-
Liczba zawartości
6 188 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
230
Zawartość dodana przez Marcos73
-
Rowery kupujesz nam kilogramy, czy litry?
-
Nie muszę handlować mydłem, mam produkcję i cała chemia która jest w firmie używana musi mieć charakterystykę od dostawcy. Włącznie z mydłem, płynem do naczyń, podłóg, pastą do mycia, kremem etc. W razie alergii, czy zapaści uczuleniowej pracownika, ponieważ skład danego produktu był niewłaściwy mam wszystko w dupie. Odpowiada za to producent, ewentualnie podmiot wprowadzający to na rynek EU. Właściwe urzędy dochodzą po nitce do winowajcy. Ja jestem producentem i odpowiadam za finalny produkt. Ja papierem czy gotowymi drukami nie handluje. Tak jak producent roweru odpowiada za komponenty zamontowane w rowerze. Konsumenci indywidualni jako grupa słabsza są bardzo dobrze przez prawo chronieni. Jak kupi taki rower przez net i coś mu się nie podoba, to go zwraca i po sprawie. Jeśli istnieje powód wynikający z winy sprzedawcy i jego zaniedbania jest zwolniony z wszystkich kosztów z tym związanych. A jak cos sprzedawcy nie będzie się podobało, to klient indywidualny otrzyma darmową pomoc prawną od odpowiednich instytucji. Przegra w każdym sądzie. Umowy czytam w zakresie, w jakim mnie interesuję. Zawsze świadomie podejmuję decyzję i każdy to może to zrobić. Mnie nie interesuje dokładna waga roweru, wystarcza mi informacja, że jest istotnie lżejszy od innych mocniejszych rowerów oraz opinia użytkowników o wpływie tego elementu na zachowanie się roweru podczas jazdy. Sprawdzam to co mnie interesuje w zakresie jakim potrzebuję. Każdy to może zrobić. Jeśli byłby to istotny dla mnie parametr, na pewno bym go sprawdził. Jeśli przyjdzie rower i istotne dla mnie komponenty będą odbiegały od specyfikacji, to rower wróci do sprzedawcy tego samego dnia. Co nie jest zabronione, jest dozwolone. Wystarczy wprowadzić regulacje odgórnie i będzie porządek. Przykład masz w sklepach wielkopowierzchniowych. Masz cenę podana za litr/kg i każdy klient wie ile płaci za dany produkt, bo tam było fandango i jawne robienie w chuja klientów. Ale to decyzje odgórne. Nazywanie przestępcą, kogoś co robi zgodnie z obowiązującym prawem, tylko przez to, że Tobie się to nie podoba, to oczywiście nadużycie ewidentne. Ten parametr jest praktycznie pomijalny dla zdecydowanej większości użytkowników. Można jedynie oceniać kompas moralny sprzedawcy (producenta), co nigdy nie będzie czynić go przestępcą, skoro jest to zgodne z obowiązującym prawem. Ludzie to debile do kwadratu, ja nic na to nie poradzę, a obecne systemy sprowadzają się do jeszcze większego odmóżdżania społeczeństwa. Większość regulacji czyni więcej szkody niż pożytku. Przykładów są tysiące. pozdro
-
Silnik ma słabe opinie i uważany jest za awaryjny. Stąd cena. Ponadto firma kończy działalność. Fauza oczywiście, producent silnika. pozdro
-
