Skocz do zawartości

Marcos73

Members
  • Liczba zawartości

    6 150
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    229

Zawartość dodana przez Marcos73

  1. Marcos73

    rower :)

    Cze Na koniec wywodu, film nr 2, doskonały przykład siły bezwładności w praktyce. Jak jedziemy to jej nie ma, gorzej jak coś zawiedzie, to pojawia się momentalnie. Rider idzie jak pocisk ciągnąc za sobą rower. Grawitacja pomaga w lądowaniu https://www.facebook.com/share/r/1J3YaevAiA/?mibextid=wwXIfr pozdro
  2. Marcos73

    Pasje

    Masz i grasz, czy tylko masz, bo chciałeś mieć? Obie opcje to równie dobry powód. pozdro
  3. Marcos73

    rower :)

    Trza było pisać. A Mikoski do rany przyłóż w rzeczywistości. Ty na zlot też przyjedź, najwyżej w akii pozjeżdżasz albo na sankach. pozdro
  4. Marcos73

    rower :)

    Piotrek 1). Nie wiem o jakie błędy chodzi w rurze podsiodłowe. Napisz - to Ci logicznie odpowiem. A jeśli cos napisałem źle to przyznam Ci rację bezproblemowo, bo jak pisałeś Korona z głowy mi nie spadnie. Wszyscy ludzie wiedzą wszystko, jeden człowiek nie wie nic. 2). Zastanów się dobrze zanim coś napiszesz. Bazą każdego rowerzysty (a przynajmniej tego kumatego) jest suport i położenie siodełka w stosunku do suportu. Ta pozycja wygodna i ergonomiczna jest jedna niezależnie od konstrukcji ramy. To podstawa do ustawienia roweru pod siebie. Na każdym rowerze, na którym jeździsz na siedząco te wartości są te same! Nie ma kilku wygodnych, efektywnych i ergonomicznych pozycji, jest tylko 1. Tu nie skupiamy się nad cała pozycją do jazdy tylko nad samym siedzeniem i pedałowaniem. Przy identycznej długości korby, jak zmierzysz odległość od środka suportu do powiedzmy środka siodełka (podkreślam siodełka i załóżmy że jest identyczne we wszystkich wariantach) to w każdym rowerze jaki będziesz miał - ta odległość będzie stała. Powiem więcej kąt pod którym będzie biegła linia łącząca te 2 punkty będzie miał tą samą wartość w każdym rowerze niezależnie od geometrii ramy. Po to jest możliwość regulacji siodełka przód/tył, abyś mógł to ustawić. Bardziej obrazowo. Jeździsz samochodem od x lat. Fotel kierowcy masz ustawiony tak, aby nawet 1500km za jednym zamachem przejechać bez szkody na komforcie podrózowania. Czyli Nie bolą Cie plecy, noga nie cierpnie od gazowania, ręce i kark Cię nie bolą po tak długiej podróży. Bo to jest Twoja optymalna pozycja do jazdy. Kupujesz nowy samochód. Uwierz mi, że że w nowym dokładnie będziesz próbował ustawić tak samo fotel kierowcy szukając tej optymalnej dla siebie jedynej pozycji. Jakbyś zmierzył po jakimś czasie jakieś bazowe wymiary - to w obu przypadkach będą identyczne. Jak to zrozumiesz, to wówczas możemy pisać o skalowaniu, czy tez powiększaniu ramy. Znamienne jest że rzut środka naszego środka ciężkości w stosunku do osi suportu ma wartość stałą i jest w każdym przypadku niezależnie od roweru jego geometrii i wypada zawsze w tym samym miejscu w stosunku do suportu! Bo to jest jedyna dla danego rowerzysty pozycja ergonomiczna i komfortowa. Więc jeże li to sobie uświadomisz i i odsuniesz tylne koło od suportu poprzez dłuższy trójkąt to z tyłu masz krótszą czy dłuższa podstawę. Twoje położenie względem suportu nigdy się nie zmienia. Oczywiście w pozycji siedzącej. Niestety nie mogę nic wrzucać, bo bym Ci to pięknie narysował. To geometria wykreślna prosta oraz zrozumienie faktu, że mamy jedna naturalna pozycję na rowerze która jest dla nas komfortowa. Podstawa to ustawienie idealnej pozycji do pedałowania, kierownica później, bo tam mamy spore możliwości regulacji. Co do zjazdu, napisałem wyraźnie, Jak jedziesz powoli, to nic się nie zmienia, może nie precyzyjnie, zasada jak na podjazdach, które z reguły są wolne, albo zdecydowanie wolniejsze. Tu oczywiście siła grawitacji jest dużo większa niż bezwładności (która wynosi 0 dopóki jedziesz na rowerze, wzrasta gwałtownie podczas hamowania i jest dla każdego ridera identyczna niezależnie od masy czyli graniczna powyżej której niezależnie od prędkości tak czy siak wylecisz przez kierownicę czyli jeśli a będzie > g i ona jest decydująca, gdzie a to opóźnienie czyli przeciwieństwo przyśpieszania) i to ona w głównej mierze decyduje o zapieraniu się o kierownicę podczas wolnego zjazdu na stromiznach. 3). Może nie tak efektownie pokonała taki zakręt jak prezentę, ale linia była taka sama, no i skutek. Był to pierwszy zakręt na łatwej "rodzinnej" trasie. 