a_senior
-
Posts
3,029 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
39
Content Type
Profiles
Forums
Gallery
Posts posted by a_senior
-
-
W dniu 24.12.2025 o 14:16, tomkly napisał:
Naturalna selekcja ośrodków, nawet we Francji dzieje się to samo.
Z powodu zmian klimatycznych! A zmiany klimatyczne spowodowane są działalnościa człowieka. To wiemy na pewno. Nie oszukujmy się. Średnia temperatura w Alpach wzrosła już o 2 stopnie. Śniegu pada średnio o połowę mniej niż 60 lat temu. To są fakty. Co będzie dalej z narciarstwem w Alpach też mniej więcej wiemy. Pozostanie niewiele czynnych stacji narciarskich działajacych wysoko. Co bedzie dalej z klimatem? To wiemy najmniej, bo trudno to przewidzieć. Na pewno będzie inaczej. Przypominam świetny materiał francuski, który kiedys tu wstawiłem w innym wątku.
-
Tak trochę w temacie zmina klimatycznych. Smutny materiał, a najsmutniejsza i bardzo symptomatyczna jest jazda faceta na końcu.
-
2
-
1
-
-
16 godzin temu, arturzx napisał:
A możesz napisać coś więcej jak wyglądał ten wypadek? Czy po nim oddałaś sprzęt do diagnostyki?
Czyli do sprawdzenia na specjalnej maszynie. Mają taką w co lepszych serwisach narciarskich. Niestety w każdych wiązaniach, zwłaszcza używanych przez kilka lat, zdarzają się odchylenia w stosunku do wartości pokazanej na podziałce. Ustawiasz dajmy na to na 5 a powinno być 4. Kiedyś oddałem do sprawdzenia kilka par nart. 2-3 były OK, odchylenia nie przekraczały 0.5 podziałki, ale na jednym było 1. To juz może mieć znaczenie.
I druga ważna rzecz. Nastawy na tył były często o 1 podziałkę mniejsze niż na przód. Podrzucam zdjęcie starego sprawdzenia wiązań w nartach żony. Z kalkulatora z netu wychodziło 5. Jak widać maszyna dla tyłów daje 4. I taką wartość powinniśmy ustawić.
Wiązania ustawiają w sklepie wg informacji jakie sie im poda, ale warto samemu sprawdzic to jakimś kalkulatorem dostępnym w necie. W każdym razie ja tak robię dla wszystkich rodzinnych nart. Pomimo najlepszej nastawy niechciane wypięcia się zdarzają jak i, to rzadsze, ich brak pomimo, że powinny. To dugie częste u początkujacych, ale i starym wygom się przydarzy.
Odnosnie za dużych butów. Długości nie da się zmienić, ale objętość (tęgość) można łatwo zmniejszyć odpowiednimi wkładkami. W swoich starych butach, które używałem dobre 10 lat, dwukrotnie dokładałem wkładki.
W wieku Madzi to jeszcze można zostać ekspertem narciarskim. 🙂 Znam kilka ludzkich przykładów. 🙂
-
1
-
-
-
52 minuty temu, Monika napisał:
Nie znam sklepów wrocławskich, ale może masz rodzine / znajomych w Warszawie? Jeśli tak to ich odwiedź a przy okazji umów sie na wizytę w Skifanatic. Poświecisz 2h ale buty Ci dobiorą dobre - takie co nogę będą trzymać ale bez cierpnięcia.
Odwiedziłem ten sklep ostatnio. Mały, ciasny i pełno w nim ludzi. 🙂 Właśnie córka kupiła tam buty (K2 Anthem 105). Zachwycona obsługą i fachowością sprzedających. W Krakowie też bym coś polecił. Może i we Wrocku cos jest. W końcu góry mają rzut beretem.
-
1
-
-
Teraz, Mitek napisał:
A nie wspominasz tego jako fajnej zabawy?
Teraz tak, ale wtedy miałem lekkiego pietra.
-
1
-
-
11 minut temu, Mitek napisał:
Andrzej w czym Cie Włoch upewnił, że masz wspomaganie...? Dobrze zrozumiałem? Przecież to jest odczuwalne w moment a jak miałeś wspomaganie to gdzie tu jakieś szaleństwo...?
