Skocz do zawartości

Marcos73

Members
  • Liczba zawartości

    5 978
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    223

Zawartość dodana przez Marcos73

  1. Cześć Tak też pójdziemy w śmig, ale fascynacji prędkością to raczej nie będzie. Kilkanaście lat temu Żona miała bardzo poważny wypadek komunikacyjny i ma uraz do dzisiaj. Tak że, to przełamanie się jest tylko na plus, ale chyba szybciej niż teraz, to raczej nie będzie. Bardziej puszcza narty w dół, bo zawsze jeździła mocno w poprzek stoku, ale bardzo wolno. Elementy ześlizgu nadal są ale już w dużo mniejszym stopniu, a na płaskich odcinkach są pomijane. Lecz dobrze łączy te elementy ze sobą, bo w Tyliczu z płaskiego na ściankę wjeżdżała bez zatrzymywania się, zmieniała tylko ten skręt na krawędzi w skręt równoległy NW i bezpiecznie pokonywała przeszkodę. A to już wyglądało elegancko. pozdrawiam
  2. Cześć Żona jeździ praktycznie od dziecka, ale nie miała w rodzinie jakiegoś narciarza - nauczyciela, raczej Teściowa była mocno związana z Beskidami. Tam nabyła podstawowe umiejętności poruszania się na nartach. Odkąd pamiętam, to narty zawsze były w naszym życiu, chociaż Żona zawsze krótkie i mocno taliowane preferowała, a też nigdy nie miała presji na progres, jeździła z nami okazyjnie na dłuższe wypady, zjeżdżała bezpiecznie na swój sposób, ale w gorszych warunkach już były problemy z równowagą, łapaniem nart etc., więc rezygnowała. Tak to szło przez parę, albo parenaście lat. Jak pojechaliśmy z synem na obóz rodzinny, to zaiskrzyło - ponieważ wszyscy, włącznie z rodzicami mieli instruktorów przez cały dzień. Ta jazda się nieco poprawiła, na tyle, że chętniej z nami jeździła. Skręt równoległy NW, ma bardzo dobrze opanowany, bardzo dobrze kontroluje prędkość niezależnie od nachylenia (nawet czarne ścianki), ale do niedawna musiało być gładko, więc było sporo błędów. Teraz to już warunki nie przeszkadzają, czyli opanowała ten rodzaj skrętu w dobrym stopniu, popełnia mniej błędów, a najważniejsze że wie że je popełnia i jeśli jej się przydarzają jakieś potknięcia, wie jak je wyeliminować. Oczywiście jazda na krawędziach jest ładna i jej się podoba, potrafi dość płynnie przejść z jednej techniki do drugiej, natomiast skręt krótki, czy śmig jest raczej jeszcze w powijakach. I teraz nie wiem czy postarać się te skręty skracać, bo wszystkie odciążenia, rotacje robi dobrze, aby dążyć do jakiejś namiastki śmigu, czy też dać się jej cieszyć krawędzią, niech się troszkę przekona do prędkości. Może wszystko razem. Chciałem jej zwiększyć amplitudę skręcania, poprzez np. liczenie, ale nie wiem czy to dobry pomysł. W ten sposób dojdzie do dość krótkich skrętów z czasem. Jeździ mniej więcej tak - jak koleżanka 2,23 min - (pomarańczowe gacie, ciemna kurtka) z poniższego filmiku.
  3. Marcos73

    Sezon 2022/2023

    Cześć Nie, tamta trasa o której myślisz była zamknięta - ścianka jest w połowie trasy, ale narty nie szły, a dojazd jest płaski i tak naprawdę to trzeba było się odpychać aby do niej dojechać, generalnie czynna była trasa 1 oraz 2 - albo fragment trójki, bo tak porysowane, że sam już nie wiem 🙂 - na tej dwójce to ta ścianka (albo fragment trójki) - ma z 50 metrów, reszta była zamknięta! stąd taki wykres pik - może to złe określenie - ale wyglądało to mniej-więcej jak była ukształtowana trasa, jak "jechałem" niebieską jedynką (tu warto by od Ciepie pożyczyć biegówki) to prędkość była raczej stała, ale bardzo niska, tam jest tak płasko i ten śnieg tępy, że każdy skręt to był skręt stop 🙂. Więc się coś tam rzeźbiło delikatnie. Jedynie ze ścianki można było zabrać trochę prędkości na płaskie, póki było pusto. Mapka - tylko się nie śmiej z kreatywności właściciela - koleżanka się uparła - bo myślała że tam tyle tras jest - a mało w Polsce jeździ. Natomiast na Rusinie jest stałe nachylenie więc i prędkość w miarę stała, podobna do zwyczajowej, ale mocno z łyżwy na górze aby jak najszybciej tej prędkości nabrać, bo stok krótki. pozdrawiam
  4. Marcos73

