-
Liczba zawartości
18 004 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
267
Zawartość dodana przez Mitek
-
Cześć Hm... Rybelek ma trzy rowery, Rafał - brat Rybelka - jeszcze dwa lata temu miał 5... Dla mnie to przejaw nieuzasadnionej konsumpcji. Podobnie jak z nartami. Pozdro
-
Cześć Mistrzowie prostej to zwykli jelenie i trzeba ich eliminować. To tak jak z "szosowcami". Widziałem to wielokrotnie jak gość zapinał 40 km/h na prostej ale w zakrętach hamował się z absolutna paniką w oczach. A mistrzowie kierownicy szybko miękną w ruchu miejskim lub na krętych drogach, często nie potrafią wykonać prostych manewrów o parkowaniu nie mówiąc. Pozdro
-
Cześć Miłośnicy motoryzacji, syrenami też. Pozdro
-
Cześć Dobór przełożeń to kwestia indywidualna, zresztą wszystkiego można się nauczyć - optymalizacji kadencji również. Zawsze będzie brakować przełożeń, czy to z góry czy z dołu w zależności od tego gdzie będziemy jechać i po czym. Napędy 1x są zdecydowanie trwalsze i mniej awaryjne i już to przemawia z nimi. Choć ja mam 3x9 ale tak naprawdę gdybym zmieniał i chciał mieć zupełnie uniwersalny sprzęt - a w taki celuję zawsze bo mam jeden rower - to chyba jednak 2x. Pozdro
-
Cześć Malucha nie da się wyprowadzić z takiego poślizgu. Gdy przekroczy pewien kąt można go tylko obrócić i to należy robić. Ćwiczone z kierowcami. Pozdro
-
Cześć O przepraszam... cieśnie sobie zrobiłem w obu rękach w zeszłym roku jeszcze - to proste i właściwie bezbolesne i praktycznie nie wyłączające z aktywności zabiegi. Ale różnica jest niesamowita. A co do Piotrka... Witoldzie ja nie mam do niego pretensji. On nie wie do kogo i o czym pisze a właściwie pisze do swoich wyobrażeń. Trudno. Pozdro
-
Szkoda czasu na komentowanie takich głupot.
-
Cześć Nie no wybacz ale to są jakieś milisekundy. Szczerze...to o co chodzi bo wiadomo,że Schiffrin zdobywa przewagę raczej na sekwencjach szybkościowych i czytaniu śniegu a nie na pojedynczych trudnych skrętach. Co do analizy szczegółowej - w sensie momentu - ta ja oczywiście mogę się mylić i pewnie tak jest. Peter ja jestem amatorem a nie trenerem. Trzymaj się serdecznie
-
Fajne! Nie no na tym zdjęciu to Holdener jest aż nazbyt zrównoważona, za to Linsberger się po prostu wywraca bo jej wewnętrzna podjechała za wysoko. Zobacz jak musiała dojebać siłą aby odśrodkowa ją ustawiła... Ale wiesz to wszystko takie gdybanie. Fajnie się pisze swoje wrażenia ale wydaje mi się, że w sensie edukacji jakiejkolwiek nic nie daje. Pozdro
-
Cześć Po pierwsze - mamy do czynienia z innymi fazami skrętu w każdym wypadku. Shiffrin już praktycznie jest w fazie przekrawędziowania, Vlhova jest opóźniona a Duerr jeszcze jedzie w skręcie i nawet jeszcze nie zaczyna myśleć o drugim. Wiesz analiza zdjęć chyba nie jest najlepsza bo na kolejnej mogło być inaczej. Ja przekładam wszystko nie na wizję amatora tylko na jego jazdę a tu nie ma porównań z zawodnikami - chyba sam wiesz lepiej. Co do tematu to Duerr jest zdecydowanie najmniej stabilna - na tym zdjęciu!!! Ona to oczywiście dogoni ale amator nigdy. Pozdrowienia serdeczne
-
Cześć Moim zdaniem Twój trud jest zbędny. Oczywiście teoretycy mnie zjebią ale dla mnie sprawa zawsze była oczywista i nie raz omawiana - oczywiście przekładam na jazdę amatorską to co Peter prezentuje w wersji ideału sportowego. Kontrola nad nartą wewnętrzną... pamiętacie dyskusje o nie wysuwaniu wewnętrznej? Nie wysuwaniu zbytnim bo to wyprzedzenie wewnętrznej jest anatomicznie i fizycznie oczywiste... Pozdro
-
