Skocz do zawartości

Wymiana Fischer F18 Progressor na coś do rozwoju


arturzx

Rekomendowane odpowiedzi

2 godziny temu, Jan napisał:

no ale jednak trzeba coś tam umieć na GS i SL

cyt:

Warunkiem zaliczenia sprawdzianu sportowego jest uzyskanie łącznie w GS i SL minimum 12 pkt z 20 możliwych (ale nie mniej niż 5 pkt w każdej konkurencji).

W każdej konkurencji możliwe jest uzyskanie maksymalnie 10 pkt. Utrata do 4% czasu wzorcowego w GS i do 5% w SL nie skutkuje stratą punktów. Utrata do 6% w GS i do 7,5% w SL skutkuje obniżeniem wyniku końcowego o 0,5 pkt, do 8% w GS i do 10% w SL skutkuje obniżeniem wyniku końcowego o kolejny 0,5 pkt i tak dalej.

Czas wzorcowy dla mężczyzn osobno dla każdego z dwóch przejazdów w konkurencjach GS i SL jest średnią z dwóch najlepszych czasów przejazdów osób (minimum 2 osoby) ustalających czas wzorcowy pomnożonych przez ich aktualne współczynniki korygujące i stanowi równoważnik 10 pkt.

Czas wzorcowy dla kobiet wynosi 105% czasu wzorcowego dla mężczyzn. Ustalający czas musi przejechać trasę co najmniej 2 razy, w tym raz przed i raz po wszystkich uczestnikach walidacji. Aktualne współczynniki korygujące (przypisane na podstawie wyników uzyskanych w ogólnopolskim teście kalibracyjnym organizowanym w porozumieniu z Polskim Związkiem Narciarskim) osób ustalających czasy przejazdów, którymi mogą być członkowie komisji lub inne osoby posiadające aktualne współczynniki korygujące (nie niższe niż 0,87) w SL i GS, będą podawane przed rozpoczęciem tej części weryfikacji.

Dopuszcza się możliwość zaliczenia sprawdzianu sportowego w przypadku uzyskania przez uczestnika walidacji wyniku w przedziale 10-11,5 pkt w jeździe sportowej przez nadrobienie brakujących punktów jazdą techniczną w stosunku 1:2 (0,5 brakującego pkt w jeździe sportowej należy nadrobić 1 pkt w jeździe technicznej). Dla uczestników walidacji w wieku 45 lat (kalendarzowo) lub starszych minimalna liczba punktów zaliczająca jazdę sportową (GS + SL) wynosi 10 (ale nie mniej niż 4 pkt w każdej konkurencji). W przypadku uzyskania przez uczestnika w jeździe sportowej wyniku w przedziale 8-9,5 pkt, dopuszcza się możliwość zaliczenia sprawdzianu sportowego przez nadrobienie brakujących punktów jazdą techniczną w stosunku 1:2 (0,5 brakującego pkt w jeździe sportowej należy nadrobić 1 pkt w jeździe technicznej)

Ze strony SiTN - bo to ona to organizuje

Należy uzyskać łącznie minimum 14 pkt. z jazdy sportowej.
Dla osób w wieku 45 lat (ukończone najpóźniej w dniu egzaminu) i starszych, aby zaliczyć testy
sprawnościowe, wystarczające jest uzyskanie łącznie minimum 12 pkt.

Nie ma wzmianki o warunkowym dopuszczeniu na CKI.

pozdro

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W dniu 26.03.2026 o 19:22, widzewiak_z_gor napisał:

Na kursie MENIS/AWF nie zdaje się egzaminu z jazdy sportowej, a być może właśnie taki kurs robił@arturzx.

 

Pozdrawiam.

Bez jazdy sportowej taki egzamin to bezsens i chyba nie ma co do tego wątpliwości nikt logicznie myślący.

Pozdro

Edytowane przez Mitek
  • Haha 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

10 godzin temu, Mitek napisał:

Bez jazdy sportowej taki egzamin to bezsens i chyba nie ma co do tego wątpliwości nikt logicznie myślący.

Pozdro

to raczej logiczne jeśli w ten sposób można otrzymać uprawnienia i pracować zarobkowo jako instruktor 

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W dniu 25.03.2026 o 22:19, arturzx napisał:

Ocena o posiadaniu pojęcia i dobrym doradzeniu czym jest poparta? Przykład - jak początkującemu chłopu 185 cm/90 kg doradzisz narty 160 cm zamiast 175 to też stwierdzi, że to była dobra rada i na pierwszych jeździ mu się o wiele lepiej 🙂

Jakie ma znaczenie na jakich zdawałem? O ile to nie są narty ultra śmieciowe ani zawodnicze czyli dwie skrajności to jest to właściwie bez znaczenia o ile są w dobrym stanie i dobrze serwisowane.

Cześć

Sam sobie odpowiedziałeś, że gadanie o nartach (jak sprzęcie jak rozumiem, bo to też wynika z tematu) nie ma najmniejszego sensu.

