-
Liczba zawartości
17 875 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
266
Mitek's Achievements
-
Cześć Niczego. Po prostu to jedna nieduża górka, którą jesteś w stanie poznać w ciągu dwóch godzin jak jest niezła pogoda. Jeżeli jeździsz tam tydzień to już właściwie zaczynasz jeździć na pamięć, nawet jak pogoda zmieni się solidnie znajomość stoków nawet w kwestii ich mikrorzeźby powoduje, że jeździ się praktycznie intuicyjnie. Ja dwóch tygodni w ciągu na takim Chopoku bym nie wytrzymał bo można się zanudzić na śmierć. Natomiast przy tego typu znajomości stoku wychodzisz rano patrzysz i wiesz gdzie i o której będzie ekstra i celujesz w to miejsce i porę na te dwa trzy zjazdy i można iść do baru - to ten znakomity plus. Natomiast 4 miesiące..??? - stary chyba za karę! Trzymaj się serdecznie
-
Cześć Z mojego punktu widzenia taki sezon na jednej górce jest bezwartościowy w sensie edukacyjnym/doświadczenie natomiast może być bardzo owocny w sensie technicznym oraz znakomity w sensie dobra zabawa i przyjemność z jazdy. Powyższe to akurat bezdyskusyjny pewnik. Pozdro
-
Cześć Pisałem, że to nie pojedynek, prawda? Jak ktoś chce pisać na forum to pisze jak nie chce to nie pisze - proste. Ja mogę jedynie wskazać jak ktoś pisze głupoty. Ale fajnie sobie stworzyć taka teoryjkę jednego wroga odpowiedzialnego za wszystko aby upchnąć własne problemy. Dobra narta to narta sportowa wyczynowa - każda poniżej jest mniej lub bardziej zepsuta. Pisałem to tyle razy, że powtarzanie staje się nudne. Pozdro
-
Cześć Czyli co do sprzętu się zgadzamy w zupełności. Niestety, manewrowanie sprzętem jest najprostsze w realizacji i nie wymaga żadnej pracy więc jest nośne. Co do "sezonów" to - nie wiem czy zauważyłeś - ale napisałem, ze to pewne uproszczenie. Oczywiście, że to co robisz w sezonie jest ważne. Gość, który przez 10 czy 12 at trenował wyczynowo będzie nie do dogonienia przez nawet bardzo zaangażowanego amatora a z kolei ten zaangażowany amator po 5 dobrze przepracowanych sezonach będzie jeździł w miarę porządnie, lepiej niż 90% ludzi na stokach. Pisząc o tych sezonowych porównaniach zakładam, że mówimy o ludziach zaangażowanych - powinienem to założenie podkreślić na początku, mój błąd - innych nie rozpatrujemy, nie ma sensu. Aby dać przykład: Jeżdżąc powiedzmy dużo, a gdy szkoliłem bardzo dużo (60-70 dni, głównie duże góry) na pewne warunki zdarzyło mi się trafić dwa, trzy razy w życiu. Tak jest z prawdziwym puchem, tak jest z solidna mgłą na przykład. Podobnie różne śniegi, zmienne śniegi w czasie jednego zjazdu, itd. Zwróć uwagę na przykład, że na warunki typowo wiosenne nie narzekają nigdy narciarze doświadczeni, im krótszy staż tym więcej narzekań i to narciarzy wydawałoby się technicznie jeżdżących dobrze ale... nie umiejących dozować siły, czy jeździć na płaskiej narcie itd. - chodzi mi głównie o takie aspekty związane z doświadczeniem a nie techniką. Pozdro
-
Cześć Nie ma śniegu - wracaj do domu, zniszczysz buty na parkingu. Pozdrowienia
-
Cześć GS do wzrostu minimum lub lepiej wzrost +5cm i promień ze 20m albo więcej. Im większa różnica w stosunku do SL tym więcej wyjdzie Widzisz co się dzieje czy nie? Masz pomysł jak zaradzić temu wpadaniu głową w skręt? Widzisz jak jazda na SL wypaczyła jej technikę? W środkowej części filmu było troszeczkę lepiej ale później gdy zaczęło być szybciej przyszły problemy wynikające z tego o czym pisałem wcześniej. Zakazać tego ruchu góra dół w takiej amplitudzie. Zakazać przygotowania kija do wbicia a najlepiej w ogóle wbicia przy takiej jeździe na promieniu. Góra niech będzie ułożona frontalnie - może to pomoże na razie ale boję się, że może usztywnić. Zrób coś, żeby nie wypinała tyłka, to często do Pań przemawia. Taka wypięta pozycja bardzo usztywnia kręgosłup, przez co jazda staje się taka gwałtowna przy zmianie kierunku. Ona inicjuje po czym gwałtownie obniżą pozycję głową idąc w kierunku skrętu - to jest spadek z jazdy na SL. Jazda na nartach to ruchy płynne o niedużej amplitudzie a wystarczające. Dziewczyna jest bardzo dobra, fajnie swobodnie manewruje nartami ale warto wskazać na te techniczne niuanse bo pomoże na przyszłość. Pozdro