4). A podatki najlepiej od wydatków i majątku a nie od dochodów. Podatek od dochodów zniechęca do pracy. Masz przykład Zonda krypto, gość napierdolił kasy i zdupcył gdzieś z całym majatkiem i będą go szukać do usranej śmierci. Musisz zrozumieć, że tego nie da się zrealizować. Bo Ciebie ścigać nie będą, zakupy możesz w erze globalizacji realizować za granicą, tam tez ukryjesz majątek przed opodatkowaniem. A z Twoich zakupów bułek i masła żaden kraj nie uciągnie. W kraju będziesz kupował pierdoły. Zarobki musza być opodatkowane natychmiast, a później możesz robić co chcesz. Tylko dlaczego Ty możesz ten rower wliczyć w koszty a Twój pracownik na etacie już nie? O takie nierówności chodzi. To proste, każde działanie ma swoje + i -. Ja mieszkam w kamienicy, bo to jest wygodne. Mam w dupie sprzątanie części wspólnych, odśnieżanie, ogrzewanie, remont budynku, mam wszędzie blisko, bo mieszkam w centrum, wszystko mam na miejscu. Ale mam sąsiadów i problem z parkowaniem. Mieszkanie mam spore, ale i tak mam mniejsze niż przeciętny dom mieszkalny. Muszę się liczyć z sąsiadami, że jak chce zrobić remont, to wypada ich poinformować o czasowej niedogodności, starać się wykonywać te prace w godzinach rozsądnych i w możliwie krótkim czasie aby nie utrudniać im życia 22.00 - 6.00 to czas miru domowego i domówki w każdym zbiorowisku są niemile widziane. To są blaski i cienie życia w mieście w blokowisku. Tak samo jest z pracą na etacie i prowadzenie działalności. Wszystko ma swoje + i -. Niestety Niestety nie może to być zrównane, bo każda forma musi mieć swoje zachęty, ale to człowiek wybiera na podstawie jakichś przesłanek jak będzie wyglądała jego przyszłość i co jest dla niego bardziej korzystne. Ja wybrałem kamienicę i działalność gospodarczą a Ty etat. Maras dobrze opisał, a będąc niegdyś etatowym pracownikiem, a teraz przedsiębiorcą mam doskonały ogląd na blaski i cienie obu przypadków. Chociaż praca na etacie kiedyś i dziś, jak również prowadzenie działalności to dwa różne światy. Etat na + a prowadzenie działalności na -. Kiedyś zapierdalało się za "frytki" na etacie, a teraz czasy się zmieniły. Pensje są dużo wyższe i nadgodziny są chciejstwem nie musem pracownika. Działalność i prowadzenie firmy - kiedyś była prostsza, teraz - papierologia sięgnęła zenitu. Stek bzdurnych, nielogicznych przepisów jest porażający. Pomijam fakt obcinania wszelkich zachęt do prowadzenia działaności poprzez zawiły system podatkowy, który non stop się zmienia, przepisy działają wstecz i wszystko stało się bardzo skomplikowane. Etat - pensje masz dostać niezależnie od tego, czy przerobiłeś 40g/tyg. czy przeleżałeś. Naganianie roboty nie jest w Twojej gestii tylko pracodawcy. Ty masz wykonać zlecone Ci prace i tyle. Masz płatne urlopy, święta, chorobowe i generalnie wychodząc z firmy to masz wszystko w dupie. Mój urlop to praca w miłych okolicznościach przyrody. A jak się wyłączę całkowicie, to jest bezpłatny. Chorobowe? A na chuj mi jest ono, jak kosztów stałych mam w firmie z pół miliona miesięcznie. Co zrobie za 3-4 tysiące? Etatowca te problemy nie dotyczą. Nielimitowany czas pracy. Pracujesz aż skończysz dana robotę która masz do wykonania. Nie masz tego luksusu, że możesz to olać, bo siana nie będzie. Były momenty, ze nie braliśmy pensji przez pół roku, bo nas wypierdolił klient i nie chciał zapłacić. W pierwszej kolejności pensje i opłaty z tym związane, potem wymagalne należności a dla nas już nie starczało. To też trzeba mieć na uwadze, bo etatowiec z tymi problemami nie ma styczności. Generalnie to na dzień dzisiejszy mocno odpuściłem, co oczywiście wiąże się ze zmniejszonymi wpływami i mniejszym udziałem w podziale tortu, ale już dorosłem do myśli, że mam dość i więcej mieć nie muszę. Syn w tej chwili wybiera się na studia i wybrał zawód perspektywiczny (w naszej ocenie, jego także) - ja osobiście będę go namawiał do etatu, bo to życie być może skromniejsze, ale dużo bardziej spokojne. Córka pracuje na etacie z zięciem i żyją jak pączki w maśle po 4-ech latach pracy. Ja nie żałuję, ale to bardzo ciężki kawałek chleba i dość ryzykowny. Niestety bardzo czasochłonny, a jak wiemy czasu niestety nie da się kupić za żadne pieniądze. Nie kupiłbym też rzeczy kradzionych, jeśli znałbym pochodzenie. Przecież Cie o to nie posądzam, ale takiej wiedzy nie masz. Ja nawet jak kupię kradzione, ale na pełną FV - to tak czy siak podatek trafi (a przynajmniej VAT) do skarbu państwa. Bo wszystkie płatności realizuję przelewem z podzielona płatnością, a rachunek VAT jest nie do ruszenia, przez żadna z firm. Z konta VAT możesz zapłacić fakturę z VAT (i tylko część VAT z faktury), podatek VAT, dochodowy albo zus. Nie masz do tego dostępu fizycznego. Na tym koncie nie możesz operować wcale. Środki pobierają się automatycznie w przypadku wyżej wymienionych przelewów. O zwrot VAT możesz się ubiega tylko i wyłącznie za pomocą Urzędu skarbowego. Jak wyrazi zgodę, to bank po otrzymaniu dyspozycji przeksięguje środki na konto "normalne". Ale to nie takie proste, zwykle jest 100 pytań do. Reasumując, ja uważam Cię za inteligentnego gościa ze spora wiedzą. Jedna razi mnie Twoja postawa w necie. Nie zgadzamy się światopoglądowo, ale jest tyle innych tematów, a niewygodne wystarczy omijać szerokim łukiem. Czasami dobrze ugryźć się w język. Mowa jest srebrem ale złotem milczenie. Mamy zloty, może górka niezbyt ambitna, ale jest towarzysko lux. Spotkanie w realu dużo zmienia. Taki Mikoski to w rzeczywistości b. fajny gość, ale trzeba go poznać osobiście. Cytat z Dziadów dobrze go obrazuje, oczywiście po modyfikacji Nasz Damian jak lawa, Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa, Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi; Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi.” No może cos w ten deseń 🙂 pozdro
  5. Marcos73

