a_senior
-
Posts
3,215 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
55
Content Type
Profiles
Forums
Gallery
Posts posted by a_senior
-
-
15 minut temu, AdrianW napisał:
Na szczęście ta poszkodowana Pani mi wybaczyła i jej rodzina też ale muszę z tą traumą żyć, czasu nie cofnę niestety
Nie cofniesz. I nie warto myśleć o tym w kategoriach mogłem zrobic inaczej, lepiej. Ja po tym opisanym wypadku z dziewczynką przez pół roku miałem kłopoty ze snem. Gdybym, nie daj Boże, zabił to dziecko, miałbym przesr... do końca życia.
-
1
-
-
18 minut temu, Mitek napisał:
Z wielkim szacunkiem odchodzę do Twojej wypowiedzi bo dopatrywanie się swojej winy w takiej sytuacji świadczy o Twojej wyjątkowości
Raczej o zdrowym rozsądku. 🙂 Opiszę ten pierwszy wypadek, choć może już to robiłem. Rok 1984, wracam garbuskiem z rodziną (żona + 4 letni syn + siostra lekarz) z mojej górskiej Szczawy. Niedziela, wczesne popołudnie. W miejscowości Lubomierz, blisko Szczawy, napotykam na ludzi wychodzących po mszy z kościoła. Jadę dość wolno. Po obu stronach drogi sporo ludzi. Nagle z prawej strony wyskakuje 4-letnia dziewczynka i przebiega przez drogą do babci, którą zobaczyła. Nic mogę zrobić by jej nie najechać. Skręcam w lewo i hamuję, ale i tak solidnie uderzam ją. Dostała w główkę prawym reflektorem. Pęka szybka reflektora i to zapewne ratuje ją przed poważniejszymi skutkami. Dziewczynka jest przytomna choć mocno zakrwawiona. Przyjeżdża milicja, pogotowie. Biorą mnie za badanie krwi. Czysto, choć poprzedniego dnia sporo piłem tutejszej śliwowicy. Ale młoda wątroba szybko dała sobie rade z przeróbka alkoholu. 🙂 Zabrano mi dowód.
Po kilku dniach przjeżdżam na komisariat w Mszanie Dolnej. Oddają dowód i oświadczają, że zachowałem się wzorowo w tej sytuacji. Wina dziewczynki, a raczej jej rodziców, którzy nie dopilnowali dziecka. Owiedzam rodziców dziewczynki. Wszystko OK. Został niewielki guz na czole.
A dlaczego sądzę, że moja wina była całkiem spora? Napisałem, że jechałem wolno. Może 40km/h. Na pewno poniżej przepisowej 50. Tyle że w tej sytuacji, gdy jadę w szpalerze ludzi, powinienem jechać 10, no może 20 km/h. Nie więcej!
-
4
-
1
-
-
-
6 godzin temu, Jan napisał:
no to niezły pirat drogowy z Ciebie jest (ile lat masz prawo jazdy ?) , ja mam od równych 50 lat i jeszcze żadnego wypadku nie spowodowałem a wykroczeń to max kilka w roku
Toś wyjątkiem jest. Ja mam prawko od ponad 50 lat i miałem dwa poważne wypadki i kilka mniejszych "incydentów". W obu tych poważnych wypadkach moja wina wg. policji (wtedy milicji) i policja francuskiej, bo ten drugi wypadek miał miejsce we Francji, była zerowa. A ja swoje wiem i poczuwam się do winy w dużym stopniu. Mandatów w sumie w życiu niewiele zapłaciłem.
-
2
-
-
3 minuty temu, AdrianW napisał:
Piszcie co chcecie ale wygrał lepszy zespół. Nie wiem czy powinni grać do końca meczu w 11 i na ile to była gra fair play ale nie można powiedzieć że grali jak cipy Francuzi wczoraj .