Takich porad niestety jest większość i to - co jest bardzo przykre - wychodzą one głównie od "instruktorów", którzy upatrują w takiej poradzie klucz do sukcesu w nauczaniu i opinii kursanta o swojej pracy. Mechanizm opisałeś znakomicie i niestety jest często spotykany.

Jeszcze aby wyjaśnić bo jak zwykle moje posty zostały opatrzone jakimiś durnymi emotikonami a sprawa jest moim zdaniem ważna:

Nigdy nie jeździłem sportowo - zajmowałem się baletem na nartach - ale jakoś tam egzamin instruktorski zdałem prześlizgując się przez SL i GS. Z perspektywy wielu lat spędzonych na stoku jako instruktor oraz obserwator uważam, że jazda sportowa jest kluczowym elementem w kształtowaniu techniki. 

Podkreślić należy - zwłaszcza w czasach narty taliowanej - ścisły związek podstaw techniki amatorskiej z techniką jazdy sportowej. Do tego należy dodać funkcję jaką powinien pełnić instruktor w sensie przekazywania wiedzy oraz świadomości tego jak powinna wyglądać porządna jazda na nartach.

Amelka na świeżo przekazała mi info o tym jak wygląda obecnie Egzamin Regionalny i droga podwyższania poziomu kadry wydaje się słuszna. Niestety nie ma tu miejsca dla gości jeżdżących 3 czy 4 sezony bo jazda na nartach składa się z bardzo wiele aspektów, których uczymy się latami - porównać to można trochę ze wspinaniem, które, jak to kiedyś ktoś celnie powiedział - wchodziło w człowieka z reumatyzmem.

Typowym przykładem, którym wielokrotnie operowałem, a który nie był tu nigdy nawet zrozumiany jest aspekt odpowiedzialności za kursanta czy grupę. Biorąc odpowiedzialność za kogoś musisz w 100% zapewnić mu bezpieczeństwo a rozkładanie rąk i teksty z cyklu, że: tego czy tamtego nie dało się przewidzieć - są objawem niekompetencji i braku profesjonalizmu.

Pozdro

  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

18 godzin temu, Mitek napisał:

Cześć

Sam sobie odpowiedziałeś, że gadanie o nartach (jak sprzęcie jak rozumiem, bo to też wynika z tematu) nie ma najmniejszego sensu.

Takich porad niestety jest większość i to - co jest bardzo przykre - wychodzą one głównie od "instruktorów", którzy upatrują w takiej poradzie klucz do sukcesu w nauczaniu i opinii kursanta o swojej pracy. Mechanizm opisałeś znakomicie i niestety jest często spotykany.

Jeszcze aby wyjaśnić bo jak zwykle moje posty zostały opatrzone jakimiś durnymi emotikonami a sprawa jest moim zdaniem ważna:

Nigdy nie jeździłem sportowo - zajmowałem się baletem na nartach - ale jakoś tam egzamin instruktorski zdałem prześlizgując się przez SL i GS. Z perspektywy wielu lat spędzonych na stoku jako instruktor oraz obserwator uważam, że jazda sportowa jest kluczowym elementem w kształtowaniu techniki. 

Podkreślić należy - zwłaszcza w czasach narty taliowanej - ścisły związek podstaw techniki amatorskiej z techniką jazdy sportowej. Do tego należy dodać funkcję jaką powinien pełnić instruktor w sensie przekazywania wiedzy oraz świadomości tego jak powinna wyglądać porządna jazda na nartach.

Amelka na świeżo przekazała mi info o tym jak wygląda obecnie Egzamin Regionalny i droga podwyższania poziomu kadry wydaje się słuszna. Niestety nie ma tu miejsca dla gości jeżdżących 3 czy 4 sezony bo jazda na nartach składa się z bardzo wiele aspektów, których uczymy się latami - porównać to można trochę ze wspinaniem, które, jak to kiedyś ktoś celnie powiedział - wchodziło w człowieka z reumatyzmem.

Typowym przykładem, którym wielokrotnie operowałem, a który nie był tu nigdy nawet zrozumiany jest aspekt odpowiedzialności za kursanta czy grupę. Biorąc odpowiedzialność za kogoś musisz w 100% zapewnić mu bezpieczeństwo a rozkładanie rąk i teksty z cyklu, że: tego czy tamtego nie dało się przewidzieć - są objawem niekompetencji i braku profesjonalizmu.

Pozdro

Jak ferujesz wyroki bez poparcia, w stylu 0-1, argumentem, czy też argumenty z autorytetu sadzisz to i emotikony się pojawiają. Zapytam czy dobrze zrozumiałem - znaczy taki Kulig nie przewidując błędu dróżniczki i nadjeżdżającego pociągu też się klasyfikuje do twojej 0-1 konstatacji?

Edytowane przez star
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

20 minut temu, star napisał:

Jak ferujesz wyroki bez poparcia, w stylu 0-1, argumentem czyli argumenty z autorytetu sadzisz to i emotikony się pojawiają. Zapytam czy dobrze zrozumiałem - znaczy taki Kulig nie przewidując błędu dróżniczki i nadjeżdżającego pociągu też się klasyfikuje do twojej 0-1 konstatacji?