Ale jakimi podróbkami, o czym Ty piszesz? Teraz miałem audyt i nawet na mydło w płynie muszę mieć specyfikację od producenta. I co? Kurwa dystrybutor ma przeprowadzać analizę chemiczna na skład, bo jest tak samo winny jak producent. Jesteś typem człowieka, któremu wszystko trzeba podać na tacy. W dobie internetu, wszystkiego można się dowiedzieć, wystarczy chcieć. Ale ludzie są leniwi i tylko potrafią scrolować Tik-Tok-a. Trzeba ich prowadzić za rączkę jak 5-cio letnie dzieci. Jeżeli się komuś nie chce, niech płaci frycowe. Edwin, jak wyżej. Trzeba tylko chcieć się coś dowiedzieć przed zakupem. Źródeł jest wiele. Tylko nikomu się nie chce. Nie czytają, idą bez przygotowania. A sprzedawca jest od tego, aby sprzedawać. Taka jego rola. Nauka kosztuje i czasami frycowe trzeba zapłacić. A towar jest wart tyle, ile ktoś jest w stanie za niego zapłacić. Ani mniej, ani więcej. Dobry sprzedawca sprzeda gówno, za dobre pieniądze. Na tym polega handel. W tej chwili wszędzie możesz negocjować cenę, o ile Ci się chce. Cena katalogowa, to zabieg marketingowy. A że spora Cześ społeczeństwa to barany, więc te semi promocje łykają jak pelikany. Mnie interesuje stosunek ceny do jakości. Jeżeli mi odpowiada, to kupuję. Tak też było teraz. Też się nie znam na osprzęcie, ale wystarczyło trochę pogrzebać i samo pozycjonowanie producenta mi dużo mówi. Przejrzałem konkurencyjną ofertę i wszystkie znane marki miały podobnie skonfigurowane modele wiele drożej wycenione. Najważniejsze komponenty są identyczne, różnica w mniej istotnych elementach. pozdro
-
Ale jakie oszukiwanie sklepu, to że nie potrafisz czytać, to przecież nie ich wina. Masz specyfikację co kupujesz - więc w czym jest problem. To są dane producenta, jak chcesz, to się z producentem możesz sądzić. Sklep jest tylko pośrednikiem w sprzedaży. Ja potrafię czytać i wiem co kupiłem. Pedały mogłem sobie wybrać, ale nie mieli takich jak chciałem. Wysłać Ci jakieś, bo mam ze 2 komplety chujowych, które były w zestawach. Lepiej jak ich nie ma. Praktycznie cały zestaw masz opisany, wszystkie elementy z których masz zbudowany rower. Jedynie waga jest nieprawdziwa dla tego konkretnego modelu, jak spalanie we wszystkich samochodach. Ale bez problemu jakbym poprosił i potrzebował takiej informacji bez problemu by mi zważyli i rzeczywistą wagę podali, jeśli ta informacja byłaby dla mnie aż tak istotna i priorytetowa. BO
-
No zaczęło się pierdolenie, takich ludzi jak Ty nie da się zmienić. Jak chcesz rower idealny, to są firmy co robią na zamówienie i zrobią jaki chcesz. Co bez bidonu i błotników nie da się jechać. Są rowery z błotnikami. Możesz taki kupić. Ja zabieram bidon jak go nie zapomnę. Pedały kupiłem takie, jak mi najlepiej siedzą, gripy i siodełka są zwykle bardzo dobre, mam 3 nowe rowery, a 4-ty jedzie i tez będzie ok, jestem o tym przekonany na 100%. To nie automotive, żebyś rower konfigurował. Są gotowe sety i tyle. Jak w USA samochody, idziesz i kupujesz to co stoi na placu, a stoją wszystkie możliwe modele. Masz 3-4 wersje wyposażenia i wybierasz kolor i wersje. Jednemu pasuje bidon na ramie, drugiemu na sztycy a trzeciemu butelka w plecaku, bo na ramie wozi pompę i sakwę. Jaki problem w sklepie wybrać pedały, koszyki i bidon, czy tez błotniki? Ja nie jeżdżę z błotnikami, musiałbym je wyjebać do śmieci. Dobieram na miejscu do roweru to co potrzebuję. Chcesz czekać 3 miesiące na rower, aż Ci go sklecą w fabryce? Bez odbioru.