Jak wiesz istnieje wiele rodzajów wspomagań. Np. elektryczne albo mieszane. Takie miałem w Peugeocie 307 I wtedy przy niepracującym silniku oczywiście nie masz żadnego wspomagania. W Passacie było czysto hydrauliczne, tzn. wystarczyło, że silnik się kręcił (bo samochód zjeżdżał w dół na biegu), choć nie był odpalony i wspomaganie hamulców i kierownicy było. Ja tego nie wiedziałem na pewno i Włoch mnie upewnił. Bez wspomagań też dałoby się, ale byłoby ciężko i niebezpiecznie.
Jan miał rację. 🙂
-
3
-
-
12 godzin temu, Mitek napisał:
Kolejny co pamięta. Ostatnio pisałem chyba Gabrikowi apropos nart - bo opisał wszystko na czym i kiedy jeździł. Teraz Ty - jak Wy to pamiętacie?! Na przykład w takiej Madonnie to byłem chyba z 15 razy ale gdzie i kiedy? Tzn byłem w dolinie Rendena ale i obok ale gdzie? Trasy, gdzie, które itd. - autentycznie podziwiam pamięć.
Nie tyle pamięta, co umie czytać. 🙂 Własne wspomnienia, które kiedyś spisałem. Jeszcze bardziej detaliczne niż te Teresy. To był mój pierwszy wyjazd narciarski do Włoch i zrobił na mnie duże wrażenia..
Edit. Dorzucam link do tego mojego opisu, który odświeżył mi pamięć. 🙂
https://docs.google.com/document/d/1uTjBPkcvy_gn4uEn271W15fc9Tgvij0-B31L9dDsw1c/edit?usp=sharing
-
3
-
-
1 minutę temu, grimson napisał:
Do tego bez silnika nie masz wspomagania hamulców oraz kierownicy.
Mam, właśnie w tym modelu. Oczywiście przy jeździe w dół i włączonym biegu, np. 3-ce. O tym też upewnił mnie ów Włoch z warsztatu.
-
11 godzin temu, Mitek napisał:
A po co Ci pompa paliwa w jeździe z góry? Wspomaganie i hamulec obsłużysz a zwolnisz biegami?
Niby tak, ale jechać, a właściwie zjeżdżać tak bez pracującego silnika, i nie na holu!, 15 km to jednak nie byle co. Gdyby mi gość z warsztatu nie powiedział, że się da, nie odważyłbym się. Skąd np. miałbym wiedzieć, że po drodze nie ma jakiś wypłaszczeń.
-
42 minuty temu, Jan napisał:
a była już wtedy Madonna połączona z Marillevą ?
Tak. Zaczynaliśmy od dojazdu samochodem do Marillewy, dalej gondolka do Marillewa 1400 i dalej kombinacjami róznych tras do Madonny.
-
1
-
-
14 godzin temu, zając napisał:
Wszystkie dostępne w tym okresie sezonu(ów) czyli szacuję że ok. 98%
Zapewne od 2006, gdy tam byliśmy, sporo sie zmieniło, zwłaszcza w Peio. Dobrze wspominam ten pobyt, choć z nostalgią i smutkiem. Na jednym zdjęciu kolega, b. dobry narciarz, którego już nie ma wsród nas.
No i mój szalony zjazd samochodem VW Passat 15 km z Tonale do Fucine, o którym pewnie pisałem. Cały czas z góry, wprost do warsztatu. 🙂 Awaria pompy paliwa.
-
1
-
1
-
-
3 godziny temu, Mitek napisał:
Ja nie karmię nikogo półprawdami. Cytuję albo będę cytował lub przytaczał twarde naukowe dane. Niestety Edwinie sporo osób nie jest nawet w stanie pojąć danych w związku z tym upraszcza się przekaz a to prowadzi do bzdur.
Drugi bardzo groźny element to manipulacja danymi oraz przekazywanie wyrwanych z kontekstu przekazów jako autorytatywne wnioski.
