Jump to content

Waga narciarza


Estka
 Share

Recommended Posts

Nie pisałam o przypadku osoby która "cały dzień przesiaduje przy biurku i nie trenuje regularnie" tylko o osobie, która ma pracę biurową na pełny etat (8h) i ćwiczy np. 3 x w tygodniu po 1-1,5h. Taką osobę uznaję za w miarę przygotowaną do sezonu narciarskiego i potrafiącą nie tylko zsuwać się po stoku ale dynamicznie zjeżdżać na nartach przez kilka godzin w ciągu dnia :)

No i ok. Policze na swoim przykladzie - tez mam 3 treningi tygodniowo, jestem aktywna, duzo chodze (jakies 17-18 tysiecy krokow dziennie, czyli sporo). Te trzy treningi tygodniowo daja mi ok. 500kcal zuzytych kalorii/ trening, dziennie 250kcal.

 

Jesli jedziesz na narty i jezdzisz caly dzien, to masz tych godzin ok. 7. Z czego polowa na wyciagu - czyli zostaje efektywnej jazdy 3,5h. Co daje mi raptem 630kcal dziennie. Wydaje sie duzo - bo 380kcal dziennie wiecej. 380kcal dziennie razy 6 dni typowego wyjazdu daje cale 2280kcal. Brzmi super, nie?

Abym spalila 1kg tluszczu, potrzebuje jednak tych kalorii spalic 7500kcal. Czyli dzieki wyjazdowi narciarskiemu pozbylam sie 1/3kg. Sorry, tych 300 gramow na wadze nie zobaczysz, to czesto jest kwestia dokladnosci wagi, zreszta wystarczy pojsc i codziennie sobie wypic kaloryczne piwko czy zjesc suty posilek - a wiadomo, po wysilku jesc sie chce i efekt diabli wzieli ;) No i jesli jezdze - to nie chodze, wiec nie mam spalonych kalorii z chodzenia.

 

Plus jeszcze znany mechanizm - ludzie uprawiajacy sport sa bardzo czesto mniej aktywni w pozostalej czesci dnia (bo sa zmeczeni, juz sie ruszali itp.) i w efekcie - co dotyczy zwlaszcza osob starszych - efekt cwiczen jest duzo mniejszy niz moznaby przypuszczac.

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 59
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

 

Plus jeszcze znany mechanizm - ludzie uprawiajacy sport sa bardzo czesto mniej aktywni w pozostalej czesci dnia (bo sa zmeczeni, juz sie ruszali itp.) i w efekcie - co dotyczy zwlaszcza osob starszych - efekt cwiczen jest duzo mniejszy niz moznaby przypuszczac.

dlatego mam głeboko w poważaniu efekt kaloryczny.....  wazne by kondycja wystaczała na cały dzień intensywnej jazdy, a nogi nie krzyczały z bólu  po 2 km trasy.... 

Jedyny problem to potem sensowne ciuchy w wymiarze XXXL.... :-)

 

 

PozdrawiamM

Link to comment
Share on other sites

No i ok. Policze na swoim przykladzie - tez mam 3 treningi tygodniowo, jestem aktywna, duzo chodze (jakies 17-18 tysiecy krokow dziennie, czyli sporo). Te trzy treningi tygodniowo daja mi ok. 500kcal zuzytych kalorii/ trening, dziennie 250kcal.

 

Jesli jedziesz na narty i jezdzisz caly dzien, to masz tych godzin ok. 7. Z czego polowa na wyciagu - czyli zostaje efektywnej jazdy 3,5h. Co daje mi raptem 630kcal dziennie. Wydaje sie duzo - bo 380kcal dziennie wiecej. 380kcal dziennie razy 6 dni typowego wyjazdu daje cale 2280kcal. Brzmi super, nie?

Abym spalila 1kg tluszczu, potrzebuje jednak tych kalorii spalic 7500kcal. Czyli dzieki wyjazdowi narciarskiemu pozbylam sie 1/3kg. Sorry, tych 300 gramow na wadze nie zobaczysz, to czesto jest kwestia dokladnosci wagi, zreszta wystarczy pojsc i codziennie sobie wypic kaloryczne piwko czy zjesc suty posilek - a wiadomo, po wysilku jesc sie chce i efekt diabli wzieli ;) No i jesli jezdze - to nie chodze, wiec nie mam spalonych kalorii z chodzenia.

