-
Liczba zawartości
6 328 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
235
Zawartość dodana przez Marcos73
-
O to już Cię łupią na potęgę 🙂 pozdro
-
Bo Cie dzieci wykolegowały, nawet nie wiesz że bierzesz 🙂 pozdro
-
Socjal - czyli 800+, babciowe i emerytury 13-ka + 14-ka to .... 100 mld, czyli 15% dochodów Państwa, do tego 30-40mld deficytu w służbie zdrowia i to po zmianach! - to już masz 130-140mld. Rok rocznie mamy 50% deficytu w budżecie. Kredyty spłacamy następnymi kredytami (jeszcze droższymi). Przecież tak się nie da funkcjonować. Aby dało się to przerwać, trzeba ciąć wydatki i to drastycznie, a nie brać nowe kredyty, a dziurę łatać nowymi większymi podatkami. Bo to nic nie da. pozdro
-
No oczywiście - tak można robić - poprzez regulację podatków, wpływać na cenę paliwa, ale budżet się musi spinać, a nasz jest tak ma taką dziurę, że jakikolwiek ubytek powiększa się jeszcze bardziej. Cerujemy z marnym skutkiem. pozdro
-
Kubuś, jedna uwaga, wszystkie podatki są kwotowe, tylko VAT jest %. Ta zmiana i obniżka nic nie zmienia w sensie gospodarczym, tylko zmienia się płatnik. Zamiast stacji - płaca firmy, zyskuje jedynie przeciętny Kowalski, przy okazji Havranek i Schwartz i cały transport który przejeżdża przez nasz kraj tylko tranzytem. Jedyną niewiadoma w budżecie jest VAT, bo ten zależy od ceny paliwa. pozdro
-
Piotrek, to proste. Na benzynie odrabia się straty na ON ze względu na nadprodukcję. Każdy kto produkuje paliwa z tym się mierzy a zysk z przetworzenia ropy musi się zgadzać jako całości. Jeśli zysk finalny - nie koncernu, ale wszystkich podmiotów miałby się zgadzać i być rentowny (a tutaj pisze wyraźnie, bez importerów gotowych paliw leżymy - to właśnie się wydarzyło przed wyborami 2023 - awaria dystrybutorów, to właśnie brak paliwa), to na dzień dzisiejszy ON powinien być dużo droższy i to min zeta, a PB tańsza też o zeta. Więc generalnie z 3 zeta powinno być różnicy w ich cenie. Ale ze względu, że ON w EU jest napędem gospodarczym odpowiada za rozwój i inflację, więc musimy go relatywnie tanio sprzedawać, a odrabiamy straty na PB. Ale na giełdzie jest taka dokładnie zależność. PB jest ok 1/3 tańsza od ON. U nas jest zależność ważności poszczególnego paliwa oraz rentowności dystrybucyjnej. W USA podatki w paliwach są różne, ale dużo mniejsze niż u nas. I tak podatek stanowy ustalony 30 lat temu jest tak niski ale celowy, że fundusz który go obsługuje bankrutuje co chwila, bo nie jest waloryzowany. Tu taki paradoks, ale dosypują kasy z pozostałego budżetu. Natomiast stanowe są wyższe i to dużo, ale zgodnie z konstytucją musza trafiać do osobne konta i przeznaczane są tylko na infrastrukturę, drogowo transportową. W USA zużywa się 3x więcej PB niż ON! Oni pernamentnie importują PB a są ogromnym eksporterem ON. Ale ich pokłady roponośne są tak duże, ze są w stanie zaspokoić swoje potrzeby. Dużo paliwa gotowego importują, sprzedając dużo ropy, także bardzo dużo ropy importują - ale to różne ropy. Ponieważ - ich rafinerie są przystosowane do przerobu ropy ciężkiej - tej wydobywanej w tradycyjny sposób, ale tej maja zbyt mało, natomiast ropy której nie mogą przerobić z łupków - lekkiej maja w chuj. Nawet dochodzi do paradoksu ze względu na odległości, ze lepiej im eksportować w świat paliwo z jednego krańca USa w świat, a na drugi kraniec go importować ze świata - niż go przewozić po stanach. Jest to tańsze. pozdro
