-
Liczba zawartości
17 409 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
265
Mitek's Achievements
-
Jakich koneserów. Normlane warunki jak na tę porę roku. Delikatny opad deszczu raczej będzie w teorii i nisko. Schyłek lutego to już jest w tym rejonie pełna wiosna. Na dole chodzi w koszulce i krótkich spodenkach, bywa powyżej 20 stopni Logistyka wyjazdu w sensie planu każdego dnia wyboru stoków (wystawa, nasłonecznienie, wysokość) na kolejne godziny jest tutaj kluczowa. Znajomość rejonu pożądana.
-
Cześć Jasne, ale nie ma co mieć pretensji do Słowaków. Nie opłaca się inwestować w trasę, na której nikt nie jeździ - w sensie statystycznym. Takie są oczekiwania społeczne, poślizgać się, jak szkolenie to raczej opieka a nie realny postęp itd. Czego oczekiwać Tomek. Ludzie szukają nart, które same jeżdżą a jak nadmienisz, że trzeba się nauczyć jeździć to wtedy wszystkie będą tak samo jeździły to się po prostu czepiasz itd. Trzymaj się
-
Cześć To raczej nie jest uczenie "właściwego stania" a stania w ogóle. Dzieci zawsze będą się wyważać w odchyleniu choćbyś nie wiem ile ćwiczeń robił. Tak jest po prostu wygodniej, naturalniej i - dla dzieci - bezpieczniej. I takie wyważanie zazwyczaj trwa do jakiegoś 7-8 może 9 roku życia. Nawet młodzi zawodnicy, często trenujący rok, mają taka tendencję i nie ma sensu z tym walczyć. To minie naturalnie jeżeli osoba jest szkolona, nawet nie szkolona ile ma dobry przykład w postaci jeżdżącego z nim opiekuna. Z mojego doświadczenia w nauczaniu dzieci nie ma najmniejszego sensu zwracanie na prawidłowe stanie w tym okresie poprzez specjalne ćwiczenia czy wałkowanie tematu w inny sposób. Dzieci (dorośli też ale dzieci właściwie tylko) uczą się poprzez naśladownictwo podświadome oraz metodę prób i błędów. Ważniejszymi rzeczami na tym etapie są obycie ze środowiskiem, samodzielność, miękkość jazdy, obycie ze zróżnicowanymi warunkami oraz sprzętem. Wiesz np. te ręce z przodu. Tak to kształtuje postawę ale dziecku nie ma sensu przekazywanie wszystkiego i cały czas bo i tak nie pamięta. Ale już tekst: weź wyciągnij ręce przed siebie bo tak robią zawodnicy robi robotę. Zresztą możesz mieć karnego osobnika, który będzie dokładnie ćwiczył i powtarzał zadane zadania i nawet opanuje jazdę książkowo ale i tak jak będzie miał powiedzmy te 11 lat to zacznie jeździć po swojemu i tyle, dopóki nie zrozumie, zauważy, że jak wykonuje coś w sposób zalecany to jest po prostu lepiej, skuteczniej, może ładniej. Pozdro
-
Cześć Zobaczymy. Chętnie odszczekam bo uważam ją za ikonę narciarstwa. No niestety Vlhova to nie Brignone. Pozdro
-
Cześć He He Kacper - tzn mój Kacper - podał ten scenariusz w momencie gdy zaczął padać śnieg. Zostały spełnione dwie przyczyny do odwołania konkursu. Proste. Ale trzeba jednoznacznie przyznać, że można było skakać jak Austriacy. Pozdro
-
Jak jest śnieg to każdy głupi pojedzie.
-
Cześć Niestety wcale tak nie jest. Żadnej pozycji na tym etapie nie ustawiamy ani nie oczekujemy, że będzie i nic nie zostanie na lata. W tym okresie kształtujemy zupełnie inne rzeczy. Jeżeli proces będzie prowadzony sensownie a przykład opiekuna będzie dobry wszystko się poukłada nijako samo. Pozdro
-
Cześć Tak jak napisałem, że chyba nie ma sensu abym na ten temat pisał bo to nie byłoby w pełni uczciwe. Pozdro
-
Prosiłem w punktach. Czytaj ze zrozumieniem.
-
Cześć Dziękuję. Jak widać da się. To jest bardzo konkretna i dobra porada, w której chciałem podkreślić podstawowy przekaz. 1. Wybór instruktora, tak jak kafelkarza czy lekarza to pewien proces, który można usystematyzować i badając rynek oraz traktując sprawę poważnie dokonać sensownego wyboru. 2. I drugi bardzo ważny aspekt w kwestii szkolenia dzieci. Piszecie o tym dużo a traktujecie to hasłowo. A koleżanka po prostu to zrobiła. Stworzyła w prosty sposób sytuację w której to młody człowiek dokonywał wyboru. Bardzo dziękuję za ten post. Szacun dla Estki, Estko! Pozdro
-
Aaaa. Janek Kos. To już wiem.
-
Cześć Hehe. Marionen to narciarski wariat więc jak poczułby krew to mógłby nawet wpaść na taki irracjonalny pomysł. My pozdrawiamy zawsze i wszędzie wszystkich tak, że bardzo dobrze zrobiłeś. A jaki Janek??? Pozdro
-
Marku również dzięki, że chciało ci się wstać i przyjechać do tego narciarskiego Mordoru aby chwilę pogadać. Pozdrowienia serdeczne dla Twoich! Mariusza tak dawno nie widziałem, był w Białce? Pozdro
-
Cześć Ja czytam dokładnie i ze zrozumieniem Pawełku. Wczorajszy dzień spędziłem w Białce i między innymi zerknąłem sobie na cenniki szkoły Stok - bardzo dobrej i renomowanej szkoły wiodącej w Białce. Tam pakiety dla dzieci to jakieś tysiące PLN gdzie szkolenie na nartach to jest 10-12h a reszta to są np. animacje. Zadałem pytanie czego oczekują osoby, które są narciarzami (nawet z wieloletnim doświadczeniem) i wypowiadają się o szkoleniu. To ludzie, którzy powinni mieć jakąś wizję szkolenia więc postawiłem pytanie. Rozumiem, że oczekiwana jest miła opieka na stoku a reszta ma znaczenie marginalne. Hm... Jako, że dużo czasu spędziłem na stoku szkoląc właśnie dzieci w różnym wieku w grupach i indywidualnie w kraju i za granicą mam jakiś w miarę skrystalizowany pogląd co daje efekty długotrwałe a co nie ale skoro wystarczy w miarę dobra przedszkolanka to ok. I jeszcze: Wczoraj byłem świadkiem takiej sceny: Mama w butach narciarskich czekała na dole i zjechała Instruktorka z jej synem. to był już duży chłopak - może 10 lat. Zjechali. Instruktorka podjechała do mamy i zaczęła odpowiadać na wiele szczegółowych pytań. Chłopiec stanął obok i zaczął wołać: Mamo, odepnij mi narty. Bez odzewu ani ze strony Pani instruktorki ani mamy. Czy to była dobra instruktorka? Pozdro
-
Hmmm. ciekawe. Znam dziesiątki osób spełniających te kryteria. Niestety o nartach i narciarstwie maja pojęcie takie jak ja o rachunku różniczkowym - Ci najlepiej zorientowani. Bycie miłym nie wystarczy aby być fachowcem niestety ale aby pozalewać, że się jest znakomicie działa.
