-
Liczba zawartości
6 184 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
230
Zawartość dodana przez Marcos73
-
Ale jakie oszukiwanie sklepu, to że nie potrafisz czytać, to przecież nie ich wina. Masz specyfikację co kupujesz - więc w czym jest problem. To są dane producenta, jak chcesz, to się z producentem możesz sądzić. Sklep jest tylko pośrednikiem w sprzedaży. Ja potrafię czytać i wiem co kupiłem. Pedały mogłem sobie wybrać, ale nie mieli takich jak chciałem. Wysłać Ci jakieś, bo mam ze 2 komplety chujowych, które były w zestawach. Lepiej jak ich nie ma. Praktycznie cały zestaw masz opisany, wszystkie elementy z których masz zbudowany rower. Jedynie waga jest nieprawdziwa dla tego konkretnego modelu, jak spalanie we wszystkich samochodach. Ale bez problemu jakbym poprosił i potrzebował takiej informacji bez problemu by mi zważyli i rzeczywistą wagę podali, jeśli ta informacja byłaby dla mnie aż tak istotna i priorytetowa. BO
-
No zaczęło się pierdolenie, takich ludzi jak Ty nie da się zmienić. Jak chcesz rower idealny, to są firmy co robią na zamówienie i zrobią jaki chcesz. Co bez bidonu i błotników nie da się jechać. Są rowery z błotnikami. Możesz taki kupić. Ja zabieram bidon jak go nie zapomnę. Pedały kupiłem takie, jak mi najlepiej siedzą, gripy i siodełka są zwykle bardzo dobre, mam 3 nowe rowery, a 4-ty jedzie i tez będzie ok, jestem o tym przekonany na 100%. To nie automotive, żebyś rower konfigurował. Są gotowe sety i tyle. Jak w USA samochody, idziesz i kupujesz to co stoi na placu, a stoją wszystkie możliwe modele. Masz 3-4 wersje wyposażenia i wybierasz kolor i wersje. Jednemu pasuje bidon na ramie, drugiemu na sztycy a trzeciemu butelka w plecaku, bo na ramie wozi pompę i sakwę. Jaki problem w sklepie wybrać pedały, koszyki i bidon, czy tez błotniki? Ja nie jeżdżę z błotnikami, musiałbym je wyjebać do śmieci. Dobieram na miejscu do roweru to co potrzebuję. Chcesz czekać 3 miesiące na rower, aż Ci go sklecą w fabryce? Bez odbioru.
-
Cze Kupowałem trochę nowych samochodów i każdy miał zderzaki i fotele fabrycznie. Waga podana jest to co jest w serii, producenta nie interesuje że masz 2 dzieci, box i bagażnik rowerowy z rowerami. To Twoja prywatna sprawa. Nawet dobrze że w zestawie nie ma pedałów, bo zwykle każdy kupuje indywidualnie, chociaż w Lapierre były i są niezłe. Natomiast obowiązkowe oświetlenie to bezsens totalny, najgorszy chłam, żeby zaspokoić ustawodawcę. Produkcja niepotrzebnych śmieci. Opony póki co zostaną to co dał producent. Zobaczymy, jak będą awaryjne to wymienię. pozdro
-
Ale producent tak nie waży przecież. No nie przesadzajmy. Zważę to, co jest fabryczne. To co później tam napakujesz to go nie obchodzi. pozdro
-
Cze No kurde powiem Ci, że walczyły ze soba do końca i.... jednak padło na MMR w wersji light. Pragmatyzm podpowiadał Conway, ale jednak to taki rower pośredni, ze znajomymi na familijne wypady jest wystarczający, pewnie trzeba będzie extender w jakiejś formie dokupić. Ale z Żoną w beskidach objadę na nim wszystko, z kumplami zabiorę jej "kloca". Tam jest CX silnik, bateria 625. Nie wiem która generacja Bosch, bo być może extender spasuje do obu. MMR wygląda bardziej jak zwykły, i pewnie w jeździe będzie jak zwykły. Fox wymaga więcej uwagi, o ile Żona ma teraz w nowym analogu Fox-a, to dużo mniej jeździ niż ja, więc serwis będzie z rzadka. @Spiochu jak przyjedzie to go zważę, okaże się ile jest prawdy wg producenta. pozdro
-