-
Cze Kupowałem trochę nowych samochodów i każdy miał zderzaki i fotele fabrycznie. Waga podana jest to co jest w serii, producenta nie interesuje że masz 2 dzieci, box i bagażnik rowerowy z rowerami. To Twoja prywatna sprawa. Nawet dobrze że w zestawie nie ma pedałów, bo zwykle każdy kupuje indywidualnie, chociaż w Lapierre były i są niezłe. Natomiast obowiązkowe oświetlenie to bezsens totalny, najgorszy chłam, żeby zaspokoić ustawodawcę. Produkcja niepotrzebnych śmieci. Opony póki co zostaną to co dał producent. Zobaczymy, jak będą awaryjne to wymienię. pozdro
-
Ale producent tak nie waży przecież. No nie przesadzajmy. Zważę to, co jest fabryczne. To co później tam napakujesz to go nie obchodzi. pozdro
-
Cze No kurde powiem Ci, że walczyły ze soba do końca i.... jednak padło na MMR w wersji light. Pragmatyzm podpowiadał Conway, ale jednak to taki rower pośredni, ze znajomymi na familijne wypady jest wystarczający, pewnie trzeba będzie extender w jakiejś formie dokupić. Ale z Żoną w beskidach objadę na nim wszystko, z kumplami zabiorę jej "kloca". Tam jest CX silnik, bateria 625. Nie wiem która generacja Bosch, bo być może extender spasuje do obu. MMR wygląda bardziej jak zwykły, i pewnie w jeździe będzie jak zwykły. Fox wymaga więcej uwagi, o ile Żona ma teraz w nowym analogu Fox-a, to dużo mniej jeździ niż ja, więc serwis będzie z rzadka. @Spiochu jak przyjedzie to go zważę, okaże się ile jest prawdy wg producenta. pozdro
-
Cze Pewnie dotyczy top modelu odchudzonego na maxa. Niemniej jednak różnica nie będzie duża, oczywiście waga będzie wyższa. W sumie to powinni napisać od... 16,5kg zestaw fabryczny. Czyli bez pedałów i tubless. Bo tak pewnie jest. Najwyższy model ma karbonowe koła, reszta bardzo podobna, wiadomo odchudzony nieco napęd. Sztyca specyficzna i bardzo lekka. To robi całość. Tutaj przypuszczam, że tyle wyjdzie w top modelu, ale podpina się pod wszystkie - marketing. pozdro
-
Cze Wybór był trudny, jednak wybrałem stricte rower w góry czyli Conway. Bałem się nieco kanibalizmu analoga przez lżejszy e-bike. Od rana się wahałem. Elektryki zostaną na stałe w beskidach, lokalnie analogowo. Decyzję zmieniałem 15x. Chociaż nadal nie mam pewności czy to dobry wybór. W beskidach musiałbym wozić drugą baterię, a i nie wiem czy przy długich trasach czy dałbym radę kondycyjnie to wytrzymać, bo jednak to inny rodzaj napędu o innej charakterystyce. MMR ma bardzo dużo zalet i w mojej ocenie to lepiej skonfigurowany rower, ale ma sporo pokus oraz przede wszystkim ograniczeń związanych z zasięgiem. Chociaż bardziej przypomina analoga w zachowaniu, ze względu na niższą masę. pozdro
-
Cze Zdaję sobie sprawę, że to waga laboratoryjna i pewnie w najmniejszej ramie. Ale te liczby to tylko porównanie wag obu rowerów i różnic, bo pewnie obaj producenci starali się podać najniższą o ile oboje zrobili to uczciwie. Sam napęd z bateria to różnica 4 kg. Dochodzi osprzęt i masywność konstrukcji. Rzeczywista waga będzie wyższa, ale niech to będzie +3kg to wynik na e-bike poniżej 20-stu to i tak bardzo dobry parametr wagowy. W elektryku osprzęt musi być masywniejszy, no bo rowery są cięższe. pozdro
