-
Liczba zawartości
17 318 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
265
Mitek's Achievements
-
Cześć No powiem Ci, że przejazd Franja w tym DH był tak wzorcowy i spokojny, że chyba już mu taki w życiu nie wyjdzie. Aż nie wierzyłem, że tak się na tej trasie da. Jest dokładnie tak jak piszesz. To jest konkurencja mocno zerojedynkowa i pisanie tutaj o jakiejś granicy ryzyka i ryzykanctwie jest z lekka ... dziwne - świadczy o absolutnym braku zdawania sobie sprawy co to znaczy DH. Hermann jest tu dobrym przykładem bo jego jazda wyglądała zawsze nadzwyczaj pewnie i jakby z zapasem a sam - już po powrocie mówił i pisał - że nie ryzykuje już tak jak przed wypadkiem i całą tą historią. Miller za to jeździł zawsze na absolutnej granicy, najlepiej to było widać w slalomie gdzie jak przesiadł się na długie narty i nie był już tak szybki (w sensie reakcji) nie potrafił dogonić wyjeżdżających nart. Niestety kontuzje są wpisane w ten sport bo - czy chcą tego miłośnicy "lekko, łatwo i przyjemnie" to jest sport nawet na Czarnym Groniu, bo nawet tam można się zawinąć albo kogoś. I dlatego właśnie na nartach nie może być miętkiej gry. Musi być koncentracja i świadomość tego co się robi i ile się umie na każdym kroku bo inaczej piórnik albo dwukółka. Pozdro
-
Hm. Swego czasu w dawnym Szczyrku uczyliśmy jeździć na nartach żonę kolegi, notabene utalentowaną (wówczas młodą) skrzypaczkę. W połowie Polanek jej mąż (instruktor Sitn czynny wtedy) stwierdził, że sprawdzimy czego się nauczyła i założyliśmy jej moje narty - Salomon GS 208cm - dziewczyna zjechała na dół z pełną kontrola prędkości bez wywrotki po stoku, który dzisiaj uznany by został za niemożliwy do jazdy. Był to jej pierwszy zjazd na nartach w życiu. Ale... nikt jej nie pieprzyła o postawieniu na krawędź, taliowaniu i szerokości pod butem tylko o prowadzeniu nart w ługu ślizgowym oraz szybko wytłumaczono jej rolę odciążenia oraz jego synchronizację z rotacją. Wystarczy. Pozdro
-
1300km w jeden dzień ? Dlaczego nie -Obertauern
Mitek odpowiedział filok → na temat → Relacje z wyjazdów
Cześć Najpierw chciałem napisać: Jak Ty się w tym samolocie mieścisz? Ale po chwili namysłu uznałem, że dowcip raczej ziemisty, więc tylko napiszę... zajebista pasja! A co do jazdy w góry na chwilkę to.. swego czasu jak trzymałem się bardziej z deskarzami normą była jazda do Zakopanego "na pogodę". Starymi krakowską i zakopianką trochę trwało ale w nocy za to nie ma takiego ruchu. A ja się pochwalę, że wczoraj byliśmy z Rybelkiem w Zakopanem na biegówkach. Biorąc pod uwagę, że w Warszawie jest piękna zima i od cholery śniegu a w Zakopanem jest +3 i leje deszcz a narciarstwo uskutecznialiśmy na polach pełnych kałuż to może też się liczyć jako pewien wyczyn. 🙂 Pozdro -
Cześć Nie, Marek nie zrozumieliśmy się. Oczywiście idea konkurencji została nieco zgubiona bo teraz nie omija się tyczki tylko punkt jej wbicia ale cały czas jest to zmieszczenie się w świetle bramki - Paweł, tak zrozumiałem przynajmniej miał nieco inny pomysł na konkurencję jako taką czyli likwidacje bramek i jazdę w torze (jeżeli nie taka była intencja Pawełku to sorry ale tak zrozumiałem). Natomiast, wprowadzenie tyczek uchylnych w SL spowodowało całą nową jakość techniczną związaną ze zbijaniem tyczki przez co zgubiła się moim zdaniem idea, którą jest linia przejazdu i podporządkowanie jej całości techniki. Stąd moja propozycja jazdy na kolanówkach. Nie jestem zawodnikiem oczywiście ale miałem okazję jeździć SL na tyczkach i na kolanówkach i ten pierwszy był dla mnie nie do przejechania ze względu na konieczność "walki" z tyczkami, czego nie umiem. Na kolanówkach natomiast można się skoncentrować tylko i wyłącznie na optymalnym torze i tu problemów z przejechaniem układu nawet z figurami nie ma. Oczywiście nie pisze o czasie ale w miarę płynnym przejechaniu ustawienia. Powrót do sztywnych tyczek jest niemożliwy z oczywistych względów. Oczywiście ideałem byłyby stalowe rury na fundamencie, które... albo ominiesz albo zginiesz. 🙂 Pozdro
-
Cześć Na to jak narta skręca ma wpływ narciarz, reszta to elelmenty pomijalne. Śmigiem można zjechać na nartach DH bez problemu, no chyba że śmig czy też skręt krótki z wykorzystaniem odciążenia i rotacji to nie jest skręcanie. Niektórzy tak uważają - niestety są w błędzie i to sporym. Pozdro
-
