Wujot2
Members-
Liczba zawartości
856 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
17
Zawartość dodana przez Wujot2
-
Strasznie przykre i w jakiś sposób uczące (?) są też wątki nie poruszone w tym linku. Razem to materiał na ciężką książkę. Samo życie. Ja mam, od zawsze, awersję do poruszania się rowerem w ruchu samochodowym. Niby wypadki się tak często nie zdarzają, ale widać jak bardzo można ucierpieć w takim starciu...
-
oczywiście: natura - denaturat
-
A cholera wie. Bo jeśli na milion kąpiących się w zdecydowanej większości trzeźwych, topi się tylko 100 ale za to też pijanych to wyjdzie, że główną przyczyną jest alkohol.
-
Widziałeś kiedyś może oponę na piaski?
-
22,9 km i 680 m. Ogólnie tylko dlatego można się pokusić o te dane, że ktoś (wolontariusze) wrysowali Singletrack Glacensis w mapę OSM i chyba to zrobili z bardzo przyzwoitą dokładnością. Marek & Company podawali dane z własnych urządzeń i musiało to być obarczone dużymi błędami, których nie można było usunąć w procesie weryfikacji. O ile w ogóle to robili.
-
Sprawdziłem na GPS Vizualizer i można mieć profil ze stopniowaniem. Całkiem fajna koncepcja. Ten program o tyle warto pamiętać bo konwertuje najbardziej niedorzeczne formaty. Choć gpx jest w tej chwili dominatorem i jak się go używa to poza kłopotami z Google Earth Pro wszędzie wszystko działa...
-
Locus mi podaje 17,29 i 654 m. Specjalnie dla Ciebie dodałem wszystkie pętle systemu (24 szt) mają łącznie 269,2 km i 7130 m up. "Średnia" runda wychodzi więc 11,2 km i 297 m up
-
Niestety nie wiem. Jakoś przyzwyczaiłem się do Locusa i nie szukam odmiany. Ale dość często zaglądam na mapy.cz i czasem tam też rysuję, bo mapa OSM jest tam bardzo ładnie aktualizowana a i "skórka" też jest sensowna. Polubiłem też sposób rysowania (choć wolę locusowy). Ale z mapy.cz eksportuję do Locusa. Kiedyś używałem też GPS Visualizer - to dość fajne narzędzie sieciowe do analizy plików gpx. Tam kolorami jest oznaczone procentowanie, czy jak tam wolisz sekcje. Można też wygenerować klasyczny profil ale czy stopniowanie to nie pamiętam...
-
Przecież napisałem wyraźnie, że opis jest dla przeciętnego Kowalskiego. Jak jesteś przeciętnym Kowalskim to trudna a jak nie jesteś to łatwa. Podobnie z Glacensis weź przeciętną pętlę i pomnóż przez trzy. Powiedzmy Kłodzką.
