a_senior
-
Liczba zawartości
3 029 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
39
Odpowiedzi dodane przez a_senior
-
-
Godzinę temu, Adam ..DUCH napisał:
Andrzej - materiał doskonały.....- kijek nie kończy tylko zaczyna,,,dzięki bardzo za ten film
Też mi się spodobał. I co ciekawe jego autorem jest fan carvingu. 😉
-
1
-
1
-
-
Skręt krótki - 5 porad technicznych, które robią różnicę. To tytuł nowego filmiku YT Jeremy'ego Nadalutti. MSZ bardzo dobrego i przydatnego. Podaje w punktach pewne oczywistości (nie dla wszystkich oczywiste 🙂), które ułatwiają i usprawniają skręt krótki. Dorobiłem polskie napisy.
-
3
-
4
-
-
56 minut temu, Chertan napisał:
Niewątpliwie skorzystam z porady osoby tak życzliwej innym. Nie ma to jak życzliwy człowiek na forum. Dziękuję.
Tylko nie zamów wizyty u siebie. 😀
-
W dniu 26.02.2026 o 10:42, zając napisał:
Teraz to już nie rodzaj subkultury, jest mnóstwo snowboardzistów w różnym wieku, sama mam sąsiada >50 a on ma znajomych w podobnym wieku, którzy również zasuwają na desce.
Mimo wszystko tych niemłodych snowboardzistów za dużo się nie widuje. Ciekaw jestem motywów sąsiada.
Nie, nie mam nic przeciwko snowboardzistom. Staram się ich unikać na stoku a w każdym razie jeździć możliwie daleko od nich. Nigdy nie miałem żadnych "spotkań" z nimi na stoku i tylko raz z ich powodów miałem niezłego pietra. Wolna jak ptak deska snowboardowe przejechała szybko 30 cm od moich nóg.
-
Godzinę temu, artie40 napisał:
Nie przesadzajmy, średnio obyty z tematem Kowalski itp. może mieć z tym duży problem.
Żona np. była przekonana, że to real. No może nie głos, ale obraz.
-
9 minut temu, Chertan napisał:
Ponieważ jestem megadebilem i nie wyłączyłem od razu, to zauważyłem nieciekawą ciekawostkę, mianowicie "oddech" tego awatara jest zupełnie niezsynchronizowany z mową, bardzo się to rzuca w oczy, oczywiście poza sztucznością całego zachowania.
Cholera, nie widzę tego. Oczywiście jest sztuczność, ale wcale nieoczywista. Domyślam się jak uzyskano taki efekt. Przez animację zdjęć autentycznej kobiety. Drobny przykład poniżej. To ja (ten w ciemnym ubranku) z kolegą przy pierwszej komunii. 🙂
A odnośnie pani. Jak dla mnie wygląd i ruchy prawie bezbłędne. Mowa bliska bezbłędności z wyjątkiem liczebników. Natomiast forma przekazu nudna, zbyt okrągła, za dużo komunałów. BTW jak u niektórych tu piszących. 🙂
-
2
-
-
9 godzin temu, johnwick2 napisał:
Jak to co. Ich własna wolna wola. Pytanie z dupy.
Bardzo zasadne pytanie. Ciekaw jestem ilu waszych znajomych, lub dzieci znajomych, już jeżdżąc w miarę dobrze na nartach, przesiadło się na deskę. Ja takim nie znam (z jednym wyjątkiem), ale pewnie się trafią.
To własna decyzja, ale powód wynika z buntu młodych, potrzebie odróżnienia się od starych. Gdy moje dzieci chodziły do klubu narciarskiego padło pytanie do prowadzących klub dlaczego nie przyjmują snowboardzistów. Bo to rodzaj subkultury - padła odpowiedź, bunt, potrzeba wyróżnianie się z otoczenia a nie miłość do gór czy sportu. Przeważnie mija z czasem, jak to u młodych, gdy dojrzeją. Choć zdarzają sie wyjątki. Kiedyś umówiłem się ze znajomym fizykiem na trasie w Soelden. Patrzę a tu podjeżdża ów znajomy - 50-letni snowbordzista z dorosłym synem, też na desce. Znajomy wcześniej jeździł przez lata na nartach.
-
1
-
-
Ja dotąd byłem dość sceptyczny oglądając filmiki wygerowane przez AI, choć przyznam, że niektóre są dobrze zrobione. Od razu rozpoznawałem, że to robota AI. Nienaturalne to, sztuczne, mnóstwo niedoróbek i błędów. Ale ten filmik mnie zaskoczył. Nie, nie ma nic wspólnego z narciarstwem, no może odrobinę, ale nie takie niienarciarskie treści tu się pojawiały.