    rower :)

    1). Skoro zdefiniowałem użytkownika i przeznaczenie roweru, to po co wywody na temat cech, które dla w tym przypadku mojej Żony są pomijalne i mało istotne. Nie zrozumiałeś, czy nie chciałeś zrozumieć? A może chciałeś się pochwalić swoja teoretyczna wiedzą. 2). Poniżej link z fizyką dla opornych, na klockach lego, to wiedza z fizyki na poziomie klasy podstawowej (Newton się kłania). Może zrozumiesz. Więc to co napisałeś jest absolutną bzdurą: Na podjeździe ważne jest podstawa (czy rozstaw między osiami) gdzie jest umiejscowiony środek ciężkości roweru o raz gdzie jest umiejscowiony środek ciężkości rowerzysty. Jak nie wierzysz, że długość podstawy jest istotna, to zrób krzesełko w nartach (tutaj postawą są narty) i rolkach. Zobaczysz kiedy się przewrócisz i co ci umożliwia wykonanie tego ćwiczenia. Ponadto co byś nie robił, okaże się że jak u znakomitej większości populacji środek ciężkości masz .... w dupie. Zwiekszając tylny trójkąt wydłużasz podstawę, bo położenie śc rowerzysty niezależnie od wielkości ramy względem supportu jest identyczna. Jego masa i umiejscowienie śc jest kluczowa, bo zwykle jest kilkukrotnie wyższa od masy roweru. F=m * g. Dopóki obie siły działają nad rowerem jest wszystko w porządku. Gorzej, jak na podjeździe kluczowa siła zaczyna wychodzi poza podstawę, czyli punkt styku tylnej opony z podłożem. Jedyna siłą która temu się przeciwstawia jest siła śc roweru. Jest o na zwykle umiejscowiona powiedzmy w środku trójkąta przedniego i raczej niżej, więc potrzeba bardzo dużej stromizny, aby rower sam od siebie przekoziołkowała, bo wektor siły bardzo późno przebija podstawę. W elektryku jest jeszcze lepiej ze względu na rozkład masy elementów w nim zamontowanych jest dużo bardziej z przodu roweru i dużo niżej. Ta siła opóźnia podnoszenie roweru. Bo jest dużo większa niż w analogu, a ponadto w innym miejscu położona. Większa rama ma środek ciężkości w inny miejscu. Jak myślisz bliżej czy dalej supportu? Do tego dochodzi dźwignia. Oglądnij sobie o huśtawkach, to będziesz wiedział kiedy 2 różne osoby o różnych wagach osiągną stan równowagi. Lżejsza (w tym przypadku) powinna się zbliżać do osi obrotu czy oddalać? Więc oddalenie śc roweru od supportu (w większej ramie) będzie mniej czy bardziej przeciwdziałać unoszeniu się przedniego koła? Trza wrócić do podstawówki. Wysunięte koło do przodu na przednim widelcu robi to samo na zjazdach, co tylny trójkąt na podjazdach. Powiększa długość podstawy. Jest jedno ale. Na zjazdach to nie grawitacja ciągnie w przód tylko inercja, a raczej jej zaburzenia podczas zjazdu (znowu Newton się kłania). Generalnie przedmiot w ruchu stara się zachować swoją prędkość. Jak zjeżdżasz powoli, to generalnie nic się niezmienia, jest analogicznie jak na podjazdach. Jednak jak szybko jedziesz, to siła bezwładności jest dużo większa i to ona jest kluczowa. Jak przelecisz przez kierownicę, bo np. na coś najedzie rower, czy też zbyt mocno zahamujesz, to nie rower cie wyrzuci bo F=m *a, tylko Ty wystrzelisz z roweru, a jak jeździsz w spd to pociągniesz rower za sobą. Grawitacja sprawi , że gdzieś tam w końcu pierdolniesz o ziemię. Tyle z fizyki, resztę musisz sobie doczytać. 3). Niestety tak się nie stało, było wprost przeciwnie. Było podobnie jak ostatni gość z filmu, wyprostowała zakręt. https://www.facebook.com/reel/1288659929924780 4). Superegoizm jest u Ciebie na najwyższym poziomie. Jeśli coś, z czego nie masz bezpośredniej korzyści, to z założenia jest złe i nieakceptowalne. Czyli jeśli ja, jako pracodawca kupuje dla swoich pracowników karty multi-sport, dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne, sponsorujemy ich mała ligę piłkarską to jest sztuczne zaniżanie podatku? No przecież dla firmy to nic nie wnosi, wszystko wykorzystują prywatnie, na domiar złego ułatwiam im "chorowanie", więc de facto strzelam sobie w kolano. Wiesz jakie kwoty idą na to i jak skutecznie zaniżam podatek? Nie, to jest prawilne, bo jakiś Piotrek ma z tego korzyść. Nie kupiłem jachtu, tylko rower, a jak każdy rower niezależnie od użytkowania, ma zbawienny wpływ na użytkownika. Korzyść społeczna jest ogromna bo nie choruję a płacę w chuj składki zdrowotnej, rzadziej korzystam z samochodu (jak choćby dzisiaj) co ogranicza zanieczyszczenie. Z punktu firmy ten wydatek jest nieistotny przy takich dochodach. Równie dobrze mógłbym wyprawić imprezę firmową, pewnie by kosztowała więcej. No klapki na oczach masz jak koń pociągowy, wszytko się kręci tylko i wyłącznie wokół Twoich korzyści. Moralizujesz obarczony krótkowzrocznością, choć sam jesteś orędownikiem zwolnienia z wszelkich podatków, bo masz za mało, mnie zaglądasz do kieszeni a na dodatek nazywasz mnie malwersantem i złodziejem. Cokolwiek kupujesz w necie bez fv lub paragonu, a jest to nowe, czy nawet używane, a tym bardziej z Temu czy Aliexspresu jest to zwykle towar tani, bo nie obarczony podatkami i innymi opłatami, które zasilają wspólna kasę. Dla Ciebie to nieistotne, bo liczy się tylko cena. Wówczas wszelkie aspekty społeczne Ciebie nie interesują, ale masz z tego korzyść i wszystko schodzi na drugi plan. Egoizm w pełnej krasie. pozdro
  6. Marcos73