-
Ten "skrót" ma taki profil. Wydawałoby się, że to się da od biedy podjechać... ale znam tamte ścieżki i mam duże wątpliwości. Powyżej 15% jest dokładnie 500 m ale przy tych trudnościach to jazda może skończyć się na 10-12% - 600 m pchania. Ja bardziej myślałem o takim wykorzystaniu - linia przerywana (szlak pieszy) aby ominąć asfaltowy podjazd na Hvezdę. Bo tak lądujesz na dole i nawrotka asfaltem na górę. Profil wtedy wygląda tak: Wydaje się, że spoko ale znalazłem opis tego szlaku pieszego i wyszło mi, że o rowerze prawie na pewno trzeba zapomnieć. Po różnych przymiarkach takich i owakich ostatecznie zrezygnowałem z próby wykorzystania. Po części też, że rażąco odbiegał poziomem trudności choć bardziej, że jest ni w 5 ni w 9. Ale chciałbym się odnieść do tego "nie chce mi się liczyć". Otóż opracowuję sobie z myślą, że może kiedyś to wykorzystam, pętle w Czarnohorze i Marmarosach. Na mój stan wiedzy to naprawdę mało kto tam jeździ. I z mapy przeanalizowałem wszystkie warianty wjazdów na Popa Iwana Czarnohorskiego, Petrosa, Popa Iwana Marmaroskiego i Micu Mare, a też Hoverli, Pożeżewskiej i paru innych. Pewnie z 40 linii, większość czasem bardzo stroma. Ale dzięki stopniowaniu, znalazłem te możliwe do zrobienia warianty, na te dokładnie pierwsze cztery szczyty (jeszcze chyba da się zrobić Dżembronię). Całkiem nieźle - wystarczy na jeden wyjazd bo trzeba będzie też mieć lżejsze tematy i rezerwę pogodową. Podjazdy do 15% (niekiedy, krótko, 20%), czasem z szansą na pełny wjazd, czasem ostatni kilometr z buta (Petros). I w większości ze zjazdami stromszymi (czyli jak kanon mtb mówi) ale maks do 30%. Wisienką u tortu jest, że udało się zestawić pętle, które zaczynają się w promieniu 10 km. Formuła byłaby więc stacjonarna, z codziennym niewielkim ewentualnie dojazdem autem. Zajęło mi to dwa popołudnia ale po prostu to mam. Wystarczy poddać teraz to konsultacji z lokalsami aby wyłapać ewentualne wady. Tak czy tak stawiam, że na 95% wszystko to da się zrobić. Ale też może zdarzyć się wycof - to luźna dupa. Pisałbyś się? 🙂 Na zachętę panoramka z Mica Mare https://rugala.pl/panoramy/220/nieneska-welyka-mica-mare/ Pop Iwan Marmaroski https://rugala.pl/panoramy/192/pop-iwan-marmaroski-przedwierzcholek/
-
Ta trasa jest/nie jest trudna. Zakwalifikowałem ją do mtb ze względu na wymagający zjazd z Bożanowskiego Spicaka. Ten zjazd dla większości ludzi to będzie hardcore, ale na każdym co jechał z Wielkiej Sowy w kierunku p.Jugowskiej (albo zjazdy z Kalenicy) nie zrobi większego wrażenia. Czyli dla MarioJ - bułka z masłem, nie warta, w zasadzie, wspominiki. Opisy i rekomendację przygotowuję dla przeciętnego rowerzysty dla którego 40 km i 1000 m up to będzie poważne wyzwanie. W praktyce najtrudniejsze (oficjalne) pętle mtb mają do 70 km i 2300 m up, pętle pod crossy (gravele) najdłuższe do 100 km - też opisywane są jako trudne. Pożądana trasa rodzinna to 10 km i separacja od ruchu aut, turystyczna do 30 km i atrakcje po drodze. Fajne dane miałem od Marka Janikowskiego (autor Singletrack Glacensis) otóż większość gości systemu robi w ciągu dnia do trzech pętli. Czyli właśnie tyle ile ta runda co ją opisałem. W każdym razie raz, że dopasowuję język i opisy do przeciętnej, dwa bardzo dokładnie opisuję parametry trasy, w tym kluczowe dla mnie stopniowanie. Liczę, że stopniowo wyedukuję ludzi i każdy widząc cyferki z czasem będzie wiedział czego się spodziewać. Plus foty bo czasem o tych zdjęciach ludzie potrafią napisać, ze to dżungla amazońska. Tak wygląda ruch rowerowy na Dolnym Śląsku.
