Skocz do zawartości

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Dzisiaj
  2. Sytuacje które opisujesz nie bardzo mają związek z widzeniem stereoskopowym. Najechanie na tył innego auta to raczej słaba koncentracja lub czas reakcji. Reagujesz na samo światło stopu. Nie wiem dlaczego nie widziałeś też nierówności na nartach, bo nie powinno to wystąpić. Być może były jeszcze jakieś inne zaburzenia wzroku. Widzenie 3d działa na zasadzie nałożenia dwóch obrazów różniących się minimalnie i wyliczenia odległości. Jest to istotne w sytuacji statycznej bez żadnych punktów odniesienia. W normalnym życiu mózg orientuje się w przestrzeni za pomocą światłocieni i/lub rejestrowania obrazów następujących po sobie w sytuacjach dynamicznych. Ja dowiedziałem się że nie mam widzenia 3d ani nawet obuocznego w wieku 20-kilku lat na badaniach do pracy. (Widzę względnie dobrze każdym okiem, ale nie używam obu na raz). Taka wada ma jedynie uporczywy skutek prawny. Nie zarejestrowałem problemów w czasie jazdy samochodem, uprawiania wspinaczki (wraz z dynamicznymi skokami do chwytów), jazdy na nartach (w tym na zawodach w GS i SL, na muldach, w lesie, przy słabej widoczności itd) Wydaje mi się że mogę sobie radzić minimalnie gorzej przy parkowaniu czy pracach typu wózek widłowy ale też nie sądzę by było to dyskwalifikujące. Autem parkuje tam gdzie muszę i obcierek nie mam. Nawet bez czujników. A przepisy są tak durne, że np. w USA bez widzenia stereoskopowego możesz być pilotem, w tym linowych samolotów a w PL nawet kontrolerem lotu nie zostaniesz.
  3. I zmienia się. Na kursie wychodzenia z poślizgu nie byłem, ale kiedyś sporo sam ćwiczyłem tej sztuki. Tyle że były to samochody z tylnym napędem. Jechałem na zaśnieżony duży plac i ćwiczyłem różne kombincje poślizgów. Z tylnym napędem to dość łatwe, w każdym razie dość dobrze mi to szło. I przydało się. Co najmniej dwa razy w życiu, gdy na śliskiej drodze przy prędkości 80-90 km/h wpadłem w poślizg. Wyszedłem z niego bez szwanku, ale ze sporą ilością zimnego potu na plecach.
  4. Mitek

    Dlaczego kierowca to zabójca

    Cześć Pani bym nie gonił, no co Ty? Zwracałem parę razy uwagę ale to mija się z celem. Staram się również nie być w żaden sposób złośliwy, ale przyznam się, że nie jest to łatwe i czasami kurwy w samochodzie lecą niezłe. Pozdro
  5. Mitek, może tą Panią wcześniej goniłeś za przejechanie rowerem na czerwonym? pozdro
  6. Jeżdżę tak, aby nie trzeba było weryfikować moich umiejętności. Jednak techcnika w autach idzie ciągle do przodu i kiedyś uczono mnie innego omijania przeszkody w nagłej sytuacji, a teraz uczy się, że należy mocno kopnąć w hamulce i manewry wykonuje się z wciśniętym w podłogę hamulcem albo do pełnego zatrzymania, albo do momentu gdy uda się nam bezpiecznie wykonać manewr.
  7. Mitek