Cze Pewnie dotyczy top modelu odchudzonego na maxa. Niemniej jednak różnica nie będzie duża, oczywiście waga będzie wyższa. W sumie to powinni napisać od... 16,5kg zestaw fabryczny. Czyli bez pedałów i tubless. Bo tak pewnie jest. Najwyższy model ma karbonowe koła, reszta bardzo podobna, wiadomo odchudzony nieco napęd. Sztyca specyficzna i bardzo lekka. To robi całość. Tutaj przypuszczam, że tyle wyjdzie w top modelu, ale podpina się pod wszystkie - marketing. pozdro
-
Cze Wybór był trudny, jednak wybrałem stricte rower w góry czyli Conway. Bałem się nieco kanibalizmu analoga przez lżejszy e-bike. Od rana się wahałem. Elektryki zostaną na stałe w beskidach, lokalnie analogowo. Decyzję zmieniałem 15x. Chociaż nadal nie mam pewności czy to dobry wybór. W beskidach musiałbym wozić drugą baterię, a i nie wiem czy przy długich trasach czy dałbym radę kondycyjnie to wytrzymać, bo jednak to inny rodzaj napędu o innej charakterystyce. MMR ma bardzo dużo zalet i w mojej ocenie to lepiej skonfigurowany rower, ale ma sporo pokus oraz przede wszystkim ograniczeń związanych z zasięgiem. Chociaż bardziej przypomina analoga w zachowaniu, ze względu na niższą masę. pozdro
-
Cze Zdaję sobie sprawę, że to waga laboratoryjna i pewnie w najmniejszej ramie. Ale te liczby to tylko porównanie wag obu rowerów i różnic, bo pewnie obaj producenci starali się podać najniższą o ile oboje zrobili to uczciwie. Sam napęd z bateria to różnica 4 kg. Dochodzi osprzęt i masywność konstrukcji. Rzeczywista waga będzie wyższa, ale niech to będzie +3kg to wynik na e-bike poniżej 20-stu to i tak bardzo dobry parametr wagowy. W elektryku osprzęt musi być masywniejszy, no bo rowery są cięższe. pozdro
-
Mario Bateria waży 2 kg, sprawdzałem w necie i jest pełno ofert oryginałów i tyle kosztuje. Oryginały, podróbki są połowę tańsze (zamienniki). Extender to stricte zewnętrzna bateria - a to taki wygodny kaprys więc musi być drogi, bo znajduje nabywców. W tym rowerze jest dość prosta wymiana, więc pewnie bym kupił na wymianę 400 i woził ja w plecaku, chociaż ja nie jestem zwolennikiem targania czegokolwiek, to jedna przy dłuższych wyprawach coś prewencyjnie trzeba ze soba zabrać. Póki co to nerka mi wystarcza, ale to są krótsze dystanse. pozdro
-
Cze Siedzę już 2h i 5 raz zmieniam tytuł maila do gościa, analizuję za i przeciw 🙂 . Ale gadałem z gościem - bateria nie jest zintegrowana i mi poradził, że lepiej kupić 400 drugą i wymieniać bo kosztuje tysiaka, jest bardzo tania. Tu jest prosto rozwiązane, a na pewno prościej niż w innego typu lekkich rowerach e-bike, bo wiele ma pełną integrację i tylko serwis może wymienić baterię. Za: lekkość, osprzęt i bardziej zbliżona jazda do analoga - o ile można tak nazwać. Moc z kadencji, nie z niusów w silniku. Zawieszenie dobrze dobrane do stricte jazdy i ma sporo możliwości. Nie tak wrażliwe serwisowo jak FOX. Świetne heble, niska waga - na poziomie enduro full analogowego. Elektroniczne przerzutki ale nie T-type tanie w ewentualnych naprawach. Prosta ewentualna regulacja. Na minus - obawiam się tylko że się pogniewam z analogiem i brak T-type, które współpracuje z silnikiem oszczędzając napęd znacznie + zasilanie bateryjne, a ja do tego nie mam głowy oraz bateria dodatkowa w plecaku. Nie odstraszać mnie będzie pancerność konstrukcji przed użyciem. Convay, no tu już rasowe enduro z bardzo dobrym osprzętem. Przecinak z potężnym zasięgiem, w sumie gotowiec do jazdy. Na plus, lokalnie nawet na niego nie spojrzę. Bardzo trudno mi się zdecydować. Jak convay - to zostanie w górach na 100%, nawet go nie będę woził do Krakowa, jak MMR - to już niekoniecznie. pozdro Tu test
-
Bo? Ponieważ, albowiem … rozwiń.