    Sezon 2022/2023

    Cześć Mam płatną - chyba 12 zeta kosztowała. Czy wartości są poprawne, tego nie wiem, ale wykresy prędkości jakby pokrywały się ze stanem faktycznym zgodnym z ukształtowaniem terenu. W Kluszkach na ściance Vmax taki pik, natomiast na Rusinie wykres jakby liniowy - bo stałe nachylenie jest i prędkość równomierna na całej długości przejazdu. pozdrawiam
  5. Cześć Na wstępie, Adam sorka, bo to Twój temat, ale po części z nim związany. Otóż po sobotniej przygodzie ze świeżym tępym luźnym śniegiem, zauważyłem niesamowity progres jeśli chodzi o jazdę mojej szanownej Małżowinki. Wcześniej tego nie zauważyłem, chociaż będąc w Krynicy na 5-cio dniowym wypadzie były już symptomy że coś dobrego zaczyna się dziać. Te ciężkie, pancerne, nie skrętne i długie sklepowe "GS"-y zrobiły robotę. Ta żmudna nauka (2 sezony z 30 dni łącznie) skrętu równoległego zaowocowała. Generalnie warunki już jej nie przeszkadzają, "tanki" idą po wszystkim jak burza. O ile w Kluszkowcach z rana jeździliśmy jakoś w samotności - bo było pusto, a po 9.00 już doprane nas maxa ludzi na tylko 1 czynnej trasie, to na Rusińskim już jeździliśmy raczej jeden za drugim. Na Rusinie z kanapy doskonale widać, jak narciarze radzą sobie w takich warunkach. Ja widziałem raptem 3 osoby dobrze jeżdżące, starszy facet (ok 6 dych) na SL head - jakieś chyba komórki starsze bo z czerwonym napisem, ale umiejętności slalomowe na bardzo wysokim poziomie, było widać że gość jeździł coś więcej niż amatorsko, drugi to chłopak - zawodnik, w płaszczu, uczył swoją dziewczynę jeździć - tam też już nieźle sobie radziła, ale raczej dość szerokie łuki. Reszta to osoby uczące się, jazda typowo amatorska - czyli walka z warunkami na stoku. Masa wywrotek, bez stłuczek bo mało ludzi było na szczęście. Trzecią osobą była moja Żona. Zjeżdżaliśmy jeden za drugim z odstępami w kolejności losowej, ale zazwyczaj Żona jechała pierwsza, twierdząc że jedzie, abyśmy na nią nie czekali (był z nami jeszcze nasz kolega). Początkowo zostawialiśmy jej więcej miejsca, aby jej nie dojechać i tak to szło parę razy. Ale zagadani schodząc z kanapy pojechałem zbyt szybko za Żoną. To się wtedy okazało, że kobita ciśnie na krawędziach jak wściekła, za cholerę jadąc normalnie swoim tempem nie idzie jej dogonić, narty idą równo, krzty ześlizgu, uślizgów, bardzo pewna jazda i stanie na nartach. Więc wywiad na kanapie, co i jak - super stacja, świetny warun (a na stoku trup się ściele gęsto) brakuje tylko słoneczka. Przestała się bać prędkości, nauczyła się poprawnej postawy oraz przede wszystkim poprawnie skręcać. Więc w mojej ocenie dobór sprzętu prawidłowy oraz chyba te puzzle narciarskiej układanki w dobrej kolejności zastosowane. Nie twierdzę że stało się to w 2 sezony, bo wcześniej, a praktycznie od dziecka miała styczność z narciarstwem, ale dopiero te narty sprawiły że zaczyna jej to sprawiać radość i widać te efekty na stoku. Oczywiście że jeszcze sporo do poprawy, ale to chyba będzie łatwiejsze. Najgorsza robota zrobiona. Może coś nagram, to wrzucę do oceny, może mnie się tylko wydaje, bo to moja lepsza połowa i mogę być nieobiektywny, ale chyba coś jest na rzeczy, skoro to wychwyciłem. Mam kolejnego towarzysza na narciarskie stoki. pozdrawiam
  6. Marcos73