Z tego co kojarzę Kulig jechał na własny rachunek. Nikogo w tym momencie nie uczył jeździć zdaje mi się... Widzę, że albo nie chcesz albo po prostu nie rozumiesz różnicy miedzy jazdą na własny rachunek a jazdą z kimś za kogo jest się odpowiedzialnym.

  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

13 minut temu, Mitek napisał:

Z tego co kojarzę Kulig jechał na własny rachunek. Nikogo w tym momencie nie uczył jeździć zdaje mi się... Widzę, że albo nie chcesz albo po prostu nie rozumiesz różnicy miedzy jazdą na własny rachunek a jazdą z kimś za kogo jest się odpowiedzialnym.

Mi chodziło raczej o to mityczne 100%. Wg mnie nikt nikomu nie zapewni takiego bezpieczeństwa. Można oczywiście zrobić wiele ale i tak... "dróżniczka może nie opuścić szlabanu". Wg mnie uczyniłeś ze swojego farta legendę, nie przeczę, że byłeś dość bezpiecznym instruktorem, ale to nie zapewnia 100% sukcesu... za dużo zmiennych. Ale za to, że nikt z twoich kursantów nie doznał kontuzji... za to szacun... także za fart jaki posiadałeś, to też potrzebne, choć wpływu nie mamy;-)

Edytowane przez star
  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

On 3/29/2026 at 11:53 AM, Mitek said:

Sam sobie odpowiedziałeś, że gadanie o nartach (jak sprzęcie jak rozumiem, bo to też wynika z tematu) nie ma najmniejszego sensu.

Takich porad niestety jest większość i to - co jest bardzo przykre - wychodzą one głównie od "instruktorów", którzy upatrują w takiej poradzie klucz do sukcesu w nauczaniu i opinii kursanta o swojej pracy. Mechanizm opisałeś znakomicie i niestety jest często spotykany.

Czyli zaprzeczasz sens istnienia tego działu forum w którym się tak aktywnie udzielasz? 😀 Gadanie ma sens ale trzeba gadać "wspólnym językiem". Jedyne co to IMHO do pewnego poziomu producent/model narty nie ma kompletnie znaczenia o ile to jakaś uniwersalna narta AR/AM, tu ważniejszy jest serwis i dobranie do wzrostu/wagi. 

Co do drugiego akapitu to pełna zgoda i później przychodzi taka osoba bo chce lepiej jeździć ale nart nie chce innych bo takie polecił poprzedni instruktor i jeździ się na nich super i wychodzisz na marudę. 

On 3/29/2026 at 11:53 AM, Mitek said:

Niestety nie ma tu miejsca dla gości jeżdżących 3 czy 4 sezony bo jazda na nartach składa się z bardzo wiele aspektów

W Twoich wypowiedziach zawsze jesteś taki konkretny to może przybliżysz co to jest za miara ten sezon i czemu nią wyrażasz tak istotną kwestię jaką jest długość i postęp nauczania? Dla jednego sezon to 7 dni, dla innego 20, dla jeszcze innego 60 a są i tacy co jeżdżą i 150. Do tego dochodzi kwestia co to jest dzień na nartach? Jeden jeździ od otwarcia do zamknięcia, drugi też ale co 2 jazdy idzie do baru, jeszcze inny jeździ 2-3h od rana i do domu. Warto też by zastanowić się co uznajemy za jazdę w kontekście nauki - czy liczymy tam wożenie się ze znajomymi czy tylko te które jedziemy stricte treningowo i coś konkretnego trenujemy. No już na koniec nie wspominam ile w tym sezonie jest godzin z instruktorem i co ważniejsze jakim. Więc IMHO wyrażanie czegokolwiek sezonami w kontekście umiejętności jest po prostu "z dupy" 🙂 

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

9 godzin temu, arturzx napisał:

Czyli zaprzeczasz sens istnienia tego działu forum w którym się tak aktywnie udzielasz? 😀 Gadanie ma sens ale trzeba gadać "wspólnym językiem". Jedyne co to IMHO do pewnego poziomu producent/model narty nie ma kompletnie znaczenia o ile to jakaś uniwersalna narta AR/AM, tu ważniejszy jest serwis i dobranie do wzrostu/wagi. 

Co do drugiego akapitu to pełna zgoda i później przychodzi taka osoba bo chce lepiej jeździć ale nart nie chce innych bo takie polecił poprzedni instruktor i jeździ się na nich super i wychodzisz na marudę. 

W Twoich wypowiedziach zawsze jesteś taki konkretny to może przybliżysz co to jest za miara ten sezon i czemu nią wyrażasz tak istotną kwestię jaką jest długość i postęp nauczania? Dla jednego sezon to 7 dni, dla innego 20, dla jeszcze innego 60 a są i tacy co jeżdżą i 150. Do tego dochodzi kwestia co to jest dzień na nartach? Jeden jeździ od otwarcia do zamknięcia, drugi też ale co 2 jazdy idzie do baru, jeszcze inny jeździ 2-3h od rana i do domu. Warto też by zastanowić się co uznajemy za jazdę w kontekście nauki - czy liczymy tam wożenie się ze znajomymi czy tylko te które jedziemy stricte treningowo i coś konkretnego trenujemy. No już na koniec nie wspominam ile w tym sezonie jest godzin z instruktorem i co ważniejsze jakim. Więc IMHO wyrażanie czegokolwiek sezonami w kontekście umiejętności jest po prostu "z dupy" 🙂 

Cześć

Mam wrażenie jakbyś się bronił czy też atakował, w każdym razie brał moje słowa do siebie a ja w ogóle w żaden sposób Ciebie nie atakuję - po prostu piszę ogólnie, to tak aby nie było podtekstów. Tym bardziej, że piszemy praktycznie to samo, czyli się absolutnie zgadzamy.

- sprawa nart - pełna zgoda i to też pisałem zawsze. Gadanie o nartach to fajna sprawa a jeżdżenie na równych nartach jeszcze fajniejsza i bardziej edukacyjna. Natomiast radzenie pod katem wyboru czy zakupu nie ma zupełnie sensu chyba, że operujemy ogólnikowo grupa modeli czy grupą nart. I tu nie zgodzę się z Tobą, że tak jest do pewnego momentu - tak jest - w wypadku amatora - zawsze. Oczywiście różnicę zauważysz ale szybko (im jesteś lepszy tym szybciej) zaadaptujesz technikę a przygotowaniem narty można zmienić odczucia z jazdy diametralnie.

Doradzanie typu - weź sobie takie i takie narty bo mnie się na nich dobrze jeździ to bzdura podobnie jak stwierdzenia np: Wczoraj miałem okazję testować nartę... i tu opis jak ona chodzi w jakim śniegu itd. bezsens, wystarczy zmienić smarowanie i już będzie chodzić inaczej...

- sprawa doradzania nart przez instruktorów - gruby temat. Sam wiesz jako szkolący, że zazwyczaj na początku daje się... to co akurat jest. Jak jest wybór to bierze się krótko bo szybciej ogarnie długą stopę a jak jeszcze ktoś osobie nawkładał do głowy, że tylko krótka narta to jedyna droga opanowania psychiki. I... to powinien być początek początków a często jest końcem bo gość zjedzie Puchatkiem i... już jeździ po co mu instruktor. A instruktor zwłaszcza młodszy nigdy nie powie, że na razie to jest ziemia tylko raczej chwali jak pięknie bo to najprostsze. I tak zostaje na wieki, nawet bez kijków, bo przecież tak uczyli.

- sprawa sezonów. Oczywiście, że to uproszczenie, masz całkowitą rację. Wiesz ja kwestię techniki jazdy jako takiej nieco pomijam. Techniki jak jesteś sprawny i pojętny nauczysz się w trzy czy cztery dobre sezony. Chodzi mi raczej o kwestie odruchów, wiedzy, doświadczenia itd. Nie chcę tutaj epatować, jakimiś przykładami ale chyba wiesz o co chodzi.

Pozdrawiam serdecznie

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

5 hours ago, Mitek said:

Mam wrażenie jakbyś się bronił czy też atakował, w każdym razie brał moje słowa do siebie a ja w ogóle w żaden sposób Ciebie nie atakuję - po prostu piszę ogólnie, to tak aby nie było podtekstów. Tym bardziej, że piszemy praktycznie to samo, czyli się absolutnie zgadzamy.

Skąd takie odczucie? Dla mnie to normalna dyskusja, ot zwykła wymiana zdań ale celowo nie łączę tego z poprzednią dyskusją bo uważam, że nie ma tutaj ona sensu.

5 hours ago, Mitek said:

Natomiast radzenie pod katem wyboru czy zakupu nie ma zupełnie sensu chyba, że operujemy ogólnikowo grupa modeli czy grupą nart. I tu nie zgodzę się z Tobą, że tak jest do pewnego momentu - tak jest - w wypadku amatora - zawsze. Oczywiście różnicę zauważysz ale szybko (im jesteś lepszy tym szybciej) zaadaptujesz technikę a przygotowaniem narty można zmienić odczucia z jazdy diametralnie.

Radzenie pod kątem zakupu czy wyboru owszem - każdy jeździ inaczej, co innego wymaga od narty, co innego potrafi z niej wycisnąć więc to wszystko to są mocno subiektywne odczucia. Ale na podstawie pewnych informacji już można wywnioskować jakiej ktoś MOŻE potrzebować narty - jakiej w sensie typu. "Do pewnego momentu" to miałem właśnie na myśli amatora.

Co do zmiany odczuć - na narciarstwo rzutuję sobie to co wyniosłem z innych sportów (choć nigdzie nie wyszedłem tam poza poziom amatorski bo zawsze mnie odrzucała otoczka jaką ludzie tworzyli wokół danego sportu w momencie gdy kończyła się zabawa a zaczynała rywalizacja, co prawda o plastikowy pucharek, kilka uścisków i zdjęcia ale dla sporej grupy ludzi to uczucie jakby walczyli o mistrzostwo świata, no ale nie o tym) i na tej podstawie IMHO w większości sportów takie niuanse jak wysoko wyspecjalizowany sprzęt czy tuning do etapu zawodniczego ma marginalne znaczenie, a początkujący wpadają w pułapkę myślenia, że od tego się zaczyna, że kupując lepszy sprzęt czy wgryzając się w niuanse tuningu i poświęcając na to czas osiągną lepsze wyniki. Wiem bo sam wpadłem w tą pułapkę w sporcie motocyklowym - wydajesz kupę siana na sprzęt, akcesoria, tuning a zawodnik wyjmuje seryjny motocykl "z pudełka" i jedzie na nim takie czasy które dla 95% będą nigdy nieosiągalne a ty cały czas coś zmieniając poświęcasz czas na adaptację do tych zamiast na naukę tego co istotne.

5 hours ago, Mitek said:

Wiesz ja kwestię techniki jazdy jako takiej nieco pomijam. Techniki jak jesteś sprawny i pojętny nauczysz się w trzy czy cztery dobre sezony. Chodzi mi raczej o kwestie odruchów, wiedzy, doświadczenia itd. Nie chcę tutaj epatować, jakimiś przykładami ale chyba wiesz o co chodzi.

Ja nadal uważam to samo - wyrażanie poziomu w sezonach jest kompletnie bez sensu, może z informacją jakie są to sezony trochę bardziej to precyzuje ale nadal nie jest to informacja na podstawie której można cokolwiek ferować. Uważam, że więcej nauczysz się w sezonie który ma 70 dni niż przez 10 sezonów po 7 dni. Jako instruktor pewnie wiesz, że całkiem inaczej uczysz się gdy jesteś wjeżdżony a niektórym takie wjeżdżenie zajmuje kilka dni co nieraz jest połową sezonu i jeżeli coś tam się uczą to tylko przez pozostałą resztę. Kwestia wiedzy czy doświadczenia to może być chociażby kwestia tego czy jeździsz sam, czy z kimś a jak tak to jaki jest poziom tych ludzi, przecież wiadomo, że więcej nauczysz się spędzając dużo czasu z profesjonalistami niż amatorami na poziomie +/- Twoim. Odruchy to już tylko przejechane kilometry, warunki, teren itd. Znajdziesz masę ludzi którzy się przykładają i po 2 latach jeżdżą nieporównywalnie lepiej od takich co jeżdżą od 15 lat ale ich postęp zatrzymał się po 2 latach i sobie po prostu jeżdżą (vide przykład Twojego Puchatkowego narciarza).

Edytowane przez arturzx
  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

33 minuty temu, arturzx napisał:

Skąd takie odczucie? Dla mnie to normalna dyskusja, ot zwykła wymiana zdań ale celowo nie łączę tego z poprzednią dyskusją bo uważam, że nie ma tutaj ona sensu.

Radzenie pod kątem zakupu czy wyboru owszem - każdy jeździ inaczej, co innego wymaga od narty, co innego potrafi z niej wycisnąć więc to wszystko to są mocno subiektywne odczucia. Ale na podstawie pewnych informacji już można wywnioskować jakiej ktoś MOŻE potrzebować narty - jakiej w sensie typu. "Do pewnego momentu" to miałem właśnie na myśli amatora.

Co do zmiany odczuć - na narciarstwo rzutuję sobie to co wyniosłem z innych sportów (choć nigdzie nie wyszedłem tam poza poziom amatorski bo zawsze mnie odrzucała otoczka jaką ludzie tworzyli wokół danego sportu w momencie gdy kończyła się zabawa a zaczynała rywalizacja, co prawda o plastikowy pucharek, kilka uścisków i zdjęcia ale dla sporej grupy ludzi to uczucie jakby walczyli o mistrzostwo świata, no ale nie o tym) i na tej podstawie IMHO w większości sportów takie niuanse jak wysoko wyspecjalizowany sprzęt czy tuning do etapu zawodniczego ma marginalne znaczenie, a początkujący wpadają w pułapkę myślenia, że od tego się zaczyna, że kupując lepszy sprzęt czy wgryzając się w niuanse tuningu i poświęcając na to czas osiągną lepsze wyniki. Wiem bo sam wpadłem w tą pułapkę w sporcie motocyklowym - wydajesz kupę siana na sprzęt, akcesoria, tuning a zawodnik wyjmuje seryjny motocykl "z pudełka" i jedzie na nim takie czasy które dla 95% będą nigdy nieosiągalne a ty cały czas coś zmieniając poświęcasz czas na adaptację do tych zamiast na naukę tego co istotne.

Ja nadal uważam to samo - wyrażanie poziomu w sezonach jest kompletnie bez sensu, może z informacją jakie są to sezony trochę bardziej to precyzuje ale nadal nie jest to informacja na podstawie której można cokolwiek ferować. Uważam, że więcej nauczysz się w sezonie który ma 70 dni niż przez 10 sezonów po 7 dni. Jako instruktor pewnie wiesz, że całkiem inaczej uczysz się gdy jesteś wjeżdżony a niektórym takie wjeżdżenie zajmuje kilka dni co nieraz jest połową sezonu i jeżeli coś tam się uczą to tylko przez pozostałą resztę. Kwestia wiedzy czy doświadczenia to może być chociażby kwestia tego czy jeździsz sam, czy z kimś a jak tak to jaki jest poziom tych ludzi, przecież wiadomo, że więcej nauczysz się spędzając dużo czasu z profesjonalistami niż amatorami na poziomie +/- Twoim. Odruchy to już tylko przejechane kilometry, warunki, teren itd. Znajdziesz masę ludzi którzy się przykładają i po 2 latach jeżdżą nieporównywalnie lepiej od takich co jeżdżą od 15 lat ale ich postęp zatrzymał się po 2 latach i sobie po prostu jeżdżą (vide przykład Twojego Puchatkowego narciarza).

Nie bierzesz pod uwagę, że wymieniasz uprzejmości ze słońcem Ski Forum. Jak miałeś okazję z nim jeździć, to jest cień szansy, że zostaniesz zaakceptowany.

A jak nie, to możesz skończyć jak kilku użytkowników tego zacnego miejsca, którzy skończyli tu się udzielać.

  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

7 minutes ago, grimson said:

Nie bierzesz pod uwagę, że wymieniasz uprzejmości ze słońcem Ski Forum. Jak miałeś okazję z nim jeździć, to jest cień szansy, że zostaniesz zaakceptowany.

Biorę ale się nie boje i podnoszę rekawice!

8 minutes ago, grimson said:

A jak nie, to możesz skończyć jak kilku użytkowników tego zacnego miejsca, którzy skończyli tu się udzielać.

A to już jak mi się znudzi 😉

A tak jeszcze wracając do korzeni tego wątku, może uda się pociągnąć dyskusję dalej. Sporo kolegów tutaj rok temu powiedziało mi, że Fischery Progressor F18 to jest dobra narta co aktualnie każe powątpiewać mi w dobre intencję lub wiedzę tych kolegów? Od zeszłego sezonu 90% czasu jeździłem na Enforcerach na których już od początku czułem przepaść do F18, resztę incydentalnie na innych nartach różnych typów od SL do GS WC ale na każdych jeździło mi się nieporównywalnie lepiej niż na Fischerach, dla mnie to są po prostu miękkie, giętkie paździerze do szurania a nie narty do sensownej jazdy więc nadal nie wiem jak można komuś mówić, że to jest dobra narta pod rozwój skoro te narty nie są w stanie trzymać nawet na twardszym (nie twardym) ani kumulować jakiejś sensownej ilości energii? Czego można się na nich uczyć? 🙂

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

47 minut temu, arturzx napisał:

Skąd takie odczucie? Dla mnie to normalna dyskusja, ot zwykła wymiana zdań ale celowo nie łączę tego z poprzednią dyskusją bo uważam, że nie ma tutaj ona sensu.

Radzenie pod kątem zakupu czy wyboru owszem - każdy jeździ inaczej, co innego wymaga od narty, co innego potrafi z niej wycisnąć więc to wszystko to są mocno subiektywne odczucia. Ale na podstawie pewnych informacji już można wywnioskować jakiej ktoś MOŻE potrzebować narty - jakiej w sensie typu. "Do pewnego momentu" to miałem właśnie na myśli amatora.

Co do zmiany odczuć - na narciarstwo rzutuję sobie to co wyniosłem z innych sportów (choć nigdzie nie wyszedłem tam poza poziom amatorski bo zawsze mnie odrzucała otoczka jaką ludzie tworzyli wokół danego sportu w momencie gdy kończyła się zabawa a zaczynała rywalizacja, co prawda o plastikowy pucharek, kilka uścisków i zdjęcia ale dla sporej grupy ludzi to uczucie jakby walczyli o mistrzostwo świata, no ale nie o tym) i na tej podstawie IMHO w większości sportów takie niuanse jak wysoko wyspecjalizowany sprzęt czy tuning do etapu zawodniczego ma marginalne znaczenie, a początkujący wpadają w pułapkę myślenia, że od tego się zaczyna, że kupując lepszy sprzęt czy wgryzając się w niuanse tuningu i poświęcając na to czas osiągną lepsze wyniki. Wiem bo sam wpadłem w tą pułapkę w sporcie motocyklowym - wydajesz kupę siana na sprzęt, akcesoria, tuning a zawodnik wyjmuje seryjny motocykl "z pudełka" i jedzie na nim takie czasy które dla 95% będą nigdy nieosiągalne a ty cały czas coś zmieniając poświęcasz czas na adaptację do tych zamiast na naukę tego co istotne.