-
Wolałbym później. Jutro będę wiedział, czy MMR jest dostępny, bo jest rezerwacja, ale gość już w drugim banku nie dostał kredytu. Czekają na odpowiedź z trzeciego. Trochę się boję elektronicznych przerzutek i ewentualnych kosztów napraw. pozdro
-
Cze Właśnie stoję przed wyborem elektryka dla siebie. Kruca fuks trudna decyzja, co kupić. Mam 2 upatrzone, ale nieco różne, jeden bardziej trail, a drugi bardziej enduro. Z jednej strony trail, bo bardziej zmusza do wysiłku (słabszy silnik i mniejsza bateria), z drugiej strony obawiam się, że mogę porzucić dla niego analoga, a tego bym nie chciał. Póki co to na obecnego elektryka nawet nie patrzę, tylko wyciągam go na single w Lasku Wolskim. Ale okazyjnie, bo jakoś mnie to nie kręci. Drugi semi enduro, mocny silnik i duża bateria. Kurde byłem w Milówce w weekend i pojechałem z Maksem do kumpla. Niby 6,5 km, ale pierwsze pińć to 500m przewyższenia, kurwa pchane i targane po krzokach było że 3 razy. Bez treningu na analogu to pewny zawał. Generalnie to pozostaje kręcenie się wokół komina i to dość blisko. W sumie i tak skróciliśmy trochę bo mieliśmy jechać przez Prusów, a to dodatkowe 100 w pionie na nie wiem czy 1 km. Wczoraj byłem 2x na rundce wkoło komina, rano szybki 20km, bo pogoda niepewna, popołudniu szlakiem kopców i Zakrzówek po drodze, ale wyszło z 600m na blisko 40 km odcinku. Tutaj przewyższenia max chyba 150-200m i to jest do przejechania. Ale nie ciągiem 500-800 czy więcej. U kumpla było z cyklu „ Chleję wodę ze strumienia😀”. Takie znalazłem, chyba w niezłej cenie i dość dobrze skonfigurowane. Tak de facto to po sezonie już jest, wszystko przetrzepane. Ten z mniejszym silnikiem, waga 17kg https://szybkierowery.pl/produkt/mmr-kaizen-lt-150-10-carbon-e-bike-pearl-moss-n-black-bosch-sx-super-lekki/ Ten bardziej enduro, waga 21 kg https://szybkierowery.pl/produkt/conway-xyron-s-8-9-mx-carbon-full-suspension-e-bike-nowy-w-super-cenie-2/ @Spiochu dawaj😉. pozdro ps. Nie linczować, za swoje piję, nie za wasze.
-
Ale czy wówczas będzie sens chodzenia jak nie będzie czego zbierać😉? pozdro
-
Cze Zapomniałem, w sobotę koło 17.00 jechałem z Milówki do Zwardonia na rowerze. I na początku Rajczy (nawet do Adasia chciałem na kawkę wstąpić, ale go nie było) jedzie się ścieżką takim wąskim laskiem między Sołą a drogą. W pewnym momencie po mojej lewej stoi Jeleń tuż przy ścieżce. Zauważyłem go gdy był z 2 m przede mną. Byk grubo ponad 300kg z ogromnym porożem stał i obgryzał liście z krzaka/drzewa. Omc się nie zesrałem ze strachu. Jakby skoczył to koniec. Na szczęście mnie olał i był mały ruch, tylko ostrzegłem raptem 2 rowerzystów jadących z przeciwka. Mogło być grubo. Dawno się tak nie wystraszyłem. No ciulik mnie zaskoczył😀. pozdro
-
Mitek Grimson nie rozumie teren prywatny i ciążących na właścicielu/zarządcy z tego tytułu obowiązków. Odpowiada za bezpieczeństwo na jego terenie całodobowo. Np. Jestem kurierem dostarczam Grimsonowi paczkę w zimie. Nie chciało mu się odśnieżyć chodnika i się wypierdalam i łamię nogę. Jeśli wówczas nie padał śnieg, a mnie wpuścił, to odpowiada za wypadek. Może pierdolić, że to jego i nie musi, jednak przyjmując osoby z zewnątrz odpowiada za ich bezpieczeństwo na swoim terenie. Sklepy tak samo, po opadzie powinny niezwłocznie oczyścić teren. Tak mówią przepisy. Więc jak któryś z bawiących się na parkingu potrąci kolegę, to sklep ma przejebane. A propos przepisów, jestem zdania co nie jest zabronione, jest dozwolone. Jazda w lesie drogą ogólnodostępną na motorze. Pojazd, jak pojazd o ile jest dopuszczony i spełnia normy, czemu nie. Ale jeśli jest zakaz czy też nie spełnia