-
Liczba zawartości
3 558 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
52
Zawartość dodana przez Adam ..DUCH
-
Jak gdyby nie rozumiesz przekazu a to właśnie @KrzysiekK się idealnie wpisuje w model który staram się opisać. Mamy faceta który niezbyt ogarnia temat praktycznie (wtedy) ale to on sam korzysta z porad, instruktarzu i bezpośrednio przekłada to na nauczanie swojej córki....to On tworzy wzorzec a instruktor jedynie mu w tym pomaga. Jeżdżąc z Natką nigdy nie podważyłem autorytetu Krzyśka.
-
Dalej nie rozumiem twojego wnioskowania....no ale Cóż ja jestem starszy Pan - tak mi powiedziała młoda instruktorka w szkole.....Tak jestem starszy Pan i tego się trzymać się będę.
-
Dziękuję za ten wpis....Ja też jestem przykładem że to właśnie forum a także rodzina (córka) popchała mnie w własny rozwój. W tym czasie miałem tą przyjemność spotkać ludzi podobnych tobie którzy byli w stanie zrozumieć i to w bardzo szerokim aspekcie czym jest narciarstwo i jak to przełożyć na będących po opieką - znam takich jak Ty @KrzysiekK lub Szymek ale też @Mitek i jego Amelka, @Jan i wnuczki ( pozdrawiam serdecznie z deszczowego Zwardonia) kurcze kto tam jeszcze na zlocie z dzieciakami był......?? a wiem ...ten co z kanapy krzyczał!!! Adam!!! .Kolego nawet nie wiesz jak idealnie wpisujesz się w pewien model - model idealny. WZORZEC - mam sąsiada o imieniu Heniek - Heniek to młody dziadek - czyli ma kilka wnuków i w drodze kilka pra wnuków i te całe stado będzie musiał ogarnąć narciarsko. Co zrobił Heniek - kurs KK i PI....i jest ober
-
Na ten moment w domu mojego wnuka a także tam gdzie on aktualnie przebywa "niebieski ekran" każdego rodzaju jest zakazany. Karolina doprowadziła do sytuacji że ja i żona boimy sie w obecności wnuka dotknąć telefonu. Stary uwierz jest na ostro i bez trzymanki
-
Absolutnie nie zgadzam się z Twoim wpisem i idącymi za nim wnioskami. Powiem więcej, neguję taką postawę jako bierne podejście do problemów które każdego z Nas spotkały/spotkają. Pomiędzy rozumieniem a tolerancją jest gigantyczna różnica. Ja realizując szkolenia dzieci staram się odnaleźć czas....ten moment w którym dzieciak jest mentalnie gotowy i tu podkreślę mentalnie. Z własnej praktyki, to znam rzesze dzieciaków doskonale przygotowanych fizycznie do uprawiania narciarstwa a które ledwie opanują przemieszczanie się z pkt A do B a w ich kontrze stoją dzieciaki które są kompletnie nie przygotowane (tu się domyśl) ale mentalnie przerastają tych pierwszych o głowę. W tym momencie jeszcze wrócę do twojego wstępu....."załatwiają"?? czyli co?? oszukują??. Dążymy do WZORCA a wzorzec oszukuje - no ja to tak rozumuję???
-
Dokładnie tak - nawet jeżeli następuje złamanie jazdy po łuku. Wyjdźmy z podstawy - dzieci postrzegają otaczający ich świat w sposób intuicyjny (oczywiście są wyjątki ale nie o nich rozmawiamy) i tak się w ogólnym zarysie dzieje +- do 12 roku życia. Owa intuicja błędnie prowadzi ich do sylwetki odchylonej w sytuacji kiedy stoją w linii spadku stoku a to prowadzi do wniosku, iż zadaniem WZORCA jest ograniczenie stania w linii spadku stoku do minimum a maksymalizowanie stania w trawersie - nawet jeżeli oznacza to złamanie jazdy po łuku. Zadaniem WZORCA jest zatem umiejętne prowadzenie będącego po opieką dzieciaka i bieżące korygowanie błędów a to wszystko sprowadza się do pojęcia czasu. Każdy kursant ma mieć czas na uporządkowanie swojej jazdy a ten czas daje mu tylko i wyłącznie długi skręt.
-
Doceniam wpis i wyciągam wnioski zwłaszcza w kontekście "były ogólnie nieszczęśliwe". Ty jesteś wzorcem, to TY rozdajesz karty. @Jan - długie skręty - daj bąblom czas na "makijaż". Ja w tym kontekście zbieram się na dłuższy wpis ale muszę kilka spraw sobie w głowie ułożyć bo wychodzi na to że to co w moim dziecięcym nartowaniu było normą obecnie jest podejściem sadystycznym (mając 6 lat tąpałem z Kuźnic do Goryczkowego Kotła - tato dźwigał mi narty ale ja w plecaku niosłem buty - patologia)....dzisiaj - jak na parkingu błoto jest to mamusia nastolatkę na rękach nosi byle się nie ubrudziła. Odnośnie końcówki - @Jan zapytaj a ja w miarę możliwości odpowiem - tu na forum i na stoku - nie Wy dla mnie tylko ja dla Was.