Trzeci element to ludzi, którym jest obojętne jakie są fakty bo i tak wiedzą lepiej, bo nie uznają autorytetów żadnych a już naukowych w szczególności.
Mitku, jak wiesz często sie z Toba nie zgadzam, ale tym razem zgadzam sie w 100%. Odnośnie zmian klimatu, ocieplenia, CO2 warto słuchać fachowców. Nie trzeba być fizykiem, by zrozumieć co mówią. Np. taki fachowiec jak prof. Szymon Malinowski. Fizyk atmosfery. Np. w tym wykładzie: https://youtu.be/RBZlO5Dco5Y?si=UGaQgba7HemC2B1T
I jeszcze T. Rożek z Nauka to lubię. Bardzo łopatologicznie: https://youtu.be/tBzmUOaX9_k?si=nHjICvZFw9VPVhlW
O zmianach jakie czekają nas narciarzy już dużo tu było. Wstawiałem linki do filmów pokazujących jak bardzo i szybko zwijają się francuskie stacje z powodu zmian klimatycznych, ocieplenia i braku śniegu. Ale oni i tak maja nieźle, bo jeszcze długo pojeżdżą w swoich wysokich stacjach, gdzie nawet śnieżyć nie trzeba będzie.
A narciarstwo oczywiście niszczy środowisko, to oczywiste, ale każda nasza ludzka działalność je niszczy. 🙂 A już na pewno zmienia. I dlatego, jak zawsze i wszędzie, najlepszy jest pewien kompromis między niszczeniem natury a naszą ludzką frajdą jaką daje narciarstwo i inne nasze ludzkie aktywności.
-
2
-
1
-
-
10 godzin temu, Marcos73 napisał:
Dojechał mnie i jak odpierdolił lufę w moją stronę …. Ja go tylko kątem oka zauważyłem w ostatnim momencie i zdążyłem lekko przypłużyć, bo by mnie zmiótł.
I tak będzie, że Twoja wina. 🙂 Trzeba było uważać. Dobry narciarz przewiduje i "widzi" wszystko. Opisywałem podobny przypadek, gdy nie zachowałem czujności i z mojej winy wjechał we mnie od tyłu 13-latek. Też w ostatniej chwili kątem oka go zobaczyłem. Ale i tak wg niektórych była to moja wina. Nie inaczej będzie u Ciebie. 😉 Bark niestety długo dochodzi do siebie. U żony dochodził przez rok po upadku na... zlodzonym chodniku w Krakowie. Ale doszedł w 100%, żadnych pozostałości. 🙂
-
2
-
-
Faktycznie. 🙂 Niezla heca. 🙂 Ja swojej tego nie uczyłem. Musiała sama podpatrzeć u innych. Myślę, że moda odegrała swoją rolę. Takie carvingowe zwożenie się na stosunkowo łatwym i mało ludnym stoku było wtedy mocno na topie. To mocne odwiedzenie nóg to jej cecha charakterystyczna. Swoją drogą do tego trzeba dużej gietkości i elastyczności niedostępnej... w pewnym wieku. 🙂 Czy to jest wada? Moja córka do dziś mocno odwodzi i załamuje sylwetkę, choć pewnie mniej niż na filmie, ale nie przeszkadza jej to w skutecznej jeździe nawet po bardzo stromym stoku. Teraz jeździ wyłącznie krótkim skrętem.
-
3
-
-
Przeglądając moje zdjęcia z Val di Sole z 2006 r., BTW spaliśmy w Peio, znalazłem zabawny filmik z moją córką. Nie, nie była z nami, ale na młodzieżowym wyjeździe. Filmowała koleżanka. Obie miały wtedy po 19 lat. Córka jeszcze lubiła się zwozić. Dopiero później zaczęła zjeżdżać. 🙂 Jak ten czas leci. Chyba to było Monte Spinale. https://photos.app.goo.gl/JsFRYJoLe1eEU7aXA
-
4
-
1
-
-
8 godzin temu, Jan napisał:
Andrzej uważaj aby nie zostać w temacie leśnych dziadków, którzy przestali zjeżdżać po śniegu a jedynie kultywują wspomnienia.
