Jump to content

Pierwszy raz w Alpach,


a_senior
 Share

Recommended Posts

3 godziny temu, a_senior napisał:

Tak mówią. Ja bywałem tylko w małych i średnich stacjach francuskich więc nie mam porównania. Ale wszędzie gdzie bywałem w Alpach, czy to w dużych czy małych stacjach, było co najmniej dobrze. A najmilej, jak pisałem, wspominam dwa pobyty: Ischgl 2014 ze względów rodzinnych - bylismy tam rozleglą familią i Paganella 2022, gdzie byłem tylko z żoną. Skleiłem z tego pobytu filmik, do którego niekiedy wracam: https://photos.app.goo.gl/uBJ9aokiEGE7GFPC6

Długo mieszkałaś we Francji? Gdzie?

Przypomniałeś mi Molveno schodziliśmy z Brenty trochę na sagę tak, że musiałem badać czy da się zejść i wrócić po panią. Rok 2003. Upalny. Szliśmy tradycyjnie via ferratami wzdłuż grani. To były czasy. Dolomity via ferrytowo miałem schodzone zabrakło Moiazzy z klasyków. Potem dzięki Lski wróciłem na narty, do Cortiny i w niedzielę wraz z lokalesami w mgle i śniegu świeżym wyjeżdżaliśmy kolejką na górę potem zjazd trudny ale dołączyliśmy się do Szwedów skiturowców choć tego dnia raczej freerajderów mieli spore doświadczenie a nam było zwyczajnie łatwiej... to był 2018 dużo się zmieniło... teraz sam z freerajdera stałem się skiturowcem... taka karma... a może łazikiem niskogórskim raczej z lekkim zabarwieniem narciarskim

https://www.skionline.pl/forum/topic/22920-włoskimi-śladami-boruty/page/3/#comment-275273

pierwszy raz w Alpach z plecakami Berliner Hohenweg https://www.tyrol.pl/atrakcje-turystyczne/sport/wedrowki/przeglad-wszystkich-szlakow-pieszych-w-tyrolu/a-berliner-hoehenweg blisko Tuxa ale wtedy narty były na aucie czasowo raz wiatr genowy chciał nam zabrać namiot innym razem koń ugryzł mi karimatę z milkami żyliśmy dobrze omijaliśmy je raczej na elektryczne pastuchy uważaliśmy niżej w dolinie budziliśmy szacunek lokalesow za gabaryty plecaków tak po 25kg ale to były czasy początku studiów więc pewno w poprzednim wieku

Edited by star
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

17 godzin temu, a_senior napisał:

Tak mówią. Ja bywałem tylko w małych i średnich stacjach francuskich więc nie mam porównania. Ale wszędzie gdzie bywałem w Alpach, czy to w dużych czy małych stacjach, było co najmniej dobrze. A najmilej, jak pisałem, wspominam dwa pobyty: Ischgl 2014 ze względów rodzinnych - bylismy tam rozleglą familią i Paganella 2022, gdzie byłem tylko z żoną. Skleiłem z tego pobytu filmik, do którego niekiedy wracam: https://photos.app.goo.gl/uBJ9aokiEGE7GFPC6

Długo mieszkałaś we Francji? Gdzie?

Mieszkałam w Dolinie Rodanu, tak od Awinionu po Montélimar... W skrócie: jednak względnie blisko narciarskich ośrodków, ok. 220 km do 3 Dolin... Dla mnie najistotniejsza cecha miejscowości narciarskiej jest bezpośrednia bliskość tras - ski-in / ski-out to ideał. We Francji często tak mam, nie mowie, ze zawsze... Szukanie parkingu "blisko" wyciągu, ubieranie butów narciarskich na parkingu - sorry - nie dla mnie. A mieszkałam tam 23 lata... W lutym jadę do takiej "małej/średniej" stacji francuskiej - Val Cenis, "mała" bo tylko 120 km tras... Największy feler Francji to odległość... niestety 😄 

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

W dniu 31.08.2024 o 11:06, Mitek napisał:

Dla mnie liczy się rodzaj ruchu i przyjemność z działania samego w sobie. To podobnie jak na rowerze. Nie interesuje mnie gdzie jadę i co się dookoła dzieje tylko rodzaj nawierzchni i pokonywanie drogi.