    rower :)

    Cze Przyznaję się do pomyłki zawsze i wcale się tego nie boję i nie mam z tym problemu, w tym przypadku błędem .... była kolejna próba dyskusji z Tobą. Niestety masz charakter egocentryka z dużą domieszką egoizmu o narcystycznym zabarwieniu. Tego się nie da zmienić. Wszystko oceniasz tylko i wyłącznie ze swojego punktu widzenia i co by było najlepsze dla Ciebie. Mój opis to prosta fizyka, a o wywracaniu się rzeczy i związku środka ciężkości (w tym przypadku rowerzysty i roweru, bo do pewnego momentu się równoważą)i podstawy cały elaborat. Nic nie zrozumiałeś, kiedy i od czego jest zależne wywracanie się przedmiotów. Mówimy o konkretnym modelu, w którym tylny trójkąt rośnie wraz z wielkością ramy. Piszesz głupoty o zależności wielkości ramy i podnoszeniu przedniego koła na podjazdach. Na zjazdach jest ta sama zasada, co na podjazdach. Żona poszła na wprost w pierwszym zakręcie w krzaki. Żona kumpla spanikowała na stole i naderwała ucho. Niestety to był pomysł nasz, aby rodzinnie pojeździć na prostych singlach w Krynicy. Niestety się nie udało, ale dziewczyny nie mają ciśnienia na ekscesy, niestety bez przygotowania (szkolenia) i z ograniczeniami psychicznymi nie da się tego przejechać. Nasze dziewczyny wszelkie aktywności uprawiają dla utrzymania kondycji, poniekąd także dobrej figury, nie zależy im na pokonywaniu barier i mistrzostwie w każdej z ich aktywności. Na zasadzie przyjemne z pożytecznym. Rower wrzucam, bo mogę i mam takie prawo. Co nie jest zabronione, jest dozwolone. Poruszam się w granicach prawa i nie kpię z nikogo, bo każdy może to zrobić. Przypominam, że w PL każdy Polak bez względu na status społeczny, przekonania, wykształcenie, płeć, orientację seksualną, kolor skóry etc. ma PRAWO do prowadzenia działalności gospodarczej. Założenie firmy jest banalnie proste i nawet z domu nie trzeba wychodzić, wszystko można przez net załatwić. Ponadto nie ma to związku z pracą wykonywaną na etacie, nawet jest to bardziej korzystne z punktu widzenia kosztowego prowadzonej działalności. Więc każdy może nabyć takie "przywileje" bezproblemowo. Mój wkład w postaci wpływów do budżetu jest tak duży, że życia Ci braknie aby chociaż w połowie zasilić wspólną kasę w takim wymiarze jak ja. Ponadto jestem na podatku liniowym i nie mam żadnych ulg, nawet kwoty wolnej od podatku. Nie mam urlopu płatnego czy też nie chodzę na L4, bo nikt mi za to nie zapłaci. Nawet z Żoną wspólnie nie mogę się rozliczyć. Płacę podatek od każdej zarobionej złotówki. Za wszystko odpowiadam ja sam, wszystkie straty pokrywam z własnej kieszeni. Wszystkie zakupy są na FV i wszystkie towary pochodzą z legalnego źródła, co w dużej mierze zasila pośrednio wspólną kasę. Ty uważasz, że jesteś lepszy bo kupujesz coś na Temu, bez cła i innych podatków zasilających wspólną kasę? Nie pisz populistycznych bzdur, bo mnie to nie rusza, budzi tylko u mnie lekki uśmiech i politowanie. pozdro
  7. A nie wystarczył link z wykazem ośrodków? Po co zaśmiecać cały temat? pozdro
  8. Marcos73

    rower :)

