Wujot2
Members-
Liczba zawartości
852 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
17
Zawartość dodana przez Wujot2
-
Jak widać nawet bardzo mocni zawodnicy w terenie mają na dłuższych trasach średnia typu 20 km/godz. Czyli w ciągu dnia 200 km. Dlatego znów między bajki włożę to bezproblemowe robienie 200 -250 km, szczególnie na mtb gdzie przy 30 km/godz opór powietrza wyhamowuje rower. Nie mówię, że nie ma ludzi, którzy to zrobią ale myślę, że to będzie grubo poniżej 1% jeżdżących. A może jeszcze 10 x mniej. Na gravelach (endurance czy aero) i asfalcie zgodzę się, że to byłaby łatwizna ale w terenie i na grubej oponie to według mnie licencja poetica. Zauważ, że przy takich możliwościach to wygrywa się maratony.
-
Zgadzam się, dlatego kombinuję z niekoniecznie tak ambitną formułą.
-
Wgrałem sobie gpx z trasy. Wygląda to na pewno bardzo ciekawie. Swoją drogą nie bardzo rozumiem dlaczego trzeba to koniecznie przejechać w tym terminie. Jak rozumiem organizatorzy nic nie zapewniają - można wobec tego zrobić to kiedykolwiek i samemu. Nie przejmując się na przykład modyfikacjami trasy wynikającymi z logistyki. Dlaczego więc wybierasz spęd? Coś napisałeś, że wszystko tkwi w głowie??? Moim marzeniem jest zrobienie podobnej odległościowo trasy ale bardziej na wschód, w tym Gorganów, Czarnohory, Marmarosów. Nawet zacząłem kiedyś coś tam planować. Zobacz na nagromadzenie rezerwatów. Z naszego punktu widzenia to tereny dosłownie dziewicze, gdzie różne cuda (typu noclegi w środku gór są możliwe), też są niedźwiedzie. Blisko z Wro (6-7 godzin do początku jazdy - jeszcze w Polsce). Tak mi się marzy...
-
Wracając do dyskusji jaką rozpocząłem jakiś czas temu. Średnie przewyższenie na 10 km wychodzi tu dokładnie 300 m. W klasyfikacji jaką podawałem - normalna trasa mtb. Oczywiście odległość robi wrażenie, bo to taka trasa Walim - Głuszyca Zielona zrobiona 8x pod rząd (byłoby 570 km i 18,4 km up). Potrafię sobie wyobrazić przejechać to 2-3 x ale 8 to jest bardzo dużo. O tym co tkwi w głowie to mam zupełnie odmienne wyobrażenie i takie zdanie traktuję jako tanie pier...nie.
-
Fajne junglowe bity, przypomniały mi się dobre klubowe czasy (Wagon i inne)... Reszta też daje radę trzeba będzie całość przesłuchać. Wrocław górą! 😉 Takie to były klimaty
-
Bo przy częstej zmianie pozycji (góra - dół) zdarzało się, że gatki zahaczały o siodełko. Szelki lepiej trzymają. Także koszulkę.
-
No i klops. Bo nie wiem czy to @Mitek powinien zamilknąć czy może jednak @cyniczny. Jeśli chodzi o mnie to w zasadzie nie potrzebuję pampersa ale jeżdżę często w bibsach jako, ze cenię szelki, szczególnie w górach. A jakoś nie robią gaci bez wkładki, ale z szelkami. Ta wkładka bardzo nie przeszkadza i jakoś ją znoszę. Chciałbym jeszcze powiedzieć, że czuję się wieloletnim ekspertem od smarowania. Bo kładę grubo, bardzo dokładnie dbając o jednolite pokrycie i elegancję. Szczególnie przykładam się do tego aby przy brzegu dochodziło idealnie równo do skórki chleba.
-
A od ilu godzin (jazdy) można pisać w tym wątku?
-
Skąd masz pojęcie o czym ma pojęcie star??? W dziedzinie smarowania może być ekspertem.
-
Ja tam widzę muutat - bo przecież założone na lewą stronę. Zajrzyj do języka fińskiego co to znaczy. Czyli Twój ruch.
-
Rowerowych motywów na gatkach nie mam (koszulek to masa) ale chociaż kostka (niekoniecznie brukowa) jest. Przeniosę rywalizację w inny wymiar. Co Ty na to!
-
Ten emotikon pokazuje, że sam w to nie wierzysz 😉 Wreszcie jakiś fajny wątek się zrobił!
-
Ten tekst to dobrze pamiętam... gdzieś z przedszkola! Ale niech będzie - w zamian tylko żądam tego samego. Gacie za gacie!!! Jedne z moich ulubionych
-
Get Stankiewicz (to taki uznany wrocławski artysta) spytany kiedyś przez dziennikarkę o największe życiowe osiągnięcie odparł coś w ten deseń: - moim największym osiągnięciem było dopracowanie się 6 par majtek, które są odpowiednio sprane i wygodne Tak, że problem gaciowy jest nie tylko niebłahy, a wprost kluczowy. Co @Spiochu już wie. Ale co niektórzy @Mitek widać jeszcze tego nie zrozumieli.