Nie bardzo się zgadzam... Przecież od tego gdzie jesteś zależy po czym jeździsz! Czy to są długaśne trasy, gdzie przez 10 km zbierasz wiatr na twarz czy klepanie 800-metrowego zjazdu w te i z powrotem przez cały dzień... + kolejki do kolejki... Mieszkam 60 km od Szczyrku i szkoda mi energii na jazdę tam...

  • Like 1
  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

17 minut temu, Dana1953 napisał:

Mieszkałam w Dolinie Rodanu, tak od Awinionu po Montélimar... W skrócie: jednak względnie blisko narciarskich ośrodków, ok. 220 km do 3 Dolin... Dla mnie najistotniejsza cecha miejscowości narciarskiej jest bezpośrednia bliskość tras - ski-in / ski-out to ideał. We Francji często tak mam, nie mowie, ze zawsze... Szukanie parkingu "blisko" wyciągu, ubieranie butów narciarskich na parkingu - sorry - nie dla mnie. A mieszkałam tam 23 lata... W lutym jadę do takiej "małej/średniej" stacji francuskiej - Val Cenis, "mała" bo tylko 120 km tras... Największy feler Francji to odległość... niestety 😄 

Ja tylko miesiąc w Tulonie. Ale coś tam połaziliśmy, pobliskie skałki, także te czerwone w stronę Juans les Pins gdzie na koncert Marsalisa się załapaliśmy, w masywie Barre des Ecrins  coś tam połaziłem, a tak klasyka Awinion, Marsylia... no i Callanques... w knajpie gdzie oczekując na posiłek można było się przekąpać, ale to już bliżej Marsylii na przedmieściach gdzieś. Wina Bandol. Ech...

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, Dana1953 napisał:

Mieszkałam w Dolinie Rodanu, tak od Awinionu po Montélimar... W skrócie: jednak względnie blisko narciarskich ośrodków, ok. 220 km do 3 Dolin... Dla mnie najistotniejsza cecha miejscowości narciarskiej jest bezpośrednia bliskość tras - ski-in / ski-out to ideał. We Francji często tak mam, nie mowie, ze zawsze... Szukanie parkingu "blisko" wyciągu, ubieranie butów narciarskich na parkingu - sorry - nie dla mnie. A mieszkałam tam 23 lata... W lutym jadę do takiej "małej/średniej" stacji francuskiej - Val Cenis, "mała" bo tylko 120 km tras... Największy feler Francji to odległość... niestety 😄 

To w pięknym miejscu mieszkałaś. Ja tylko 7.5 lat i tylko w okolicach Paryża. Ale nawet tam można było znaleźć piękne miejsca np. do rowerowania.

Wygodna jesteś. 🙂 Mnie z kolei to dość obojętne. Tzn. przy wyborze miejsca do spania w ogóle nie biorę pod uwagę odlegości od tras. Bywało, że w jedną stronę dojeżdżałem codziennie autobusem w jedną stronę 30-45 min (Val Gardena, Cortina). Za to hotele, w których mieszkalismy były super. Zwłaszcza ten w małej miejscowości Calalzo (30 min jazdy do Cortiny) z papugą: https://photos.app.goo.gl/YJrDew9Z3e6rNLMm8

Prawie nigdy nie dojeżdżam do tras samochodem. Autobus lub skibus. A wkładanie butów na parkingu, zwłaszcza takich sztywnych jak moje, to koszmar.