-
Z mojego rozeznania wychodzi mi, że spory fragment tego podjazdu może być nie do pokonania (dla mnie) na rowerze. Mam ją w planie - raczej dla siebie, bo trudno jest ją włączyć sensownie w pętlę. Gdyby było jeszcze drugie miejsce pozwalające zmienić stronę (czyli ze wschodu na zachód) to można by pokombinować nad jakąś już bardzo wymagającą rundą. Nawet jadąc podstawową pętlę, najprościej i bez dodatkowych (trudnych i bardzo trudnych) odbić i tak wychodzi suma przewyższeń: 940 m spady średnie: 7% spady maks podjazd: 11% spady maks zjazd: 16% drogi: gruntowe, szutrowe, asfaltowe kamienie: są walory widokowe: wybitne walory przyrodnicze: wybitne walory turystyczne: znakomite rower: mtb oznakowanie: brak Długość trasy: 44.05km Czyli to już całkiem konkretna trasa - jedna z trudniejszych na DŚ. A jak podjedziesz/podejdziesz na kolejne punkty widokowe to robi się już tłusto. Ja sam jechałem to z Ścinawki Średniej, robiąc jeszcze po drodze dwie inne trasy prawie równie spektakularne. O jednej z nich napiszę kiedyś bo jest to największe (megapozytywne) zaskoczenie ad 2023 r.
-
Na razie dałeś przykład jak to w pierwszym, niezbyt trudnym dniu pomorskiej, w którym dominowały asfalty w ciągu 12 godz przejechałeś 150 km. Jeśli ten zrównoważony teren o którym teraz napisałeś to w 80% asfalty to mogę się zgodzić, że istnieje 0,1 % populacja rowerzystów co to przejedzie 200 km na rowerze mtb w ciągu dnia.
-
dubel
-
Proponuję kompromis: ja napiszę, ze pomorska wcale nie jest łatwą trasą a Ty, że dla absolutnej większości rowerzystów zrobienie 250 km w terenie, na drogach i ścieżkach gruntowych, w ciągu dnia, jest nieosiągalne.
-
No i wreszcie konkret! Pomysł na wododział Ooookey 😉 To tłumaczy wszystko, a szczególnie duży udział ruchliwych asfaltów. Ale jest też wielkim samoograniczeniem, zamiast fajnej trasy jest trasa z koncepcją fajną. Można kupić. Myślę, że dałoby się sporo takich spraw wymyśleć np granica zasięgu występowania buka albo Przeplatki Modrej. Coś historycznego typu linia frontu z dnia. 😉 Tylko nie pisz, że deprecjonuję taką super koncepcję. Nawiasem mówiąc mamy na Dolnym Śląsku Trójmorski Wierch gdzie stykają się wododziały Morza Bałtyckiego, Północnego i Czarnego. Gdzieś jest punkt gdzie można byłoby za jednym zamachem zasilić wszystkie te trzy morza. ---------------- Natomiast co do jazdy w terenie to doskonale wiem co to jest. Znam dokonania ZUL-i i myślę, że w stromym terenie leśnym, gdzie są dużo większe opady są one znacznie większe niż na pomorskiej. Także co robią maszyny rolnicze, jak wyglądają nieutrzymywane miedze itd. Piachy o tyle znam, że przejechałem naszą pustynię Kozłowską na rowerze. Cieszę się, że doszliśmy do konsensusu, że teren to zupełnie inna para kaloszy. I teraz mam pytanie czy dalej uważasz, że w terenie można łatwo i na luzie w jeden dzień przejechać 250 km? Bo fundamentalnie od tego zaczęła się wymiana naszych poglądów. Szach i mat.