-
Cześć Mam wrażenie jakbyś się bronił czy też atakował, w każdym razie brał moje słowa do siebie a ja w ogóle w żaden sposób Ciebie nie atakuję - po prostu piszę ogólnie, to tak aby nie było podtekstów. Tym bardziej, że piszemy praktycznie to samo, czyli się absolutnie zgadzamy. - sprawa nart - pełna zgoda i to też pisałem zawsze. Gadanie o nartach to fajna sprawa a jeżdżenie na równych nartach jeszcze fajniejsza i bardziej edukacyjna. Natomiast radzenie pod katem wyboru czy zakupu nie ma zupełnie sensu chyba, że operujemy ogólnikowo grupa modeli czy grupą nart. I tu nie zgodzę się z Tobą, że tak jest do pewnego momentu - tak jest - w wypadku amatora - zawsze. Oczywiście różnicę zauważysz ale szybko (im jesteś lepszy tym szybciej) zaadaptujesz technikę a przygotowaniem narty można zmienić odczucia z jazdy diametralnie. Doradzanie typu - weź sobie takie i takie narty bo mnie się na nich dobrze jeździ to bzdura podobnie jak stwierdzenia np: Wczoraj miałem okazję testować nartę... i tu opis jak ona chodzi w jakim śniegu itd. bezsens, wystarczy zmienić smarowanie i już będzie chodzić inaczej... - sprawa doradzania nart przez instruktorów - gruby temat. Sam wiesz jako szkolący, że zazwyczaj na początku daje się... to co akurat jest. Jak jest wybór to bierze się krótko bo szybciej ogarnie długą stopę a jak jeszcze ktoś osobie nawkładał do głowy, że tylko krótka narta to jedyna droga opanowania psychiki. I... to powinien być początek początków a często jest końcem bo gość zjedzie Puchatkiem i... już jeździ po co mu instruktor. A instruktor zwłaszcza młodszy nigdy nie powie, że na razie to jest ziemia tylko raczej chwali jak pięknie bo to najprostsze. I tak zostaje na wieki, nawet bez kijków, bo przecież tak uczyli. - sprawa sezonów. Oczywiście, że to uproszczenie, masz całkowitą rację. Wiesz ja kwestię techniki jazdy jako takiej nieco pomijam. Techniki jak jesteś sprawny i pojętny nauczysz się w trzy czy cztery dobre sezony. Chodzi mi raczej o kwestie odruchów, wiedzy, doświadczenia itd. Nie chcę tutaj epatować, jakimiś przykładami ale chyba wiesz o co chodzi. Pozdrawiam serdecznie
-
Cześć Widzę, że nie rozumiesz i szukasz na siłę usprawiedliwień. Rozumiesz, że pakujesz plecak ale tak żeby lina wystawała, zakładasz czołówkę, bierzesz czekan w rękę i idziesz do Kotajlaka na Krupówki..? 🙂 🙂 Po pierwsze to było sporo lat temu więc zgreda raczej nie. Zawsze oceniam jazdę, sensowność zastosowanych technik i jakość itd. Pewnie dlatego, że przez wiele lat uczyłem. nie uważam tego za wadę ani za coś złego. Raczej wręcz przeciwnie, np. szybko potrafię ocenić stok i kto jest zagrożeniem a kto nie itd. To przydatne. A aby bezpiecznie jeździć na trasach to podstawowa umiejętność. Osoby, które jej nie mają lub się tego wstydzą bo uważają za zazdrość czy typ zgreda są po prostu bardziej niebezpieczne dla siebie i innych w sytuacji dużego ruchu narciarskiego. Po drugie niech jeździ jak chce - oczywiście! Sam tam wielokrotnie jeździłem jeszcze w szkle będąc i nie było to ani bardziej stylowe ani technicznie doskonale ale z pewnością nie było tam przerostu formy nad treścią tylko zabawa właśnie. Nie lubię bezsensownego epatowania sprzętem i będę takie zachowania zawsze krytykował a nawet wyszydzał. Ale jak ktoś lubi ścigać się z dziećmi na bobo mając elektryka niech się ściga - dla mnie zawsze będzie śmieszny. Pozdro Pozdrowienia serdeczne
-
A plecak z herbatą NRC i latarką miałeś wtedy?
