-
Liczba zawartości
18 156 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
273
Mitek's Achievements
-
Cześć A nie wiem. Crocsy widziałem tylko na pierwszej stronie gazetki. Pozdro
-
Cześć Paweł, niech Ci myśl o Carpani nie psuje przyjemności. Jak sam słusznie zwróciłeś uwagę to są tylko dwie dechy a reszta to dorabianie ideologii. To są naprawdę bardzo dobre narty, i jedne i drugie. Pozdro
-
Cześć Crocsy są w Selgrosie w dobrej cenie... Pozdro
-
Cześć Czyli jeździsz samochodem jednak. A byłeś szkolony jako kierowca? Zadbałeś o to aby umieć lepiej jeździć niż przeciętny użytkownik czy tylko tak sobie teoretyzujesz. bo - wybacz Mario - ale te opisy jak to analizujesz patrzysz w lusterka i w zależności od tego podejmujesz decyzję to czyste teoretyzowanie. Pozdro
-
Nie rozumiesz przekazu. Samo to, że jedziesz samochodem jest złe z zasady. Sam samochód jest z zasady złem, wyzwala złe instynkty itd.
-
Cześć Ja rozumiem przekaz DOSKONALE i się z nim absolutnie nie zgadzam: Jeżdżący autem to potencjalny zabójca obudowany blachą i plastikiem więc bezpieczny i bezkarny. Rowerzysta to biedy miś, na którego (nawet jak jedzie jak idiota) trzeba uważać bo przecież nie ma blachy ani poduszek. Ale już w konfrontacji z pieszym pomimo, że ma powiedzmy te 25km/h na zegarze to pieszy na spokoju sobie poradzi i nic mu się nie stanie bo to przecież tylko rower. Proszę Cię chłopie... Pozdro
-
Cześć Wybacz Mario ale piszesz takie głupoty, że aż nie chce się czytać. Przeciągasz argumenty bo masz jakąś wizję, która jest jak idea religijna a jak w życiu kierujemy się takimi "ideami" to zawsze wychodzą głupoty. Nie chce mi się nawet merytorycznie odpowiadać bo nic nie trafi. Nienawidzę takich ludzi, którzy uważają, że rower jest święty i jak np. walną pieszego to nic się nie stanie bo to przecież tylko rower. To zakała ludzi jeżdżących na dwóch kółkach. To nie są rowerzyści. Mierzenie przyczyn wypadków możliwymi skutkami jest niedopuszczalnym relatywizmem. To klasyczna akcja z cyklu: Jak jadę samochodem to nigdy nie przejeżdżam na czerwonym, jak jadę rowerem to co to szkodzi. Słabe! Jako kontr przykład podam moje zdarzenie: Późną jesienią jechałem do pracy. Było wilgotno ale nie mokro. Szeroki na chyba 4 albo 5 metrów ciąg pieszorowerowy. Z prawej park i dość gęsty szpaler krzewów z lewej trawnik i za nim - co najmniej 10 metrów ulica. Zbliżałem się do przejścia i dojazdu ścieżki z prawej i tę stronę kontrolowałem gdy nagle z krzaków wybiegł pies, miałem czas więc spokojnie zacząłem hamować ale dostrzegłem za chwilę, że pies jest na smyczy. Hamowałem dalej i w krzaków wybiegła Pani, wszystko było niby pod kontrolą bo gdyby Pani po prostu pobiegła ominąłbym ją bez problemu. Niestety Pani jak mnie zobaczyła odruchowo zatrzymała się gwałtownie. Niestety nie zostawiła wiele miejsca. Odbiłem lekko w te krzaki ale kąt najazdu był tak mały, że się po nich prześlizgnąłem i zahaczyłem Panią dosłownie końcem kierownicy. Przelecieliśmy oboje na trawnik po drugiej stronie - jakieś 5 metrów. Prędkość w momencie uderzenia oceniam na max 10km/h ale raczej mniej a siła była bardzo duża. Pani na szczęście wysportowana rowerzystka przepraszała mnie strasznie a... gdyby to było niedopilnowane małe dziecko? Na szczęście miałem jedno jedyne takie zdarzenie ale jak ktoś mi pisze: "Rower jedzie szybko drogą rowerową, z bramy czy z furtki wychodzi piesza i przechodzi przez ddr. Rowerzysta potrąca pieszą, która przewraca się na twardą nawierzchnię. Piesza twierdzi że się rozglądała i było pusto. Piesza ma stłuczoną rękę. To akurat podobna historia do wypadku który ostatnio zdarzył się we Wrocławiu." i wyciąga z tego zdarzenia, że zagrożenie jest małe bo to tylko rower to mi ręce opadają. Pozdro
-
Cześć I żeś nawet nie zadzwonił... Pozdro
-
Cześć A dlaczego: "tylko do roweru" ??? Rower zwalnia od myślenia??? Komunikacja zbiorowa jest dla ludzi a rower z pewnością nie jest dla wszystkich - nie powinien być. U nas starsza Pani wyjechała pod prąd na Trasę Łazienkowską i przejechała nią prawie 3 km zanim doprowadziła do czołówki. POzdro
-
Cześć I jeszcze: Atrakcja turystyczna za ponad 2,5 mld. Wolno bogatemu...? Pozdro
-
Cześć Po prostu wymiana zdań. Zaczynało się tak: obejścia jak zwykle po sakramenckich pokrzywach. Później tak: A na końcu tak: Pozro
-
Cześć Trzeba wiedzieć kiedy zdejmować, prawda? Damian, pływaj w czym chcesz - ale nie ze mną. Ja się pewnych rzeczy po prostu boję ze względu na możliwe kłopoty. Czy dobre buty w 100% zapobiegną różnym zdarzeniom... jasne że nie. Czy w Crocsach się da - jasne że tak. Ale po co? Pozdro PS. Ciekawe jaką dyskusję dotyczącą mojej głupoty i uporu wywołają kolejne zdjęcia?
-
W tym wypadku zdecydowanie mam i nie podejmuje dyskusji. Pływamy często w maju czy październiku a nawet listopadzie. W Crocsach można sobie iść na plażę a w terenie... Lepiej mieć solidne buty. Pozdro
-
Cześć Jakie rzeki. przy jakiej wodzie, jaka uciążliwość? Niestety nikomu nie polecę tego typu butków i koniec. Szkoda stóp, no i szkoda się czegoś zwalić jak Ci stopa lata albo pasek pęknie. Pozdro
-
Cześć Niestety takie buty w wypadku przeprawówek to podstawa. - ochrona stóp przed uszkodzeniem tym co w wodzie i to co najmniej do wysokości kostki - pewność stania i ograniczony poślizg podeszwy - ochrona przed zimnem - brak możliwości zsunięcia lub pęknięcia buta w trakcie kroku Tutaj zresztą też część trasy płynąłem w solidnych sandałoklapkach bo woda otwarta ale akurat tego dnia było dużo łażenia po trzcinowiskach i betonie. Crocsy są dobre na jeziorowe pływanie, zupełnie otwarte wody i pewne czyste plażowe wodowania. Pozdro