-
W tym roku moich rowerowych dni nie będzie zbyt dużo ale przynajmniej są to prawdziwe perełki - creme de la creme. Dzisiaj opiszę genialną trasę mtb w Górach Stołowych, którą wymyśliłem i wprowadzam do kanonu. To trasa kompletna. Zaczyna się widokowym objazdem tematu (czyli Broumowskich Ścian). Jedziemy na początku w stronę naprawdę imponującego masywu Koruny, później wzdłuż Ścian aż wreszcie skręcamy do podnóża i kawałek lasem, później nawrotka na końcu masywu i dłuższy asfaltowy (czyli łatwy) podjazd 11%. Strona wschodnia jest diametralnie inna, nie ma imponujących ścian i możemy łatwo dotrzeć do klifów. Kulminacją jest Hvezda na którą wjeżdżamy. Tam są widoki, spektakularna ścieżka, kościół, schronisko a kawałek dalej epicki punkt widokowy i wąwóz jak z filmów. Po tym zaczyna się coś na co czekaliśmy - prawdziwa część mtb ze zjazdem z Bożanowskiego Spicaka. Czyli na trasie jest wszystko co trzeba, a nawet więcej. Jeden z najlepszych dolnośląskich (bo z Radkowa 😉 ) tematów. Autocytat: "Runda wokół Broumowsko-Polickich Ścian. Została opracowana na bazie oficjalnych czeskich tras rowerowych nr 4000 (głównie), 4001, 4002, 4004, 4005, plus niewielkie modyfikacje. Wyjątkowa, bo jako jedyna, pozwala wjechać rowerem bezpośrednio na wierzchowinę Gór Stołowych (Hvezda). Mamy stamtąd piękne widoki na Góry Suche. Z niewielkimi dojściami można też zaliczyć po drodze sporo innych punktów widokowych i atrakcji. Trasa wymagająca, łącząca podjazdowe odcinki na gładkich asfaltach, z solidnie stromymi zjazdami po kamienistych drogach. Jedziemy przeciwnie do poruszania się wskazówek zegara. Dedykujemy ją miłośnikom mtb, głównie ze względu na wymagający, końcowy, fragment domknięcia pętli." Na początek mapa, profil i stopniowanie 1. 0,0 km - 15,6 km Radków - Krinice Etap podziwiania oraz komfortu. Zaczynamy przy zalewie zamkniętym ścianami gór. Początek gładką, asfaltową, wąską drogą rowerową, którą przekraczamy granicę. Przed nami wyłaniają się imponujące szczyty Koruny i Bożanowski Spicak. Trudno uwierzyć, że stamtąd będziemy, za czas jakiś, zjeżdżać! Od Bożanowa do Krinic, polami równolegle do Broumowskich Ścian. Na końcu lądujemy u podnóża formacji. 2. 15,6 km - 26,4 km Krinice - Chata Hvezda Początek lasami na zboczach górskich, na nawrotce trafiamy na solidną dwupasmową ruchliwą drogę. Ponieważ jest podwójna ciągła to przekraczamy ją jako piesi i włączamy się do ruchu. Wąskim, ale wystarczającym, poboczem, zdobywamy szybko i komfortowo wysokość. Podjazd ma tutaj do 11% i 2 km długości. Dalej kontynuujemy typowo górskim lasem z lekką huśtawką (+ - 8%) aż do asfaltowej drogi prowadzącej na górę. Ma ona 1,8 km, na końcu do 14%. Na końcu znajdziemy Kaplicę Matki Bożej Śnieżnej oraz kultowe Schronisko Hvezda. Oba punkty są bardzo widokowe. W granicach kilkunastu minut spaceru znajdziemy jeszcze wąwóz Kovarova Rokie do którego możemy zajrzeć z Skalni Divadlo. Zejście w dół to pewnie dodatkowa godzina na piechotę. 3. 26,4 km - 36,1 km Chata Hvezda - Bożanovski Spicak Z wierzchowiny zjeżdżamy do podnóża, czeka nas konsekwentna wspinaczka. Warto odbić na Suchodolską Niagarę, szczególnie po opadach gdy wodospad się powiększa. Dotrzemy tam na rowerze, po drodze jest sporo ładnych skałek tworzących niewielki wąwóz. Po powrocie na trasę jedziemy wygodnie asfaltami przez Suchy Dul i Slavne. Później są drogi leśne, na jednym z rozdroży skręcamy na platformę widokową na Bożanowskim Spicaku (większą część drogi można pokonać na rowerze). 4. 36,1 km - 44,0 km Bożanovski Spicak - Radków Bardzo szybko tracimy wysokość, droga kamienista - przypominają się Góry Sowie. Jak komuś brakuje wrażeń, to przed Bożnovem jest droga do bardzo ładnego, odwiedzanego przez lokalsów, kamieniołomu piaskowca. Od miejscowości wjeżdżamy na drogę do Polski, którą już znamy. Odwracając się w tył trudno nie pokręcić głową w zdumieniu, że przed chwilą tak wysoko się było. A jeszcze "nieformalna" modyfikacja. Otóż na trailforks jest opisany zjazd spod Bożanowskiego Spicaka na północny zachód. Wygląda srogo i chyba jest bardziej na Fs. Formalnie rzecz biorąc w Czechach rowerem w PN Gór Stołowych można jeździć tylko po wyznaczonych trasach (jest ich całkiem sporo, niektóre bardzo wymagające). Czyli ten zjazd powinien być sprowadzeniem roweru bo jest tam szlak pieszy...