Ja nim już trochę jestem. 🙂 Kultywuję wspomnienia od dłuższego czasu i prawie nie jeżdżę na nartach. Ten sezon też jest zagrożony i zależny od wyników badań. A co do samego terminu "leśny dziadek" to musiałem się udać do googla. I tak wg wikisłownika to jest:
Starszy wiekiem działacz, polityk, urzędnik lub członek jakiegoś gremium, który uporczywie trwa przy swoich anachronicznych poglądach, hołduje przebrzmiałym zasadom i blokuje awans przedstawicielom młodszego pokolenia.
albo wg AI:
lekceważący zwrot na starszą osobę (często weterana), która straciła kontakt z rzeczywistością i żyje przeszłością, wciąż opowiadając o dawnych czasach.
I zgadzają się u mnie dwa elementy: starszy wiekiem i opowiadanie o dawnych czasach, co lubię robić. To tak, reszta w moim przypadku nie za bardzo, zwłaszcza o blokowaniu awansu młodym. 🙂 Raczej mam poglądy moderne, np. w narciarstwie, zasady też wolę te współczesne. Na komputerach i smartfonach działam lepiej od wielu młodych, na nartach też jeżdżę raczej po "nowemu", oczywiście o ile jeżdżę. 🙂
-
5
-
1
-
1
-
-
To dla porządku należałoby jeszcze dopisać polskie peerelowskie "marki". 🙂 Hikory (były takie?), Rysy, Polsporty, które się wiecznie rozklejały i narty, używając dzisiejszych określeń, rzemieślnicze. Np. Zubki z Zakopanego. Takie FR z tamtych czasów. Ojciec ich używał a ja próbowałem.
A z tych wymienionych. Dodajmy, że taka marka jak Kastle, kiedyś za moich młodych czasów, była jedną z wiodących firm produkującą narty. Potem zniknęła na pewien czas i znów wróciła na rynek.
Używałem, ja albo ktoś z moich bliskich, wiele z tych wymienionych. Nie mam specjalnych skojarzeń związanych z logo, bardziej z danym modelem narty. Np. dobrze wspominam Atomic SL9 albo Fischer SC. Od wielu lat jeżdżę na różnych Voelklach i ta firma dobrze mi się kojarzy. Spokojnie, solidnie, bez przesadyzmy w żadną stronę, w sam raz do mojej "starczej" jazdy. Takie jak Volkl SL Jeśli zmienię jeszcze kiedyś narty będzie to ponownie ten sam model.
Edit. Przypomniało mi się, że nazwa Rossignol (po franc. słowik) zawsze mi sie kojarzyła i kojarzyć będzie z modelem Rossignol Strato, bordową nartą z ptaszkiem na czubie. W latach 60. i 70. była to legendarna narta, o której się marzylo.
-
2
-
1
-
-
W dniu 14.12.2025 o 13:38, bubol.T napisał:
Miałem taką samą sytuacje właśnie w Predazzo na wyżej położonych trasach bez drzew, brak kontrastu. W pewnym momencie nie wiedzialem czy stoję i jak stoje na nartach.
Normalne zjawisko fizjologiczne. Często we mgle. Brakuje punktów odniesienia by pomóc błędnikowi w zachowaniu równowagi. Częste są wtedy zawroty głowy a nawet nudności. Wytłumaczyła mi to siostra, która zawodowo zajmuje się m.in. badaniem zaburzeń równowagi. Taka specjalność laryngologa.
O tm, że wzrok istotnie pomaga w zachowaniu równowagi łatwo przekonać się stając na jednej nodze. Z otwartymi i zamkniętymi oczami.
-
Teraz, Spiochu napisał:
To w wolnej polsce mam mniej wiecej taki sam wybor. Z ta roznica ze moge oposcic polske.
E tam. Masz wybór. Zakręć się koło jakiejś ładnej i mądrej panny. Czasem takie połączenie jest możlwe. Ja znalazłem. 🙂 Ożeń się z nią albo zostań w związku partnerskim i zróbcie sobie dzieci. Pożyj trochę i wtedy będziesz miał większe możliwości oceniania siebie, innych i całego świata. Pomijając to, że zapewne, o ile nie będziesz miał pecha, zaczniesz z większym optymizmem podchodzić do ludzi. I siebie samego też. 🙂
-
1
-
-
5 minut temu, Spiochu napisał:
Wysyłanym przymusowo na front ukraińcom też byś to powiedział?
