stryszawie (m. in. biegnie przez Rysiankę) o dystansie 240km i łącznym przewyższeniu ok. 8000m. Jest to 4 dniówka. Propsy jadą dystans ok 60km 3,5h a leszcze w chuj lepsi ode mnie 6h. Więc ja 50km pojadę w bardzo dobrych warunkach 6h o ile nie trafię na jakąś "ścianę płaczu" na podjeździe, czy też zjazd "życia" ponad moje umiejętności. Tutaj niestety tak jest, fajny szuter i nagle kosmos. Wczoraj byłem u Tarasa na piwku, chociaż byłem zjebany, a w 2 strony mam ok 80km. Z Milówki wróciłem o 1-szej w nocy, a na powrocie był OS, no googha wyjebałem o 36min. Ale było puściutko. Strasznie mi się nie chciało jechać, ale słowo ważniejsze od piniędzy, umówiłem się i pojechałem ... na elektryku. Jak mi odetnie prąd to jakoś wrócę. No i mój nowy nabytek, Bruner jeżdżąc swoje ulubione tematy, czyli grawitacyjna jazda wyjebałby go w krzaki po pierwszym dniu. Na 100%. Bo albo zachowuje się jak analog, albo bateria topnieje w oczach. Ładowarka oryginalna jest słaba i mimo iż bateria ma tylko 400 to ładuje się w chuj długo. A jeszcze musi być w cieniu, bo postał chwilę na słońcu i się obraził. Wyświetlił się komunikat, że ładowanie niemożliwe z powodu wysokiej temperatury baterii. Tak więc jakieś ładowanie w schronisku nie wchodzi w grę. Ale do Marasa jest płasko. Generalnie założyłem 4h jazdy, bo nie wiedziałem co będzie. W sumie to 1:40 w jedną stronę a na powrocie jeszcze szybciej. Chłodniej i mniej ludzi, no i delikatnie w dół, bo jednak Wisła płynie w stronę Krakowa.. Czy się mniej zmęczyłem? Niekoniecznie, śmiem twierdzić że chyba jeszcze bardziej niż na analogu. No jazda w trybie ECO, to jak jazda z kimś mocniejszym w parze. Myślałem, ze ma jakieś limity ustawione na kadencji i mocy, ale to nieprawda. Wylicza co jedziesz z jakiegoś dystansu i cały czas Cię zmusza abyś tak jechał cały czas. To Cie kopnie w dupę, to sekundę pomoże, ale cały czas pilnuje, aby jechał równym tempem. Na analogu już dawno zrzuciłbym bieg na niższy, ale ten rower na to nie pozwala. Więc przeciąga agonię do kresu możliwości, po czym jak już za dużo pomaga, każe zrzucić bieg i z powrotem jest to samo. Nie mówi, usiądź, napij się, odpocznij, tylko: chuj, jedziemy wolniej ale jedziemy dalej. Generalnie na tym odcinku zużyłem 9% baterii co daje jakiś popierdolony zasięg. Ale praktycznie cały dystans to jazda stricte analogowa. Dzisiaj rano myślałem, że nie wstanę do pracy, taki byłem zjebany. To już w górach jest bardziej skory do współpracy. Na + to można na nim jeździć bez baterii. Jest praktycznie nieodczuwalna różnica w oporach toczenia i wadze. Myślę, że w górach jadąc szczytami bez zjazdu do dolin, nawet jak braknie baterii można jechać praktycznie normalnie jak na zwykłym full-u. Jak już coś powstanie - to Was zapraszam już teraz, to skoczymy na Rachowiec na piwo ( w końcu znalazłem drogę, którą jechałem z kumplem, ale tylko na Rachowiec, na powrocie kolejny raz coś popierdoliłem, chyba czwarty), albo na Boraczą, skrótem przez Prusów. Życzę zdrówka i uściski dla Ewci.
-
Cześć. Ile razy już tam byłeś? Jakie trasy polecasz? Jakieś wskazówki/istotne rzeczy?
-
Tysiąc pincet
-
no ileż można jeździć w to same miejsce ? 🤣
-
Ceny w ITA w I tygodniu ferii wielkopolski 2027 masakrują. Wygląda na to, że VdS odwiedzę w II tygodniu, 20-27.02.2027.
-
Rozbudowany artykuł kiedy są ferie i dni świąteczne w poszczególnych krajach. Można chyba w każdej przeglądarce wyświetlić sobie lekko niedoskonałe tłumaczenie, tutaj próbka:
-
a o co to chodzi ?
-
Na 8 etapie nie popisała się w końcowej fazie i dużo bezsensownych aluzji a 9 etap na zjeździe dostała ponad minutę już pomijam te 18 sek na kocówce podjazdu tu kropka nad i postawiła Vollering ( pełny pierścień ) 😉 w tłumaczeniu na Polski Nicea piękne miasto i świetne tereny na rower jak ktoś ma krzepę w podjazdach a Wybrzeże Lazurowe sama słodycz .
-
Może kogoś zainteresuje planujac narty w nadchodzącym sezonie https://www.snowplaza.be/weblog/52040-wintersport-schoolvakanties-drukke-weken-hoogseizoen/