Właśnie ten największy feler, czyli odlegość spowodowała, że nigdy po powrocie do Polski nie byłem na nartach we Francji. Z wyjątkiem srednich stacji, które sąsiadują z włoskimi, np. w Val d'Aosta.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

19 minut temu, a_senior napisał:

To w pięknym miejscu mieszkałaś. Ja tylko 7.5 lat i tylko w okolicach Paryża. Ale nawet tam można było znaleźć piękne miejsca np. do rowerowania.

Wygodna jesteś. 🙂 Mnie z kolei to dość obojętne. Tzn. przy wyborze miejsca do spania w ogóle nie biorę pod uwagę odlegości od tras. Bywało, że w jedną stronę dojeżdżałem codziennie autobusem w jedną stronę 30-45 min (Val Gardena, Cortina). Za to hotele, w których mieszkalismy były super. Zwłaszcza ten w małej miejscowości Calalzo (30 min jazdy do Cortiny) z papugą: https://photos.app.goo.gl/YJrDew9Z3e6rNLMm8

Prawie nigdy nie dojeżdżam do tras samochodem. Autobus lub skibus. A wkładanie butów na parkingu, zwłaszcza takich sztywnych jak moje, to koszmar.

Właśnie ten największy feler, czyli odlegość spowodowała, że nigdy po powrocie do Polski nie byłem na nartach we Francji. Z wyjątkiem srednich stacji, które sąsiadują z włoskimi, np. w Val d'Aosta.

Ja na parkingu zawsze mam ciepłe bo grzeje je w aucie. A wygodny ja te jestem na maksa najchętniej bym mieszkał na stoku co zdarzało się i owszem. Lubię Harrachov Ryzoviste bo auto tuż przy stoku… Niewygody na skiturach akceptuje ale dojazd i nocleg też muszą być pewne i pod kontrolą najlepiej jak zjeżdżam pod samo auto tak mam w Pecu więc lubię.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

5 godzin temu, Dana1953 napisał:

Nie bardzo się zgadzam... Przecież od tego gdzie jesteś zależy po czym jeździsz! Czy to są długaśne trasy, gdzie przez 10 km zbierasz wiatr na twarz czy klepanie 800-metrowego zjazdu w te i z powrotem przez cały dzień... + kolejki do kolejki... Mieszkam 60 km od Szczyrku i szkoda mi energii na jazdę tam...

Cześć

Oczywiście dla różnych osób ważne są różne rzeczy. Mnie bawi ruch jako taki. Jak jeżdżę na rowerze to nie interesuje mnie gdzie to jest - sednem jest samo działanie - chłopaki nawet mają pretensje, że nie robię zdjęć a mnie po prostu szkoda tracić fajny rytm. Podobnie jest z nartami to gdzie nie ma zupełnie znaczenia, liczy się jak, ewentualnie z kim. Przyjemność można znaleźć w każdym sposobie jazdy i na każdym stoku. W starym Szczyrku na przykład uwielbiałem wiosenne szukanie śniegu albo jazdę po lesie po solidnym opadzie. W nowym szczyrku - podobnie ja Ty nigdy nie byłem i raczej nie będę bo to nie moja bajka w sensie głównie klienteli.

W dużych centrach zresztą poznajesz rejon parę godzin, no jak duży to cały dzień, a później jeździsz wybranymi trasami zmieniając je w zależności od pory dnia (jak są stałe warunki). Zazwyczaj w ciągu pierwszych dwóch max trzech godzin jest ten jeden zjazd po którym czujesz, że tego dnia już lepiej nie będzie i nie ma co szukać - można iść na browar.

A kolejki....? W obecnym czasie znam je tylko z Alp.