    Dlaczego kierowca to zabójca

    Cześć No ja w tym momencie zakładam po prostu złą wolę Pawła i koniec. Mogę jedynie zasugerować czytanie przynajmniej paru postów w czyjejś rozmowie i nie zakładanie a priori, że ktoś jest durny albo z gruntu zły i złośliwy. Do prób zrozumienia prostej polszczyzny też namawiam. Marek, staram się nie pisać o rzeczach oczywistych. Historii podobnych do przytoczonych przez Ciebie mam "na pokładzie" też setki. Jestem zdania, że niewiele w takich zachowaniach jest czystej złośliwości a opierają się głównie na niedouczeniu, nieznajomości przepisów - stąd apel znacznie bardziej restrykcyjne wydawanie praw jazdy. Apel zdecydowanie idealistyczny oczywiście. Mikar - kwestia poślizgu to był raczej skrót myślowy - chodziło mi o zdecydowanie większy udział w kursach aspektów technicznych jazdy samochodem. Oczywistym jest, że sztuką jazdy poprawnej jest jazda bez poślizgów niekontrolowanych. Co do sygnałów przekazywanych przez innych kierowców to oczywiście jest ten alfabet ogólnie znany ale - przynajmniej ja - ufam na drodze wyłącznie sobie. Niestety miałem dwa przypadki na rowerze gdy cudem uniknąłem uderzenia gdy kierowca sygnalizował manewr lub wręcz mnie puszczał i okazywało się, że jednak zmieniał zdanie lub mruganie nie dotyczyło mnie po prostu - choć wydaje się to irracjonalne bo Pani patrzyła mi w oczy! Może mnie poznała po prostu i stąd taka reakcja. Pozdro
  8. Cze Paweł, no chyba nie przeczytałeś to co napisał Mitek, ze zrozumieniem. Przecież to nie była skierowane do Ciebie, ani do zachowań uznawanych za normalną komunikację z innymi kierowcami. Co zresztą przytoczyłeś w postaci przykładów. Mitek miał na myśli agresywne zachowania innych kierowców, jak siedzenie na zderzaku i napierdalanie długimi żebyś się przeteleportował w trakcie wyprzedzania, czy też trąbienie niepotrzebne w formie opierdolu nie mówiąc już o dohamowaniach i "policjantowanie" na drodze. Owe poganianie to pojęcie względne i nie wiem czemu u nas to tak działa. Ja osobiście długich rzadko używam, bardziej awaryjne (ostrzeżenia lub podziękowania) lub kierunki. Oczywiście wpuszczając kogoś, mrugnę długimi, dając sygnał, bo przecież nie będę dzwonił, bo i tak numeru nie mam. Wkurwia mnie jedynie fakt dbania przez większość kierowców tylko o swoją dupę, nie zważając na innych (mnóstwo przykładów można napisać od parkowania do ....). Kierowcy Tir-ów podczas wyprzedzania nagminnie mrugają długimi, przecież się nie poganiają tylko informują, że wyprzedzający może bezpiecznie powrócić na prawy pas. Samo mrugnięcie długimi niestety w odbiorze wielu jest jakąś formą "poganiania". Dla mnie to forma komunikacji między użytkownikami. No przecież jak jadę szybko powiedzmy w nocy na autostradzie i widzę w oddali samochód na moim pasie, to mrugnę ze dwa razy informacyjnie "Jadę szybko, daj pola stary". Natomiast ze względu na naturę rodzimych kierowców przekaz dociera zniekształcony "spierdalaj z pasa kutasie tym złomem". Nie wiem dlaczego tak jest, ale wpływu na to nie mam. Generalnie jak już kogoś dojadę, to kierunek i delikatnie informuję o chęci wyprzedzenia. Ale są betony, co nawet tego nie widzą i nie kumają czaczy. Ludzie nie myślą na drogach, ale są chcą być poprawni do bólu. Dla mnie normalną sytuacją jest mając gaz i hamulec, w sytuacji gdy ktoś chce mnie wyprzedzić podejmuję decyzję, albo but i zjeżdżam przy najbliższej możliwej okazji, albo zjeżdżam od razu, żeby nie zwalniać innego użytkownika. Przy wyprzedzaniu tak samo, jeśli ktoś ogarnięty mi zjechał i widzę, że ma ciężarówkę przed sobą, toż kurwa się nie wlekę na tempomacie 5km/h szybciej, tylko przyśpieszam i wyprzedzam go sprawnie, aby mógł się płynnie włączyć ponownie na lewy pas bez utraty prędkości. To chyba normalne powinno być. U nas (a może nie tylko u nas) kierowcy w znacznej części nie potrafią się poruszać po drogach. Ostatnio jechałem do Milowy zadupiami i gość jechał traktorem z przyczepą, korek jak chuj, bo jedzie za nim jakiś pacan i nie potrafi traktora wyprzedzić. No chuj że podwójna ciągła jak wszystko widać. Na szczęście traktorzysta się zreflektował po 5km i zjechał na przystanek. Potem S-ka jednopasmowa i jedzie kolejny buc 60km/h, no ja pierdole jest 100 - walimy 100. 12 km tak chuj jechał. Masz 100km do przejechania i jedziesz 2 h, kurwa dramat. Jadę kiedyś z Nowego Targu S-ką, pusta, 2 pasy, znam na pamięć drogę. Dojeżdżam gościa w Stelvio, na lewym pasie, włączam kierunek i czekam, prawy cały pusty. Z 3 km za nim jechałem, nie wiem może nie widzi, to na prawy i ogień, no i .... kutas mnie widział, ale zaczął przyśpieszać, żebym go przypadkiem nie wyprzedził. Ludzie maja najebane pod deklami zdrowo. Jakim trzeba być idiotą, żeby takie coś robić. pozdro
  9. Ja mam takie rodzinne doświadczenie, które oczywiście nie może być podstawą do uogólniania, ale wpisuje się w skandynawski trend, mianowicie mój szwagier kupił motor, zrobił prawko pojechał na szkolenie na tor i tydzień po szkoleniu wylądował w rowie, pół roku śpiączki, potem jeszcze żył prawie dwa lata jako leżący, kontaktujący pacjent i zmarł. Moim zdaniem zgubiło go szkolenie, za pewnie się poczuł. pozdro
  10. mikar