    Zna się, nawet mam ceny za tą usługę. Sprawdza czy jest ok, jak tak to tylko wymienia olej i tu jest przyzwoicie, gorzej jak jest więcej przy tym roboty, to tanio nie jest. Ale te grubsze, to zwykle dla osób bardzo intensywnie użytkujących rower, u nas tak raczej nie będzie. Prawdopodobnie te 10 godzin ridera, to będzie 200 mojej Żony albo i 300h, może syn będzie miał wkład jakiś większy w jego degradację. Rower wygląda kozacko i w sklepie wiele osób mówiło, że ładny rower. Niby kolor taki nijaki bez ozdobników, ale całościowo jest dobrze. Żonie się podoba, to najważniejsze, a i patrząc na osprzęt - to tak dość dobrze sklecony. Heble dobre, dość pancerne deore i amory foxa też chyba nie najgorsze. Nawet platformy kurde przyzwoite w serii. Miałem kupić, ale odpuściłem, bo to chyba nie najgorszy sort. Piny metalowe, zmienić zawsze można. pozdro
  9. No ale wdzianko ma podobne 😉 pozdro
  10. Marcos73

    rower :)

    Piotrek, gość serwisuje rowery kumpla - a myślę że wartość tylko jego rowerów to ze 100 klocków. Zna się na tym bardzo dobrze, generalnie z drogi nikomu nic nie zrobi. Jest znany w naszym rejonie z fachowości. pozdro
  11. Marcos73

    rower :)

    Piotrek Jesteś wykształcony i inteligentny, a umysł masz ścisły. Nie chodzi o długość rury podsiodłowej, która jest tam w jakiejś długości odpowiedniej zaprojektowanej przez konstruktora. Chodzi o środek ciężkości użytkownika i jego rozłożenie na rowerze. Kąt rury jest stały, odległość siodła od suportu także i teraz sobie wyobraź rzut środka ciężkości użytkownika względem suportu. Jakże rura jest pod kątem niech wypada 5cm od suportu. Nie zależnie od wielkości ramy - zawsze ta wartość będzie stała. Bo rura jest pod tym samym kątem we wszystkich ramach - jedynie co sztyca będzie głębiej lub płycej w ramie. Ale ta wartość liczbowa nie ma znaczenia. Ważny jaki jest to procent z odległości od końca naszej podstawy, bo jak wiemy, każdy przedmiot statyczny, który ma swój środek ciężkości poza podstawą, się wypierdoli. rowerzysta ma swój, a rower ma swój, nie łączmy tego póki co. Podczas jazdy są dodatkowe siły, ale nie ma co komplikować. Dopóki jedziemy po płaskim nasze środki ciężkości są nad podstawą czyli punktem styku kół z podłożem. Są do siebie równoległe i działają tak jak grawitacja. Skalujemy ramę względem suportu proporcjonalnie. Co się dzieje? długość podstawy ulega skróceniu. Bo rama jest mniejsza i trójkąt. Z przodu jest tak samo. Jaki efekt - kiera niżej w mniejszym rowerze i bliżej. Na podjazdach na siedząco? Z roweru musisz wstać wcześniej bo możliwe jest siedzenie dopóty wektory masy rowerzysty i roweru nie wyjdą poza podstawę. Wektor środka ciężkości roweru do pewnego momentu równoważy wektor środka ciężkości rowerzysty, ale jeśli masz mniejszą podstawę, to szybciej trzeba wstać. Ponadto w takim rowerze lekkim ta wartość wektora jest dużo niższa niż wartość wektora rowerzysty. A w elektryku.? Środek ciężkości roweru jest mocno przesunięty do przodu i ta wartość jest dużo wyższa niż w karbonowym analogu, ponadto tylny trójkąt jest dużo dłuższy, co pozwala pokonywać większe stromizny na siedząco bez efektu podrywania przedniego koła. Skala na sztycy jest po coś. Aby wrócić do jakichś ustawień i wskazuje położenia graniczne. Żona w M miała w granicznym ustawieniu, poprawa komfortu byłoby rzeźbą w kale, a z właściwości mniejszego roweru na singlach nie skorzystałaby wcale. L-ka jest w sam raz i jest dla niej wygodna, a Maks sobie z tym poradzi bez problemu. Jednak udało się 2 pieczenie na jednym ogniu upiec, z tego się cieszę. Żona raz próbowała single i na pierwszym zakręcie poszła jak dzik w sosnę. Na tym przygoda się skończyła. Corratec to nie była zła opcja, bo Dacią też można 10km do roboty dojeżdżać. Z resztą tez były bardziej wypasione Dacie w tym sklepie. Nawet złota, a skromna 🙂 . pozdro
  12. Marcos73

    rower :)

    No - to będzie niestety musiał sporo więcej wytrzymać. Sorka, jeszcze mnie nie pojebało, żebym co 10h jazdy dymał do serwisu zmieniać olej. Zważywszy na fakt kto na tym będzie jeździł i gdzie. Raz w sezonie musi wystarczyć. pozdro
  13. Marcos73

    rower :)

