Dzejk Napisano 4 godziny temu Udostępnij Napisano 4 godziny temu Cześć, W przyszłym roku szykuje mi się wyjazd na narty i tym razem dostałem „zadanie”, żeby w końcu kupić sobie własne buty narciarskie. W tym roku niestety nie udało mi się pojechać, a dwa lata temu byłem na dwóch wyjazdach, więc mój poprzedni temat trochę stracił rację bytu. Teraz wracam do tematu, ale chciałbym podejść do zakupu na spokojnie i z głową. Nie jestem zaawansowanym narciarzem. Jeżdżę raczej rekreacyjnie i na ten moment mówimy prawdopodobnie o jednym wyjeździe w roku. Z tego względu średnio widzę sens wydawania 1000–1500+ zł na buty, które przez większość czasu będą leżały w szafie. Z drugiej strony wiem, że akurat na butach niekoniecznie warto oszczędzać za wszelką cenę, bo źle dobrane potrafią skutecznie zepsuć cały dzień na stoku. Do tej pory miałem okazję jeździć m.in. w Rossignolach (chyba speed?) z flexem 100 lub 120 i wspominam je naprawdę dobrze. Były wygodne, trzymały nogę tak jak trzeba i ogólnie jeździło mi się w nich bardzo przyjemnie. Nie pamiętam niestety dokładnego modelu. Dla kontrastu innym razem dostałem z wypożyczalni jakieś starsze K2 i, delikatnie mówiąc, była to tragedia. Nie wiem, na ile wynikało to z samego buta, a na ile z jego wieku, zużycia czy po prostu złego dopasowania, ale komfort i kontrola były nieporównywalnie gorsze. To doświadczenie trochę przekonało mnie do pomysłu posiadania własnych, dobrze lub lepiej dopasowanych butów. Narty mam pożyczone od teścia. Z tego, co pamiętam, są to Blizzard Firebird. Gabarytowo jesteśmy praktycznie 1:1, więc pod tym względem zestaw mi odpowiada, jeżdziłem na nich w Białce oraz w Madonna'ie. I teraz pytanie do Was, bardziej doświadczonych: w którą stronę najlepiej pójść? Czy przy moim poziomie - swoją drogą niewielkim i częstotliwości jazdy warto szukać własnych butów, np. czegoś z okolic flex 100-120, Czy może lepiej nie sugerować się flexem z poprzednich Rossignoli i po prostu pojechać do porządnego sklepu, poprzymierzać kilka modeli i dopiero wtedy szukać okazji? Budżet chciałbym zachować możliwie rozsądny (niski). Nie potrzebuję najnowszego modelu ani topowego sprzętu. Bardziej interesuje mnie coś sprawdzonego z dobrym stosunkiem ceny do jakości, ewentualnie model z poprzedniego sezonu, outlet czy dobra promocja, nawet używane buty. A może przy jednym wyjeździe rocznie nadal rozsądniejszą opcją jest wypożyczalnia, tylko po prostu jakaś lepsza, oferująca nowsze i sensownie dopasowane buty? Rozmiar buta na co dzień to 44,5–45, chociaż z tego, co zdążyłem wyczytać, przy butach narciarskich sam rozmiar „europejski” niewiele mówi i ważniejsze będzie właściwe dobranie skorupy do długości i szerokości stopy. Będę wdzięczny za podpowiedzi: czego szukać, czego unikać, jaki flex mniej więcej brać pod uwagę i gdzie warto polować na sensowne ceny. Dzięki z góry za pomoc! Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Gabrik Napisano 3 godziny temu Udostępnij Napisano 3 godziny temu Bazując na pierwszym odcinku serialu z września 2025, to spokojnie "flex 120". A co do modelu, to idź do dobrego sklepu i najlepszego do jakiego możesz. Tam wybierzesz model najbliższy Twojej biomechanice oraz budowie i kupisz w tym sklepie, lub będziesz szukał gdzie mają taniej. 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