    Dlaczego kierowca to zabójca

    Z ciekawości zapytam - czy po takich szkoleniach (jak rozumiem odbyłeś już kilka) w ogóle przychodzi Ci do głowy podejmowanie prób wychodzenia z poślizgu w normalnym ruchu czy jednak nacisk na szkoleniach jest właśnie na uzmysłownienie uczestnikowi, że jego umiejętności są dalekie od rajdowych i trzeba jeździć tak, aby w trudnej sytuacji się nie znaleźć (czyli bardziej proaktywna ocena warunków drogowych)?
  11. Kiedyś jechałem autobusem z Krakowa do Paryża i dowiedziałem się ze zdziwieniem, że kierowca jest jednooczny. Wytłumaczono nam, że ma wszelkie wymagane papiery. A sam też mam trochę doświadczeń jednoocznych. Z powodu postępującej katarakty, tuż po 40, początkowo w jednym oku, w praktyce widziałem jednym okiem. Przez to drugie widziałem wyłącznie gęstą mgłę. Trwało to jakiś czas, około roku a z mniejszym upośledzeniem nawet 2-3 lata, aż do zabiegu. Samochodem jeździło się nie najgorzej, choć nie ustrzegłem się jednej stłuczki z mojej winy. Nie zauważyłem, że samochody przede mną mocno hamuja i wpakowałem się w tyłek pewnego Seicento. Szkody były stosunkowo niewielkie, zwłaszcza w Seicento. Poszkodowany nie wzywał policji, wszystko skończyło się w zgodzie i dobrze. Ale zdałem sobie sprawy, że z jednym okiem nie jestem w pełni sprawny i takie sytuacje mogą się powtarzać. O ile samochodem jeździło się tak sobie, na rowerze prawie dobrze, o tyle na nartach źle. Brak widzenia 3D jednak daje w kość. Nie widzi się dołków i nierówności i można sobie zrobić krzywdę. A odnośnie samego zabiegu na zaćmę cieszę się, że ta przypadłość dopadła mnie w obecnych czasach a nie np. 100 lat temu. Dziś po zabiegach na oba oczy mam najlepszy wzrok w rodzinie. No powiedzmy wśród dorosłych. 🙂
  12. W kwietniu tego roku już po raz kolejny brałem udział w takim szkoleniu na torze w Bednarach. Tego typu szkolenia nie da się zrobić w normalnym ruchu ulicznym, tylko na przygotowanym torze w ODT. I niestety swoje kosztuje. Raczej dla zamożnych kierowców. Za to bardzo otwiera oczy na to jak bardzo na wyprowadzanie auta z poślizgu wpływa wzrost prędkości nawet o jeden kilometr. Szczególnie na płycie poślizgowej z szarpakiem.
  13. bo każde rumakowanie się kończy, jak przychodzi sytuacja podbramkowa i pojawiają się problemy. w moim pierwszym aucie, VW Golf III 1.8 LPG 75ps zrobiłem czas przejazdu Poznań-Ostrów Wlkp [118 km] w 45 minut. Czas, do którego nigdy później się nawet nie zbliżyłem. Wyjazd z Poznania o godz 23, i cały czas na blacie +160km/godz, w granicach Vmax pojazdu. tym właśnie autem miałem tendencję na początku mojego doświadczenia za kółkiem w szybkie pokonywanie zakrętów, czemu sprzyjało obniżone zawieszenie, nowe amortyzatory Kayab i sportowe sprężyny w Golfie. do czasu. aż razu pewnego w Kaliszu, po deszczu wszedłem w ostry zakręt zbyt szybko, w połowie łuku tylko usłyszałem jak opony zaczynają tracić kontakt z asfaltem i wyrżnąłem pięknie, mimo kontry kierownicą, w zewnętrzny krawęźnik. skutek? pęknięta prawa opona przód, felga w miarę wytrzymała w tym panzerkampfwagen. od tego czasu w zakrętach już nie rumakuję.
  14. mikar

