Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Cześć Moim zdaniem ważnym jest aby nauczyć się tak dbać o sprawność roweru aby nas nie zawiódł w czasie większych wyzwań. Pod domem zawsze sobie poradzisz albo po Ciebie przyjadą ale gdzieś dalej już problem może być poważny. Tą dychę to przejedzie się nawet na kapciu. A więc regularna wymiana taśm dętek i opon i/lub dbanie o świeżość mleka i dopełnianie. Nie kupowanie gówna ale i nie kupowanie rzeczy nieprzystosowanych do wyzwań, które podejmujemy, zbyt wycieniowanych na przykład. No i, bardzo ważne, nauczyć się jeździć tak aby roweru nie niszczyć, nie łapać gum itd. Jak maja kilka lat i wozisz je cały czas ściśnięte w podsiodłówce to raczej do wywalenia. Pozdro
- Dzisiaj
-
Ja mam przypiętą dętkę i pompkę do roweru na stałe. Nie da się zapomnieć. Ale faktycznie Mitek słusznie prawi. Warto tę dętkę sprawdzić co jakiś czas. Te moje mają już kilka lat i po prawdzie nie wiem czy jeszcze są sprawne. Niefart i mnie może się zdarzyć. Np. gdy dwukrotnie złapię gume na jednej wycieczce. Albo, co niestety mi sie przydarzyło, rozleci się opona. Albo pęknie szprycha. Cięzko się jedzie bez nawet jednej szprychy. A i z wymianą nie jest łatwo. Właśnie wymieniłem jedną w kole wnuczki. Aby odkręcić kasetę trzeba było umieścic koło z odpowiednią nakładką w solidnym imadle i naprawdę przyłożyć sie do odkręcenia.
-
Cześć No Katarzyna Niewiadoma pokazała nieprawdopodobną klasę. Potwierdza, że jest najwybitniejszym kolarzem szosowym w historii Polski. Pozdro
-
Cześć Liwiec - jaz na końcu Węgrowa, potrójny próg pod betonową kładką, tuż za widokiem mleczarni. Zawsze mam obawę że woda kryje tam stalowy zębaty grzebień - mogę się mylić. Nida - wspomniany próg do druga na Nidzie budowla hydrotechniczna wymagająca obnoszenia. Znajduje się tuż przed wsią Motkowice. Pierwszą jest położona niewiele wcześniej mała elektrownia wodna - tę obnosiliśmy. Pozdro.
-
Byłem kiedyś w delegacji na Litwie. Zatrzymałem sie na nocjeg w Augustiwe i bardzo mi sie podobało. Rano droga na Sejny a po przejechaniu granicy poczułem się jak w wymarłym świecie. Pierwszą osobę na ulicy zobaczyłem po 20, może 30 kilometrach. Samochodów praktycznie zero. Ciekawy kontrast do naszego kraju. Piękne dzikie tereny, parki narodowe i miejscami netknięta natura. W całym kraju mieszka niecałe 3 mln. Ludzi, ze czego większość w dużych miastach, samo Wilno ma ponad 600 tysięcy mieszkańców. Poza miastami można znaleźć dziką naturę bez śladów ingerencji człowieka.
-
Ostatnio żona złapała gumę pod Czantorią. Oczywiscie moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina 😅 Na moje szczęście sklep rowerowy był w pobliżu. Teraz wożę 3 dętki do wszystkich rowerow i zestaw naprawczy w razie W. Lepiej wozić w plecaku niż się narażać małżonce.
-
Mam mam cały zestaw naprawczy ale jakoś się zamotałem i nie wziąłem . Oprócz dętki kluczy mam też nabój CO2 w sakwie choć pompkę też mam mini która przypinam pod siodło . No był niefart tak jak napisałem na wstępie - jak nie urok to sraczka 🤷♂️ życie 😉 pozdro
-
Cześć Takie wyposażenie ma każdy Andrzeju, no każdy kto jeździ kawałek dalej ale warto dodać, że dętkę w sakiewce należy wymieniać na nową minimum raz w roku. Paweł też pewnie ma tylko coś zmieniał w rowerze i wyjechał na testy - miałem dokładnie taki sam przypadek ale na szczęście guma złapana w mieście praktycznie obok stacji benzynowej a tam pracował gość - rowerzysta, który miał łatki. Czasami trzeba mieć farta. Pozdro serdeczne
-
Cześć Wiesz, pokonywanie przeszkód nie jest może sednem pływania ale jest testem na doświadczenie, technikę, umiejętność oceny sytuacji itd. no i trzeba mieć jaja! O którym jazie na końcu Węgrowa mówisz - tym na wysokości mleczarni - wąski betonowy jaz, swego czau z zaklinowanymi drzewami i wtedy niespływalny czy tym dużym pod mostem wcześniej - o tutaj to musiałaby być spora woda bo tam są stalowe zastawy z krawędzią. Tego jazu z Nidy to ja na przykład nie pamiętam choć byłem na Nidzie ze trzy razy ale zawsze przy niskiej wodzie więc raczej go obnosiliśmy. Trzymaj się serdecznie
- Wczoraj
-
Teraz są różne patenty, opony antyprzebiciowe, zalewanie mleczkiem. Ale ja stary stosuję stare, proste i pewne metody. W obu rowerach (MTB, cross) wożę przyczepioną małą sakiewkę za siodełkiem z imbusami i zapasową dętką oraz małą pompkę przytroczoną do ramy. Np. w MTB wygląda to tak:
-
Cześć. - na kadrach z filmu to nie ja a kolega - ja też spłynąłem ale się nie nagrało Niemniej wielkie dzięki za uznanie. Czasem chcąc spłynąć coś mniej groźnego wygrywa obawa że woda skrywa coś bardzo zdradliwego. Ostatnio, na dobrze znanym ci Liwcu, kolejny raz zrezygnowałem ze spłynięcia jazu na końcu Węgrowa. Przeważyła obawa o prawdopodobny, ukryty stalowy grzebień. W zamian spłynąłem zaporę w Kalinowcu. Pozdrawiam.