-
Karol, ja się zgadzam w wielu kwestiach Wami oponentami, ale sami zasłużyliśmy swoja niekompetencją na to co się dzieje. Nadmierna emigracja, to wynik obiegowej opinii, że w Eu żyje się świetnie (ale tak jest). Wystarczy się tam dostać. Trzeba było budować wizerunek strefy trudno dostępnej dla przybyszy, jak to robią stany, anie wizję życia mlekiem i miodem płynąca. Pamiętam, jak po studiach moich 3 kumpli poleciało do stanów oczywiście do pracy - ale oficjalnie w celach turystycznych. 2 wjechało, ale 1 dostał bana ... bo miał gumowce w walizce idiota. Od razu stwierdzili, ze przyleciał do pracy, nie zwiedzać, czy w odwiedziny. Nawet amerykańskiej ziemi nie dotknął. Ostatnie wydarzenie z sędzią chyba piłkarskim, jak dostał cofkę za pochodzenie z jakiegoś kraju na MŚ, nie było zmiłuj się. Nikt w tej materii nie pomógł. A przecież USA to kraj nieograniczonych możliwości. Ta nasza nadopiekuńczość, powoduje napływ ogromnej ilości imigrantów niewiadomego pochodzenia, a cały system ich relokacji jest chory. Jeśli Lampedusa jest tak atakowana, czy tam inne kanały przerzutowe, to Unia solidarnie powinna to wspomóc i nie finansowo, ale nawet militarnie - bo nie powinno być dziwne obce wojska na czyimś terenie, jeśli jesteśmy jednym organizmem. Powinniśmy ich odsyłać, a nie tworzyć obozy przejściowe. Bo dajemy sygnał innym do naporu na nasze granice. Argument dziczy i przemocy jest idiotyczny dla mnie, pragmatyzm raczej, ze nie zbawimy Afryki i innych krajów, bo kasza z nieba w EU nie leci. Mnie jest trudno oceniać perspektywę Pawła, bo tam nie mieszkam i nie mam z tym poczynienia na codzień. Ale przecież mamy falę olbrzymią emigrantów z Ukrainy i coś o nadzwyczajnej emigracji mamy pojęcie, a to ogromne koszty ponosimy wszyscy. Na fali euforii na początku wojny wszyscy pomagali, jak mogli, ale z biegiem czasu zaczęliśmy dostrzegać tego minusy. Jednak to bardzo podobni mentalnie do nas ludzie, a przy naszym konserwatywnie i kolor nie rzuca się w oczy i tak nie razi. Trafili także nieszczęśliwie w dobrym dla nas (dla nich niekoniecznie) okresie zapotrzebowania na pracowników, bo to doskwierało wszystkim wówczas pracodawcom. W momencie zapełnili wszystkie luki praktycznie w każdym sektorze gospodarki, od prostych prac, do specjalistów. Mnie osobiście przeszkadzała ich jazda samochodami, bo pernamentnie jeździli lewym, ale szybko się u nas zasymilowali i bardzo szybko zaczęli mówić w naszym języku. Ludzi trochę boli, bo są także bogaci Ukraińcy, a to widać. Kupują drogie mieszkania, jeżdżą drogimi samochodami i jadają w drogich knajpach. Trochę ich odróżnia semirosyjski przepych i styl. Ale generalnie jak my ogromna rzesza zapierdala i dokłada się do budżetu. Druga rzecz, to nasi sąsiedzi i część z nich asap wróci po wojnie do kraju, są tu, bo ich sytuacja do tego zmusiła i niekoniecznie chcą tu być. Ja nie rozdrapuję starych ran, bo nie mam takiej potrzeby, a i nic to nie da. Nie ma to dla mnie najmniejszego sensu. Też mamy w swojej historii niechlubne rzeczy. UPA na dzień dzisiejszy to symbol na Ukrainie walki o niepodległość, bo tonący brzytwy się chwyta. Hitler zbajerował pół niemiec i mordował z uśmiechem na ustach, Ukraińców także, wojna z człowieka wyzwala niespotykane pokłady agresji i pozbawia go człowieczeństwa. pozdro