-
@Jan Ja drogi kolego nie wiem czy celowo czy też bezmyślnie, bezrefleksyjnie a może sarkastycznie i ironicznie (to na mnie nie działa) usilnie starasz się dyskredytować niemalże każdy mój wpis. Mój przekaz wydaje się być jasny i jak widać w wcześniejszych wpisach lepszych ode mnie jest zrozumiały - dla Ciebie nie i szczerze Ci napiszę, martwi to mnie. Czy za "gówniarza" w mojej narciarskiej (bo taka była) rodzinie oglądaliśmy PŚ - oczywiście że tak tyle że jest to element indoktrynacji w pierwszej kolejności a jako wzorzec w drugiej. Ja kompletnie nie neguję narciarstwa jako "ślizgawki" ale staram się w szerszym przekazie uzmysłowić, że nawet nie jeżdżący rodzice są w stanie "ustawić" dziecko w narciarstwo "rozumne" a nie intuicyjne. WZORZEC - to osoba na której młody adept się wzorcuje, którą naśladuje, którą podświadomie chce być. Tu ja jako instruktor jestem jedynie "małym pypciem" w drabinie wzorcowania. I teraz napiszę Ci kilka przykładów z tego sezonu: 1. Natalia l15 - poziom DS (ojciec dobrze jeżdżący ale w "starym" stylu) - codziennie inny instruktor - zirytowany zapytałem o co chodzi z tymi zmianami - odpowiedź: No wie Pan ona musi poznać różne techniki???? a mnie pasuje jak będzie "kolanko w kolanko"??? - WZORZEC zawodzi 2. l.5 może 6 nie wiem jak młody miał na imię. Tato go szkolił ale źle, tyle że ja zauważyłem że dzieciak ma potencjał. Chłopaki strasznie się męczyli - ja do WZORCA wtryniać się nie mogę, ale ucząc mogę bardzo głośno uczyć swojego kursanta. Pan tato chyba zrozumiał, zobaczył i poprawił - dzieciak jeździ jak ta lala. Na koniec Pan Tata podjechał i podziękował pytając ile płaci - kto mnie zna to wie jaka odpowiedź była - Wzorzec dumny- bąbel szczęśliwy i to jak. 3. Sandra l10 - super dziewczynka w niewielkim spektrum autyzmu. Rodzice przyjeżdżają do mnie z Norwegii, no może nie tyle do mnie tylko pochodzą z Żywiecczyzny i na ferie wracają do rodzinnych stron - mama bardzo dobrze jeździ - płytkim śmigiem. W przypadku autystyków nauczanie jest mechaniczne - setki powtórzeń - efekt dziewczynka za WZORCEM (instruktorem) jeździ równolegle z kijkami a za mamą??? pług bez kijków byle dogonić mamusię która kompletnie w dupie ma swoją córkę. Proszę błagam - Panie Adamie to ma być zabawa???
-
Słowo klucz to "wzorzec". Ja Panie kolego tego nie wymyśliłem, to element wprowadzony dekady temu w krajach "alpejskich" a obecnie bardzo słabo przekładany w PL. Nie za bardzo wiem w jakim czasie i gdzie byłeś w latach +- 90 w kontekście sportowym. Jak dla mnie wzorcem był w ciupaniu w pingla Andrzej Grubba, w koszu?? nie... nie Jordan...Abdul Jabar...stary w tym czasie każdy z Nas młodocianych ciupasów miał swojego wzorca. Narty...no cóż u mnie była rozkminka - technicznie Stenmark, życiowo Tomba....realnie Sikora..namiętnie??? i tu Panie @Jan - fenomenalnie jeżdżących na x Pań było wiele i wszystkie je ubóstwiam bo są fantastyczne. Chcesz zrobić narciarza - pokarz co robią najlepsi.
-
WZORZEC. Temat jest bardzo rozległy i zakrawa mocno o psychologię i tu nie tylko w kontekście sportowym. Co się dzieje kiedy młody adept zobaczy co potrafi jego starszy kolega - robi ooooo!. Dalej nie nagrywałem ale kontynuacja była +- "ja też tak chcę". Info dla onanizatorów - narty w specyfikacji FIS GS, rozstaw bramek juniorski (wiem wiem płytki) tak ok 15m...ja na GS r21 miałem ciężko - stary już jestem
-
W związku z tym, iż faktycznie w przedmiotowym wpisie sam zaliczyłem obsuwę (znasz mnie i Wiesz że staram się posty formułować poprawnie językowo i ortograficznie - chylę czoła przed czujnością językową) spieszę z kolejnym materiałem dotyczącym skrętu wymuszonego: https://www.facebook.com/watch/?ref=saved&v=913744618044834 Moim zdaniem w przypadku dzieci jest to niezbędny element szkolenie ale także i zabawy na śniegu. Oczywiście może on przybierać różne formy ale generalnie zmuszenie do toru jazdy, określenie celu, element rywalizacji, wzmożenie koncentracji itd to podstawa dobrego szkolenia.