Ano. I ten genialny Messi. Chyba asperger. 🙂
-
1
-
-
2 godziny temu, Jan napisał:
to ile czasu potrzebujesz aby dojechać tam na rowerze ?
1 h 40 min. Ze Szczawy do Starego Sącza. I całkiem ładna trasa. Najpierw do Kamienicy wzdłuż rzeki Kamienica, potem mniej ciekawie kilka km do Zabrzeży a dalej super trasa rowerowa wzdłuż Dunajca i kilka km spokojną drogą do Samego Sącza. Polecam. 🙂 Nawet w samym Starym Sączu poroblili ścieżki rowerowe.
-
3
-
1
-
-
1 godzinę temu, Jan napisał:
to już nie wiesz gdzie zdjęcie zrobiłeś że potrzebujesz AI ?
Ja wiem, ale sprawdzałem czy AI wie albo się dobrze domyśla. Najbliżej jest Gemini Pro, bo to właśnie jest uliczka ze Starego Sącza. Pięknie położone miasto/miasteczko w Beskidzie Sądeckim, blisko Nowego Sącza. A dlaczego wstawiłem to zdjęcie? Bo mnie ta uliczka ujęła a także w celu polecenia Starego Sącza do odwiedzenia. Naprawę warto. Nieduże, urokliwe, z niemałymi extra atrakcjami, np. otwartym 2-3 lata temu Leśnym Molo, malowniczymi uliczkami, charakterystycznymi domami z podwójnymi bramami wjazdowymi i... ofertą kulturalną. Właśnie byliśmy na koncercie muzyki barokowej w kościele Św. Elżbiety. w ramach Starosądeckiego festiwalu Muzyki Dawnej.
-
2
-
1
-
-
-
-
10 godzin temu, brachol napisał:
Ja mieszkam na granicy Poznania i mimo wielu niedogodności nie chciałbym wracać na osiedle do bloku.
Tak się składa, że nasz poznański przyjaciel (to dużo więcej niż dobry znajomy 🙂) i przy okazji krewny, mieszka w bloku w Poznaniu, ale jego trzej synowie w podmiejskich domach. I choć narzekają na dojazdy, w tym dojazdy ich dzieci, to nie ciągnie ich na osiedle. Faktem jest, że mieszkanie naszego przyjaciela służy często jako noclegownia dla wnuków. 🙂
-
1
-
-
3 godziny temu, brachol napisał:
Nie żebym się czepiał, ale ze wsi też możesz do Kauflandu się przejść na spacer...
Ale już Plant (taki pas zieleni wokół ścisłego centrum Krakowa), ani innych porównywalnych tras w innych miastach nie obejdziesz. 🙂 Z Kauflandem oczywiście żartuję, to moja częsta, jak i Planty, piesza trasa w Krakowie, ale problem jest poważniejszy i mocno dyskusyjny. Wyprowadzać się do domu poza miasto czy nie? Na jakim etapie życia i wieku dzieci? Wiadomo, plusy dodatnie i ujemne. 🙂 A może, tak jak mnie sie ułożyło, mieszkać w mieście, ale mieć domek gdzieś w pięknym miejscu i jeździc do niego w miare potrzeb i ochoty.
Nie mam własnych doświadczeń w mieszkaniu w podmiejskim domu. Owszem, działkę kiedyś kupiłem w Jurassic Park 🙂 pod Krakowem (blisko doliny Będkowskiej) i już, już miałem sie budować. Ale życie i okoliczności zmieniły plany.
-
W dniu 7.07.2026 o 15:58, Marcos73 napisał:
No w końcu mogłem wypróbować w sobotę nowy nabytek, po wszystkich perypetiach z nim związanych.
Marku, mógłbyś podsumować Twoje rowerowe zakupy. Z detalami, canami. Jeden to analogowy LaPierre dla żony, drugi to lekki elektryk MMR dla Ciebie. Był jeszcze jakiś rower dla syna?