Myślę, że Paweł/Gabrik nie eliminuje jakichkolwiek ośrodków tylko - w zamierzeniu - piętnuje głupotę. Zgadzam się za nim w 100%, ale to chyba oczywistość. w każdym razie jak dla kogoś oczywistością to nie jest to powinien się leczyć a nie jeździć na czymkolwiek. Pozdro
-
Cześć Paweł jeszcze taka kwestia, że zawodnik tej linii na ziemi przy szybkości po prostu nie widzi. oczywiście można pogadać ale też trzeba pamiętać z czego wywodzą się te konkurencje żeby modyfikując nie zgubić idei. Dla mnie idea została zgubiona w SL w momencie zastosowania tyczek uchylnych i całej techniki ich atakowania i zbijania co moim zdaniem zabija panowanie nad linią ale w SL jest na tyle wolno, że kolanówka da radę. Myślę, że już w GS nie ale... na ten temat przede wszystkim powinni się wypowiadać zawodnicy. Pozdro
-
Cześć Linia namalowana na śniegu to tylko sugestia. Nawet nie wiem jak (i czy) jest ona ujęta w przepisach. Płachty są rozrywające się i bezpieczne, tyczki są uchylne... Idea konkurencji polega na przecięciu światła bramki. Pamiętaj, że zawodnik nie kieruje się linią na śniegu - ona nie ma żadnego znaczenia, jest elementem pomocniczym często prawidłowy tor wymaga pojechania poza liniami - wiesz to nie kapsle. 😉 Wiesz to są ewidentne błędy zawodników po prostu i wydaje się, że nie można na tej podstawie modyfikować idei konkurencji. A jakie widzisz inne możliwości. bo szczerze mówiąc mnie - tak na szybko - nic się nie nasuwa. Ja najwięcej zarzutów miałem zawsze do tyczki uchylnej w SL i to można zmienić na kolanówki i będzie to zgodne z ideą konkurencji ale nie ma takiego parcia, zwłaszcza ze środowisk sportowych. Pozdro Pozdro
-
Z tego co kojarzę ponad 1800m.
-
Cześć Moim zdaniem Livigno i Madonny nie ma co żałować natomiast zjazd z Preseny do Ponte jest jednym z najdłuższych jakie można zaliczyć w Alpach, chyba 12,5 km - nie wiem w każdym razie warto sobie przynajmniej raz "na raz" tak zjechać. A kosmitów po prostu pomijaj, a jak są niebezpieczni to opieprz abo zgłoszenie do służb. Włosi akurat reagują dość szybko i zdecydowanie - Polizia Stradale działa. Pozdro
-
Cześć I to jest właśnie "wyrzyg" drodzy koledzy. Przez cały sezon nikt do tematu o sporcie nie zaglądał a tu nagle takie. incydentalnie ktoś tam do mnie Mlesika i Jurka się dołączył a tutaj nagle jakie zainteresowanie. Model "Super ekspress" działa. Brawo, Brawo Swego czasu, nie wiem jak jest teraz, była w środowisku dziennikarzy zajmujących się sportem samochodowym taka niepisana umowa. Jak wydarzył się jakiś wypadek nikt o tym nie pisał dopóki nie pojawił się oficjalny sprawdzony komunikat a później pisano tylko i wyłącznie po konsultacji z uczestnikami (jeżeli takie były możliwe). To był wspaniały honorowy układ aby nikt postronny. gówno wiedzący w temacie nie snuł jakichś domysłów, ani nie wystawiał ocen.
-
Cześć Mądry chłopak. Mariusz Zaruski powtarzał zawsze: upadek jest hańbą dla narciarza. Miłe, że taki młody narciarz podświadomie czuje myśli takiego wybitnego Mistrza! Pozdro
-
Ja odpowiedź znam, bo widzę co piszesz. Ważne żeby to zostało napisane przez Ciebie.
-
Cześć No właśnie aż prosi się o taką elegancką teorię. W każdym razie Franzoni jest z pewnością symbolem tego sezonu w narciarstwie. Niesamowity strzał. Weźmy pod uwagę, że narciarstwo jest sportem niezwykle niebezpiecznym i kontuzjogennym. W sezonie mniej więcej 1 na 3 zawodników ulega kontuzji. Do tego w narciarstwie jest jedne z największych odsetek kontuzji tzw. ciężkich, które wyłączają zawodnika na miesiąc lub więcej a zazwyczaj na sezon. Trzeba być naprawdę twardym jak się jest zawodnikiem bo w narciarstwie amatorskim droga większości jest taka jak piszesz: słodka niewiedza - dzwon - rozbrat z nartami. Pozdro PS Amelka jest teraz na kursie u Bartka więc może w perspektywie naszych polskich narciarskich sukcesów jeszcze takie spojrzenie zawodowca i porządnego człowieka na realia: https://skimagazyn.pl/2021/01/12/narta-muru-nie-przebijesz-paradoksy-i-porazki-polskiego-narciarstwa/
-
Kwestia formalna czyli kwestia będąca nieco na uboczu, nie należąca do głównego nurtu merytorycznej dyskusji. Rozumiesz? W tym wypadku chodzi o to, że chętnie podyskutuję z osobą mającą inne doświadczenia czy inne podejście do procesu szkolenia, ale... musi to być osoba, która wie o czym mówi czyli mająca doświadczenie w szkoleniu, żebym nie marnował czasu na głupoty. W tym wypadku chodzi o to czy Ty masz doświadczenie szkoleniowe czy tak sobie piszesz. Pozdro