    Tak zrobię, ale zerowy serwis jest płatny i obowiązkowy - to mam gratis, tub less - także i jakieś pierdoły dorzucili. Dzisiaj odbieram i pewnie w przyszłym tygodniu podrzucę do gościa i on mi to ogarnie. pozdro
  14. Marcos73

    rower :)

    Cze Serwis zerowy robią w w sklepie - maja też wstępnie ustawić ciśnienie pod wagę. Czyli odpalić amory. Kumpel ma gościa pod Krakowem, co mu serwisuje rowery, cena uczciwa, a chłopak ma ogromną wiedzę. Tam tez ewentualnie będzie trafiał ten rower i reszta innych. Zerowy musze w sklepie, bo to warunek gwarancji. Na + sklepu, to ogromny wybór, cała reszta do poprawy. W serwisie same młode chłopaki pracują, oczywiście to o niczym nie świadczy. Całość sygnowane przez Shimano, a cały osprzęt jest na Shimano, więc jest szansa że niczego nie spierdolą, bo być może jakieś szkolenia i pojęcie o robocie mają. Ja sobie zdaję sprawę, że obecnie znalezienia fachowca graniczy z cudem, sklep nowy i personel pewnie także, ale powiedziałem kierowniczce, że bez szkoleń pracowników to Biedra z rowerami, ale tez nie wiem jaki jest model biznesowy i polityka firmy. Ludzi było baaaardzo dużo i wszędzie kolejka do kolejki (no w kasie poszło szybko). Generalnie stałem pierwsze w kolejce do serwisu aby rowery odebrać i pojeździć na próbę, od razu wziąłem imbus do regulowania sztycy (pomijam fakt jakości tego gówna), potem ponownie stałem aby je oddać i odebrać kwity zaliczkowe, a potem ponownie aby go zostawić na 1-szy serwis. Kurwa to zajęło z godzinę. A i jeszcze jak zostawiałem na ten serwis, to gość mi kazał przynieść z półek taśmy, wentyle i mleko, to już się zagotowałem. Na szczęście kierowniczka opanowała sytuację. We własnym zakresie to zrobią. pozdro
  15. Marcos73

    rower :)

    Cze Po zawodach, jest Lapierre L. Jak ulał pasuje, generalnie bez poprawek, idealny. Żona jeszcze próbowała Corratec, pozycja bardzo fajna ale stwierdziła, że ciężej jedzie. Faktycznie, jechałem na obu i przy tej samej prędkości i prawdopodobnie przerzutce odczuwalnie i to mocno rower jechał z większym oporem. Lapierre bardzo lekko, a chyba oponę ma szerszą. Może to kwestia osprzętu, może opony i nawierzchnia. Bardzo dziwne. Kolejny raz powtarzam, że obsługa jest TRAGICZNA! Niekompetencja sięgła zenitu. Chcieliśmy spróbować tego Corratec, ale bym se poradził, ale 1 rama opisana jako M a druga 48. No i nie wiem która jaka. Proszę gościa z obsługi o pomoc. Namierzył numerki na ramach. Ten z M to 52, a ten 48 to 48. Pytam się czy jest L. Gość skanuje kod na rowerze 48 i mówi że to L, bo oni mają numerację na lewo. Więc go targam i daje Żonie, wsiada i mówi że za mały. Tak myślę, że Niemcy nie są tak popierdoleni, żeby numerację dawać na lewo. Wymieniam na M czyli L (52) i jest idealny. Japierdole. Całość zajęła 2h. Myślałem że oszaleję. Kurwa straszny brak organizacji. Na szczęście kierowniczka lux babka. Co ugrałem? Karty jakieś miałem, jak choćby obsługę. Dostałem w gratisie: 1 szy przegląd gwarancyjny - 250, konwersja opon na tubles, 300 + ok 200 za taśmy (lepsze) wentylki i mleko + koszyczek na bidon + rękawiczki. Razem ok 900 zeta. Pedały w serii przyzwoite z pinami, nie plastik! kolejna relacja niebawem, zakup elektryka w Beskidy mnie czeka. Tym razem dla mnie. Tylko wrócę nieco z psychiką do równowagi. Zakup roweru to potrafi być bardziej wyczerpujący niż praca. pozdro ps. V-ka ma nowe heble z przodu, no jest petarda - na razie.
  16. Marcos73

    rower :)

    Cze Miałem to samo, z tym że mój nie miał prądu. Sam nie wiedziałem, czy lepiej go pchać, czy jednak jechać jakoś. To był kosmos. Na ostatnim podjeździe się poddałem. Wiedziałem że nie wyjadę a tym bardziej go nie wypcham. Ale od czego są Koledzy. Piotruś jakoś to zmęczył i przyjechał na ratunek …. samochodem😀. pozdro
  17. Marcos73

    rower :)

    Zawsze pisałem, że mam wysoką Żonę i że jest sporo wyższa ode mnie. pozdro
  18. Marcos73

    rower :)

    Nie, nie dojebał, w zeszłym roku na urlopie za..li mu kasę. Teraz też był i postawił na prewencję. W sumie to się okazało, nie jest to takie straszne, a nawet wygodne. Ja korzystam z bankomatu - jest łatwiej😀. A fakturę na co chciała??? Tego oczywiście nie rozumiem. pozdro
  19. Marcos73

    rower :)

