To chyba trzeba przemoknąć kompletnie, owszem np. po wypraniu jest taki specyficzny zapaszek, ale dla mnie bardziej do zniesienia niż zapocona koszulka z plastiku. Zwłaszcza wielokrotnie zapocona np. w górach na jakiejś wędrówce. W takich przypadkach merino ma niesamowitą przewagę, poza tym nawet mokre - grzeje, a nie chłodzi jak to się dzieje w przypadku bawełny czy syntetyków.