Gdy-byś-cie to wi-dzie-li…. no żenuła jakaś 😉
Ale bardzo dziękuję za słowa wsparcia, to pewnie wszystko przez tą pogodę, no słońce i słońce, te betony i odsypy, cukry i proszki czy coś tam 😉
Pozdrawiamy Was! 🙂
Renia, co tu dużo gadać - nie umiem jeździć i tyle, trasa dla chętnych, z Rifugio, mnie pokonała i to od samego rana. A potem wegetowałam na szkoleniu… że Tadeusz mnie wywalił to cud 😉
Dziękuję - oczywiście przekażę.
Ja też byłam przekonana, bo taki był plan. Ale plany mają to do siebie, że lubią się zmieniać, zwłaszcza u Tadeusza 😉 lutowy termin był „awaryjny” . Jak Marta? Kostka wyleczona?