-
I właśnie tak to powinno wyglądać.....coś pięknego
-
Kijków nie miała bo w tle śpiewała Cher - super kawałek...uwielbiam. Nie miała bo: 1 to nie był jeszcze ten etap 2 bardziej szpas niż szkolenie 3 była pod okiem instruktora 4 ślizgając się po zamarzniętej kałuży nie potrzebujemy łyżew.
-
Nic lepszego nie znalazłem a generalnie chcę abyście się pochylili nad tematem "spinek": https://www.facebook.com/watch/?ref=saved&v=865967246223207 Ja osobiście z spinkami pracowałem tylko raz byłem pozytywnie zaskoczony. Był to nieco inny model niż ten na filmie bo same spinki były sztywne/przegubowe z otworem na kijek w środkowej części. W pracy instruktorskiej na krótkich stokach sprawa niepraktyczna ale na dłuższych płaskich trasach wydaje się bardzo fajnym rozwiązaniem dla super maluchów, zwłaszcza że nie ma potrzeby zatrudniania instruktora.
-
No szkoda że nie można jako założyciel wątku być administratorem wątku i wyróżniać pewne wpisy jako wartościowe - sarkastyczne, prześmiewcze i mega wartościowe. Z tego też powodu pozwolę sobie napisać dwa słowa klucz wielkimi literami: AUTORYTET, NAŚLADOWNICTWO....wstępnie rozwinę.....instruktor wzorcem i autorytetem jest przez 1h - w tej 1 h wszystko gra jak w zegarku...może z małą obsówą ale gra....reszta jest Wasza. Dzieciaki w wieku Jagi (lat 6) i nie tylko bo dzisiaj miałem Natalię lat 14 (poziom DS) mają niewiarygodny potencjał i jest on niestety marnowany przez "opiekunów". Rodzice Jagi jeżdżą bez kijków płytkimi skrętami (dziewczę wzorcowo się zapłóży), ojciec Natki to świetnie jeżdżący narciarz wiszący na językach i nie uznający roli wewnętrznej narty i Natka będzie go naśladować. Wnioski są po Waszej stronie - ślizgać może się każdy, jeździć ....niewielu - ja się jeszcze uczę
-
No kurcze niestety Jaga (kupiła ksywkę) nie ogarnęła w godzinę tematu kijków. Tu Janek sprawa jest inna bo dziewczę ma talent - i to zobaczy każdy w miarę doświadczony instruktor którego zaszczyciła by Jaga. Ja swoje zrobiłem - mama i starsza siostra Jagi to bezkijkowcy....mam nadzieję że młoda trafi na rozsądnego instruktora.
-
2 godzina
-
Jutro rozpocznie 6 rok życia
-
Wychodząc na przeciw pytaniom i oczekiwaniom @Jan w kontekście kijków: Generalnie w kontekście szkolenia kijki włączamy do jazdy na +- tym poziomie: Tu jutro będą oprócz kijków dostawione narty +10 a docelowo jeżeli rodzice zdecydują o dalszym szkoleniu +20....nie jeździmy na łyżwach
-
Tzn....to wygląda mniej więcej tak ( doświadczenie min10lat). Do momentu decyzji o wyjeździe w alpy rodziny wybierają szkolenie w PL bo jest jest tańsze czyli np. lekcja indywidualna to koszt ok. 120-150 pln, przedszkole 5 dni 1k. Dzieciaki się ustawia i fruuuuu w alpy za 55 jurków/h
-
Idąc za Twoją radą w dniu dzisiejszym wziąłem sobie poranne godziny - 8.00 trening SL - Q...ja za stary jestem na 40 skrętów...a jeszcze po Vertical-u odejście w prawo kiedy ja zawsze robiłem w lewo??. Tyczki pod juniorów w rozstawie max 10 m....ja prd....o 9 mam zacząć lekcję a pragnę iść do domu.
-
Oj Szymku zapomniałem całkowicie o Tobie i Anecie....mam nadzieję że romantyczny wypad się udał??? i dzięki za odwiedziny
-
Kurcze wreszcie poszło treściwie....Dziadku działasz prawidłowo....wątek sklerotyczny się robi ..i bardzo dobrze ....
-
Okienko pogodowe - od jutra do 28.02 dalej 06.03 do 12.03. Tomek zapraszam serdecznie a zwłaszcza na luźną jazdę...Panie marzec tu już się nie pracuje tylko opala
-
@bubol.T przepraszam że było tak zdawkowo...sam wiesz robota to robota a jak robota robi robotę to na inne rzeczy niż robota nie ma czasu ...ktoś mi macha z kanapy - miłe i to bardzo. Fajnie że spotkałeś się z Adrianem i Żanetą (ale dziewczyna progres zrobiła oj....oj). Livigno - Zwardoń - 0-10.