W filmiku siedząca pani opowiada o 8 rzeczach, które powinna wykonać starsza osoba aspirująca do długiego życia. Zresztą treść nieważna. Ta kobieta jest awatarem, wygerowana przez AI! Mówi po polsku, prawie bezbłędnie, porusza ustami zgodnie z tym co mówi. Jej ręce, szyja, całe ciało wykonują drobne ruchy tak, jakby to była żywa prawdziwa osoba. Nawet drobne zmarszczki na czole pojawiają się od czasu do czasu. Cholera, wystraszyłem się. 🙂
-
9 minut temu, Jan napisał:
podobało mi się jak jeździł tak pięknie i wąsko - wszyscy mówili że jak Karl Schranz
To miałeś szczęście mając takiego wujka. 🙂 Mnie, jak już pisałem wielokrotnie, w narciarstwo wprowadził ojciec i to od zjazdu z Kasprowego. 🙂 I bynajmniej nie był moim wzorcem a tym bardziej WZORCEM. W innych dziedzinach też nie był. Ojciec jeździł w pewnym sensie brzydko (technika kątowa), choć skutecznie. Taka jazda mi się nie podobała, zwłaszcza obserwując, że można jeździć dużo ładniej i jeszcze bardziej skutecznie. Myślę, że dla moich dzieci to ja do pewnego stopnia byłem narciarskim wzorcem bo jeździłem podobno ładnie i skutecznie.
Ale wracjąc do mojego ojca. Nie był moim wzorcem, nawet wstydziłem się pewnych jego zachowań, ale po latach widzę, że bezwiednie, chcąc nie chcąc, przejąłem pewne jego cechy i elementy zachowania. Może to geny a może jednak ów niedoceniany w dzieciństwie wzorzec.
-
2
-
2
-
-
1 minutę temu, Victor napisał:
A kromkę chleba potrafią posmarować masłem ?
Tak, choć niechętnie to robią. Ale w swoich pokojach mają niezły burdel jak się to mówi a ja nie mogę sobie przypomnieć czy moje dzieci też tak miały. 😉
-
1
-
1
-
-
Godzinę temu, Victor napisał:
Tragizm polega na tym że to „my” rodzice którzy kiedyś bylismy bardzo aktywni a dziś głaszczemy pociechy nie pozwalać im na wiele we własnej samodzielności albo widzimy w nich niespełnione własne aspiracje z przeszłości .
Niekoniecznie. O sobie jako dziadku nie będę wiele pisał. Zasadniczo jestem dla wnuków zbyt łagodny i tolerancyjny. Dziadowski przywilej. 🙂 Ale dzieci, zwłaszcza mocno zapracowana córka z trójką dzieci już takie nie są. Choć zmęczona, bynajmniej nie głaszcze swoje pociechy. Rozdziela robotę (szkolne zdania, jakieś ćwiczenia logiczne, itp.), pilnuje jej wykonanie i ewentualnie pozwala na krótką rozrywkę typu gra (Roblox jest na tapecie) czy bajka w TV lub na komputerze. A gdy przychodzi czas na różne tenisy, pływalnie, itp., wygania z domu. Da się. 🙂
-
1
-
1
-
-
1 godzinę temu, Victor napisał:
No tak tylko jak porównać twoje dzieciństwo w tamtych czasach nawet ba moje jeszcze dzieciństwo lat 80’ z obecnym teraźniejszym ? Kiedyś zdecydowana większość dzieciaków była aktywna a jednostki nie robiły nic dziś to jednostki są aktywne a większość dzieciaków nie robi nic .
A jak porównać z czasami mojego dzieciństwa, latami 50 i 60. Do domu wracało się na jedzenie a potem znów do kumpli na podwórko z trzepakami, zośką (pamięta to ktoś jeszcze), rzadziej z piłką, dziewczynki z klasami.
Ale nie ma co narzekać na dzisiejszą "młodzież" i dzieci. Moje dzieci zostały wychowane w aktywności ruchowej by nie powiedzieć sportowej. Ciągnąłem ich na rower (mój bzik), grałem z nimi w kometkę (w swoim czasie mój drugi bzik), na basen, na wycieczki górskie. O nartach nie wspominając bo to oczywiste. I widzę, że te moje dzieci robią to samo ze swoimi dziećmi. Wszelkie dostępy do komputerów, gier i smartfonów są mocno limitowane. Zajęcia typu tenis, dżudo, pływanie - obowiązkowe. W chwilach wolnych - rower, bieganie, chodzenia. Wszelkie wakacje, w tym ferie zimowe, w ruchu. Nie ma siedzenia i byczenia się. Da się więc i dzisiaj.
