Skocz do zawartości



Zdjęcie
  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
64 odpowiedzi w tym temacie

#61 Veteran

Veteran

    Veteran

  • PipPipPipPip
  • 1344 postów
  • Na forum od: 01.2015
1437
  • Umiejętności: 1

Napisano 07 kwiecień 2019 - 21:06

Witam

 

Jeśli ślizg  po maszynie został obniżony miedzy krawędziami, to jest horror. Taka narta ma ogromne kłopoty, by się ślizgnąć(na ślizgu). Jeśli się dołoży to tego technika jazdy(częste szuranie,  jazda na narcie wewnętrznej itp), to można się pięknie załatwić na stoku. Ta technika jest bardzo istotna, ponieważ mieliśmy z żona, założony przeze  mnie kąt 86,5 st przez wiele lat na nartach. I nic nigdy się nie działo. Nie było żadnych  przypadkowych "zaczepień" krawędzi i wejścia samoczynnie narty w łuk.  A wiadomo, że czym ten kąt jest mniejszy, to jest większe ryzyko zaczepienia. Stąd podniesienie krawędzi od strony ślizgu łagodzi ten problem.  Może warto czasem po maszynie przyłożyć metalowa cyklinę do ślizgu i przejechać wzdłuż narty, by przekonać się , czy ślizg jest splanowany i  czy krawędzie są z nim zrównane(nie wystają nad ślizg).  Maszyny w serwisach mogą być wspaniałe. Tylko serwisanci są czasem przypadkowi.

 

Pozdrawiam

 

 



#62 JurekP

JurekP

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 938 postów
  • Na forum od: 04.2008
501
  • Umiejętności: 6
  • Gdańsk

Napisano 12 kwiecień 2019 - 18:01

Jedzie szusem, narta łapię wewnętrzna krawędź! Są dwie wewnętrzne krawędzie.   Wewnątrz  nart!  Jak chwyci jedna z nich, to narta  skręca do środka, a nie na zewnątrz! Jeśli się jedzie szusem, to może chwycić krawędź zewnętrzna jednej narty. Wtedy ta narta pociągnie  nogę na zewnątrz. Narty się rozjadą nożycowo, co jest bardzo groźne. Gdyby narciarz był na tyle sprawny, że potrafiłby podnieść druga nartę(tą jadącą jeszcze prosto), to pojechałby na wewnętrznej narcie ( jej wewnętrznej krawędzi). Coś tu kolega pokręcił!


Jestem w stanie wyobrazić, a nawet przypomnieć z własnego doswiadczenia sytuacje gdy łapała wewnętrzna krawędź i na skutek tego narta nagle odjeżdżała na zewnątrz (dla uratowania się przed upadkiem (lub rozdarciem na pół wzdłuż ;)) podnosiłem tę odjeżdżającą nartę, chociaż nie zawsze się udawało i zaliczyłem ze 2 albo 3 tego typu przykre upadki.
Scenariusz zdarzenia jest taki: jadę na wprost z płasko prowadzonymi nartami (np. trasa wąska i nie ma miejsca na prowadzenie na krawędziach, ewentualnie jestem zmęczony i myślę sobie, że nic się nie stanie jeśli przejadę parędziesiąt metrów "na płasko"), stok twardy i narty prowadzone płasko w ogóle się nie zagłębiają, lekko myszkują (im bardziej taliowane tym mocniej), więc aby się przypadkiem nie skrzyżowały prowadzę je nieco szerzej, na skutek tego (i pewnie braków w technice) powstaje lekki "A frame" (jak ten błąd nazywa się po polsku?), może nawet nie całkiem symetryczny. W tej sytuacji nawet niewielka nierówność stoku może spowodować, że narta dostaje impuls w kierunku na zewnątrz, a ponieważ jest ten nieszczęsny A-frame to łapie wtedy właśnie wewnętrzna krawędź (najłatwiej na dziobie, bo tam narty są najszersze) i ciągnie nartę na zewnątrz (jeśli na skutek myszkowania lub tego zaburzającego impulsu od nierówności narta była odchylona w tym momencie tym kierunku).