-
Nie, nie ja. Tak jak to w rozmowach bywa temat skręcił. Wstawiłeś gpx, podałeś czas jazdy, chciałem przyjrzeć się stopniowi trudności trasy. Oceniłem ją na bardzo łatwą i dodałem, może niepotrzebne, "ponadplanowe" uwagi o wadliwości przebiegu. To pozwoliło mi się odnieść do wcześniejszych Twoich enuncjacji na temat łatwych dziennych, terenowych, przebiegów 200 -250 km. Bo jeśli to mają być przebiegi w 60% po asfaltach to jednak to kompletnie inaczej wygląda jak 100% terenu. Pomorska była więc tutaj tylko poziomem odniesienia, który sam zaproponowałeś. Daj inny, też go przeanalizuję. Ale po prostu nie rozumiem dlaczego linia nie mogłaby być lepsza. Czyli nadbudowa ta sama a przebieg inny. Jak oglądam/jadę realizacje Maćka Grabka (Bike Maraton) to ten facet z terenu wyciska 110% możliwości, a tutaj rajd terenowy bez terenu i w 1/5 po drogach ze znacznym ruchem. Dla mnie 50% potencjału, który wyjściowo i tak jest dość słaby. Tyle. A, że nadbudowa/koncepcja jest OK nie kwestionuję. I wysiłek jeźdźców autentyczny oraz podziwiam logistykę takiej dłuższej jazdy. I nawet rozumiem chęć podjęcia takiego wyzwania. Zaś w kwestii dyskusji to wolałbym abyś skupił się na racjonalnej dyskusji, obronie swoich racji a nie jakiś tanich pseudo psychoanalizach, obrażaniu się, zarzucaniu mi czegoś tam. Argumentum ad personam nie służy dojściu do prawdy czy tam konsensusu.
-
Słucham uważnie...
-
Słucham uważnie...
-
To się nazywa czytanie ze zrozumieniem. Ach jak Ty mi imponujesz sstary! Oświadczam, że masz największego siusiaka rowerowego!!! Ale pomęczę jeszcze pomorską. Otóż z pierwszych 180 km 30,32 km to drogi wojewódzkie, jest nawet krajówka. Czyli aż 17%. Blisko połowa tego 40% terenu. I teraz mam pytanie - czy to jest odpowiedzialne wrzucać ścigających się, zmęczonych, ludzi w największy ruch samochodowy w sytuacji gdy nie jest to w ogóle konieczne??? Bo bez problemu można było zaprojektować tak trasę aby tego praktycznie nie było. Czerwone DW i DK, granatowe teren. Różowe tło - lokalne drogi utwardzone. Tak wiem, że idea ultramaratonu zasłania wszystko a tylko takie stare zgredy jak ja czepiają się takich nieistotnych kwestii.