-
Jak coś wybierzesz to się pochwal.
-
Mogę polecić triathlonowe ciuchy Scotta https://www.scott.pl/produkt/487/3020/Spodenki-z-wkladka-Plasma One mają cieniutką wkładkę ale są naprawdę znakomite. Wytrzymałe, bardzo cienkie, elastyczne, wygodne. Nie jestem pewien czy łatwo je dostaniesz ale być może jest coś podobnego. Najlepszy ciuch rowerowy ze wszystkiego co miałem i mam.
-
Nie znasz historii forum!
-
Ja robię za głupka, bo nie zjadę wszystkiego. Choć czasem zjadę innych. Trop zatem dalej o kogo chodzi 🙂
-
Myślę, że 99% nie potrafi. Szerzej rzecz biorąc 99% to też głupki. Czyli na tym forum, na którym jest może 40 osób wszyscy to głupki. No może z jednym chwalebnym wyjątkiem. Co zjedzie też wszystko. 😉
-
WOW. Wyluzuj, przecież se gadamy! Strida to jeden z 7 rowerów jakie mam, wcale nie najdziwniejszy. Używam go gdy jadę do miasta i muszę szybko załatwić wiele spraw. Oszczędza mi multum czasu. Tylko tyle. Jakkolwiek bardzo lubię na nim jeździć i jestem pełen podziwu dla gościa co go wymyślił. To była jego praca magisterska! Nieźle. I niezła historia. Dlatego ją opowiedziałem.
-
Prawdopodobnie tak jest, ale z tego faktu nic nie wynika. Nie musisz celować w każdą kobietę tylko taką z jaką chcesz być.
-
Moje docelowe kobiety były zawsze inteligentne, wodziły rej w swojej grupie, były zadbane, błyskotliwe i inspirujące. Może więc masz rację. Ale przechodząc na grunt praktyczny, prezentując taki rower jak zademonstrowałeś zachowujesz się (komunikacyjnie) jak ten kadet na promocji co ogolony stoi w szeregu prezentując dumnie swoją lufę i robiąc bardziej męską minę od sąsiada, usiłuje kupić łaskę swojej grupy docelowej. Im bardziej srogą minę zrobi tym jest żałośniejszy. A mając stridę budzisz zainteresowanie, co to jest?, co to za gościu co się tym nie boi jeździć? Dostajesz szansę aby pokazać, opowiedzieć jak zaoszczędzasz na miesięcznym dojeździe (czyli jednak praktyczny!), dopasujesz siodełko, pomożesz złożyć i rozłożyć. Wszystko w niezobowiązujących okolicznościach. Dostałeś szansę, możesz sprzedać siebie. Bo jak wiadomo bajera to 90% sukcesu. Ale jak nie masz bajery to faktycznie prężenie muskułów zostaje - w nadziei, że zdołasz pokazać swoją lufę. Tak to wygląda.
-
No tak, Mamoń się kłania. Strida zachwyca mnie funkcjonalnością, jej konstrukcja w 100% wynika z przyjętych założeń. To jakbyś wydziwiał nad dźwigiem jaki jest brzydki. Każdy element geometrii Stridy "wychodzi" niejako matematycznie. Po stronie mechaniki jest równie dobrze. Szczegółów nie znasz, ale obydwa przeguby to mistrzostwo świata. Szczególnie dolny, niewielka płytka którą rozpinając przesuwasz paznokciem, a zapięta konstrukcja jest równie sztywna jak rowery z zespawanym trójkątem. Jako inżynier mam szczękę na ziemi. Do tego bezobsługowość i to że nie syfi. I sensowny "koszykowy" bagażnik. Najlepsze jest to, że też kapitalnie jeździ. Parę absolutnych perełek mechaniki wsadzonych w trójkąt równoboczny. Jak schemat Leonardo da Vinci. Zamieściłem opis urządzenia bo jest to przykład jak można zaprojektować formę wychodząc od funkcji. Jak tego nie łapiesz... to poczułem się bardzo rozczarowany! 🙂 🙂 🙂 A w kwestii kobiet udowadniasz, że też nie masz o nich zielonego pojęcia. Nawet nie chce mi się tłumaczyć dlaczego.
-
Dokładnie przeciwnie.
-
Bo to jest rower! Jak chcę to zrobię na tym na luzie 40 km, bo siedzę, bo bezpiecznie i szybko się zatrzymam, bo mam bagażnik, bo mimo wszystko podjadę krawężniki, bo jest manewrowa. A wszystko to w rozmiarze i wadze hulajnogi. To zdumiewająco dobrze jeździ. Poczytaj sobie opinie użytkowników, są po prostu entuzjastyczne. A jeszcze taki drobiazg jak przepisy ruchu drogowego, które zupełnie inaczej traktują hulajnogi elektryczne jak rowery.