    Dlaczego kierowca to zabójca

    Podejmę próbę nakierowania rozmowy na merytoryczne tory i odniosę się do proponowanych przez @Mitek szkoleń wychodzenia z poślizgu itp. W zasadzie do tej pory "na chłopski rozum" zgadzałem się z tą koncepcją. Przecież im bardziej wyszkolony kierowca tym lepiej. Okazuje się jednak, że w Skandynawii (gdzie jak wiadomo moją fioła na punkcie bezpieczeństwa) już temat przerabiano i wnioski były zaskakujące. Okazało się bowiem, że samoocena kursantów często rosła szybciej niż ich umiejętności, w związku z czym liczba wypadków wśród szkolonych grup nie spadła a nawet wzrosła. Dlatego w tamtych krajach obecnie skupiają się nie na tym aby uczyć jak radzić sobie w trudnych sytuacjach, a bardziej jak do nich nie doprowadzać oraz jakie konsekewncje mogą one za sobą nieść, gdy już się wydarzą. Ciekawy akrtykuł opisujący ten temat poniżej... https://brd24.pl/technologie/uczenie-mlodych-kierowcow-wychodzenia-z-poslizgow-skandynawowie-te-lekcje-juz-odrobili-bylo-tylko-wiecej-wypadkow/
  15. PaVic

    Dlaczego kierowca to zabójca

    Sorki Mareczku ale ja się nie godzę żeby ktoś nazywał ogół debilami , kretynami, leszczami,frajerami, kolesiami itp itd bo ma inne zdanie czy nawyki we własnym życiu dostosowując się do reguł sorki to żenada w dyskusji, a dzieje się to w każdym temacie . Przyjechałem miliony km jeżdżę do 5/6 państw lub nawet więcej każdego roku , zwiedzam miasta,wsie poruszając się po różnych drogach i wszędzie jest to samo gdzie zdecydowana większość potrafi i dostosowuje się do ogólnych zasad - tylko prolmil z ogółu gdzieś coś nie zarybił w jakiejś zaistniałej dla siebie sytuacji . Weźmy Polskę gdzie jest 27 mil zqrejstrowanych aut osobowych pomijam ciężarowe a ginie mniej jak 2 tys osób rocznie , Holandia 10 mil zarejestrowanych osobowych -ginie mniej jak tysiąc osób . Kultura jazdy w jednym jak i w drugim państwie bardzo podobna, większość potrafi jeździć i jeździ bezpiecznie nie stwarzając problemu dla siebie i innych . A jednak jest ktoś kto Cię zwyzywa bo jego jest na wierzchu a ty debil do kwadratu bo komunikujesz się z innymi żeby było bezpiecznie 🤷‍♂️ no ch… dyskutujcie . Pozdro
  16. Cze Fajna dyskusja i wymiana poglądów, szkoda że się zjebała przez wyciąganie brudów. pozdro
  17. Jan