-
Mario Bateria waży 2 kg, sprawdzałem w necie i jest pełno ofert oryginałów i tyle kosztuje. Oryginały, podróbki są połowę tańsze (zamienniki). Extender to stricte zewnętrzna bateria - a to taki wygodny kaprys więc musi być drogi, bo znajduje nabywców. W tym rowerze jest dość prosta wymiana, więc pewnie bym kupił na wymianę 400 i woził ja w plecaku, chociaż ja nie jestem zwolennikiem targania czegokolwiek, to jedna przy dłuższych wyprawach coś prewencyjnie trzeba ze soba zabrać. Póki co to nerka mi wystarcza, ale to są krótsze dystanse. pozdro
-
Cze Siedzę już 2h i 5 raz zmieniam tytuł maila do gościa, analizuję za i przeciw 🙂 . Ale gadałem z gościem - bateria nie jest zintegrowana i mi poradził, że lepiej kupić 400 drugą i wymieniać bo kosztuje tysiaka, jest bardzo tania. Tu jest prosto rozwiązane, a na pewno prościej niż w innego typu lekkich rowerach e-bike, bo wiele ma pełną integrację i tylko serwis może wymienić baterię. Za: lekkość, osprzęt i bardziej zbliżona jazda do analoga - o ile można tak nazwać. Moc z kadencji, nie z niusów w silniku. Zawieszenie dobrze dobrane do stricte jazdy i ma sporo możliwości. Nie tak wrażliwe serwisowo jak FOX. Świetne heble, niska waga - na poziomie enduro full analogowego. Elektroniczne przerzutki ale nie T-type tanie w ewentualnych naprawach. Prosta ewentualna regulacja. Na minus - obawiam się tylko że się pogniewam z analogiem i brak T-type, które współpracuje z silnikiem oszczędzając napęd znacznie + zasilanie bateryjne, a ja do tego nie mam głowy oraz bateria dodatkowa w plecaku. Nie odstraszać mnie będzie pancerność konstrukcji przed użyciem. Convay, no tu już rasowe enduro z bardzo dobrym osprzętem. Przecinak z potężnym zasięgiem, w sumie gotowiec do jazdy. Na plus, lokalnie nawet na niego nie spojrzę. Bardzo trudno mi się zdecydować. Jak convay - to zostanie w górach na 100%, nawet go nie będę woził do Krakowa, jak MMR - to już niekoniecznie. pozdro Tu test
-
Bo? Ponieważ, albowiem … rozwiń.
-
Wolałbym później. Jutro będę wiedział, czy MMR jest dostępny, bo jest rezerwacja, ale gość już w drugim banku nie dostał kredytu. Czekają na odpowiedź z trzeciego. Trochę się boję elektronicznych przerzutek i ewentualnych kosztów napraw. pozdro
-
Cze Właśnie stoję przed wyborem elektryka dla siebie. Kruca fuks trudna decyzja, co kupić. Mam 2 upatrzone, ale nieco różne, jeden bardziej trail, a drugi bardziej enduro. Z jednej strony trail, bo bardziej zmusza do wysiłku (słabszy silnik i mniejsza bateria), z drugiej strony obawiam się, że mogę porzucić dla niego analoga, a tego bym nie chciał. Póki co to na obecnego elektryka nawet nie patrzę, tylko wyciągam go na single w Lasku Wolskim. Ale okazyjnie, bo jakoś mnie to nie kręci. Drugi semi enduro, mocny silnik i duża bateria. Kurde byłem w Milówce w weekend i pojechałem z Maksem do kumpla. Niby 6,5 km, ale pierwsze pińć to 500m przewyższenia, kurwa pchane i targane po krzokach było że 3 razy. Bez treningu na analogu to pewny zawał. Generalnie to pozostaje