-
Cześć Zjedliśmy w... 5 osób. Były zajebiste. Więcej zjeść by się nie dało - daleko nam do amerykańskiej doskonałości. Pozdro
-
Cześć Serdeczne życzenia dla Wszystkich. Ja czekam bo syn właśnie robi wyjątkowe steki, nigdy czegoś takiego nie widziałem - 2 steki 3 kg. Pozdro
-
Cześć Wiesławie swego czasu obserwowałem Pana na bardzo szerokich nartach ubranego wypisz wymaluj jak Jan z dość pełnym plecakiem do, którego była przytroczona łopata, który zjeżdżał bokami Ondraszka i zsuwał się pod wyciągiem. Też tam nie raz jeździłem i wcale nie jest to takie łatwe ale po cholerę robić taki cyrk przy pełnej lampie, w miejscu gdzie jeżdżą dzieci? Z takim obrazem mi się właśnie kojarzy kolega. Pozdro
-
Jeszcze chwilka i stoki dla tej sympatycznej dziewczyny nie będą miały znaczenia. Jest wysoka i zapewne dość szczupła a więc jest jej trudniej. Może propozycja aby pojeździła trochę na dłuższej narcie typu GS spowoduje aby tak nie stała na wewnętrznej. Choć myślę, że powinno jej to samoistnie minąć jak zauważy, że można bardziej domykać skręt...
-
To znaczy jakie fakty? Nie widzisz różnic, które dla mnie w zamiarach są oczywiste - trudno. A po co wymieniasz co masz w plecaku? Kogo to obchodzi? Fakt nigdy nie byłem w górach wysokich za to ty bywasz stale i wiesz na ten temat wszystko - kolejny asumpt potwierdzający moje spostrzeżenia. Oczywiście, że nie jest - ale ty tak go starasz się przedstawić i to jest delikatnie mówiąc drażniące.
-
Cześć Identyfikowanie wykroczenia z przekroczeniem prędkości - wiem, akurat był mowa praktycznie wyłącznie o prędkości i stąd takie uproszczenie, ale jest to uproszczenie. Niestety, dużo czasu spędzam w samochodzie i widzę jaki jest poziom przeciętnego kierowcy. Bardzo często największe zagrożenie stwarzają ci wolno jadący ale nie ogarniający przepisów czy też nie orientujący się w sytuacji na drodze. Niestety takich sytuacji widzę znacznie więcej niż zagrożeń związanych z przekroczeniem prędkości. Tutaj jest prosty bacik w postaci mandatowania, który całkiem nieźle pracuje. Natomiast jest bardzo wiele zagrożeń, które nie są piętnowane bo są trudniejsze do weryfikacji czy też nie są tak nośne medialnie. Wczoraj jechałem za osobą, która na odcinku mniej więcej półtora kilometra chyba uzbierała komplet na pozbycie się prawka. Najpierw zupełnie nieuprawnione wleczenie się i blokowanie ruchu, za chwilę brak orientacji na skrzyżowaniu równorzędnym - dwa razy pod rząd, po dwa razy wymuszenie na przejściu dla pieszych oraz przejazd na czerwonym - wszystko w ciągu niecałych dwóch minut! Pozdro