-
5 godzin temu, star napisał:
Czytałeś Antoniego Kroha Sklep potrzeb kulturalnych - pasuje do tych klimatów.
Nie. Z tego co podaje Internet to opowieść dziecka "zesłanego" z matką ze zrujnowanej Warszawy po wojnie do Bukowiny Tatrzańskiej. Swoją drogą wygląda na interesującą. Moja wiocha dzisiejsza jest zupełnie inna od tamtej Bukowiny. Nawet mentalnie, nie mówiąc o języku, bardzo zbliżyła się do miasta. Choć pamiętam ją z początku lat 70. I wtedy też była inna. Bardzo inna. Prąd dotarł do naszego przysiółka dopiero w 1975. Sam kopałem dziury pod słupy elektryczne. O zmianach i przemianach wsi, i nie tylko, można by długo.
14 godzin temu, .Beata. napisał:Nic, tylko żyć i nie umierać. Może zdążę zrealizować podobny, bo nie w górach, plan. Marzy mi się przeprowadzka poza granice miasta 😁
Tylko uważaj. Zastanów się czy na stałe. Takie poza granice są interesujące na wiosnę, w lecie, w początkach jesieni. Ale rok trwa cały rok. 🙂 Pół biedy gdy dojazd do miasta jest szybki i krótki. Bo coś trzeba robić prócz siedzenia w domu w smętne miesiące roku. Tu w ponury czas bym się zanudził. I wtedy przenosimy się do miasta, gdzie pełno rozrywek. Np. spacer 2 km do Kauflandu. 🙂
-
1
-
-
23 minuty temu, .Beata. napisał:
No ale chyba nie narzekasz 🙂 Lepsze piły, podkaszarki i co ino tylko od czasu do czasu, niż codzienny hałas miasta… uwielbiam świergot ptaków, o brzasku zwłaszcza
Grzechem byłoby narzekać. 🙂 Zwłaszcza, że w mieście mieszkam blisko centrum i wiem co to hałas i zgiełk miejski. Z hałasów tutejszych dorzuciłbym wiosenne odgłosy łąki, typu koniki polne, pszczoły, a jesienią porykiwania jeleni w pobliskich lasach. Czasem, niestety, zdarzy się i głośny przejazd motocrosowca. No i pokrzykiwanie żony, gdy zrobię coś nie tak. 🙂
Sielanka, ale mocno ucywilizowania. Od niedawna mamy światłowód i pełnoskalowy internet i TV. Oczywiście mecze mundialowe w wiekszości oglądam.
-
1
-
-
2 godziny temu, lubeckim napisał:
To sa okolice Sopotni może? Bo na lewo od Tatry Babia Góra, po prawej za drzewem Pilsko a bliżej Rysianka / Romanka? Acz nie jestem pewien....
Nie, to Beskid Wyspowy z widokiem na Gorce. Po prawej stronie masz Gorc, po lewej Lubań a w środku... Tatry. 🙂
2 godziny temu, .Beata. napisał:A dziś masz spokój i ciszę. To luksus w tych czasach Andrzeju, ciężko trafić w miejsce gdzie coś nie gra, nie terkocze, nie brzęczy i nie smrodzi
Różnie to bywa. Na ogół jest spokój, ale często słychać kosiarki, podkaszarki, piły. Niekiedy moje. 🙂 No i ptaki dają w kość a właściwie w uszy swoimi trelami, choć chyba już kończą miłosne zaloty.
Do niedawna były w okolicy krowy. Niestety już żadnej nie ma.
-
-
15 godzin temu, cappo napisał:
Pisałem w lutym że córka trafiła do nie polskiej szkoły na wyjeździe, na ostatnim filmie widzę że była w tej samej szkole w 3 Zinnen co Twój wnuk.
Mały ten świat. Moi byli pod koniec stycznia. Chwalą pobyt i szkolenie. 7-letnia wnuczka też się szkoliła i też brała udział w "zawodach".