kręcenie się wokół komina i to dość blisko. W sumie i tak skróciliśmy trochę bo mieliśmy jechać przez Prusów, a to dodatkowe 100 w pionie na nie wiem czy 1 km. Wczoraj byłem 2x na rundce wkoło komina, rano szybki 20km, bo pogoda niepewna, popołudniu szlakiem kopców i Zakrzówek po drodze, ale wyszło z 600m na blisko 40 km odcinku. Tutaj przewyższenia max chyba 150-200m i to jest do przejechania. Ale nie ciągiem 500-800 czy więcej. U kumpla było z cyklu „ Chleję wodę ze strumienia😀”. Takie znalazłem, chyba w niezłej cenie i dość dobrze skonfigurowane. Tak de facto to po sezonie już jest, wszystko przetrzepane. Ten z mniejszym silnikiem, waga 17kg https://szybkierowery.pl/produkt/mmr-kaizen-lt-150-10-carbon-e-bike-pearl-moss-n-black-bosch-sx-super-lekki/ Ten bardziej enduro, waga 21 kg https://szybkierowery.pl/produkt/conway-xyron-s-8-9-mx-carbon-full-suspension-e-bike-nowy-w-super-cenie-2/ @Spiochu dawaj😉. pozdro ps. Nie linczować, za swoje piję, nie za wasze.
-
Ale czy wówczas będzie sens chodzenia jak nie będzie czego zbierać😉? pozdro
-
Cze Zapomniałem, w sobotę koło 17.00 jechałem z Milówki do Zwardonia na rowerze. I na początku Rajczy (nawet do Adasia chciałem na kawkę wstąpić, ale go nie było) jedzie się ścieżką takim wąskim laskiem między Sołą a drogą. W pewnym momencie po mojej lewej stoi Jeleń tuż przy ścieżce. Zauważyłem go gdy był z 2 m przede mną. Byk grubo ponad 300kg z ogromnym porożem stał i obgryzał liście z krzaka/drzewa. Omc się nie zesrałem ze strachu. Jakby skoczył to koniec. Na szczęście mnie olał i był mały ruch, tylko ostrzegłem raptem 2 rowerzystów jadących z przeciwka. Mogło być grubo. Dawno się tak nie wystraszyłem. No ciulik mnie zaskoczył😀. pozdro
-
Mitek Grimson nie rozumie teren prywatny i ciążących na właścicielu/zarządcy z tego tytułu obowiązków. Odpowiada za bezpieczeństwo na jego terenie całodobowo. Np. Jestem kurierem dostarczam Grimsonowi paczkę w zimie. Nie chciało mu się odśnieżyć chodnika i się wypierdalam i łamię nogę. Jeśli wówczas nie padał śnieg, a mnie wpuścił, to odpowiada za wypadek. Może pierdolić, że to jego i nie musi, jednak przyjmując osoby z zewnątrz odpowiada za ich bezpieczeństwo na swoim terenie. Sklepy tak samo, po opadzie powinny niezwłocznie oczyścić teren. Tak mówią przepisy. Więc jak któryś z bawiących się na parkingu potrąci kolegę, to sklep ma przejebane. A propos przepisów, jestem zdania co nie jest zabronione, jest dozwolone. Jazda w lesie drogą ogólnodostępną na motorze. Pojazd, jak pojazd o ile jest dopuszczony i spełnia normy, czemu nie. Ale jeśli jest zakaz czy też nie spełnia norm, kategoryczne nie. Każdy motocykl musi spełniać normy hałasu inaczej nie dostanie homologacji i nie zostanie dopuszczony do ruchu. A jak wywalił dB killera, to zabrać dowód powinny odpowiednie służby. Co do zbieżności jazdy z narciarstwem są spore. Początkujący zwykle poruszają się wolno i zwykle po trasach łatwych. Tym co się wydaje, że już potrafią i jeżdżą niebezpiecznie mogą zgasić odpowiednie służby w cywilizowanych krajach, a Ci co faktycznie potrafią tak nie