grimson Napisano 3 godziny temu Udostępnij Napisano 3 godziny temu 29 minut temu, Dzejk napisał: Cześć, W przyszłym roku szykuje mi się wyjazd na narty i tym razem dostałem „zadanie”, żeby w końcu kupić sobie własne buty narciarskie. W tym roku niestety nie udało mi się pojechać, a dwa lata temu byłem na dwóch wyjazdach, więc mój poprzedni temat trochę stracił rację bytu. Teraz wracam do tematu, ale chciałbym podejść do zakupu na spokojnie i z głową. Nie jestem zaawansowanym narciarzem. Jeżdżę raczej rekreacyjnie i na ten moment mówimy prawdopodobnie o jednym wyjeździe w roku. Z tego względu średnio widzę sens wydawania 1000–1500+ zł na buty, które przez większość czasu będą leżały w szafie. Z drugiej strony wiem, że akurat na butach niekoniecznie warto oszczędzać za wszelką cenę, bo źle dobrane potrafią skutecznie zepsuć cały dzień na stoku. Do tej pory miałem okazję jeździć m.in. w Rossignolach (chyba speed?) z flexem 100 lub 120 i wspominam je naprawdę dobrze. Były wygodne, trzymały nogę tak jak trzeba i ogólnie jeździło mi się w nich bardzo przyjemnie. Nie pamiętam niestety dokładnego modelu. Dla kontrastu innym razem dostałem z wypożyczalni jakieś starsze K2 i, delikatnie mówiąc, była to tragedia. Nie wiem, na ile wynikało to z samego buta, a na ile z jego wieku, zużycia czy po prostu złego dopasowania, ale komfort i kontrola były nieporównywalnie gorsze. To doświadczenie trochę przekonało mnie do pomysłu posiadania własnych, dobrze lub lepiej dopasowanych butów. Narty mam pożyczone od teścia. Z tego, co pamiętam, są to Blizzard Firebird. Gabarytowo jesteśmy praktycznie 1:1, więc pod tym względem zestaw mi odpowiada, jeżdziłem na nich w Białce oraz w Madonna'ie. I teraz pytanie do Was, bardziej doświadczonych: w którą stronę najlepiej pójść? Czy przy moim poziomie - swoją drogą niewielkim i częstotliwości jazdy warto szukać własnych butów, np. czegoś z okolic flex 100-120, Czy może lepiej nie sugerować się flexem z poprzednich Rossignoli i po prostu pojechać do porządnego sklepu, poprzymierzać kilka modeli i dopiero wtedy szukać okazji? Budżet chciałbym zachować możliwie rozsądny (niski). Nie potrzebuję najnowszego modelu ani topowego sprzętu. Bardziej interesuje mnie coś sprawdzonego z dobrym stosunkiem ceny do jakości, ewentualnie model z poprzedniego sezonu, outlet czy dobra promocja, nawet używane buty. A może przy jednym wyjeździe rocznie nadal rozsądniejszą opcją jest wypożyczalnia, tylko po prostu jakaś lepsza, oferująca nowsze i sensownie dopasowane buty? Rozmiar buta na co dzień to 44,5–45, chociaż z tego, co zdążyłem wyczytać, przy butach narciarskich sam rozmiar „europejski” niewiele mówi i ważniejsze będzie właściwe dobranie skorupy do długości i szerokości stopy. Będę wdzięczny za podpowiedzi: czego szukać, czego unikać, jaki flex mniej więcej brać pod uwagę i gdzie warto polować na sensowne ceny. Dzięki z góry za pomoc! Ja kupiem rok temu na Vinted mało używane Head Raptor z flexem 140. Ze zdjęć wynikało, że buty są prawie jak nowe -> skorupa bez zadrapań, spód buta bez śladów chodzenia po glebie, przód/tył buta bez śladów wpinania się w wiązania. Środek też wyglądał perfekt. Więc o ile nie ważysz 70kg, to używany but z flexem 100-120 ma sens. Z jedną uwagą: but ma być bardzo dobrze dobrany do stopy. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Harnaś Napisano 2 godziny temu Udostępnij Napisano 2 godziny temu Najbardziej liczy się kształt i rozmiar, a nie flex. But ma pasować do stopy. A flex to już kwestia techniki jazdy i gustu. Już się przekonałeś jak to jest wypożyczać buty. Kwestia szczęścia, że będą mieli akurat coś co będzie ci pasowało. Najpierw szukasz właściwego buta (lub kilku), a potem okazji. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
