Spiochu
Members-
Liczba zawartości
4 846 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
43
Zawartość dodana przez Spiochu
-
Sporadycznie się to zdarza. Zresztą ogólnie policji w dużych miastach prawie nie ma. Większość ma w pompie różne durne ograniczenia, tylko Mario tak się wystraszył że boi się do samochodu wsiadać;)
-
Dla mnie nie jest problemem np. dojsc 1km z buta. We Wrocku czy w Lodzi wielokrotnie rozwazalem dojazd komunikacja i nigdy sie to nie oplacalo. Jak policzysz czas od drzwi do drzwi i musisz byc o konkretnej godzinie to zwykle schodzi 2x dluzej. Kiedys mialem prace tak, ze rowerem byloby identycznie lub szybciej niz autem ale komunikacja dalej dluzej.
-
Badania wykonano w sloneczna niedziele na trasie od parku do żabki. Ludzie woza autem dzieci do przedszkola 500m od bloku a ty wierzysz w takie bajki.
-
mario 2028 prognoza: Ponieważ wprowadzenie sygnalizacji swietlnej zwieksza czas oczekiwania pieszego nalezy wprowadzic 30 na wszystkich drogach w miescie. Za wyjatkiem stref zamieszkania gdzie konieczne jest ograniczenie do 10, dzieci bawiace sie na osiedlowych uliczkach nie potrafia ocenic predkosci poruszajacego sie auta.
-
Tylko to tak nie działa. To nie Londyn ani Tokio. Liczba aut jest ograniczona i nie przybywa ich w nieskonczonosc. Bardzo niewielki procent zrezygnuje tez z auta bo to wygoda, a dla niektorych tez lans. Wolą stać godzinę w korku. Niezwykle rzadko zbiorkom jest tez szybszy niz auto. Przynajmniej dopuki nie ma metra. Buspasy to symbol lewicowej glupoty. Sa niczym innym jak marnowaniem infrastruktury. Buspas oplaca sie tylko wtedy gdy nie jest potrzebny (czyt. i tak bylby zapchany autobusami.) Poza szczytem, czesto korek jest tylko daltego ze jest buspas. Za to kolej ma duzy zapas przepustowosci ale miastu szkoda kasy na wiecej polaczen. Tak sie sklada ze mieszkam przy dworcu. Do centrum 10-15? minut pociagiem. i tak sie nie oplaca jechac bo polaczenia okazjonalnie. Tylko po co wydawac na kolejne pociagi. Lepiej tracic miliony na zwezanie drog i budowe progow. Szwagier burmistrza ma firme buowlana to przynajmniej zarobi....
-
No proszę nawet znasz przykład gdzie infrastruktura jako tako funkcjonuje. W porównaniu do gównianego Wrocławia to jest przepaść. A dojazdy zbiorkomem też tam sprawnie działają, głównie kolej. Jedynie tylu eko-oszołomów nie ma bo slazacy by z nimi porzadek zrobili.
-
Moja mama i siostra też należą do tych lepszych kierowców. Od lat nie spowodowały nawet najmniejszej stłuczki ani nie zebrały punktów karnych. Są tak dobre, że mogą z niemal 100% pewnością założyć, że nie spowodują też wypadaku w przyszłości. Dlaczego? Bo nie jeżdżą. Od lat posiadają prawo jazdy ale teraz boją się prowadzić samochód, choć kiedyś jeździły.
-
Kiedyś było 60km/h potem 50km/h teraz Mario promuje 30km/h, niedługo będzie 10km/h Statystycznie im wolniej tym bezpieczniej a w teorie że akurat x a nie y jest optymalne nie wierzę, bo jest zbyt dużo zmiennych. Maluch jadący 70km/h ma mniejsza energię niż modny suv jadący 50km/h. Dlaczego wszystkie auta nie sa maksymalnie lekkie i obłożone materacami? Też by było bezpieczniej? Choć rozwijające się strefy zgniotu też już coś wnoszą. Błędne jest też założenie, że jak jedziesz z prędkośćią x to zderzenie też nastąpi z prędkością x. To założenie sugeruje debilnych lub ślepych uczestników ruchu. Czy jadąc w pełni skupionym 70km/h jesteś większym zgrożeniem niż blondi poprawiajca makijaz przy 40km/h?