-
4
-
1
-
-
Teresa, przeczytałem jak dobrą, ba - bardzo dobrą książkę. Książkę ze świetnymi ilustracjami. 🙂 Świetnie sie czyta i ogląda. I dobrze, że Ci się chciało. Swoją drogą pomysł z kamperem w zimie chyba niecodzienny i na pewno odważny. Ale jak widać da się i to nieźle.
Twój reportaż ma też charakter praktyczny. Takie krótkie resume ośrodków dolomickich z sugestiami gdzie jechać a gdzie może niekoniecznie. Zgodnie z sugestiami Jana coraz mi bliżej do wyjazdu w tamte okolice. 🙂
Aha, jak kolano i infekcja lubego? Może trzeba coś poprawić w kolanie?
-
2 godziny temu, KrzysiekK napisał:
Opisałem kilka stoków
Nie byłeś w Donovaly i Vratnej. Myślę, że ze wszystkich słowackich ośrodków, wyłaczając Chopoka, to Donovaly jest najlepsze, choć to mocno subiektywna sprawa.
-
1
-
-
17 minut temu, KrzysiekK napisał:
Ten stok który kojarzy mi się raczej nie tyle z klimatycznością ale już mocną jazdą. Niestety trafiłem na mega płaskie światło
Co to znaczy płaskie światło?
Kubinska dobrze mi się kojarzy. 2005, 2006 i chyba 2007 jeździłem tam często autobusem na jednodniowe wyjazdy z Antałkiem - biurem podróży w Krakowie. Wczesny wyjazd (6.30 - zgroza), cały dzień jeżdżenia i powrót wieczorem. Widzę, że dalej organizują takie wyjazdy. Tak jak piszesz, jest gdzie fajnie pojeździć. Przeważnie jeździłem czerwona na górnym orczyku. Kiedys trafiłem wspaniałem chochoły, które tu kiedyś pokazałem. Widoki też niezgorsze.
-
4
-
1
-
-
4 godziny temu, Jan napisał:
wiesz ale narciarsko to raczej niewiele z tego będzie oprócz raz w roku na tydzień
Dobre i to. Ale będzie to świadomy i bezpieczny tydzień. Bezpieczny, bo zaczynając w tym w tym wieku prawdopodobieństwo, że zrobią sobie krzywdę, lub zrobią innym, będzie niewielkie.
-
1
-
-
16 minut temu, Jan napisał:
moje wnuczki 3 i 5 w swojej pierwszej godzinie z nartami na nogach i bez kijków
Janku, cudne. 🙂 Potwierdzenie mojego wpisu dlaczego warto mieć dzieci. M.in. po to by mieć takie wnuczki i cieszyć się z ich postępów. W sumie po to by, sobie jeszcze bardziej umilić życie. 🙂
-
1
-
1
-
-
37 minut temu, lubeckim napisał:
Tak, dokładnie tak jak piszesz 🙂 Są młodzi ludzie, i jak wspomniałem jest ich więcej niż Ci się wydaje, którzy tak jak ja chcą spędzać życie samemu. I to nie jest narcyzm, ani egoizm tylko świadomy wybór.
Ja Cię nie nazwałem zjebem ani mizoginem. Nawet egoistą bym Cię nie nazwał. Jeśli już to człowiekiem, którego mi żal, ofiarą. Ofiarą czasów, zwyczajów i losu. Coś Ci nie wyszło w relacjach damsko-męskich, może w innych dziedzinach też i teraz kompensujesz to takim podejściem do życia.
Oczywiście, Ty jesteś młodym człowiekie, ja starym, ale nie zapominaj, że kiedyś też byłem młodym. Też miałem swoje porażki, w tym miłosne, wzloty i upadki. 🙂 Sporo w życiu widziałem, sporo zrozumiałem. Życie szybko przelatuje. To co wydaje nam się ważne i niezbędne w pewnym wieku okazuje się później nieistotne a nawet błędne. I na odwrót. Wiem, dla Ciebie to tylko takie gadanie starego, na pewno do niczego Cię nim nie przekonam, Ty wiesz swoje. Mogę Ci tylko życzyć powodzenia i obyś nie musiał poźniej niczego bardzo żałować.