-
Karol, sprawdzanie dzień po dniu jest bez sensu - wystarczy średnia. Chodzi o mechanizm, nie kłótnie o 1 grosz czy 2. To juz takie na siłę przypierdalanie się o szczegóły. Normalnie marża importowa jest dodatnia, jedynie co może regulować Orlen, to jej wielkość, dla poszczególnych paliw w określonym zakresie. Jeden drugiego pilnuje. Nie można także dopuścić do monopolu na rynku przez tylko 1 firmę. To zawsze jest szkodliwe. A jak duża jest skala importu, było widać we wrześniu po brakach na stacjach, mimo iż korzystano z rezerw strategicznych kraju. Powiem tak. W Covid wszystko stanęło. My nie - bo .... przewidzieliśmy troszkę na podstawie doniesień, że będzie deficyt i będzie drożej, więc kupiliśmy kupiliśmy papieru w chuj. W chuj to 400 T. Praktycznie sam karton. Kupowaliśmy w hurcie po ok 4,00 pln/kg. Jak się okazało, że Europa importuje 70% papieru do zaspokojenia swojego rynku, to wstrzymanie importu spowodowało praktycznie tak duży deficyt i wręcz kosmiczny wzrost cen. Karton skoczył prawie do 10netto/kg. Był reglamentowany. Tzn. hurtownia dzwoniła do stałych i dużych odbiorców, że będzie miała jakąś dostawę i możemy kupić np. 3 palety. No to braliśmy w ciemno, chociaż mieliśmy papieru w sroc. Braki były do tego stopnia wszystkiego, że Żona wspólnika, która jest wysoko postawiona w Somfy w Niepołomicach, mówiła że wysyłają silniki do Fr luzem, bo nie maja kartonów do pakowania. To świadczy o skali braków. Mając tani papier (ogólnie go mając), mogliśmy drukować taniej, tylko po co? I tak zleciało się masę klientów, bo robił nie ten co był tani, tylko ten co miał na czym drukować. Poza tym także kupowaliśmy drogi papier, bo widmo braku mimo zapasów i przestoju firmy było duże. Raczej to było pragmatyczne podejście, zarobiliśmy dużo, ale to przy okazji, ale głównie chodziło o utrzymanie produkcji i to długookresowo. Dzięki temu zabiegowi wszyscy mieli robotę, a zaniżenie cen spowodowałoby napływ klientów, których i tak byśmy nie obsłużyli, bo moce przerobowe mamy za małe, a magazyn by zniknął w moment. Braki były tak duże, że się odezwał do nas Wawel, bo jakieś słuchy go doszły że nadal działamy. Kiedyś próbowaliśmy - bezskutecznie. Pytanie było - czy mamy jakikolwiek karton i czy możemy cokolwiek dla nich wyprodukować. Wcześniejsza specyfikacja była bardzo szczegółowa dotyczącą rodzaju i jakości papieru, pomijając już o dopuszczeniu do kontaktu z żywnością. W tamtym czasie było to nieistotne. Nikt o to nie pytał. Nasz zakup był z myślą o brakach i oczywiście z tym związanych podwyżkach, ale sami nie przypuszczaliśmy, że będą to tak gigantyczne braki, a co za tym idzie horendalne podwyżki. To było nie do przewidzenia. Tak samo jest z paliwem i zyskiem Orlenu (a raczej jego nadmiarowym). To wynika tylko i wyłącznie z warunków rynkowych. Nie jest to żadna zmowa cenowa, ani domniemane jakieś cuda, tylko jesteśmy (jako EU) importerem ogromnych ilości gotowych paliw i to właśnie w głównej mierze odpowiada