Cześć Piotrku Drogi. Nie wiesz o mnie wiele ale wyrobiłeś sobie pogląd na podstawie jakichś przesłanek i stałem się dla Ciebie symbolem wstecznictwa. Jest to błędne podejście i błędna analiza niestety. "Moja metodyka, nie polega na odcinaniu się od teorii. Skłaniam się jednak ku opcji by nauka był możliwie prosta. Bez skomplikowanych wykładów i finezyjnych ćwiczeń. By nie popaść w rutynę i poszerzyć zakres umiejętności wybieram teren. Naturalne przeszkody są idealnym zestawem koordynacyjnych ćwiczeń i za każdym razem trochę innych. A w samym nauczaniu za kluczowe uważam stopniowanie trudności i ciągłe podnoszenie poprzeczki ale bardzo małymi krokami" To zdanie z Twojego postu o powyższym świadczy bo... mógłbym się pod nim podpisać w sensie idei a nawet pewnych detali. Musisz jednak zrozumieć, że ja nie mam parcia na wynik ani osiągnięcia, które mi się nie podobają - że tak to nazwę. Proszę Cię więc nie używaj mnie jako ikonki bo błądzisz i wkurwiasz mnie niepotrzebnie a ja mimo wszystko Cie chcę lubić. Ja kibicuję Szymkowi, kibicuje każdemu kto chce robić postępy tylko zwracam uwagę aby nie wyważać otwartych drzwi dla zasady - sam się nauczę lepiej albo z YT, a obok schemat na TO SAMO gotowy. Aha - nie oceniaj mojego poziomu bo nie masz o nim pojęcia. Widzieliśmy się dwa razy w życiu i chciałbym aby to nie było o dwa za dużo. Trzymaj się.
-
Cześć No i tak to jest z jazdą na rowerze. Z powrotem mam bardziej z górki, było z wiatrem oraz lekko się napinałem a wyszło 26,7km/h. Taka droga do prac,y jechana w tempie, to jest całkiem fajny trening. Myślę, że nie jest tak źle jak na charakter sprzętu, plecak z papierami pracowymi i ... winami... Mnie bardzo cieszy postęp z roku na rok pomimo bagażu latek, które przybywają - w przyszłym roku 6 dych stuka, jakby nie było. Generalnie trzeba coś robić regularnie i z wysiłkiem żeby był sens. A co do elektryków to jestem zdecydowanie przeciw. Większość ich użytkowników w moim mieście (bo tu z nimi najczęściej się spotykam) to podstarzali (tak 38-55) gladiatorzy ubrani jak rasowi kolarze zapierdalający na czymś w rodzaju elektrycznych motorów po ścieżkach rowerowych czy nawet chodnikach. Rozwijają się na prostych a przy lada łuku hamują prawie do zera bo nie potrafią skręcić na dwóch kołach. Niestety. Takie pojazdy do wożenia dzieci, psów czy zakupów też lubię. Zawsze środkiem zawsze bez kontroli tego co z tyłu czy z boku. Pozdro
-
Cześć Szacun za pracę ale ja i tak nic nie rozumiem z tego tekstu. Pozdro
-
Cześć Dzisiaj w końcu pojechałem na rowerze do pracy bo w poniedziałek ani wczoraj nie mogłem a pogoda super. Nie udało się złamać godziny ale, jak to się mówi mało brakło - 62m19s, średnia 27,1 km/h wydaje się całkiem niezła jak na jazdę miejską, no ale było pod wiatr, właściwie wietrzyk ale jednak. Na powrocie będę się napinał. 🙂 Pozdro
-
Cześć Teraz przeczytałem te bzdury. No rzeczywiście mocna sprawa Marek, mocna. Pokażę Rybelkowi to zjedzie. Pozdro
-
To nie jest śmieszne Marek - to jest tragiczne. Ten śmieć ma wyborców. Zajebią Cie pałami bo im zabrałeś kawałek biało czerwonego płótna albo pocałowałeś murzynkę. Takie są realia. Pozdro
-
A rozumiem, że oglądacie film... No ja go nie oglądałem. Pozdro
-
Cześć Bardzo podoba mi się tytuł. Uważam, że to jest jedne z kluczy do dobrej jazdy - znaleźć stabilność i jej pilnować, pilnowanie ma/musi być czysto intuicyjne, automatyczne... Reszta zrobi się sama. Zauważyłem (zresztą podobnie jest na rowerze, zwłaszcza na zjazdach) - pamiętajcie, że ja zawsze pisze o jeździe praktycznej a nie o wystudiowanym ideale - że jeżeli narta gdzieś Cię "ciągnie" należy jej na to pozwolić będąc przygotowanym na akcje, którą chcemy wykonać. Siłowe rozwiązania stosujemy właśnie wtedy gdy tracimy stabilność, praktycznie jest to ratowanie się. Tak to hasło interpretuję w jeździe praktycznej. Pozdro