#63 Veteran

Veteran

    Veteran

  • PipPipPipPip
  • 1344 postów
  • Na forum od: 01.2015
1437
  • Umiejętności: 1

Napisano 12 kwiecień 2019 - 19:38

Jestem w stanie wyobrazić, a nawet przypomnieć z własnego doswiadczenia sytuacje gdy łapała wewnętrzna krawędź i na skutek tego narta nagle odjeżdżała na zewnątrz (dla uratowania się przed upadkiem (lub rozdarciem na pół wzdłuż ;)) podnosiłem tę odjeżdżającą nartę, chociaż nie zawsze się udawało i zaliczyłem ze 2 albo 3 tego typu przykre upadki.
Scenariusz zdarzenia jest taki: jadę na wprost z płasko prowadzonymi nartami (np. trasa wąska i nie ma miejsca na prowadzenie na krawędziach, ewentualnie jestem zmęczony i myślę sobie, że nic się nie stanie jeśli przejadę parędziesiąt metrów "na płasko"), stok twardy i narty prowadzone płasko w ogóle się nie zagłębiają, lekko myszkują (im bardziej taliowane tym mocniej), więc aby się przypadkiem nie skrzyżowały prowadzę je nieco szerzej, na skutek tego (i pewnie braków w technice) powstaje lekki "A frame" (jak ten błąd nazywa się po polsku?), może nawet nie całkiem symetryczny. W tej sytuacji nawet niewielka nierówność stoku może spowodować, że narta dostaje impuls w kierunku na zewnątrz, a ponieważ jest ten nieszczęsny A-frame to łapie wtedy właśnie wewnętrzna krawędź (najłatwiej na dziobie, bo tam narty są najszersze) i ciągnie nartę na zewnątrz (jeśli na skutek myszkowania lub tego zaburzającego impulsu od nierówności narta była odchylona w tym momencie tym kierunku).

Witam

 

Mogę sobie wyobrazić taką sytuację. Zresztą jeszcze na pierwszych karwingach, w czasie wyjazdu na początku maja na Kitzsteinhorn miałem takie uczucie niepewności, gdy przyzwyczajony do "ołówków" próbowałem spore odcinki jechać szusem na bardziej płaskim terenie. Doszedłem wtedy do wniosku, że jazda dokładnie na wprost jest niebezpieczna na tych nartach. I dlatego należy je zawsze prowadzić ustawione pod kątem(choćby niewielkim) w stosunku do powierzchni śniegu. I wyraźnie pod stopą czuć, że jedzie się na narcie zewnętrznej. Brak tego wyraźnego czucia(na zewnętrznej) może skutkować, że zostaje na moment obciążona narta wewnętrzna(nierówność stoku) oraz  pochylona, nieco na zewnętrzną krawędź, nagle pociągnie za sobą  jej nogę. Robią się nożyce. Zewnętrzna narta jedzie własnym torem, a wewnętrzna zacieśnia skręt.  Zjawisko bardzo niebezpieczne, gdy jedzie się na wprost(w linii spadku terenu) szusem. I oczywiście narty o małym promieniu, krótkie są najbardziej niebezpieczne.  Pewne rodzaje śniegów, tzw. "łapiące" za krawędzie zwiększają też wyraźnie to niebezpieczeństwo.

 

Nogi też mogą się do tego, być może, przyczyniać. Nogi kawalerzysty, to kolana daleko od siebie. Narty szusem jadą bardziej na swoich zewnętrznych krawędziach.  Jedna z nart może nagle  pociągnąć łuk. Kolana blisko siebie(nogi X) to jedzie się bardziej na obu wewnętrznych krawędziach nart. Też być może, któraś narta "zaskoczy". Nie mam w tych sprawach doświadczenia. Zresztą nigdy takie odjazdy narty mi się nie zdarzały. To, co  na początku, to tylko było pewne uczucie, a nie odjazd, prowadzący do upadku.

 

Pozdrawiam



#64 fredowski

fredowski

    Umiejetnosci 11

  • PipPipPipPipPipPip
  • 4418 postów
  • Na forum od: 03.2006
2347
  • Umiejętności: 1

Napisano 12 kwiecień 2019 - 19:59

Jestem w stanie wyobrazić, a nawet przypomnieć z własnego doswiadczenia sytuacje gdy łapała wewnętrzna krawędź i na skutek tego narta nagle odjeżdżała na zewnątrz (dla uratowania się przed upadkiem (lub rozdarciem na pół wzdłuż ;)) podnosiłem tę odjeżdżającą nartę, chociaż nie zawsze się udawało i zaliczyłem ze 2 albo 3 tego typu przykre upadki.
 

To jest wzorowo opisane.

Dodam tylko, ze lapanie krawedzi zdarza/lo sie na wszystkich nartach na olowkach tez. 

Jezeli narty sa rownomiernie obciazone tym trudniej poderwac lapiaca krawedz narte.

W skrajnych przypadkach konczy sie to zerwaniem wiezadel. 


Jak ciezko jest lekko zyc :)  Nie ma gazu nie ma skretu


#65 AndRand

AndRand

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 389 postów
  • Na forum od: 03.2015
173
  • Umiejętności: 1

Napisano 12 kwiecień 2019 - 20:10

prowadzę je nieco szerzej, na skutek tego (i pewnie braków w technice) powstaje lekki "A frame" (jak ten błąd nazywa się po polsku?)

 
Stawiałbym na braki w technice :)
A-frame nawet nie wiem czy jest błędem...
Na muldach jest wręcz oczekiwany i nieunikniony, a wewnętrzna noga jest nieistotna bo trzeba szybko robić zakręty i nie ma czasu na takie poprawianie sylwetki by ładnie wyglądała.
 

  • gajowy01 podziękował za tę wiadomość



Podobne tematy Collapse

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych