Jump to content

Predyspozycje do narciarstwa


Spiochu
 Share

Recommended Posts

Najmniej taliowana narta jaka u mnie stoi - Kneissl Euro Star 185cm - przód 82mm, środek 64mm, tył 74mm a niby ołówek.

Salomon Equpie 3100 1S - na tamte czasy to był rasowy GS - przód 87mm, środek 62mm, tył 74mm. przy długości 208 cm.

 

Czyli 10-18mm na długości 90 cm...

Weź od ręki narysuj dwie równoległe linie na tej długości - 10-20 mm to będzie właśnie "tolerancja" równoległości :) Dlatego wyglądają dla oka jak proste.

 

Pierwsze Elany SCX miały taliowanie 110-63-105 przy 193cm długości.

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 107
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic


Pospolite (A może niepospolite) szuractwo uprawiali najwięksi mistrzowie. Nie masz w co się bić.....

Jest tu taki jeden co siura juz z 20 lat. Wrzuca przerozne fimy z nadzieja, ze jest najlepszy.

Umi jeszcze a-frame, ubolewa nad tym prosil nawet o porade jak wybrnac z tego pokracznego ukladu.

Widze, ze zmienil zdanie juz nie lamentuje, wzielo u niego gore tradycyjne krakowskie sknerstwo

mianowicie jezdzi na jednej krawedzi oszczedzajac druga(na plasko).

Link to comment
Share on other sites

Przyznaje się bez bicia, że ja rzuciłem tematbo tak naprawdę myślałem. Tym bardziej, że sugeruje powyższe geometria rzeczonego narzędzia kreślarskiego zwanego potocznie ołówkiem. Jest to jak widać przekłamanie, jak zresztą trafnie Mitek podkreślił wcześniej. Nie jest jednak słuszną teoria o moim krótkim stażu na nartach, gdyż jego początki sięgają lat osiemdziesiątych. Bardziej zaś trafna zdaje się być druga, mówiąca o braku zainteresowania kwestiami sprzętowymi za dzieciaka.
Bije się jednak w pierś i przepraszam moje pierwsze polsporty epoxy w kolorze green, okute w bety, za to, że nie doceniłem ich geometrii i nie wykorzystałem do wycinania nienagannych łuków, zajmując się pospolitym szuractwem. Wam zaś dziękuję za uświadomienie mnie w tej kwestii.

Wysłane z mojego TA-1004 przy użyciu Tapatalka

Witam

 

Może się dzisiaj wydawać, że  na początku lat osiemdziesiątych i wcześniej szuractwo było pospolite. Szuractwo dzisiaj jest pospolite. Wystarczy wypożyczyć nartę minus 20 cm i wybrać się na gładki stok w Białce.  Wystarczy  tygodniowy staż i już się szura bez problemów.

 

Nie tak było kilkadziesiąt lat temu. Pierwsze to nie było ratraków. Owszem stok był "gładki" po sporych opadach śniegu. Był też gładki, gdy kilka dni wiało na Kasprowym. Po nocy był "gładki", ponieważ wszystkie muldy były wyrównane. Po przejechaniu paru tysięcy nart, nie był gładki tylko kopcowaty. Zarówno w puchu, jak i na tym wywianym szurnąć się nie dało tak łatwo. Raczej starano się(szczególnie lepsi w tej materii) nie szurać. Tylko tak prowadzić narty, by ślad ich w śniegu był maksymalnie wąski. Jeśli się nie mylę, ta technika skrętu nazywa się "sterowaniem". I jest całkiem i dziś bardzo przydatna.

 

Duże wrażenie robili na mnie zawodnicy z Zakopanego trenujący, np.  w Kotle Gąsienicowym. Był ustawiony  "wertikal" do gigantu od samej przełęczy. Szybko robiły się coraz głębsze wąskie rowki obok tyczek. W tych rowkach się skręcało. Miedzy nimi był kawałek "prostej".  Dodatkowym kłopotem było dociśnięcie nart do dna rowka. Inaczej była katapulta. Wszelkich szurań starali się uniknąć. Jak porobiły się muldy(dołki i kopki), to też szuranie nie było polecane Choć kopce  ułatwiają szurnięcie. Należało sprytnie manewrować w tym terenie, Trzymając narty równoległe i unikając większych ześlizgów. O szuraniu na szreni łamliwej, na ciężkim mokrym śniegu, wiosennej, głębokiej ciapie. Nie było mowy.  Najdziwniejsze jest dla mnie to, że sobie nieźle z tym radziłem. I to na nartach bez wspomagania, kontroli trakcji....Jak to robiłem?

 

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Veteranie 40 lat w 8 zdaniach to malo kto wie o co chodzi.

To nie bylo szuranie tylko ewolucja narciarska.

Dlugi skret to byly kystiannie a krotki to byl smig w 80% smigo podobny(zarzucanie dupskiem) albo (karkonoski smig)

Krystiannie mialy piekne nazwy np: oporowe - narta gorna/dolna, rownolegle - odstokowa, przyspieszajace - nozycowa (ulubiona Mitka).

Mialy rozne przeznaczenie np: krystiannia z oporu narta dolna na strome i twarde zbocza itd

Veteranie prosze o rozwiniecie na razie bez jazdy sportowej

Link to comment
Share on other sites

Moja historia jest taka.

 

Nie wiem dlaczego zacząłem jeździć na nartach.

Miałem 15 ście lat i rodzice przeprowadzali się z Sochaczewa ( pod Warszawą) do Gliwic ( na Śląsku )

Poprosiłem aby kupili mi narty bo z nowego miejsca zamieszkania jest blisko w góry i w Bielsku Białej mieszkają moi kuzyni.

Pojechaliśmy do Składnicy Harcerskiej w Warszawie i byłem najszczęśliwszym gimbusem tamtych czasów :)

 

Miałem zarąbisty sprzęt i dużo czasu do zimy.

Pamiętam jak biegałem w tych nartach po Gliwickim ( płaskim ) lotnisku aeroklubu  nie mogąc doczekać się na wyjazd w góry.

Kilka lat weekendów wypełnionych wstawaniem przed 4:00 i dojazdami do Szczyrku.

Trochę później byłem już mieszkańcem Bielska Białej.

Wow!!!!

Czerwony autobus z centrum miasta na Saharę!!

Wyczynowy stok slalomowy.

No miód malina.

Korzystałem z tego nad wyraz chętnie.

Miałem nawet zadekowane narty w piwnicy i "chodziłem " na wagary na narty :)

To była szkoła.

Ratrak? co to jest?

Nikt tego nie znał.

Na moją Saharę do dziś nie wjechał !!!

Kolega miał tam wyciąg w ajencji. ( Mariusz dziś dalej robi w edukacji i prowadzi prywatną  szkołę podstawową :) )

Efekt był taki , że składaliśmy się co ile kto miał i dawaliśmy czadu ile wlezie.

Jak był puch to w nim jeździliśmy.

Potem było w miarę spoko ( jak po ratraku) i było pięknie.

Jeszcze później muldy po pachy.

Co było robić?

Pociskaliśmy dalej.

Następnie lodowisko.

Jak już nic się nie dało to w pobliżu był las.

Nawet fajna jazda.

To wszystko nauczyło mnie jeździć w każdych warunkach i czerpać z tego przyjemność.

Popierdółki o A frame są czysto medialne :)

 

Na Saharze albo się umiało jeździć albo było się w ..............................dupie.

Góra weryfikowała umiejętności błyskawicznie i boleśnie.

To była jej siła.

Uczyła techniki.

Jak się odchyliło to ......sru i w kosmos :)

Wszyscy którzy tam się "wyszkolili" są dobrymi i uniwersalnymi narciarzami.

Przestawienie się na jazdę na krawędzi nie stanowiło dla tamtych jeźdźców  problemu.

Nikt nie tęskni za ołówkami i nie jeździ z arbuzami pod pachami :)

Link to comment
Share on other sites

 

Wystarczy  tygodniowy staż i już się szura bez problemów.

 

Nie tak było kilkadziesiąt lat temu.

 

Nie przesadzajmy. Zacząłem jeździć dopiero w 2000 roku ale dla wielu to dalej była poprzednia epoka.

Na koloniach wszyscy mieli narty klasyczne. Spora część buty tylno-włazy a niektórzy jakieś dziwne wiązania.