jeżdżą. Z prawo jazdy jak z maturą, życie zweryfikuje, czyś się coś naumiał. Zdałeś, papier jest dożywotni i nie ma sensu go ponownie weryfikować. Nie wiem czemu, a można by było wprowadzić i obowiązkowo zielony listek i karać świeżaków za jego brak. Nie uważam, że to wstyd, a da sygnał innym kierowcom, aby zwiększyć czujność i mieć dużo więcej wyrozumiałości. U nas 17-to latem po zdaniu egzaminu musi jeździć z mentorem, a chodzi o to aby w trakcie mógł się dodatkowo doszkalać pod jego okiem, o ile instruktor stwierdzi, że jego umiejętności są wystarczające. pozdro
-
Widzę, że mamy bardzo zbliżone poglądy w tej kwestii, uprzedziłeś moją wypowiedź, pewnie szybciej piszesz 😉 pozdro
-
Otwórz bramę i wpuść na posesję amatorów, niech Ci po kostce jeżdżą, najlepiej w nocy. Czy Ty rozumiesz znaczenie własność prywatna????? Na dzień dzisiejszy to praktycznie nie ma "bezpańskich" placów. pozdro
-
Mitek Ja jestem przeciwny, i tak są trudne dla większości zdających. Generalnie to jestem za większa praktyką przed przystąpieniem do egzaminu. Np. kursant na podstawie wpisu przez instruktora po powiedzmy min. 15 godzinach szkolenia z jazdy może otrzymać promesę do poruszania się samochodem w obecności osoby o powiedzmy wieku 25+ i min 5 lat posiadającym prawo jazdy (bez pasażerów) samodzielnie, aby nabywać praktyki. Oczywiście bezwzględnie wymagany zdany egzamin z teorii na poziomie wewnętrznym. Można wprowadzić dodatkowe oznakowanie samochodu, np. magnesy na klapę z informacją kto prowadzi. Dałoby to lepsze przygotowanie do egzaminu i większe pojęcie o ruchu drogowym niż suchy kurs, który trwa 30h. Oczywiście osoba towarzysząca odpowiada za całość. Chyba tak jest w Austrii, albo podobnie. Pasuje zmodernizować nieco szkolenie o bardziej praktyczne przypadki, nawet Witek o tym pisał, hamowanie awaryjne z ominięciem przeszkody. Ruszanie pod górę to juz chyba relikt przeszłości, bo automaty są wszechobecne, a Hill Holder nie jest jakaś nowinką, bardzo wiele samochodów ten system posiada. Jeszcze chwilę i manual będzie niszowy. Bardziej uczyć jak nie doprowadzać do niebezpiecznych sytuacji. Przykład ze Skandynawii pokazuje, że więcej szkody niż pożytku jest z takiej nauki. Kierowcy myślą, że potrafią, a rzeczywiste warunki weryfikują wszystko. Bardziej uczyć jak zapobiegać. pozdro
-
A ja kurwa myślałem, że zdałes egzamin na autobus 🙂 pozdro Gagatku
-
Czego nie rozumiesz, ustawa miała wyeliminować ścigantów na naszych ulicach. Stało się to nagminne (wiem, bo mieszkam obok takiego ronda, w nocy to tam cuda się działy na kiju). Policja usiłowała z tym walczyć, ale bardzo długo bezskutecznie. Są do tego odpowiednie miejsca i tam to można robić legalnie. Maja tworzyć durne wykluczenia? Ale po co? Jakie to ma znaczenie czy to jest pusty parking? No przecież w miastach o 1-2 w nocy ulice tez są z reguły puste. Będzie policja jeździć po nocach na zgłoszenia i nie będzie miała żadnych narzędzi do ukarania sprawców. Skoro sklep (czyli właściciel) sobie tego nie życzy i de facto nie było na to rady. Teraz są narzędzia i będzie spokój. pozdro