-
7
-
3
-
-
Godzinę temu, lubeckim napisał:
Życie jest jedno i szkoda je marnować na głupoty i wychowywanie dzieci 🤣
To co w tym życiu robić by miało dla nas sens zakładając, że piszesz poważnie? Pieniądze? Wiadomo, szczęścia nie dają, choć się przydają. Karierę? Niełatwo ją zrobić, ale nawet jeśli się uda to jest nam z tym lepiej? Nie wiem, kariery nie zrobiłem. Może upajać się swoimi pasjami, typu narty, rower... Samotnie? Z kolegami, znajomymi? Jakoś tego nie widzę na dłuższą metę. Ale załóżmy, że dociągniemy w tym modzie samotności wieku, gdy zaczynamy się pytać co ja takiego w życiu zrobiłem? Co z niego miałem, co mieli inni? Po co ja w ogóle żyłem?
I wtedy uspokajają a nawet ratują cię proste odpowiedzi. Wychowałem najlepiej jak umiałem swoje dzieci, starałem się im przekazać to, co mam najlepszego, nigdy ani przez moment nie zastanawiałem się ile to kosztuje pieniędzy ani trudu, np. wtedy gdy zrywasz się w środku nocy do kaszlącego dziecka. Przy okazji zaznałem mnóstwo radości, gdy mogłem z nimi spędzać czas, gdy moje dzieci osiągały swoje małe sukcesy, gdy obserwowałem i obserwuję jak rozwijają się ich dzieci, czyli moje wnuki. Gdybym nie miał dzieci nawet nie dowiedziałbym się ile szczęścia mnie ominęło. Jak barwne i ciekawe może byc życie dzięki nim.
Cóż, nie każdy może mieć dzieci. Powody są różne, w tym czysto medyczne. Ale świadome zakładanie, że sie ich nie chce, że one mi przeszkadzają w moim optymalnym wg mnie życiu, to nie tyle brak wyobraźni i wiedzy, ale głupota. Sprowadzanie na siebie kłopotów, gdy będzie nam bliżej do końca niż dalej.
Narciarstwo zajazdowe nie jest aktywnościa tanią i nigdy nią nie było. Wyjazd całej rodziny typu 2+2 na narciarski tydzień w Alpy z pełnym szkoleniem to wydatek duży, myślę, że obecnie powyżej 20 tys. zł. Samotnie byłoby dużo taniej. 🙂 Trzeba po prostu się postarać by zarobić takie pieniądze. Różnie w moim życiu bywało, czasem było dość biednie. Ale zawsze, nawet wtedy, gdy było bardzo skromnie, musiał być wyjazd na rodzinny narciarski tydzień. Pamiętam jeden taki gdzieś w połowie lat 90. Spaliśmy i jedli tanio w o ośrodku UJ w Zakopanem a jeździli na Gubałówce, w tym najwięcej na Kotelnicy. I było wspaniale. 🙂
-
9
-
4
-
-
Wspomnialem już o nim w innym wątku, ale tu go wyróżniam. ARTE to telewizja franacusko-niemiecka (a więc niepoprawna wg niektórych polityków 🙂). Często ją oglądam, można też znaleźć ich materiały na YT. Ten o historii narciarstwa jest b. dobry. Dużo historii, dużo pięknych ujęć, niektóre wręcz fascynujące (przejazd słynnego freeridera 46 minuta), trochę nostalgii i humoru, np. jadący na końcu narciarz po piargach i skałach. Reportaż w wersji głosowej jest w dwóch wersjach: francuskiej i niemieckiej (Die Ski Saga). Ze zrozumiałych powodów podaję namiar na wersję francuską, bo francuski znam a po niemiecku nie panimaju. 🙂
Edit. Znalazłem polską wersję, tzn. francuską, ale z poprawnymi polskimi napisami. Tytuł nieco inny: "Wspaniała historia narciarstwa".
-
3
-
2
-
-
7 godzin temu, Estka napisał:
Przyglądałam się instruktorom na stoku. Zagadywałam. Musiał być bystry. Musiał ogarniać. Musiał łapać kontakt z moim dzieckiem. Musiał chcieć z nim rozmawiać. No i musiał łapać kontakt z matką 😁.
Od początku rozpoznałem Cię jako babę, z którą lepiej nie zadzierać. 🙂 Podobnie jak z moją córką. 🙂
-
1
-
1
-
-
6 godzin temu, cappo napisał:
To ja zapytam o Wasze doświadczenia właśnie o instruktorów, którzy nie gadają po polsku? Jak dzieciaki reagują, na ile ma to sens?