-
Cześć No Młodzio szacun za ten jazik!!! W życiu bym się na canoe nie odważył, wielki szacun! POzdro
-
Nie miałam okazji jej oglądać, w ogóle nie byłam na Mazurach, ale tak mniej wiecej ją sobie wyobrażałam. Nie jestem żywą pamiątką augustowskich miłosnych uniesień, aczkolwiek w 71 moi rodzice tam byli i poznali małą Beatkę i to ponoć przez nią tak się zowię 😉
-
Kaczka… dowolnie przygotowana według życzeń gościa 😉
-
Byly litewskie kartacze. Smakuje toto jak skrzyżowanie śląskiej kluski z pierogami z mięsem..... 🙂 To i ona...w wersji mosiężnej....
-
Albatros na ostro po syczuańsku, czy w pięciu smakach? 😉
-
Piękne okoliczności przyrody… a obiad u tej Beci z Albatrosa to dobry?
-
Dokładnie. A efekt może być już tylko zależny od fotografa i sprzętu... Przypadkowe foto z jez Drùżno. Oglądać na dużym ekranie.
-
Jan, Ty masz bliżej do takiej wersji. https://www.facebook.com/share/r/1Djh9EvFuK/
-
Jak nie urok to sraczka 🤦♂️ Po czasie zaryzykowałem i dziś kupiłem mostek o jeden centymetr krótszy i aż ciśnie się na usta „pier…..y”jeden centymetr który robi kapitalną robotę. Do tej pory choć szczerze jakoś się już przyzwyczaiłem po różnym kombinowaniu w ustawieniach to jednak dziwny dyskomfort miałem szczególnie w skrętach w terenie lub obrót głowy do tyłu (uczucie jakbym był za bardzo wyciągnięty do przodu ) wiec dziś wstałem i mówię sobie podjadę do sklepu i kupię krótszy choć ciągle dostawałem wskazówki zrób to czy tamto w ustawieniach. W standardzie był zamontowany 100mm zamieniłem na 90mm i dyskomfort który miałem już go nie ma ale wyjechałem bez pompki i gratów do szybkiego serwisu na przejażdżkę kontrolną . Na 17 km wyjeżdżając z lasu czuję że coś się nie jedzie jak powinno - kapcia złapałem a jestem w szczerym polu . Na szczęście mieszkam gdzie mieszkam więc wiocha obok wioski ale z buta mam jakieś 3km do najbliższej w której jest rowerowy.Po drodze jak na złość ani jednego rowerzysty . Doczłapałem się do rowerowego a koleżka mi mówi że ma dwa do roboty i może zrobić na jutro - myślę sobie to po co mam płacić i iść dalej z buta ( komunikacja transportowa w BE to bolączka głowy -nawet uberów brak o taxi nie wspomnę, autobus pewnie dwa na cały dzień z rana i popołudniem ) więc mówię pompuj pan na max i cisnę ile sił w nogach w kierunku domu. Ujechałem może z 4 km zostało jakieś 6 w linii prostej i dalej z buta. Dzwonię do syna nie odbiera 😤, wszyscy w robocie więc człapie dalej . Dochodzę do wsi i syn oddzwania wiec mu mówię pocałuj się w cztery dojdę już dalej . Na wejściu do wsi mam rowerowy dopompowałam i jakoś dojechałem . Morał pierwszy nigdy nie ruszaj się z domu bez gratów serwisowych ! Morał drugi nie słuchaj co inni podpowiadają idź za głosem własnego rozsądku. Jebany krótszy mostek o centymetr który kosztował 80€ warty wszystkich pieniędzy -warto było zaryzykować i szkoda czasu było kombinować ! Zrobił kapitalną robotę ! 😤 jest sprawca negatywnego zdarzenia oraz mojego spaceru 😂
-
Albo wersja bez napędu silnikowego, stosowana głównie na Biebrzy. Idealna dla obserwatorów ptaków bo bezgłośna i z platformą widokową. Płynie się z prędkością nurtu, tyczki służą do korygowania pozycji. (foto z sieci)
-
Takie coś przyczepiło się do mnie ostatnio. Piękne słowa, świetna muzyka i aranżacja i nietuzinkowe wykonanie. I można się przy okazji pomodlić. 🙂 Dobre na rower i narty.
-
Widuje się je i tu i w Krakowie. W Krakowie głównie u dostawców żarcia. A tu do tego co piszesz. Choć to pojedyncze sztuki. W zeszłym roku widziałem, i rozmawiałem z właścicielem, fatbike analogowy. Właśnie do jeżdżenia wzdłuż brzegu. Szczerze mówiąc, choć to bardzo sympatyczny rodzaj jeżdżenia, nie przepadam za jazdą po plaży. Trzeba do tego specjalnych warunków, ale przede wszystkim świadomość, że tu i ówdzie do mechanizmów roweru dostaje się morska woda działa na mój inżynierski i majsterklepkowy umysł niekorzystnie. 🙂