norm, kategoryczne nie. Każdy motocykl musi spełniać normy hałasu inaczej nie dostanie homologacji i nie zostanie dopuszczony do ruchu. A jak wywalił dB killera, to zabrać dowód powinny odpowiednie służby. Co do zbieżności jazdy z narciarstwem są spore. Początkujący zwykle poruszają się wolno i zwykle po trasach łatwych. Tym co się wydaje, że już potrafią i jeżdżą niebezpiecznie mogą zgasić odpowiednie służby w cywilizowanych krajach, a Ci co faktycznie potrafią tak nie jeżdżą. Z prawo jazdy jak z maturą, życie zweryfikuje, czyś się coś naumiał. Zdałeś, papier jest dożywotni i nie ma sensu go ponownie weryfikować. Nie wiem czemu, a można by było wprowadzić i obowiązkowo zielony listek i karać świeżaków za jego brak. Nie uważam, że to wstyd, a da sygnał innym kierowcom, aby zwiększyć czujność i mieć dużo więcej wyrozumiałości. U nas 17-to latem po zdaniu egzaminu musi jeździć z mentorem, a chodzi o to aby w trakcie mógł się dodatkowo doszkalać pod jego okiem, o ile instruktor stwierdzi, że jego umiejętności są wystarczające. pozdro
-
Widzę, że mamy bardzo zbliżone poglądy w tej kwestii, uprzedziłeś moją wypowiedź, pewnie szybciej piszesz 😉 pozdro
-
Otwórz bramę i wpuść na posesję amatorów, niech Ci po kostce jeżdżą, najlepiej w nocy. Czy Ty rozumiesz znaczenie własność prywatna????? Na dzień dzisiejszy to praktycznie nie ma "bezpańskich" placów. pozdro
-
Mitek Ja jestem przeciwny, i tak są trudne dla większości zdających. Generalnie to jestem za większa praktyką przed przystąpieniem do egzaminu. Np. kursant na podstawie wpisu przez instruktora po powiedzmy min. 15 godzinach szkolenia z jazdy może otrzymać promesę do poruszania się samochodem w obecności osoby o powiedzmy wieku 25+ i min 5 lat posiadającym prawo jazdy (bez pasażerów) samodzielnie, aby nabywać praktyki. Oczywiście bezwzględnie wymagany zdany egzamin z teorii na poziomie wewnętrznym. Można wprowadzić dodatkowe oznakowanie samochodu, np. magnesy na klapę z informacją kto prowadzi. Dałoby to lepsze przygotowanie do egzaminu i większe pojęcie o ruchu drogowym niż suchy kurs, który trwa 30h. Oczywiście osoba towarzysząca odpowiada za całość. Chyba tak jest w Austrii, albo podobnie. Pasuje zmodernizować nieco szkolenie o bardziej praktyczne przypadki, nawet Witek o tym pisał, hamowanie awaryjne z ominięciem przeszkody. Ruszanie pod górę to juz chyba relikt przeszłości, bo automaty są wszechobecne, a Hill Holder nie jest jakaś nowinką, bardzo wiele samochodów ten system posiada. Jeszcze chwilę i manual będzie niszowy. Bardziej uczyć jak nie doprowadzać do niebezpiecznych sytuacji. Przykład ze Skandynawii pokazuje, że więcej szkody niż pożytku jest z takiej nauki. Kierowcy myślą, że potrafią, a rzeczywiste warunki weryfikują wszystko. Bardziej uczyć jak zapobiegać. pozdro
-
A ja kurwa myślałem, że zdałes egzamin na autobus 🙂 pozdro Gagatku
-
Czego nie rozumiesz, ustawa miała wyeliminować ścigantów na naszych ulicach. Stało się to nagminne (wiem, bo mieszkam obok takiego ronda, w nocy to tam cuda się działy na kiju). Policja usiłowała z tym walczyć, ale bardzo długo bezskutecznie. Są do tego odpowiednie miejsca i tam to można robić legalnie. Maja tworzyć durne wykluczenia? Ale po co? Jakie to ma znaczenie czy to jest pusty parking? No przecież w miastach o 1-2 w nocy ulice tez są z reguły puste. Będzie policja jeździć po nocach na zgłoszenia i nie będzie miała żadnych narzędzi do ukarania sprawców. Skoro sklep (czyli właściciel) sobie tego nie życzy i de facto nie było na to rady. Teraz są narzędzia i będzie spokój. pozdro
-