Mam niewielkie doświadczenia. Córkę uczyła Francuzka, ale wtedy mieszkaliśmy we Francji i córka lepiej mówiła po francusku niż po polsku. 🙂 Na filmiku z 3-letnim wnukiem instruktor jest Austriakiem, ale na tym poziomie język ma niewielkie znaczenie. Dopytam jeszcze córki bo zdaje się, że później też był szkolony przez obcojęzycznego instruktora. Inny wnuk, od syna, podobno był grupie prowadzonej przez czeskiego instruktora, gdy byli w czeskim ośrodku. Ponoć bez problemów.
Edit. Rozmawiałem z córką. Tak, była próba szkolenia 4-letniego wnuka przez obcokrajowca. Nieudana. Odradza.
-
3 godziny temu, Marcos73 napisał:
Irytujące jest tylko to, że jedyna rada jaka potrafi sklecić, to jedź w Alpy i naucz się jeździć, tak jakby tego nie dało się zrealizować w PL.
Zauważyłeś, że mój wpis był co najmniej ironiczny. 🙂 Znam Jana wirtualnie od ho ho i wiem kto zacz. Lubi podpuszczać, bywa złośliwy i nie zawsze jest poważny. Hmmm... mnie się też zdarza. 🙂 A z drugiej strony imponuje wiedzą o ośrodkach alpejskich i lubi się nią dzielić. Ma też swoją perspektywę nartowania, skoro w Alpach spędza niemałą część roku.
Oczywiście, że w Polsce można nauczyć się i dzieci/wnuki jeździć, choć niewątpliwie w Alpach są lepsze warunki ku temu. Nie, nie byłem z wnukami w Kasinie, choć w zeszłym sezonie z przyjemnością patrzyłem na pracę lokalnej dziewczyny instruktorki, która uczyła dwójkę dzieci zjeżdżając z nimi główną trasą. Moje dzieci np. spędzają tydzień narciarski w Polsce i tydzień w Alpach. Tak było przynajmniej w tym sezonie. W Polsce szkolenie lokalnymi instruktorami (Zieleniec, Jaworzyna Krynicka), w Alpach (Civetta i 3 Zinnen) polskimi instruktorami z klubu czy biura (Porta ski) z którymi pojechali. To szkolenie alpejskie było o tyle lepsze, że dzieci szkolono w grupach. Polscy instruktorzy. Mogły się wzajemnie podglądać i rywalizować ze sobą.
-
2
-
-
36 minut temu, Victor napisał:
Andrzeju to jest problem głównie ludzi z nizin takich przypadkowych osób które chcą dotknąć tematu na wakacjach bo ludzie z gór czy bliskości gór czy tych co jeżdżą już dobrze( byli szkoleni i znają temat) to oni wiedzą doskonale gdzie lub co mają czynić żeby było dobrze .
Nie tyle z nizin co z dużych miast lub tych z pobliża dużych miast. Ci z gór to margines i nawet nie ma co sobie nimi zawracać głowy. Ja mogę powiedzieć o sytuacji mojej rodziny/znajomych w Krakowie, Warszawie, Gdańsku i trochę w Poznaniu. I wszędzie wygląda podobnie. Mam na myśli szkolenie dzieci. Szkolenie podstawowe, tzw. pierwsze kroki, u miłych pań/panów, potem już stałe lub okresowe szkolenie w klubach lub, czasem zagranicznych, instruktorów.
Niestety narciarstwo, szkolenie i wszystko to co z tym jest związane, wymaga dużo kasy. Taki rodzinny wyjazd na tydzień z klubem i szkoleniem to b. duży wydatek. Na tyle duży, że można sobie postawić pytanie czy warto. Nie umiem na to pytanie odpowiedzieć.

Medal na paraolimpiadzie zimowej 2026,
w Narciarstwo
Napisano · Edytowane przez a_senior
Michał Gołaś i jego przewodnik Kacper Walas zdobyli brązowy medal w gigancie na zimowej paraolimpiadzie. Michał prawie nie widzi. Jego ojciec jest znakomitym narciarzem. W zawodach paraolimpijskich weźmie też udział młodsza siostra Michała, też słabo widząca.
https://paralympic.org.pl/paranarciarstwo-alpejskie-michal-golas-i-kacper-walas-z-brazowym-medalem-igrzysk-w-slalomie-gigancie/