    Sezon 2022/2023

    Piotruś, ale to w domu był ten slalom 😉 W sobotę było chyba gorzej, syn był w SkiSuche 2 dni i stwierdził że w niedzielę (dzisiaj) było dużo lepiej. Śnieg ratrakowali w sobotę rano, jak przyjechałem do Kluszków (przed 8.00 byłem) to się ratrakowi pakowali do domów po robocie. Śniegu dużo napadało, ale na stoku warstwa z 20 cm wyratrakowanego bardzo miękkiego, tępego śniegu, okraszonego drobinkami lodu. Narty grzęzły, jechały nierówno, ale do 9.00 było bardzo fajnie, tylko bardzo wolno. Była 1 ścianka i tam było więcej niż super, gorzej było tam dojechać 🙂. Natomiast ściankę kończyła niebieska prostopadle idąca wąska trasa. Rano spoko, ale jak najechało narodu, to trzeba było już w połowie ścianki mocno kręcić aby w miarę bezpiecznie włączyć się w nurt grup i pojedyńczych narciarzy. Było bardzo ciasno. Ale ściankę mało kto jechał, więc była w miarę w dobrym stanie do naszego wyjazdu. Śnieg wredny, nie związał się z podłożem i ze samym sobą. Natomiast do butów kleił się niemiłosiernie, poleciałem do Tojca na siku i z 5 minut skrobałem buty, bo za cholerę nie mogłem zapiąć nart. Tak się przykleił do spodów. Na Rusińskim identico było - tylko pusto i nachylenie wystarczająco dobre aby narty jako tako jechały, chociaż w Kluszkach na ściance było szybciej. Cały dzień na SL. Mam Skitracks, zainstalowałem, fajna apka i pokazuje to co chyba trzeba, odlicza wyjazdy wyciągiem, przewyższenia pokazuje i takie tam. W sumie udało się 36 wykonać, 31 km zjechane, w kluszkach Vmax - 62km/h, a na Rusinie 51 km/h. Nie wiem czy to prawda, ale tak wskazała apka. pozdrawiam
  7. Marcos73

