-
Liczba zawartości
1 385 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
14
.Beata.'s Achievements
-
Faktycznie zrobiłbyś niespodziankę, może się jednak uda. Dostałeś diagnozę i co dalej? Mam takiego kręgowca w domu, znam te jazdy, współczuję.
-
Mateo, nie wiem ile masz wiosen na karku, i nie wiem czy łapiesz się na rynek motoryzacyjny lat 80 i 90, więc nie wiem też, czy masz związane z nim doświadczenia. Maluchem w 4 osoby też jeździło się nad Balaton i do Bułgarii….bez ABS, wspomagania kierownicy i z napędem na tył… o 125 czy skodach nie wspomnę, a zimy były bardziej konkretne. Nie jestem specem od aut, wiem czym jeździłam i jak. A wtrącenie o ABS miało na celu pokazanie upośledzenia przynajmniej połowy zmotoryzowanych mieszczuchów. Nie mam nic przeciwko nowym technologiom, ale nie korzystajmy z nich na ślepo… No i co wspólnego , z tymi wyśrubowanymi dla zawodowców nakazami i zakazami, ma wprowadzenie , dla dorosłych, zażywających rekreacji narciarzy, kaskami? I żeby było jasne, jest mi obojętne, czy Mitek założy kask czy nie, to jego decyzja , jego wybór, jego konsekwencje. Są inne sposoby, żeby poprawić bezpieczeństwo na stokach. O ile się nie mylę Marek, jeśli zabraknie kasku, tudzież nie nabędzie alkoholu w opcji, w razie wu podważą ważność ubezpieczenia.
-
Nie wiem, czy jest jakaś różnica między narciarskim a jeździeckim, bo jeździecki mam, i połamany kręgosłup też mam 😂 spróbuję z argumentacją prozdrowotną, powinna trafić 😁 a że ponoć taniej zapobiegać niż leczyć …. 😉
-
A czy nowa kurtka i spodnie też się kwalifikują do „żeby było bezpieczniej”? Bo nie mam argumentów, a kask mam od samego początku…. 😉
-
Czyli można by wyciągnąć jeden wniosek. Dla ogółu bezpieczeństwa należy zakazać wszystkiego, co stwarza zagrożenie utraty zdrowia lub życia. Należy też wprowadzać wszystko, co to zagrożenie eliminuje. Możesz jeździć na nartach, ale lepiej usiądź w fotelu i użyj symulatora, AI dobierze odpowiednią dawkę i formę… ABS w samochodach zajebista sprawa, jak nawali, to albo auto stoi, albo przywalisz, bo bez systemu nikt już nie umie hamować, a najlepiej to nigdzie nie wychodź i zrób wszystko zdalnie… Absurd! Przecież to prosta droga do całkowitego wyłączenia myślenia i ograniczenia posiadania umiejętności, to się nazywa uwstecznienie…
-
Nie wiem ile zarabiają Goprowcy, pewnie są niedoszacowani jak wszystkie grupy zawodowe. Ale mam pytanie, bo skoro uważasz, że kask i zakaz sprzedaży alkoholu na stoku ograniczy „wypadkowość”, to co powiesz o tatrzańskich turystach, ściąganych żywych lub martwych? Dlaczego nie ma postawionej straży przed wejściem na szlak, pilnującej, czy każdy wyposażony jest w abecaka? Czy jego poziom wiedzy i świadomości jest wystarczający, aby mógł wleźć na Giewont? Dlaczego w schroniskach można kupić alkohol? Dlaczego nie ma regulującej te zasady ustawy? Można podpiąć też Woprowców na sezon letni… Mateo, to paranoja.
-
Jak się uprzesz… 😉
-
Nie wiem, co rozumiesz przez mega sprawność. Dla jednych mega będzie 10 pompek, a drugich 3 serie po 10 pompek. Uważam, że jeśli ktoś się decyduje na jakąkolwiek aktywność fizyczną, to trzeba zacząć się stopniowo do niej przygotowywać, aż do poziomu optymalnego. Też mi się wydawało i jestem jeden sezon w plecy…Bez takiego przygotowania nie trudno o kuku. A dalej można by wkleić post Moniki. Rozkmina kto szybciej wróci do sprawności jest bez sensu, bo nie znasz punktu wyjścia i rodzaju kontuzji, i ma na to wpływ wiele czynników (czytaj post Wieśka i Moniki). Mam fizycznego w domu, któremu się wydawało że jest wystarczająco sprawny i przygotowany, po nartach miał zakwasy, że aż mnie bolało 😉
-
A najciężej jest zacząć, zwłaszcza od zera. Pytanie też, co kto lubi, czego potrzebuje, jakie ma ambicje, co zyska lub straci. Uwielbiam jeździć na nartach, ale potrzebuje poczucia własnego bezpieczeństwa, zatem nie mam wyjścia - będę jak Miśka, zyskam bardzo dużo i radochę po same uszy, ale w razie kontuzji - stracę sporo czasu, który mam wrażenie zapierdziela coraz szybciej. Można? - można, ale czy warto…?
-
No wiesz, 600 km kajakiem + kilka setek rowerem, mając lat 56 i do tego Parkinsona, to chyba nie jest przeciętniakiem. Jest ponadprzeciętny. Nawet, jeśli to obrona przed chorobą. Chyba, że te kilometry zrobił przez „całe” życie. Ale rozumiem o czym piszesz. Chcieć to móc.
-
Okej, podałeś przykład gościa, którego sprawność fizyczna jest ponadprzeciętną, pierwszy też nie jest zwykłym Kowalskim. Abstrahując od tych przykładów, powrót do formy sprzed kontuzji zależy od wielu czynników, i Ty dobrze o tym wiesz. Ale rację masz, że nie ma co kwękać, tylko brać życie za rogi. A taki motywujący przykład dostałam dzisiaj…
-
JEŚLI JEST JESZCZE KTOŚ CHĘTNY NA ZLOT, A CHCIAŁBY SPAĆ W HALCE, to informuję, że ZOSTAŁY TYLKO DWIE WOLNE DWÓJKI !
-
I żeby było jasne, nie kwękam.
-
Inaczej wraca się po kontuzjach mając lat -dzieścia, a inaczej jak masz pół wieku na karku.
-
4, może 5 lat temu, pod koniec listopada, ludzie szli na mecz Lecha w takim śniegu… Dzień dobry 🙂