za cenę na rynku, bo nie jesteśmy w stanie wyprodukować jej dostatecznej ilości. Chiny o tym doskonale wiedzą, że jej ogromnej gospodarki rozwijającej się w takim tempie nikt nie jest w stanie w przyszłości zaspokoić, a maja ograniczone i zbyt małe ilości tego surowca. Za wszelka cenę przechodzą na paliwo, które mogą wyprodukować we własnym zakresie i być w pełni niezależnym. Rok do roku w bardzo dużym wolumenie zmniejszają import paliw do kraju. Bardzo dużo brali z Afryki i Bliskiego Wschodu, ale jest mankament w postaci cieśniny Mallaka, USA w razie konfliktu bardzo łatwo może ja zablokować. Na dzień dzisiejszy ma ciągłe dostawy z Rosji w ogromnych wolumenach, bo mają podziemne rurociągi, a nikt się nie zapuści pomiędzy 2 mocarstwa atomowe. Mimo wyłączenia Rosji ze SWIFT kwitnie między tymi krajami handel i rozliczają się w swoich rodzimych walutach (a Chińczycy to sprytne bestie), a mniej więcej wygląda to tak, że Chiny płacą za ropę w juanach, po czym oddają je z powrotem, bo Rosja praktycznie wszystko kupuje u nich, bo jest objęta embargiem. pozdro
-
Cze We wrześniu 2023 cena średnia hurtowa na Orlenie była na poziomie: PB 3,15 netto ON, 3,30 netto Na giełdzie ARA PB 3,20 netto ON 3,60 netto W wyliczeniach użyto średni kurs PLN/USD Ceny netto bez obowiązujacych w PL obowiązkowych podatków. Jakbyś nie patrzył, bo to tylko średnie z miesiąca, ale sprzedaż paliwa w PL była z ujemną premią lądową (marżą importową). Więc, z ciekawostek, polska zajmuje 1 miejsce w Europie jako kraj posiadający największą flotę transportową - ciężarową, ponadto PL jest dużym krajem tranzytowym. W momencie dużo niższej ceny niż u sąsiadów tankowali u nas wszyscy, co mogli. Nasi sąsiedzi CZ/SK mieli na swoich stacjach paliwo droższe ok 1,50 PLN w obu wariantach, a Niemcy ponad 2 PLN/l. Dla ciężarówki z DE przejazd przez granicę to ok 350-400 euro oszczędności na zbiorniku. Warto? Pomijam indywidualnych klientów, którzy potrafią jechać na drugi koniec miasta, bo paliwo jest tańsze o 5 groszy na litrze - przy 50l zbiorniku. Orlen jest w stanie zaspokoić ok 60-65% krajowego zapotrzebowania w ON, resztę uzupełniają importerzy paliw gotowych. Zaspokaja ok 70% rynku wszystkich paliw, ale to ze względu proces rafinacji i nadprodukcję PB w stosunku do potrzeb. Ale nasza gospodarka zużywa 3 x więcej ON niż PB. To chyba jest dla Ciebie jasne? I tak jest w całej Europie. pozdro
-
Karol Czy jesteś idiotą, przecież kurwa tłumaczyłem Ci, że cena ropy nie ma nic wspólnego z ceną sprzedaży, to jest właśnie idiotyzm, który wprowadzasz i większość, nie mając pojęcia jak działa sektor paliwowy i dlaczego tak działa. Wiesz co się stało przed wyborami na stacjach? W właśnie kurwa to. Orlen zaniżył cenę poniżej ceny giełdowej, importerzy, zamiast paliwo importować swoimi kanałami, kupowali je w Orlenie, rzucili się wszyscy sąsiedzi na nasze paliwo, bo było w huj tańsze i awaria dystrybutorów i reglamentacja paliwa to nic innego jak tylko jego brak. Orlen i tak na tym zarabiał, bo jest jedynym w PL producentem, ale jego moce produkcyjne i logistyczne są niewystarczające aby zaspokoić nasz rynek. Mimo pomocy wojska i ruszenia zapasów strategicznych cały system dostaw poległ w miesiąc - kurwa tego chcesz? Jak się na czymś nie znasz, to nie pisz bzdur. Możesz pytać, to dostaniesz odpowiedź logiczną i rzetelną, a nie bzdety z netu. pozdro