-
30 minut temu, Jan napisał:
Na mecie różnica 1,5 sekundy - dużo to czy mało?
Tak na oko to różnica była nawet mniejsza. 🙂 Anyway, Twoja Lea świetnie się spisała. Dobry nauczyciel. 🙂 A próbowałeś zapisać ją do jakiegoś klubu czy grupy? Nawet takiej temporary w czasie jednego wyjazdu. Dobry fachowiec jest ważny, ale jeszcze bardziej pomaga współzawodnictwo wśród dzieci.
-
W dniu 26.06.2026 o 15:04, Jan napisał:
I dlatego nie możemy porównyać szkolenia naszych dzieci i naszych wnuków.
Nawet nie próbuję. 🙂 Ale sądzę, że aż tak wielkich różnic nie ma. Pierwsze zjazdy na wprost w objęcia instruktora. Oczywiście bez kijków. Potem pług i łuki płużne, raczej już z kijkami. A potem...
Zresztą sam zobacz. Jeden z moich wnuków. Najpierw jako niecały 4 latek (bez 3 miesięcy) na jednym z pierwszych "zjazdów" w życiu. I dalej jako 10 latek. Na pierwszym planie jedzie pługiem prawie 7-letnia wnuczka, na drugim w czerwonej kurtce - wnuk. A na koniec jego przejazd z tego samego pobytu w "zawodach" w 3 Zinnen.
Do jego nauki sią w żaden sposób nie przyczyniłem. No dobra, pomogłem wybrać narty. 🙂 Dobre szkolenie przez fachowców w klubach narciarskich.
-
3
-
2
-
-
18 godzin temu, Jan napisał:
a na tym przykładzie dobrze czy za wcześnie na kijki ?
Wg mnie w sam raz. 🙂 Ale ten czas leci. Twoja Lea to teraz juz prawie panna na wydaniu. 🙂 Moje dzieci jeździły z kijkami od pierwszych "kroków". Filmików niestety niet, bo w tamtych czasach rzadko się je robiło i nie było smartfonów. 😉 Ale mam dwa zdjęcia z samych początków. Syn, 3.5 roku, w Bukowinie i córka, 4.2, w Hirmentaz (Francja).
-
2
-
2
-
-
4 godziny temu, Jan napisał:
a ile za puszke teraz płacą ?
50 gr.
-
1
-
1
-
-
40 minut temu, brachol napisał:
Oczywiście zacząłem zbierać puszki i butelki, żeby mieć na bilet.
Ja też zbieram. 🙂 Każde moje zejście do wioski to 2-3 kaucjowane butelki lub puszki znalezione po drodze. Głupie te ludzie czy co, że wyrzucają?
-
1
-
1
-
-
17 godzin temu, Mitek napisał:
A u ceglastoporego jest ciemny? A to jest jakaś decydująca cecha diagnostyczna, nawet jakby?
Nie chcę się wymądrzać bo tyle wiem co mi mówia miejscowi (lokalsi) i google. Pełno tych co pokazałem na zdjęciu teraz w mojej górskiej okolicy. Grzybiarz ze mnie średni. Co warte zbierania zbieram, choć bez entuzjazmu. Nigdy się grzybami nie otrułem ani nie otrułem innych. Wolę zbierać jeżyny i borówki (po waszemu jagody). 🙂 A ostatnio to zbieram... kleszcze. 🙂 Pełno ich niestety.
-
Godzinę temu, Edwin napisał:
Mam zwężenie rdzenia do 7.5mm ,prawidłowe powinno być 1.5 cm.
Tego ćwiczeniami nie zmienię.
Pewnie nie. Dopytam siostrę jak to było w jej przypadku.

W koło komina👍
in Pozostałe regiony
Posted
A późną jesienią, zimą i wczesną wiosną? Domek w Karkonoszach? 🙂