Bo to parking na prywatnym terenie, nie plac do jazdy. Policja sama od siebie nie przyjeżdża, tylko na zgłoszenie. U siebie możesz robić co chcesz, a na placach do tego dedykowanych - tym bardziej. pozdro
-
Nie, no pojeździsz tylko na swoim placu, lub do tego przeznaczonym. pozdro
-
Cze Paweł, no chyba nie przeczytałeś to co napisał Mitek, ze zrozumieniem. Przecież to nie była skierowane do Ciebie, ani do zachowań uznawanych za normalną komunikację z innymi kierowcami. Co zresztą przytoczyłeś w postaci przykładów. Mitek miał na myśli agresywne zachowania innych kierowców, jak siedzenie na zderzaku i napierdalanie długimi żebyś się przeteleportował w trakcie wyprzedzania, czy też trąbienie niepotrzebne w formie opierdolu nie mówiąc już o dohamowaniach i "policjantowanie" na drodze. Owe poganianie to pojęcie względne i nie wiem czemu u nas to tak działa. Ja osobiście długich rzadko używam, bardziej awaryjne (ostrzeżenia lub podziękowania) lub kierunki. Oczywiście wpuszczając kogoś, mrugnę długimi, dając sygnał, bo przecież nie będę dzwonił, bo i tak numeru nie mam. Wkurwia mnie jedynie fakt dbania przez większość kierowców tylko o swoją dupę, nie zważając na innych (mnóstwo przykładów można napisać od parkowania do ....). Kierowcy Tir-ów podczas wyprzedzania nagminnie mrugają długimi, przecież się nie poganiają tylko informują, że wyprzedzający może bezpiecznie powrócić na prawy pas. Samo mrugnięcie długimi niestety w odbiorze wielu jest jakąś formą "poganiania". Dla mnie to forma komunikacji między użytkownikami. No przecież jak jadę szybko powiedzmy w nocy na autostradzie i widzę w oddali samochód na moim pasie, to mrugnę ze dwa razy informacyjnie "Jadę szybko, daj pola stary". Natomiast ze względu na naturę rodzimych kierowców przekaz dociera zniekształcony "spierdalaj z pasa kutasie tym złomem". Nie wiem dlaczego tak jest, ale wpływu na to nie mam. Generalnie jak już kogoś dojadę, to kierunek i delikatnie informuję o chęci wyprzedzenia. Ale są betony, co nawet tego nie widzą i nie kumają czaczy. Ludzie nie myślą na drogach, ale są chcą być poprawni do bólu. Dla mnie normalną sytuacją jest mając gaz i hamulec, w sytuacji gdy ktoś chce mnie wyprzedzić podejmuję decyzję, albo but i zjeżdżam przy najbliższej możliwej okazji, albo zjeżdżam od razu, żeby nie zwalniać innego użytkownika. Przy wyprzedzaniu tak samo, jeśli ktoś ogarnięty mi zjechał i widzę, że ma ciężarówkę przed sobą, toż kurwa się nie wlekę na tempomacie 5km/h szybciej, tylko przyśpieszam i wyprzedzam go sprawnie, aby mógł się płynnie włączyć ponownie na lewy pas bez utraty prędkości. To chyba normalne powinno być. U nas (a może nie tylko u nas) kierowcy w znacznej części nie potrafią się poruszać po drogach. Ostatnio jechałem do Milowy zadupiami i gość jechał traktorem z przyczepą, korek jak chuj, bo jedzie za nim jakiś pacan i nie potrafi traktora wyprzedzić. No chuj że podwójna ciągła jak wszystko widać. Na szczęście traktorzysta się zreflektował po 5km i zjechał na przystanek. Potem S-ka jednopasmowa i jedzie kolejny buc 60km/h, no ja pierdole jest 100 - walimy 100. 12 km tak chuj jechał. Masz 100km do przejechania i jedziesz 2 h, kurwa dramat. Jadę kiedyś z Nowego Targu S-ką, pusta, 2 pasy, znam na pamięć drogę. Dojeżdżam gościa w Stelvio, na lewym pasie, włączam kierunek i czekam, prawy cały pusty. Z 3 km za nim jechałem, nie wiem może nie widzi, to na prawy i ogień, no i .... kutas mnie widział, ale zaczął przyśpieszać, żebym go przypadkiem nie wyprzedził. Ludzie maja najebane pod deklami zdrowo. Jakim trzeba być idiotą, żeby takie coś robić. pozdro
-
Cze Fajna dyskusja i wymiana poglądów, szkoda że się zjebała przez wyciąganie brudów. pozdro