-
Sorry, nie doczytanem. pozdro
-
Gdzie napisałem o gonieniu zachodu? Nóż przecież masz swój budżet domowy i jak coś się spierdoli, to chyba nie idziesz w tango, ale zastanawiasz się co zrobić, z czego tymczasowo zrezygnować, aby się jakoś wykaraskać z tej sytuacji. Skora wydajemy więcej niż zarabiamy, to trzeba się zastanowić, jakie wydatki zredukować, co zreformować, a nie brać nowe kredyty, aby wszystkim żyło się lepiej. Zgadzam się w pełni, że biurokracja rozrosła się do nieprawdopodobnych rozmiarów, zgadzam się, że trzeba ograniczyć, czy wręcz zablokować masową emigrację. Europa nie zbawi całego świata. Tak samo polityka klimatyczna jest zbyt rygorystyczna, a w obecnej sytuacji, wręcz szkodliwa dla Europy. Jestem za jej poluzowaniem, bo się zajebiemy sami. Ale tylko w kupie będziemy coś znaczyć i będzie się liczył z naszym zdaniem. pozdro
-
Arti, w Chinach życie jednostki się nie liczy - przychodzi zlecenie z góry i się buduje. U nas chcą budować S7 i jej nie wybudują, bo jest taki opór społeczny. Tam nikt nikogo się nie pyta o nic. Kiedy w Chinach były ostatnio jakieś strajki? w 87? Nie, są nadal, ale nikt o nich nie wie. Głównie strajkują pracownicy (o ile to można nazwać strajkiem, raczej wyrażaniem niezadowolenia) których firmy zagraniczne przejmują chińczycy i wprowadzają chińskie zasady pracy i pensje. Cały socjal w Chinach zbudował kapitał zagraniczny. System emerytalny w chinach nie istnieje i jest nie istotną częścią budżetu Chin. Sabb zaorał sam swoja motoryzację. Po przejęciu przez opla, chciał go ratować, przed upadkiem. Więc kazał im stworzyć samochód, który miał bazować w 80% na częściach chyba Omegi (któregoś z modeli wówczas produkowanych), po czym stworzyli samochód w 80% autorski i się zaorali. Bo koszty tak niszowej produkcji, były tak wysokie, że cena była zaporowa, a samochód niesprzedajny. pozdro
-
Paweł, zapomniałeś napisać, jak biały zaczął ich kolonizować, wykorzystując do cna. Belgowie wymordowali ok 5-10 mln Kongijczyków dla swoich korzyści. Z oszczędności amunicji, obcinali im ręce na dowód, że jej nie marnują wszystkim jak leci nawet dzieciom. Jak nie wypełnili norm kauczukowych palili całe wioski i mordowali wszystkich. Poczytaj o krwawych rządach Belgów w Kongo. Wówczas cywilizacyjnie byliśmy ok? Kraje same sobie nawarzyły piwa i teraz trzeba je wypić. Oczywiście, zgadzam się o odmienności zwyczajowo-kulturowej oraz problemami z asymilacją. Mnie też to osobiście przeszkadza. Ale Polska jeszcze jest dość hermetycznym krajem i póki co to ten problem jest u nas widoczny w małym stopniu. pozdro
-
Rossignol master lt r22, Elan scx i gsx plate, fischer Gs
Marcos73 odpowiedział Bruner79 → na temat → Sprzęt narciarski
Kozackie narciochy. pozdro -