    Dlaczego kierowca to zabójca

    przerażające że jeszcze ktoś wierzy w takie wyssane z palca historie
  18. mikar

    Dlaczego kierowca to zabójca

    Oczywiście, masz rację.
  19. To też napisałem, że tabelka nic nie mówi, które z dróg są szlakami podwyższonego ryzyka. Oczywiście trzeba przy jakichkolwiek ocenach wziąć pod uwagę ich przepustowość. pozdro
  20. Ilosc samochodo/km a nie samych km. Jak droga jest pusta to wiadomo ze bedzie mniej wypadkow. Z drugiej strony w korkach tez nikt nie zginie.
  21. Cze Tabelka nic nie mówi bo ważna jest ilośc danych dróg. Autostrad mamy 1850km, S 3600km, a dwukierunkowych jednojezdniowych .. 420 000 km z czego wojewódzkich i krajówek 40 000km. pozdro
  22. W 2 miesiace sie nauczyl, ale Ci co sie tacy urodzili nie umieja? Test palikow sprawdza ustawienie palikow. Bez widzenia stereoskopowego nie mozna go przejsc, nie mozna sie tez tego nauczyc. Tylko w normalnym zyciu niewiele to zmienia bo mozg orientuje sie za pomoca innych czynnikow. Przyklad pilkarza pokazuje, ze nawet na topowym poziomie. Natomiast barany medyczne potrafia zakazac wykonywania wielu zawodow. W tym takich gdzie nawet tego widzenia 3d sie nie uzywa. Np. kontroler lotu.
  23. dlatego nasz @Mitekjest Hrabią Myszkowskim: - prosty spawacz z Pruszkowa - przekonywał ludzi, że jest Hrabią, otacza się sławnymi postaciami, ma zamek we Francji i prowadzi klinikę. ludzie to kupowali. Idealny farmazon jak nasz kochany mitek. tu można poczytać o poczynaniach naszego spawacza z Pruszkowa: https://www.onet.pl/informacje/kryminalny-patrol/wmawial-kobietom-ze-wyleczy-raka-stosunkiem-wierzyly/fpz057p,30bc1058 a tu zobaczyć dobry materiał na YT:
  24. Dlatego napisałem, że badanie 3D dostaniesz, jak poprosisz egzaminatora. Na tych tak zwanych „patykach” polegnie największa część testowanych kierowców. Piszesz o Karolu Bieleckim, piłkarzu ręcznym polskiej kadry. Gość zanim trafił z powrotem do składu, spędził tygodnie ze specjalistami, od nowa ucząc się oceny odległości przy tylko 1 sprawnym oku.
  25. Cze 3 których przetrwało z tabelki Mikar-a, a reszta z raportu policji za rok 2025. Można pobrać u nich na stronie - ale ma 91 str. A4 i trzeba przewertować i odszukać. pozdro
  26. mikar

    Dlaczego kierowca to zabójca

    Świetny przykład i 100% zgody, że statystyki wypadków kierowców też mogą byc przekłamane. Zwracam jednak uwagę, że poza niespodziewanym pieszym czy pijanym rowerzystą, na drodze możemy też spotkać psa wbiegającego na jezdnię czy jakieś dzikie zwierzę. Dlatego jadąc samochodem trzeba przewidywać sytuacje niespodziewane. Ja jeżdzę podobnie jak na nartach - jak nie mam dobrego oglądu sytuacji, to zwalniam. Wtedy nawet jeżeli coś się wydarzy, to w najgorszym wypadku rozwalę samochód, ale prawdobodobnie przeżyję. Żadko ostatnio jeżdzę drogami innymi niż autostrady/ekspresówki, ale ostatnio miałem okazję pordróżować DK10 między Płońskiem a Sierpcem. Odwaga/głupota wielu kierowców mnie poraziła (wielu jechało 120-130 lub więcej na ograniczeniu do 90, wyprzedzali na skrzyżowaniach, przejściach dla pieszych, liniach ciągłych itd.). Nie zdziwłbym się zatem, gdyby statystyka, do której się odniosłeś była jednak bliska prawdy - oczywiście, nie jest to do zweryfikowania. I na koniec jeszcze informacja gdzie należy być najbardziej czujnym, bo najłatwiej o wypadek.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×
×
  • Dodaj nową pozycję...