Ja nadal uważam to samo - wyrażanie poziomu w sezonach jest kompletnie bez sensu, może z informacją jakie są to sezony trochę bardziej to precyzuje ale nadal nie jest to informacja na podstawie której można cokolwiek ferować. Uważam, że więcej nauczysz się w sezonie który ma 70 dni niż przez 10 sezonów po 7 dni. Jako instruktor pewnie wiesz, że całkiem inaczej uczysz się gdy jesteś wjeżdżony a niektórym takie wjeżdżenie zajmuje kilka dni co nieraz jest połową sezonu i jeżeli coś tam się uczą to tylko przez pozostałą resztę. Kwestia wiedzy czy doświadczenia to może być chociażby kwestia tego czy jeździsz sam, czy z kimś a jak tak to jaki jest poziom tych ludzi, przecież wiadomo, że więcej nauczysz się spędzając dużo czasu z profesjonalistami niż amatorami na poziomie +/- Twoim. Odruchy to już tylko przejechane kilometry, warunki, teren itd. Znajdziesz masę ludzi którzy się przykładają i po 2 latach jeżdżą nieporównywalnie lepiej od takich co jeżdżą od 15 lat ale ich postęp zatrzymał się po 2 latach i sobie po prostu jeżdżą (vide przykład Twojego Puchatkowego narciarza).

Cześć

Czyli co do sprzętu się zgadzamy w zupełności. Niestety, manewrowanie sprzętem jest najprostsze w realizacji i nie wymaga żadnej pracy więc jest nośne.

Co do "sezonów" to - nie wiem czy zauważyłeś - ale napisałem, ze to pewne uproszczenie. Oczywiście, że to co robisz w sezonie jest ważne. Gość, który przez 10 czy 12 at trenował wyczynowo będzie nie do dogonienia przez nawet bardzo zaangażowanego amatora a z kolei ten zaangażowany amator po 5 dobrze przepracowanych sezonach będzie jeździł w miarę porządnie, lepiej niż 90% ludzi na stokach. Pisząc o tych sezonowych porównaniach zakładam, że mówimy o ludziach zaangażowanych - powinienem to założenie podkreślić na początku, mój błąd - innych nie rozpatrujemy, nie ma sensu.

Aby dać przykład:

Jeżdżąc powiedzmy dużo, a gdy szkoliłem bardzo dużo (60-70 dni, głównie duże góry) na pewne warunki zdarzyło mi się trafić dwa, trzy razy w  życiu. Tak jest z prawdziwym puchem, tak jest z solidna mgłą na przykład. Podobnie różne śniegi, zmienne śniegi w czasie jednego zjazdu, itd. Zwróć uwagę na przykład, że na warunki typowo wiosenne nie narzekają nigdy narciarze doświadczeni, im krótszy staż tym więcej narzekań i to narciarzy wydawałoby się technicznie jeżdżących dobrze ale... nie umiejących dozować siły, czy jeździć na płaskiej narcie itd. - chodzi mi głównie o takie aspekty związane z doświadczeniem a nie techniką.

Pozdro

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

12 minut temu, arturzx napisał:

Biorę ale się nie boje i podnoszę rekawice!

A to już jak mi się znudzi 😉

A tak jeszcze wracając do korzeni tego wątku, może uda się pociągnąć dyskusję dalej. Sporo kolegów tutaj rok temu powiedziało mi, że Fischery Progressor F18 to jest dobra narta co aktualnie każe powątpiewać mi w dobre intencję lub wiedzę tych kolegów? Od zeszłego sezonu 90% czasu jeździłem na Enforcerach na których już od początku czułem przepaść do F18, resztę incydentalnie na innych nartach różnych typów od SL do GS WC ale na każdych jeździło mi się nieporównywalnie lepiej niż na Fischerach, dla mnie to są po prostu miękkie, giętkie paździerze do szurania a nie narty do sensownej jazdy więc nadal nie wiem jak można komuś mówić, że to jest dobra narta pod rozwój skoro te narty nie są w stanie trzymać nawet na twardszym (nie twardym) ani kumulować jakiejś sensownej ilości energii? Czego można się na nich uczyć? 🙂

Cześć

Pisałem, że to nie pojedynek, prawda?

Jak ktoś chce pisać na forum to pisze jak nie chce to nie pisze - proste. Ja mogę jedynie wskazać jak ktoś pisze głupoty. Ale fajnie sobie stworzyć taka teoryjkę jednego wroga odpowiedzialnego za wszystko aby upchnąć własne problemy.

Dobra narta to narta sportowa wyczynowa - każda poniżej jest mniej lub bardziej zepsuta. Pisałem to tyle razy, że powtarzanie staje się nudne.