Janek - może źle się wyraziłem, bo wyraźnie napisałem o ciężkiej pracy Niemców, ale powinienem użyć sformułowania a także przy pomocy auslanderów i gastarbaiterów. Pracowałem w Niemczech 6 lat z rzędu po 3 miesiące w roku wyrabiając 100h i więcej tygodniowo bez dnia przerwy za najniższą wówczas stawkę 5,5 marki/h (ogórki rosną także w weekendy). W całym gospodarstwie pracowało takich osób jak ja 150. Nie było żadnego Niemca tylko gastarbeiterzy. Spaliśmy w ogromnej szopie na łóżka piętrowych - wojskowych. Miał zatrudnione 3 stare Niemki na stałe do lekkich prac. Co poniedziałek przychodził jakiś caban z arbaitsamtu do pracy po czym rezygnował. Dostawał dla nas kosmiczne 10 marek/h. Takich osób były setki tysięcy z krajów postkomunistycznych. U nas pracowali Polacy, Słowacy i Bułgarzy. Czesi też byli. Część przyjeżdżała na wizy studenckie, a część na wizy pracownicze (głównie Słowacy). Tak de facto, jakby policzyć, to z 5 lat tam przepracowałem za te 18 miesięcy - licząc pracę jak normalny człowiek 40h/tydzień. Wiec nie gadaj, że gospodarka niemiecka z tego nie korzystała. A Turasy to skąd się wzięły w Niemczech. Tak samo w latach cudu gospodarczego zaczęli ich przyjmować, jako gastarbiterów do pracy za psie pieniądze budując tym sposobem swoją potężną gospodarkę. Ja osobiście się cieszę, że to przeżyłem na studiach, bo po takich doświadczeniach, żadna praca nie jest trudna, wręcz wspominając tamte czasy jest dziecinnie łatwa. Oczywiście przy naszych zarobkach, zarabiało się kokosy. Po tych 3 miesiącach można było 9-mc w PL żyć bezproblemowo. Za drugim razem jak byłem, zostałem szefem pola i zarabiałem jako jeden z 3 osób 10 marek/h mając godzin abstrakcyjne ilości w tygodniu. Bywało że 168 w tygodniu, bo po pracy woziłem ogóry do skupu traktorem. Po powrocie do PL w akademiku byłem Królem. Stać mnie było na wszystko. Ale to była bardzo ciężka praca, monotonna, a że maszynowa nie dało się tam opierdalać. Wiele osób wymiękało, szczególnie tych .... ze wsi, którzy teoretycznie powinni mieć pojęcie o pracy w rolnictwie. No tam był hardcore. pozdro
-
To że jesteśmy największym odbiorcą funduszy unijnych (mniej wpłacamy niż bierzemy) to jest oczywiste, bo jesteśmy największym postkomunistycznym krajem. Przecież niemcy nie zbudowali swojej gospodarki tylko na swojej ciężkiej pracy tylko na auslanderach. Napisałem obopólna korzyść, tania siła robocza w zamian za dopłaty. Jesteśmy tylko montownią krajów wyżej rozwiniętych gospodarczo. Netto bierzemy mniej niż wysoko rozwinięta Belgia/per osoba, bo jest nas 3x więcej, a jeśli chodzi o dotacje infrastrukturalne vs Belgia to dostajemy gówno - bo jesteśmy 10x więksi niż oni. Wykres jasno wskazuje kto jest liderem w EU i dlaczego przewodzi. pozdro
-
Ale w czym? pozdro
-
Oczywiście że związek z unią miał obopólne korzyści, w zamian za tania siłę roboczą, pompowali w nasz rozwój. Pragmatyzm. Eko sztandary musza być, bo musi być jakiś cel nadrzędny zmian. Nie wiem czy to nietrafione motto, ale niestety my nie jesteśmy Chinami. Tam się realizuje bez względu na środki i koszt społeczne. Jest potrzeba wysiedlić 10 tys. osób, to się wysiedla i nikt nikogo się nie pyta, a u nas drogi rowerowej nie zbudujesz, bez referendum i ogólnego akceptu społecznego. A czemu idzie to tak powoli wszystko, bo nikt nie potrafi uczciwie powiedzieć, żeby było lepiej, przez chwilę będzie źle. Trzeba ukrócić wszystkie gratisy i niepotrzebne wydatki, a nie obiecywać nowe lizaki i cukierki wyborcom. Widocznie musimy upaść na dno, aby to zrozumieć. Temat założyłem, z uwagi na bzdurną narrację w necie, nawet nie chce mi się z tym walczyć, próbowałem. Efekt - nikt nie podejmuje dyskusji, nawet moje komentarze są wręcz usuwane, bo nikt do tego nie potrafi się odnieść jakąkolwiek argumentacją. Temat paliwa jest obecnie popularny, że pół Polski go śledzi, a może 0,5% ma jakąś w tej materii wiedzę. Pomijam wypowiedzi polityków, którzy ogóle nie wiedzą o czym mówią. pozdro