    Sezon 2022/2023

    Cze My wczoraj Kluszkowce z rana, śniegu sporo napadało ale wybór stacji fatalny. Jedna trasa czynna i o ile rano można było coś zjechać, to po 9.00 już zaczął się kocioł. Świeży śnieg fatalny do jazdy, tępy i wolny, ponadto masa drobinek lodu sprawiała wrażenie jazdy po żwirze. A jak już najechało narodu, to się już walczyło aby dojechać do archaicznych krzeseł. Dupa zmarzła, bo wszystko mokre. Już tam nie pojadę, bo szkoda czasu. 10.00 decyzja o zmianie miejscówki, padło jak zwykle na pewniaka, czyli Rusiński. Jak zwykle, mimo ferii się nie zawiodłem. Mało ludzi, śnieg identyczny jak w Kluszkach, ale nachylenie wystarczające aby bardzo fajnie pojeździć nawet w tym wolnym śniegu. No i 1/3 stoku tylko dla nas. Dzień mocno udany, wieczorem imprezka u znajomych, było grubo. Rano kawkę z ekspresu poszedłem slalomem zrobić. Tak wychodzi że cały weekend będę skręcał😉. pozdrawiam Kluszki, ze stoku nie mam, bo szkoda pamięci w telefonie, widok z krzesła - zachwycający. I oczywiście zatłoczony Rusin😀.
  8. Mitek Tu się w pełni z Tobą zgadzam, to powinny być już osoby dobrze jeżdżące - bo ten kurs (a tak chyba powinno być) to nie ma na celu uczyć kursantów jeździć na nartach - bo to nie nauka jazdy, tylko poprawić ewentualne niedoskonałości w wykonywaniu ewolucji narciarski w przyszłym "zawodzie" oraz usystematyzować nazewnictwo. I chyba de facto wszyscy (zawodnicy byli i czynni oraz amatorzy) powinni taki kurs przejść zakończony dość rzetelnym egzaminem regionalnym zarówno z podstawowych ewolucji jaki ten GS. Furtkę można zostawić wówczas dla każdego, natomiast na egzaminie nie tylko GS ale także podstawowe ewolucje. Punktacja identyczna dla wszystkich. Jeśli ktoś się czuje na siłach może podchodzić bez kursu, być może GS zaliczy, ale wykonanie podstawowych ewolucji już może być problematyczne, bez oczywiście ich wcześniejszego przećwiczenia. No niestety rynek sporo tutaj reguluje, jest zapotrzebowanie na instruktorów dla początkujących i często są to ludzie przypadkowi, ale co nie znaczy że nie nadają się do nauki przyszłych narciarzy i stawiania pierwszych kroków na śniegu. To też prawda. pozdrawiam
  9. Migu Podejrzenie i kredyty - to że brano je bez opamiętania - a zachód je ochoczo udzielał, to świadczy o naszej głupocie - nie o elemencie zimnej wojny. Nie załamie się, będzie tylko drożej, do czego wszyscy pomału się zaczynamy przyzwyczajać - ot narty, każdy jęczy i jeździ. Może mniej - ale jednak. pozdrawiam
  10. Piotrek, ale zastanów się co piszesz, to że wydajemy więcej tylko dlatego że zarabiamy więcej oraz płynie szerokim strumieniem pomoc z unii. Jak chcesz coś policzyć i porównać to musisz od sumy wpływów odjąć wydatki i przedstawić to wskaźnikiem procentowym, a nie przeliczać jakąś wartość kiedyś i dzisiaj. Kiedyś było wszystko Państwowe i ceny były regulowane, teraz jest większość w rękach prywatnych. Towar jest wart tyle za ile można go sprzedaż. Jest duży popyt na mieszkania, więc są drogie. Buduje się tak , a nie inaczej bo grunty są drogie, trudno dostępne, miasta się rozrastają, wsie zresztą też. Oczekiwania społeczeństwa też są inne. Kto kiedyś jeździł na narty do Austrii? Może notable, a nie przeciętni ludzie. Do Austrii to się jeździło do roboty, jeszcze trzeba było mieć paszport. Po zmianie ustroju byliśmy 100 lat za murzynami, nafaszerowani propagandą i nic nie wiedzieliśmy jak wygląda prawdziwy świat. odbicie się od dna - to wszystko kosztuje. Szerokorozumiany socjal, rząd daje marchewki zamiast kija, budowa całej infrastruktury etc. - to wszystko kosztuje. Więc nie narzekaj, tylko zacznij coś robić, trzeba zacisnąć zęby i działać - aby Ci było lepiej i nie oczekuj że ktoś Ci coś da i że powinien Ci dać. To Ty możesz zmienić swoje życie, a nie rząd, umiesz liczyć - to licz na siebie. pozdrawiam
  11. No to nie ma o czym mówić. Musi być identyczny punkt odniesienia aby można było to porównać. Będzie to trudne bo wtedy eksport wyglądał w bloku wschodnim a w szczególności z ZSRR tak. My wam damy węgiel, a Wy zabierzecie nam stal. I wszystko szło na wschód za friko. Ponadto ludzie się nie zadłużali, bo nie mieli potrzeby, bo wszystko było za darmo, albo półdarmo, zakłady Państwowe, prywatnych firm bardzo mało a ceny regulowane odgórnie. Natomiast nie udupił nas blok wschodni, ale zachodni, bo tam naciągiśmy kredytów ponad miarę, których nie byliśmy w stanie spłacać. Gierek zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną - to prawda, ale finał przeżyłem osobiście. pozdrawiam
  12. Cze Ale zadłużenie czego większe kraju czy ludzi w kraju, porównujesz kwoty czy wartości procentowe np. w stosunku do PKB, bo to kolosalna różnica. A do hiperinflacji to jeszcze sporo brakuje. pozdrawiam
  13. Cze Dobry przykład, u mnie w bloku - 3 klatki po 10 mieszkań były 2 telefony, jeden miałem ja (Mama pracowała w przedszkolu i była w-ce dyrektorem - stąd przydział) i jeszcze sąsiadka z innej klatki, toż cały blok chodził dzwonić i nie było z tym problemu. Telewizję cała klatka oglądała u sąsiada na 2-gim piętrze, bo miał i tez wiecznie była tam masa osób w 50-m/2 mieszkaniu. Ludzie sobie pomagali i nie było takiego zobojętnienia. W klatce mieszkał facet z 2-ką dzieci, samotny, pił na potęgę - dzieciaki jadły obiady po kolei po sąsiadach. Wszyscy im pomagali jak mogli. A teraz? Przewrócisz się na ulicy i będziesz leżał aż śmieciarze cię nie wywiozą. Każdy przejdzie obojętnie. Tego mi brakuje w takim codziennym życiu. Bo cała reszta to była patologia. pozdrawiam
  14. Cześć Jedynym plusem tamtych czasów, było to że ludzie byli bliżej siebie i sobie pomagali - szczególnie w tych najtrudniejszych czasach. Ja mieszkając na osiedlu, gdzie było 20 bloków, wiedziałem gdzie kto mieszka. Każdy z mieszkańców osiedla. Teraz mieszkam w kamienicy gdzie mieszkań jest 10 (2 moje - całe piętro), czyli 9 rodzin i połowy nie znam - jacyś obcy ludzie. pozdrawiam
  15. Cześć Bo fajnie się rozdawało czyjeś pieniądze i to nawet nie nasze, skończyło się hiperinflacją i przewrotem. Piotrek cały czas sobie rości pretensje że ktoś czegoś mu nie daje, że za wszystko trzeba płacić i na wszystko musi sam zapracować. Chcesz mieć więcej - pracuj więcej, rusz głową. Narzekanie na wszystko to chyba taka nasza domena. A bez pracy nie ma kołaczy. pozdrawiam
  16. Filmiki wrzucisz? pozdrawiam
  17. Paweł No to na co czekasz i kombinujesz, szerokie prowadzenie już masz, teraz tylko cała reszta została😉 pozdrawiam
  18. Cze On prowadzi wręcz szeroko narty, ale nie ma to znaczenia, jego jazda może jest aż tak miła dla oka, ale jeździ bardzo luźno, nie jak wyćwiczony cyborg. pozdrawiam
  19. Marcos73