    Mitek, z tobą jest inny problem. Przypominasz mi mojego wspólnika, bardzo pracowity i fajny facet ale oporny do kwadratu. Wyobraź sobie, że 2 tyg. temu zaczął używać karty płatniczej (ma 46 lat), bo musiał. Mimo iż się przed tym zajadle bronił od X lat, okazało się, że to zajebista i znacznie ułatwiająca życie sprawa. Nie trzeba mieć koron, żeby zapłacić za hot-doga na stacji. pozdro
  20. Kurde, myślałem, że na zdjęciu to ja 🙂. No ale nie przypominam sobie. pozdro
  21. Marcos73

    rower :)

    Piotrek Kąt natarcia jest ważny w terenie, w mieście tego typu samochód jest i tak o niebo lepszy od każdej osobówki, jeśli chodzi o krawężniki, bo z założenia jest konstruowany w trudniejszy teren. A czy jest lepszy, czy gorszy niż u konkurencji, nie ma tu aż takiego znaczenia. Ja pisałem o środku ciężkości, nie odległości od supportu, bo ta dla danej osoby jest stała. Moja żona kupuje spodnie max długie i ma z tym problem bo min to 34, bo 36 jest praktycznie nie do kupienia. Sprawdź swoje Jeansy. Moja Żona pojedzie na wszystkich ramach dostępnych, Ty czy Edwin na XL możecie nie dostać do pedałków (nie jest to uszczypliwość z mojej strony), to brązuje tylko problem. Przy jeździe terenowej inaczej się pracuje na rowerze, a Zesty jest do tego stworzony. Niestety opisałem problem i sposób jego użytkowania, zaproponowałem Corratec jako alternatywę, jednak Ty jak zwykle patrzysz swoją miarą na wszystko, nie potrafisz jakby wpasować się w czyjeś buty. Otóż Corratec służy bardziej do jazdy niż do zjazdów i taka ma geometrię. Pozycja powinna być na nim bardziej wygodna. L-ka już jest gotowa, jutro będziemy wiedzieć czy jest ok. Rower Lapierre to b. dobry rower być może dla Ciebie - ale dla mojej Żony niekoniecznie. Ramy są skalowane proporcjonalnie i wszystkie jego elementy oprócz kół. I tak ustawienie wszystkiego pod użytkownika, to czasami przesunięcie siodełka o 1cm przód/tył i jest diametralna zmiana w komforcie jazdy. W większej ramie wszystko jest wyżej i jet więcej miejsca i środek ciężkości użytkownika wypada w lepszym miejscu, jest bardziej centralnie. W przypadku jazdy stricte terenowej w trudnym terenie, ma to mało istotne znaczenie, bo większość jazdy odbywa się stojąc., więc środek ciężkości i tak idzie nad support. Ale przy jeździe na siedząco, to już jest inaczej. Na podjazdach stromszych efektem będzie podrywanie przedniego koła. W elektryku tego nie ma, bo rower jest 2 x cięższy, a większość jego masy to silnik, bateria i rura która ta baterie przechowuje. Wszystko to sprawia, że dobrze dociążą przednie koło i dużo trudniej go poderwać. Ponadto środek ciężkości obu rowerów jest w zupełnie innym punkcie. Ponadto w moim rowerze jak i w Corratec standardem jest nie regulowana sztyca, co świadczy o tym, że rowery są konstruowane do jazdy na siedząco z elementami jazdy terenowej, a w rowerach enduro sztyca regulowana jest obowiązkowa. Generalnie w enduro masz mieć optymalną pozycję stojąc, a nie siedząc. Te rowery maja mieć określone właści gości na stromych podjazdach i zjazdach. To nie są rowery na asfalty i szutry. Żona jest sprawna fizycznie, ale czy odważna? To nie wiem. Na pewno nie ma ciągotek do jazdy w trudnym terenie a tym bardziej do jazdy bardziej ambitnymi singlami. Raczej to rekreacja rowerowa szeroko rozumiana. Raczej chodzi o utrzymanie kondycji i sprawności fizycznej niż zastrzyk adrenaliny związany z jazdą. Jak pisałem, chciałem 2 pieczenie na jednym ogniu upiec, ale to może się nie udać. Maks będzie musiał bez baterii na elektryku jeździć - nie ma wyjścia 🙂 pozdro
  22. Marcos73

    rower :)