 

Plus jeszcze znany mechanizm - ludzie uprawiajacy sport sa bardzo czesto mniej aktywni w pozostalej czesci dnia (bo sa zmeczeni, juz sie ruszali itp.) i w efekcie - co dotyczy zwlaszcza osob starszych - efekt cwiczen jest duzo mniejszy niz moznaby przypuszczac.

 

Niezłe wyliczenie :) dobrze że jadąc na narty większość z nas nie liczy na spadek wagi tylko na dobrą zabawę :)

Link to comment
Share on other sites

Tak, też powoli skłaniam się ku temu, że narty tuczą, w zeszły wekend na jednym z reaktywowanych wyciągu w Beskidach,dwóch panów próbowało ruszyć orczykiem, trach lina pękła, drugie podejście to samo :o ,

w końcu tubalny głos wyciągowego :angry:   "wsiadać pojedynczo" :lol:  :lol:  :lol: 

Link to comment
Share on other sites

...wiele tu można przeczytać o spalaniu kalorii. Przy czym, jak największe spalanie tych kalorii wydaje się być jakimś celem nadrzędnym, czymś niezwykle pożądanym. Wręcz celem samym w sobie. Dlaczego?

    Patrzę na to z zupełnie innej strony. Ponieważ naturalnym dążeniem człowieka jest dążenie do nierobienia nic (nieprzepracowywania się - jesteśmy z natury leniwi), to z konieczności podejmujemy tylko ten wysiłek, który albo jest nam niezbędny do życia (np.: praca), albo taki który nam sprawia przyjemność (np.: sport, taniec, seks). Oczywiście, dla ostrości rysunku trochę to upraszczam. Kalorii potrzebuję tyle, żeby organizm zdołał te moje konieczne i chciane aktywności "obsłużyć". Więc wcale się nie staram spalić więcej kalorii niż to niezbędnie. Wręcz przeciwnie - pracując kombinuję aby za pomocą jak najmniejszego wysiłku osiągnąć jak najlepsze efekty mojej pracy. Podobnie ze sportem. Zawodnik chce osiągnąć jak najlepsze wyniki, przy jak najmniejszym "zużyciu" organizmu. Dobry tenisista stara się poruszać po korcie tak, aby zużywać tak mało energii jak to możliwe (a więc również kalorii) a jednocześnie wygrać mecz. Ten który zużyje ich za dużo - w drugim, trzecim secie przegra bo po prostu nie będzie miał już siły. Zawodnicy często nawet podczas meczu wręcz dostarczają organizmowi dodatkowych kalorii w postaci różnych batonów energetycznych.

    No i taka konkluzja: trzeba dostarczać organizmowi tyle kalorii ile jest mu potrzebne do wykonania określonych aktywności. Jeśli jeżdżę na nartach, przebywam w górach przy minusowej temperaturze, zapotrzebowanie mojego organizmu na kalorie rośnie i trzeba mu dostarczyć ich więcej. Jeśli akurat moja aktywność ogranicza się do opalania na plaży kalorii potrzebuję mniej. A więc wystarczy zachować sensowny bilans pomiędzy ilością spalanych i dostarczanych do organizmu kalorii. Po co się niepotrzebnie wysilać? :)

                                                                           Pozdr.

Link to comment
Share on other sites

...wiele tu można przeczytać o spalaniu kalorii. Przy czym, jak największe spalanie tych kalorii wydaje się być jakimś celem nadrzędnym, czymś niezwykle pożądanym. Wręcz celem samym w sobie. Dlaczego?

Prawdopodobnie dlatego, ze takie pytanie postawila autorka w pierwszym poscie, wiec o tym dyskutujemy ;)

 

Moje pytanie: Czy ktoś z Was schudł podczas sezonu narciarskiego? Ale nie dzięki diecie, tylko faktycznie spalił kilogramy na nartach?

 

 

I przy tej pieknej okazji Tlustego Czwartku wszystkim liczacym na schudniecie przy okazji uprawiania tego pieknego sportu przypomne, ze jeden paczek to prawie 400kcal, czyli wlasnie tyle, ile mielibysmy deficytu z calodziennej jazdy na nartach.

Smacznego :)

Moze lepiej pojsc niemieckim zwyczajem i zamiast tego obciac krawat.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...