    Auta Forumowiczów

    Cze Pewnie A4 ropniak, a Jeep klasyczna benzyna. pozdrawiam
  20. Marcos73

    Auta Forumowiczów

    Cze A mój piździk 235 KM -12-14l, Labas ty na nartach to może umisz jeździć, ale autem to już nie 🙂. Bo jeździć autem to trzeba umić. pozdrawiam
  21. Cze Chyba nie dam rady, w sobotę jadę z Żoną, bo jest przybita (ja i syn też) po odejściu naszego ukochanego psa po 18-tu latach. Taka pustka w domu. pozdrawiam ps. Może w przyszłym tygodniu, chyba śniegu nie braknie.
  22. Cześć Piotruś A takie coś widziałeś? Też opcja. https://pkltours.pl/wszystkie-atrakcje/wieczorne-wyjazdy-na-narty-krakow-mosorny-gron-w-zawoi/ pozdrawiam
  23. Efektownie to musi wyglądać model na wybiegu albo dziewczyna w Playboy-u. Doczytaj co oznacza słowo efektywny. Amatorska jazda może być efektowna, ale nie jest to warunkiem koniecznym. Efektowność jazdy to też kwestia gustu. Coś co Tobie się podoba, innym niekoniecznie. Dobry amator, to ten co zna kilka technik w dość dobrym stopniu, potrafi je łączyć w sposób płynny na stoku niezależnie od warunków i stoków na których się porusza. Sprawność fizyczna oraz technika są nieodzowne w narciarstwie. Tylko u zawodników oraz amatorów są na innych poziomach. Efektowny przejazd amatora na wyratrakowanym płaskim stoku nie świadczy o jego umiejętnościach ogólnych, tylko stwierdza że jakiś tam element tej narciarskiej układanki opanował w jakimś stopniu, lepszym lub gorszym. Zapomniałeś o rencistach. Większość amatorów uczy się jeździć samodzielnie i nie tylko tyczy się to emerytów. Te parę godzin z instruktorem to taka semi nauka, tylko wskazówki jak wykonywać pewne ewolucje. Resztę zazwyczaj uczą się sami. Kiedyś nie było to aż tak popularne jak dzisiaj, ale wiedzę czerpano od kolegów lepszych w te klocki. Miało jedna przewagę, było zazwyczaj za free. To stwierdza tylko fakt o braku umiejętności. O technice rozpaczliwej - nie słyszałem, choć takie określenie funkcjonuje, ale nie spotkałem się aby instruktor/szkółka/klub wprowadzali ją w życie. pozdrawiam
  24. Marcos73

    filmy fajnie zrobione

    Cze E-race czy E-speed - bo pro to wiem. pozdrawiam
  25. Ale tu nie chodzi o to w amatorskiej jeździe - raczej o efektywność. I właśnie o to chodzi. Aby pewne niedoskonałości nadrabiać techniką. Wcześniej wszelkie niedoskonałości związane z techniką nadrabiał pewnie swoją sprawnością fizyczną, ale z czasem zaczyna jej brakować, brakuje też już takiej odwagi, refleksu jaki się miało za młodu - bo tak doświadczony człowiek jak Plus82 doskonale zdaje sobie sprawę ze swoich ograniczeń. Więc mimo, że dba o stan fizyczno-umysłowy jak może, to niestety upływającego czasu nie da się zatrzymać. Próbując poprawić te niedoskonałości w wyszkoleniu technicznym stara się, aby jak najdłużej mógł się oddawać swojej pasji jaką są narty. pozdrawiam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...