    Ty jesteś niereformowalny. Rower enduro nie będzie służył jako enduro. Ma być wygodny dla użytkownika do szeroko rozumianej jazdy light - a taki nie jest. To jakbym kupił Jeep-a dla Żony który od wielkiego dzwonu wyjedzie na działkę w górach drogą nieutwardzoną, a Ty mi opisujesz kąty natarcia oraz rampowy, że powinien mieć wyciągarkę i opony M/T i specjalne zawieszenie z podniesionym prześwitem, bo czytasz bloga "przeprawa 2.0" i oglądasz zawody. A w sumie to Jimny jest lepszy, bo bardziej zwrotny i tak naprawdę dużo bardziej dzielny w terenie. A kobita tylko chce wsiadać i wysiadać wygodnie, spakować zakupy do bagażnika, komfortowo się przemieszczać i wygodnie, czuć się bezpiecznie i się nie zakopać w zimie pod blokiem w śniegu. Dla mnie super, bo nie będę musiał przy każdej wymianie opon felg prostować po krawężnikach. Jeśli dziewczyna wyciąga sztycę praktycznie na maxa, to coś jest nie halo. Skoro rura podsiodłowa jest pod kątem, tzn im wyżej podnosisz siodło tym bardziej do tyłu przesuwasz środek ciężkości. Bo każdy człowiek ma środek ciężkości w okolicach bioder - no może Ty masz gdzie indziej od nadmiaru teorii. Pisałem, że gość przesunął fotel w sklepie na maxa do tyłu, a i tak pozycja była skurczona i niewygodna dla Żony, to znaczy się że rama prawdopodobnie jest zbyt mała. Większa rama to wyżej i dalej kierownica i środek ciężkości w innym miejscu. Gości co się ścigają pierdoli jazda po asfalcie - bo zwykle to parę km dojazdu do domu i to zło konieczne, albo na parking aby załadować rower na bagażnik. Oni mają inne priorytety i inne oczekiwania od sprzętu. To że się tym interesujesz, nie czyni z Ciebie eksperta, a taka pozę przyjmujesz i to jest błędem. Większość to teoria, która niekoniecznie pokrywa się z praktyką. Napisałeś że za tą cenę osprzęt i rower jest przyzwoity i to jest dla mnie cenna informacja. Reszta parametrów do zaawansowanej jazdy mnie nie interesuje. Dla mnie jest najważniejsze jest dobre samopoczucie użytkowniczki. Tutaj ma być wygodny, ma mieć możliwość jazdy w lekkim terenie i ma się podobać. 2 ostatnie punkty są spełnione - pierwszy do dogrania. To nie jest rower dla mnie. Żona jest dorosła i sama wybierze. Btw. nie mam zamiaru wysłuchiwać, że plecy bolą i jest niewygodnie, bo źle wybrałem. Mam to w dupie. NIech każdy ponosi konsekwencje swoich wyborów. pozdro
  23. Marcos73

    rower :)

    Tak, już jest w sklepie, ale jest oczywiście kolejka do poskładania na serwisie. Generalnie to już rower jest zapłacony, bo rezerwacja to 50% wartości, a musiałem 2 zarezerwować zarówno M który jest (bo bez tego sprzedadzą, był S ale już poszedł) oraz L który sprowadzali, bo nie było. Niestety z tej serii C.F nie mieli żadnego modelu na ramie L (a jest kilka wyższych - czyli droższych). Generalnie to pierwszy raz jak byłem oglądać (sam) to był S oraz M - stały obok siebie. Nie wiem czy to kwestia malowani i "potężności" konstrukcji, nie byłem w stanie ich rozróżnić na oko. Gdyby nie nalepki z ceną i info o wielkości, to nie wiedziałbym który jest większy. pozdrawiam
  24. Marcos73

    rower :)

    Piotrek, to tylko sugestia, ale porównał stilusa e-AM w rozmiarze M 2023 (wówczas był tylko 1 model) z Lapierre C.F 2026. Uwzględnił budowę kobiecą, co zostało mu wskazane dość oględnie z podpowiedzią, że nogi są dość długie i ręce także. Wyciągnął dość prawdziwe wnioski, że rura podsiodłowa jest krótka i dużo trzeba będzie wyciągnąć sztycę (bo tak było w realu) spowoduje przesunięcie środka ciężkości do tyłu i podjazdy będą trudniejsze bo elektryk ma większy trójkąt z tyłu i koło jest dalej a i środek ciężkości ma niżej. Jest to logiczne wytłumaczenie. Sorry, jesteś inteligentny, ale doświadczenie masz małe. Niestety nawet Ty nie masz takiej umiejętności analizy wielu danych i sklecenia to w całość jak AI w tak krótkim czasie. To jak porady internetowe dla początkujących narciarzy. Ja wiem jak Żona wygląda i wiem jak wyglądała na konkretnym rowerze. Dla mnie było ok - ale jestem niższy i mam inne proporcje ciała. Ona ewidentnie miała bardzo wysoko siodełko co powodowało bardzo race ową pozycję, bo kiera była nisko i dość blisko. Nie zamierzam grzebać w rowerze i go modyfikować, skoro mogę kupić gotowy i wygodny dla użytkownika. Btw. na Corratec nawet nie wsiadła, bo się przejechała na LP i stwierdziła że jest dobry, ale za mały. Sama zdecydowała, że poczeka na przymiarkę na większy, bo jeśli by tak nie było, już LP M byłby w domu. pozdro
  25. Marcos73

    rower :)

    Grzecho, to dla osoby początkującej i bez ambicji na szaleństwa. Ma się sprawdzać na płaskim, trudniejszych nawierzchniach oraz leśnych ale prostych ścieżkach. Syn będzie korzystał okazyjnie, ale to młody i wysportowany chłopak jeszcze w fazie wzrostu. Tak naprawdę to jemu nic nie przeszkadza, bo kto z nas nie miał 18 lat. Wtedy mnie pierdoliło wszystko a strach i inne pierdoły by praktycznie nieobecne. Na motorynce jeździłem jak na crossie i było. Ale to nie rower dla niego czy też dla mnie. Ponadto syn może korzystać z elektryka enduro a ten jest M, chociaż chciałbym, żeby trochę popracował na podjazdach. Z drugiej strony, to jego wiek i budowa nie prowokuje do jakiegoś szczególnego traktowania. Też ma 182 i 65kg żywej masy 🙂 . Siłę i sprawność fizyczną ma i co najwyżej może ją tylko podtrzymywać. Każde wakacje wyjeżdżał z klubem na obozy rowerowe, a tam nie ma miękkiej gry - bo są w Rytrze, objeżdżał wszystko na prostym HT. A tam nie ma płaskich odcinków. To etap w życiu z cyklu "Jestem Bogiem, wyobraź to sobie" 😉 pozdro
×
×
  • Dodaj nową pozycję...