-
Cze Małżeństwo z UE było po części z rozsądku a głównie dla pieniędzy. Wpompowali w naszą gospodarkę i infrastrukturę miliardy. W obecnej sytuacji geopolitycznej to strzał w kolano dzielić się zamiast łączyć. Przewodnictwo mają największe gospodarki eu, nie wiem czemu się temu dziwić. Wyznaczają kierunek zmian wspólnie z innymi krajami członkowskimi, bo wyjścia innego nie ma. Kto nie idzie do przodu, ten się cofa. Żałuję, że w okresie prosperity nie weszliśmy w strefę Euro, bo oczywiście byłoby to kosztowne, ale mielibyśmy stabilną walutę, bez możliwości jej spekulacji. Ile ta odmienność stwarza problemów, zarówno w gospodarce jaki w normalnym życiu. Trzeba trzymać się razem, bo tylko w tej jedności stanowimy siłę. Mamy we krwi zapędy wolnościowe, ale nikt nas nie ciemięży przecież. Pozdro
-
ok, myślałem, że to zaprzeczenie, że taki model nie może funkcjonować w PL, tylko w kraja wyżej rozwiniętych socjalnie i gospodarczo. pozdro
-
Nie Piotrek Dobrze płatna praca jest trochę obwarowana ustaleniami. Jest ekipa specjalistów, robią prace specjalistyczne. To praca wyjazdowa i praktycznie wszystko w weekend. Nie ma zastępstw, chorobowych itp. Pełna dyspozycyjność. Urlopy dłuższe dużo wcześniej ustalane i w okresach o mniejszym obłożeniu. Płaca za robotę właścicielowi, niezależnie od ilości godzin. Czasami jadą na 8-12 godzin i to wszystko. Pensje mają stałe - wysokie. Oczywiście, żarcie, hotele i przejazdy w cenie. U mnie jest podobnie. Czasami grubsze roboty remontowe w maszynie robi się w niedziele, kiedy nie pracują. Ale to kosztuje ekstra, ale i tak się nam opłaca, niż wyłączenie w tygodniu po normalnych stawkach za usługę serwisową. Na początku swojej zawodowej kariery tak właśnie pracowałem, głównie w weekend, bo imprezy odbywały się w weekend, ale płacili wówczas zajebiście, czyli - jak dzisiaj średnia np 5 klocków, ja zarabiałem 12-13. Ale coś za coś. W sezonie córkę widziałem 2 dni w tygodniu. Tak naprawdę płacili za nieobecność w domu, nie de facto za pracę. pozdro
-
Damian, oczywiście że się da. Mój kumpel podobnie pracuje, czyszczą i remontują piece przemysłowe - ogromne. Stawka jest kosmiczna godzinowa, ale zwykle podobnie jak Paweł, robią w weekendy. Koszt przestoju firmy jest tak ogromny, że wyłączenie jest stratą, płaca każde pieniądze, aby ponownie je uruchomić do produkcji. Zwykle to jest w weekend, gdzie jest mniej ludzi w zakładzie. pozdro
-
Cze Apropos dzisiejszych egzaminów na prawo jazdy. Miałem w środę na B+E. Kurwa kosmos. 2h trwał, sama jazda. Zdałem, ale nie obyło się bez scysji już po z egzaminatorem. Trochę mi puściły lejce. Ale szczegóły w Zwardoniu przy piwie opowiem. pozdro
-
Mario, to jesteś usprawiedliwiony, bo pewnie jechał bez świateł cymbał jeden i sobie przypomniał o nich jak do Ciebie dojechał. Nie miałeś prawa go zobaczyć. pozdro