-
Moją intencją nie było jakieś specjalne analizowanie pomorskiej. Choć poza długością nie widzę tam nic specjalnego. Oczywiście z mapy, bo jak napisałem stan nawierzchni i stopień zarośnięcia może wpływać na trudność. Jak przygotowuję sobie trasy to czasem korzystam z Google Earth Pro. Wrzuciłem tam pomorską. Można wyłapać takie kwiatki jak tutaj. Gdzie ślady maszyn wskazują, ze droga na miedzy, na tym fragmencie, jest chyba nieprzejezdna. To może być pewien problem w momencie gdy na polu mamy wysoką roślinność (czyli teraz). Ponieważ tutaj jest to lokalnie to kłopot jest mały ale gdy to jest 2 kilometry to jest już wskazówka do zmiany przebiegu. Jak ktoś chce to może sobie prześledzić całą trasę dosłownie kawałek po kawałku. Nie jechałem pomorskiej, natomiast jechałem kilkaset tras w znakomitej większości poprowadzonych w terenie. Większość z nich analizowałem wcześniej, podobnie jak tę nieszczęsną pomorską, bo zauważyłem, że dobre przygotowanie jest najważniejsze. Bo nie mam czasu na zawracanie, szukanie alternatyw itd. Chodzi o to aby pierwszy strzał był idealny. Mam więc dość dobre doświadczenie w tym co można odczytać z mapy, i na ile się to przenosi na teren. I z mapy ta pomorska jawi się bardzo średnio. Bo, nie próbuje wykorzystać szans jakie daje teren. No bo zobacz choćby taki fragment. Różowy to oficjalny przebieg a gdybym to projektował to byłaby czerwona linia (oczywiście na razie z mapy) I po pierwsze byłoby mniej asfaltu, po drugie trochę więcej lasu, którego jest w całym przebiegu dość mało. Czyli płodozmian - podstawa dobrych tras. Do tego nad wodą - tam zawsze jest ciekawie i z dużą szansą na jakąś epicką ścieżkę wiszącą nad brzegiem. Bo moje doświadczenia wskazują, że tam trafiają się niebywałe perełki. Co MarioJ i Spiochu na pewno potwierdzą. Czyli zamiast kawałka porządnej trasy - nudny produkcyjniak. Ja wiem, ze wszystkich podnieca - ultramaraton, 520 km i, że reszta jest nieważna, bo leszcze kupią taki prosty kit. Ale ja jestem po prostu inny, interesuje mnie jakość, nawet gdy dostrzegam to tylko sam. Identycznie jak kiedyś w fotografii - tu też wykorzystuję każdą szansę. Czyli, nie obraź się, ale ja nie widzę poza odległością w tej trasie nic. Nuda. Przynajmniej na pierwszych 180 km bo dalej się nie zagłębiałem. Natomiast analiza pomorskiej wyszła niejako przypadkiem bo zasadniczo to odnosiłem się do tego co odnosiłem. Czyli, że 200 km, w normalny dzień, w terenie (a przez teren rozumiem drogi i ścieżki gruntowe) to poważne wyzwanie.
-
Raczej z Wielkiej litery 😉
-
W ramach samorozwoju postanowiłem jednak dokładnie policzyć jaki procent pomorskiej (z tego pierwszego dnia) jest terenowy. Przyjąłem, że wszystkie linie podwójne oraz ciągłe leśne (czyli przeciwpożarowe) są utwardzone. Wszystkie linie przerywana uznałem za terenowe choć czasem też są drogi utwardzone niskiej klasy. Przy okazji znalazłem 3 kawałki, których nie było narysowanych na mapie. Wpierw zaznaczyłem teren (na granatowo) na mapie. Wygląda to tak: Reszta jest na szczęście automatyczna, suma długości tych granatowych linii to 71,4 km a mapa kończy się dokładnie na 180 km. Wyszło mi uwaga (czyż nie jestem wielki???) 39,67%. 🙂