rulez Napisano 2 godziny temu Udostępnij Napisano 2 godziny temu 56 minut temu, grimson napisał: Więc o ile nie ważysz 70kg A jak waży około 70 kg ? 😉 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Jan Napisano 2 godziny temu Udostępnij Napisano 2 godziny temu 2 godziny temu, Dzejk napisał: Cześć, W przyszłym roku szykuje mi się wyjazd na narty i tym razem dostałem „zadanie”, żeby w końcu kupić sobie własne buty narciarskie. W tym roku niestety nie udało mi się pojechać, a dwa lata temu byłem na dwóch wyjazdach, więc mój poprzedni temat trochę stracił rację bytu. Teraz wracam do tematu, ale chciałbym podejść do zakupu na spokojnie i z głową. Nie jestem zaawansowanym narciarzem. Jeżdżę raczej rekreacyjnie i na ten moment mówimy prawdopodobnie o jednym wyjeździe w roku. Z tego względu średnio widzę sens wydawania 1000–1500+ zł na buty, które przez większość czasu będą leżały w szafie. Z drugiej strony wiem, że akurat na butach niekoniecznie warto oszczędzać za wszelką cenę, bo źle dobrane potrafią skutecznie zepsuć cały dzień na stoku. Do tej pory miałem okazję jeździć m.in. w Rossignolach (chyba speed?) z flexem 100 lub 120 i wspominam je naprawdę dobrze. Były wygodne, trzymały nogę tak jak trzeba i ogólnie jeździło mi się w nich bardzo przyjemnie. Nie pamiętam niestety dokładnego modelu. Dla kontrastu innym razem dostałem z wypożyczalni jakieś starsze K2 i, delikatnie mówiąc, była to tragedia. Nie wiem, na ile wynikało to z samego buta, a na ile z jego wieku, zużycia czy po prostu złego dopasowania, ale komfort i kontrola były nieporównywalnie gorsze. To doświadczenie trochę przekonało mnie do pomysłu posiadania własnych, dobrze lub lepiej dopasowanych butów. Narty mam pożyczone od teścia. Z tego, co pamiętam, są to Blizzard Firebird. Gabarytowo jesteśmy praktycznie 1:1, więc pod tym względem zestaw mi odpowiada, jeżdziłem na nich w Białce oraz w Madonna'ie. I teraz pytanie do Was, bardziej doświadczonych: w którą stronę najlepiej pójść? Czy przy moim poziomie - swoją drogą niewielkim i częstotliwości jazdy warto szukać własnych butów, np. czegoś z okolic flex 100-120, Czy może lepiej nie sugerować się flexem z poprzednich Rossignoli i po prostu pojechać do porządnego sklepu, poprzymierzać kilka modeli i dopiero wtedy szukać okazji? Budżet chciałbym zachować możliwie rozsądny (niski). Nie potrzebuję najnowszego modelu ani topowego sprzętu. Bardziej interesuje mnie coś sprawdzonego z dobrym stosunkiem ceny do jakości, ewentualnie model z poprzedniego sezonu, outlet czy dobra promocja, nawet używane buty. A może przy jednym wyjeździe rocznie nadal rozsądniejszą opcją jest wypożyczalnia, tylko po prostu jakaś lepsza, oferująca nowsze i sensownie dopasowane buty? Rozmiar buta na co dzień to 44,5–45, chociaż z tego, co zdążyłem wyczytać, przy butach narciarskich sam rozmiar „europejski” niewiele mówi i ważniejsze będzie właściwe dobranie skorupy do długości i szerokości stopy. Będę wdzięczny za podpowiedzi: czego szukać, czego unikać, jaki flex mniej więcej brać pod uwagę i gdzie warto polować na sensowne ceny. Dzięki z góry za pomoc! rok temu w identycznym temacie dostałeś ponad 100 odpowiedzi i dalej jeszcze szukasz ? Wtedy jeszcze chciałeś wydać 2500 a teraz już tylko 1500 - zostań przy butach teścia. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
grimson Napisano 1 godzinę temu Udostępnij Napisano 1 godzinę temu Godzinę temu, rulez napisał: A jak waży około 70 kg ? 😉 to wtedy flex 72,5 😁 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
a_senior Napisano 1 godzinę temu Udostępnij Napisano 1 godzinę temu 2 godziny temu, Dzejk napisał: Rozmiar buta na co dzień to 44,5–45 Jeśli jesteś z Krakowa lub okolic to mam dla Ciebie buty za friko. Używane, ale bez uszkodzeń. Trzeba do nich tylko dokupić wkładki, np. Sidas. Salomon X-wave flex 110. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.