Pozdro

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

8 minutes ago, Mitek said:

zaangażowanych

A tych z kolei to jest może 10% 😉 

12 minutes ago, Mitek said:

Jeżdżąc powiedzmy dużo, a gdy szkoliłem bardzo dużo (60-70 dni, głównie duże góry) na pewne warunki zdarzyło mi się trafić dwa, trzy razy w  życiu. Tak jest z prawdziwym puchem, tak jest z solidna mgłą na przykład. Podobnie różne śniegi, zmienne śniegi w czasie jednego zjazdu, itd. Zwróć uwagę na przykład, że na warunki typowo wiosenne nie narzekają nigdy narciarze doświadczeni, im krótszy staż tym więcej narzekań i to narciarzy wydawałoby się technicznie jeżdżących dobrze ale... nie umiejących dozować siły, czy jeździć na płaskiej narcie itd. - chodzi mi głównie o takie aspekty związane z doświadczeniem a nie techniką.

Ale tego doświadczenia też nie zdobędziesz sezonami jeżeli np. co roku jeździsz na narty w środku zimy, może trafisz mgłę ale nie typowo wiosenne warunki. Dla mnie ponad 4 miesiące na Chopoku to jest przekrój absolutnie każdych warunków osiągalnych w naszym regionie i faktycznie jest tam wiele warunków które były może 2-3 dni na cały sezon. A co by nie mówić to Chopok akurat słynie z narzekania większości na złe warunki 😉 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, arturzx napisał:

A tych z kolei to jest może 10% 😉 

Ale tego doświadczenia też nie zdobędziesz sezonami jeżeli np. co roku jeździsz na narty w środku zimy, może trafisz mgłę ale nie typowo wiosenne warunki. Dla mnie ponad 4 miesiące na Chopoku to jest przekrój absolutnie każdych warunków osiągalnych w naszym regionie i faktycznie jest tam wiele warunków które były może 2-3 dni na cały sezon. A co by nie mówić to Chopok akurat słynie z narzekania większości na złe warunki 😉 

Cześć

Z mojego punktu widzenia taki sezon na jednej górce jest bezwartościowy w sensie edukacyjnym/doświadczenie natomiast może być bardzo owocny w sensie technicznym oraz znakomity w sensie dobra zabawa i przyjemność z jazdy.

Powyższe to akurat bezdyskusyjny pewnik.

Pozdro

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

6 minut temu, arturzx napisał:

Więc czego konkretnie wg. Ciebie tam brakuje?

Cześć

Niczego. Po prostu to jedna nieduża górka, którą jesteś w stanie poznać w ciągu dwóch godzin jak jest niezła pogoda. Jeżeli jeździsz tam tydzień to już właściwie zaczynasz jeździć na pamięć, nawet jak pogoda zmieni się solidnie znajomość stoków nawet w kwestii ich mikrorzeźby powoduje, że jeździ się praktycznie intuicyjnie. Ja dwóch tygodni w ciągu na takim Chopoku bym nie wytrzymał bo można się zanudzić na śmierć.

Natomiast przy tego typu znajomości stoku wychodzisz rano patrzysz i wiesz gdzie i o której będzie ekstra i celujesz w to miejsce i porę na te dwa trzy zjazdy i można iść do baru - to ten znakomity plus. Natomiast 4 miesiące..??? - stary chyba za karę!

Trzymaj się serdecznie

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

3 minutes ago, Mitek said:

Niczego. Po prostu to jedna nieduża górka, którą jesteś w stanie poznać w ciągu dwóch godzin jak jest niezła pogoda.

5 minutes ago, Mitek said:

Ja dwóch tygodni w ciągu na takim Chopoku bym nie wytrzymał bo można się zanudzić na śmierć.

Chyba kolego wpadasz w spory błąd poznawczy. Skąd u Ciebie przekonanie, że górka ogranicza się tylko do tras? Zapewniam Cię, że jest tam tyle miejsc, że po 5 sezonach x 4 miesiące nie poznałbyś większości z nich 🙂 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cześć

Ja są dobre warunki i potrafisz w miarę jeździć to trasa czy nie trasa w znanym rejonie - nie ma specjalnej różnicy. 

Po drugie topograficznie jesteś cały czas w obrębie jednej górki.

Wiesz... moja córką żegluje. Kiedyś wydawało jej się, że na Mokrym może wszystko i już wszystko wie. Zaczęła pływać po Wielkich Jeziorach i dość szybko okrzepła, zaczęła organizować własne rejsy itd. i wydawało się, że teraz to już jest ekspertem ale jak popłynęła na Bałtyk... a na Oceanie jeszcze nie była, ale już wie, że ... gówno wie - i to jest, wbrew przyziemnemu określeniu niezwykle ważna wiedza wi duże odkrycie, po nim można iść dalej świadomie.

Pozdro

  • Confused 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

9 minutes ago, Mitek said:

Ja są dobre warunki i potrafisz w miarę jeździć to trasa czy nie trasa w znanym rejonie - nie ma specjalnej różnicy. 

Po drugie topograficznie jesteś cały czas w obrębie jednej górki.

Dobra, niech już Ci będzie - jest Twoje na wierzchu i zakończmy już tą dyskusje bo robi się żenująco śmiesznie. Wesołych i pozdro 😉 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...