Po kilku dniach, większość grupy śmigała już na lajcie. Po tygodniu pojechaliśmy na nie istniejący już, nieco trudniejszy stok (znalazłem nawet dane: 170m przewyższenia na 640m orczyka więc wcale nie tak płasko) Ratraka też chyba tam nie było i do tego katapulta na orczyku. Jakoś wszyscy dali radę i nawet fajnie się śmigało. Także klasyczne narciarstwo wcale nie było takie trudne. (no chyba że za czasów Zaruskiego). Żeby jeździć byle jak, wystarczyło podobnie jak teraz parę dni. Żeby jeździć dobrze to trzeba 20 lat trenować. Tak samo teraz jak i dawniej.

 

 

Był ustawiony  "wertikal" do gigantu

 

Co to jest "wertikal do gigantu"? Nie chodzi mi tu o pisownie. Po prostu nigdy nie słyszałem o takiej figurze.

Link to comment
Share on other sites

Moja historia jest taka.

 

 

 

 

Czerwony autobus z centrum miasta na Saharę!!

 

To była szkoła.

Ratrak? co to jest?

Nikt tego nie znał.

Na moją Saharę do dziś nie wjechał !!!

Wszyscy którzy tam się "wyszkolili" są dobrymi i uniwersalnymi narciarzami.

Przestawienie się na jazdę na krawędzi nie stanowiło dla tamtych jeźdźców  problemu.

Nikt nie tęskni za ołówkami i nie jeździ z arbuzami pod pachami :)

Jezeli jestes przykladem tamtych jezdzcow to nie jestescie dobrymi narciarzami, jedynie chalupnikami, 

umiejacymi sie poruszac  na stromych oslich laczkach, chaotycznie, byle jak aby zjechac te 500m.

Oni moze sie na jazde na krawedziach przestawili ale dla Ciebie juz za pozno.

Prezentujesz bylejakosc narciarska. 

Link to comment
Share on other sites

Jezeli jestes przykladem tamtych jezdzcow to nie jestescie dobrymi narciarzami, jedynie chalupnikami, 

umiejacymi sie poruszac  na stromych oslich laczkach, chaotycznie, byle jak aby zjechac te 500m.

Oni moze sie na jazde na krawedziach przestawili ale dla Ciebie juz za pozno.

Prezentujesz bylejakosc narciarska. 

 

Dziadku, drogi dziadku, nie chcemy jeszcze spać :)

:)

 

Coś Cię gniecie , guma w stringach ?

Twój problem.

Nie obarczaj tym forum.

W większości to mili ludzie.

 

p.s. jak Ci się jeździ z arbuzami ?  :)

 

 

Od dziś masz dyspensę.

Mam w dupie co napiszesz i nie odniosę się do tego.

 

Pitol co tam chcesz a filmy i tak pokazują co jesteś wart :)

Link to comment
Share on other sites

                     :) ;) :P :D

Napisano dziś, 19:05


snapback.png

Dziadku, drogi dziadku, nie chcemy jeszcze spać  :)

:)

 

Pitol co tam chcesz a filmy i tak pokazują co jesteś wart  :)

Ktos kiedys zrobil mi film jak sikam i wstawil do sieci.

Jeszcze go nie znalazles? moglbys sie popisywac lepszym szczaniem.

Link to comment
Share on other sites

Veteranie 40 lat w 8 zdaniach to malo kto wie o co chodzi.

To nie bylo szuranie tylko ewolucja narciarska.

Dlugi skret to byly kystiannie a krotki to byl smig w 80% smigo podobny(zarzucanie dupskiem) albo (karkonoski smig)

Krystiannie mialy piekne nazwy np: oporowe - narta gorna/dolna, rownolegle - odstokowa, przyspieszajace - nozycowa (ulubiona Mitka).

Mialy rozne przeznaczenie np: krystiannia z oporu narta dolna na strome i twarde zbocza itd

Veteranie prosze o rozwiniecie na razie bez jazdy sportowej

Witam

 

Kto nie jeździł samochodem bez wspomagania kierownicy, hamulców. Z luzami w zawieszeniu i  kierownicy. Na prawie łysych  oponach letnich w  zimie, gdy była jeszcze zima.  To tego nie zrozumie, mimo najlepszego opisu.

 

Podobnie jest z nartami z przed kilkudziesięciu lat.  Nie tylko o same narty, samą technikę chodzi.  Ale o całą otoczkę, warunki uprawiania. Ubiór, dojazd.  To już historia. Więc nie ma co opisywać szczegółów.  Należy używać języka zrozumiałego dla większości.  Dzisiaj panuje kult  krawędzi. A szuranie jest jej przeciwieństwem.

 

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...