-
Cześć To nie ma znaczenia. Kierowca wie czym jedzie i jak tym jeździ. Jeżeli nie wie jest dupkiem nie kierowcą. Swego czasu jak jeszcze byłem zaangażowany w rajdy samochodowe na którejś z edycji Rajdu Warszawskiego staliśmy na końcu długiego łuku z dohamowaniem do lewego 90. Bawiliśmy się w ocenę gdzie zaczną hamować różne klasy. WRC przy znaku, A 20 metrów wcześniej, N 30 metrów wcześniej itd... i pojawił się koleś...Nubirą. Zaczął hamować jak WRC. zgarnął do rowu na przedłużeniu prostej paru kibiców (kto im ku.....a pozwolił tam stać - powinien siedzieć) i już nie wyjechał na szczęście. Nić poważnego się nikomu nie stało na szczęście - lekkie złamania i stłuczenia. Nieważne jak hamuje samochód - ważne kto nim jedzie. Pozdro
-
Cześć Skoda to dobry i bezawaryjny samochód. Poza tym nie jeździ samochód tylko kierowca - tak samo jak na nartach - czego niektórzy nie chcą zrozumieć. Pozdro
-
Cześć Patrząc obiektywnie - jasne ale tu chodzi o odczucie subiektywne. Przecież nigdzie nigdy nie napisałem, że jestem normalny. Wręcz przeciwnie, uważam, że ludzie dzielą się na mniej i bardziej nienormlanych. Być może gdzieś są normalni albo usilnie próbujący za nich uchodzić ale Ci są akurat mało ciekawi... 😉 Pozdro
-
Cześć Oczywiście, że jeżdżę wykorzystując ścieżki (choć nie zawsze 🙂 ). Często są przezajebiste - jak na Twoich zdjęciach. Napisałem tylko, że jeżdżenie po jakichś szlakach czy czyichś pętlach nie jest moim celem, nie jest intencyjne. Tak już mam, że jak gdzieś pokazuje mi się przetarty dojazd to szukam "lepszego". 😉 Pozdro
-
Cześć I Orawsky Hrad się załapał... No współczuję uszkodzeń sprzętowych bo wyobrażam sobie jak to mogło wyglądać przy niskiej a ciągnącej wodzie ale oczywiście gratuluje pomysłu i kolejnych przeżyć. Pozdrowienia serdeczne
-
Skate To Ski czyli na rolkach z górki - techniki, porady, doświadczenia
Mitek odpowiedział KrzysiekK → na temat → Nauka jazdy
Cześć Kurde co wy macie z tym "początkiem drogi"??? To się powtarza i u Krzycha i u Gabrkia. Jakiej drogi? Drogi Smoka? Tu nie ma nikogo kto jest na końcu Drogi lub ją przeszedł - nawet Smoku. Mitologizowanie naprawdę niczemu dobremu nie służy. Oczywiście podnosi range we własnych oczach ale i utrudnia postęp bo obciąża psychicznie. To jest jazda na nartach a nie budowa Floty Międzygwiezdnej. Co do ręki zaś - zadaj sobie pytanie jakie funkcje pełnią ręce w jeździe, bezpośrednio czy pośrednio. Jedną z podstawowych, naczelnych funkcji jest wyważenie. I znowu - zobacz jak jeżdżą dzieci, zobacz jak masakrycznie machają rękami. Instruktorzy zazwyczaj walczą z tym na różne sposoby próbując "ustabilizować" sylwetkę. Dzieciom to machanie pomaga się wyważyć. To jest forma łapania równowagi - nich Cię ktoś popchnie to też ręce pierwsze pójdą w ruch. Gdy będziesz starał się je uporządkować - zniszczysz naturalny mechanizm. U wszystkich narciarzy ten mechanizm pracuje, u Ciebie, u mnie, u Hirschera tylko jest opanowany i nie ma nadmiernych ruchów. Zobacz jak jeżdżą chłopcy w parku - ręce są zazwyczaj opuszczone a kije pełnią tylko i wyłącznie funkcję stabilizacyjną i równoważną - jak tyczka u linoskoczka. Ręce nie jeżdżą - tylko nogi, no chyba, że SL - ale biorą zasadnicze znaczenie w zachowaniu równowagi. Usztywnienie ich - tak jak każde usztywnienie na nartach jest błędem zawsze. Pozdro To jest bardzo typowy błąd w nauczaniu - koncentrowanie się na rzeczach, które na danym etapie są albo nie do wyeliminowania albo ich eliminacja utrudni postęp.