Na szczęście nie muszę im nic mówić, bo żyje w wolnej Polsce póki co. I Tobię to mogę powiedzieć.
-
6 minut temu, Spiochu napisał:
Nie mój wybór. ich tak.
Wiesz jak to jest, każdy jest kowalem własnego losu.
-
4 minuty temu, Spiochu napisał:
To kociecko nie wystarczy? Przecież to teraz modne wśród lewaków.
I Ty, stary kawaler, to piszesz.
-
1
-
-
43 minuty temu, Mitek napisał:
No to był czy jest? A Ty żyłeś za czasów Austrowęgier, że z taką pewnością o tym mówisz, bo dla mnie to raczej były czasy solidnej wolnoamerykanki gdzie aparat państwowy nie panował nad niczym, choć mówił, że panuje nad wszystkim. Ale ja tych czasów nie pamiętam?
Był i jest. Oczywiście, że nie żyłem, ale rozmawiałem z żyjącymi w czasach Staruszki Austrii. No i trochę poczytałem i pozwiedzałem różnych wystaw. A mój wujek miał nawet prawo jazdy wydane za Cesarstwa. O żadnej wolnoamerykance nie było mowy. Miasto naprawde nieźle wtedy funkcjonowało. I do dziś nieźle funkcjonuje. W każdym razie ja nie narzekam.
Edit1. To jeszcze coś dopiszę o moim wujku, który miał austriackie prawo jazdy. Przed II wojna światową miał małą firmę transportową z kilkoma bagażówkami. Po wojnie komuna zabrała mu prawie wszystkie, zostawiając jedną, którą dalej używał i z której żył. Taksówka miała numer 1! To on odwoził nas, dzieci, często tą bagażówką na wakacje. Lata mijały, wujek jeździł pewnie i ostrożnie, nie miał żadnego wypadku. Ale z wiekiem stawał sie coraz bardziej głuchy. Pewnego dnia milicja zatrzymała go przypadkowo do kontroli i sprawa się rypła. Po pierwsze kazali mu pokazać prawo jazdy. No to podał, właśnie to austriackie, bo innego nie miał. A po drugie okazało się, że jest głuchy. I tak się skończyła jego kariera taksówkarza. 🙂
Edit2 Troche przynudzam. Można nie czytać, ale mnie wzięło na wspomnienia. Oto fotografia przedstawiająca m.in. tego wujka (ten po lewej). W środku mama (zapalona narciarka, której wiele zdjęć tu wstawiłem. Leży ciotka żona owego wujka. A po prawej jest ciotka Hela, która mi wiele o życiu w Krakowie za Austrii opowiadała.
-
3
-
1
-

Dobór nart dla średniozaawansowanej kobiety
in Dobór NART
Posted
Straszne dziadowstwo. I to w serwisie, gdzie powinni wiedziec dużo więcej od przeciętnego amatora. Córka ostatnio kupowała buty. Jakieś niezłe K2 Anthem. Z podeszwą GW (gripwalk) o czym dowiedziała się, gdy facet zapytał do jakich nart pójdą te buty (Skifanatic w W-wie). Gdy usłyszał, że do starych 15-letnich Atomic SL9, to zmienił GW na klasyczne podkładki. Przekręca sie łatwo. Niestety te podkładki swoje kosztują.
Swoją drogą nie bardzo rozumiem dlaczego klasyczne buty są obecnie sprzedawana z podeszwą GW? Rozumiem jakieś FR, ale te typowe, w których chodzi się niewiele? A jeśli już to czemu nie proponuje się opcji: takie czy takie podkładki? Rozmiem, że współczesne wiązania są kompatybilne z GW od kilku lat, ale co ze starszymi nartami i wiazaniami. Czy zby znowu chodziło o to by cos w biznesie zamieszać? Czyli o kasę? 🙂