-
Na nartach też już tylko szurasz? Jak wprowadzisz regulacje by każdy pojazd miał silnik o maksymalnej mocy 0,02 KM/kg to na drogach prawie nikt nie będzie ginął. Do tego zmierzasz? Żyjemy też w świecie, gdzie życie i zdrowie ludzkie nie jest priorytetowe. Jedynie wypada tak mówić. Poruszanie się po drogach od zawsze jest pewnym kompromisem pomiedzy szybkoscią i bezpieczenstwem. Wystraszone lewactwo po prostu popada w paranoję. Co do porównania kobiet i mężczyzn to jest oczywiste, że statystycznie panie mają dużo niższe umiejętności. Panowie niestety częściej popisują się głupotą. Wypadków kobiety powodują mniej bo jeżdżą dużo mniej a przy tym wolniej. Jak nigdy nie wyprzedzasz to nie zgniesz w czasie wyprzedzania, ale trudno powiedzieć, że ktoś kto wlecze sie za ciągnikiem jest dobrym kierowcą.
-
Gdybym pasjonował się wspinaczką to pewnie bym pojechał zamiast kłócić się o ringi. Tak samo zrobiłem kiedyś na skiturach.
-
W parkach tak samo pojeździsz na rowerze jak się powspinasz obok ringów. Ty się domagasz by w parkach zlikwidowali chodniki i zakazali wstępu matkom z bąbelkami. W sezonie by sensownie pojeździć jadę trochę dalej by uniknąć tłumów.
-
Po co się przejmujesz, i tak niedlugo ma tu być pustynia nuklearna. Niech budują ośrodek narciarski, byle szybko.
-
Ja zrozumiałem. Jakieś wyjaśnienie przedstawiłeś, ale trochę naciągane. W Tatrach możesz potrenować własną asekurację nie wpinając się do punktów. A jak chcesz przeżyć przygodę to jeźdż na Trango Tower. Zresztą nawet w Tatrach znajdziesz inne, mniej popularne ściany niż Zachodnia Kościelca. Poczytaj WC to znajdziesz mnóstwo mniej lub bardziej dziadowskich dróg, gdzie dotatkowej adrenaliny nie zabraknie. Warto uwzględnić że Tatry to maleńki obszar, chyba najbardziej na świecie zatłoczonych gór. Tu nigdy nie będzie miejsca na obcowanie z dziką przyrodą i przygody odkrywcy.
-
Przecież od zawsze tam był syf i gówniane żarcie. Właściciel zupełnie nie dba o to schronisko. Wielu turystów, nawet do niego nie wchodzi. Swoją drogą kiedyś byłem tam na zlocie. Chatar akurat obchodził urodziny. Obie grupy tak zabalowały, że w nocy wył jakiś alarm przeciwpożarowy przez godzinę i wszyscy mieli to w dupie.
-
@Jan Znowu się śmiejesz z problemów technicznych tego forum. Co Cię tak bawi?
-
No niestety nie jestem w żadnej elitarnej grupie wybrańców tylko w szarej masie większości wspinaczy. 90% ma w dupie własną askuracje, pza i nigdy nie słyszała o jakiś porozumieniach wąskiej grupy działaczy. Chcieliby się wspinać przyjemnie i bezpiecznie więc po stałych punktach i to dość gęsto ustawionych. To właśnie niewielkie kółko wzajemnej adoracji wymyśliło sobie że ma monopol na decydowanie o całej reszcie. Stałe punkty zawsze im przeszkadzają na popularnych, łatwych drogach. Jakoś ekstrem w stylu free solo robić nie chcą. A Tobie dlaczego przeszkadzają te punkty? Udajesz przedwojennego zdobywce? Chcesz mieć puste drogi bez tłumów leszczy? Jesteś instruktorem i zarabiasz na szkoleniach z własnej asekuracji?
-
Swoją drogą wielka burza że ktoś zamontował kilka metalowych drutów i "bohaterska" akcja ich wycinania, ch... wie po co. Tym samym "bohaterom" nie przeszkadza że dewloperzy zrujnowali im pół miasta.
-
Jabysmy sobie ustalili na forum skiturowym porozumienie, że likwidujemy kolejkę na Kasprowy i podpisało by się kilka znanych osób to też byś to uznał za prawnie obowiązujące i popierał rozbiórkę podpór? Bo podejrzewam raczej, że doniósłbyś do prokuratury.
-
A niby dlaczego nie ma? Możesz się wspinać na własnej jak i free solo właściwie wszędzie. Istnienie stałych punktów, via ferrat, a nawet schodów i tarasów widokowych z tym nie koliduje. Udawanie pierwszego zdobywcy w popularnym rejonie w Tatrach też jest bezcelowe, nawet jak wytniecie wszelkie punkty. Te wasze teorie to jakby zabronić używania nart carvingowych na wybranych stokach, bo wy chcecie się poczuć jak w poprzedniej epoce. Tak, skończyłem kurs Taternicki (nawet 2x) i wspinałem się w Tatrach, głównie na własnej asekuracji.
-
Ciekawe, ze na portalu gdzie siedza glownie programisci,nie widzialem jednego komentarza, ze to tresc od AI. Na pewno forumowi eksperci sa bardziej wiarygodni.