Pozdrowienia serdeczne

Edited by Mitek
  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, Jan napisał:

dlatego jadę tam przeważnie na 2 tygodnie

łapiesz się już na darmowy skipass ?

jeszcze nie... Właśnie sprawdziłam - fakt, drogo nie jest, bo to mala stacja, łapię się na seniorski. Z tym, ze jadę na zorganizowana imprezę, wiec ceny skipassów niespecjalnie mnie interesują. Tylko się zawsze upominam u organizatora o zniżki. Indywidualnie do Francji nie jeżdżę - za daleko - ze Snow Event wsiadam w Katowicach, przesiadam się czasem we Wrocku i wysiadam pod rezydencja. Trzymam rękę na pulsie bo rożne stacje różnie maja z tymi cenami skipassów... W 3 Dolinach gratisów  już nie ma... nawet dla 75+ wymyślili taryfę "vétéran" i kasują ok. 100€ za 6 dni... I tak spoko przy normalnej cenie dochodzącej do 400€ chyba... Ale takie L2A i AdH maja taryfę "grand sénior" za ok 100€/6 dni juz od 72 lat... Za rok się łapię! 😄 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

13 minut temu, Mitek napisał:

W dużych centrach zresztą poznajesz rejon parę godzin, no jak duży to cały dzień,

wow! Te naprawdę duże są tak rozlegle, ze trzeba kilku dni, żeby dotrzeć "do końca" z kazdej strony... Takie Paradiski - mieszkając w Plagne Montalbert to chyba nawet trudno dojechać w jeden dzień do Villaroger i wrócić... A to przecież tylko kawałek...

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

9 minut temu, Dana1953 napisał:

wow! Te naprawdę duże są tak rozlegle, ze trzeba kilku dni, żeby dotrzeć "do końca" z kazdej strony... Takie Paradiski - mieszkając w Plagne Montalbert to chyba nawet trudno dojechać w jeden dzień do Villaroger i wrócić... A to przecież tylko kawałek...

Cześć

Nie musisz być wszędzie aby poznać rejon. Wystarczy orientacja co do wystawy stoku, ich osłony przez las czy skały. Orientacja w rodzaju wyciągów i ich szybkości itd. Takie Nassfeld powiedzmy - czyli mały rejon i dość zwarty to jest 3-4h i wiesz wszystko, no chyba, że jest totalna mgła albo chmury. St. Moritz to już prawie dzień ale np. większa powierzchniowo Madonna z Pinzolo i Marilleva to pewnie mniej. Na przygotowanych trasach ogranicza Cię tylko szybkość wyciągów.

Pozdro

Link to comment
Share on other sites

8 minut temu, Dana1953 napisał:

ja muszę 😄 Tak mam, ze muszę z kazdej strony wszystko zobaczyć. Co kto lubi...

Cześć

He he znam to bo Rybelek (moja żona) tak miała. A jak jeszcze dziewczyny zebrały się w trzy czy cztery to .... horror. Wszystkie nawet najbardziej gówniane trasy i wszystkie kible w rejonie miałem obcykane. 🙂 A ile się przy tym nastałem... Nigdy po żadnej, nawet naprawdę intensywnej jeździe czy po paru godzinach szkolenia początkujących mnie tak nogi nie bolały.

Na szczęście czasy się zmieniły i teraz się czekanie wyrównało.

Pozdro serdeczne

  • Like 1
  • Thanks 1
  • Haha 2
Link to comment
Share on other sites

4 godziny temu, Dana1953 napisał:

ja muszę 😄 Tak mam, ze muszę z kazdej strony wszystko zobaczyć. Co kto lubi...

bo Ty jedziesz tam aby jeździć w odróżnieniu od tych którzy tylko zaliczają kolejny ośrodek aby się pochwalić że byli np. W Sankt Anton

Edited by Jan
  • Like 1
  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

4 godziny temu, Mitek napisał:

Wszystkie nawet najbardziej gówniane trasy i wszystkie kible w rejonie miałem obcykane. 🙂 A ile się przy tym nastałem... Nigdy po żadnej, nawet naprawdę intensywnej jeździe czy po paru godzinach szkolenia początkujących mnie tak nogi nie bolały.

Na szczęście czasy się zmieniły i teraz się czekanie wyrównało.

prostata...

męska sprawa.

😉

  • Like 1
  • Haha 5
Link to comment
Share on other sites

5 minut temu, Wujot2 napisał:

prostata...

męska sprawa.

😉

Cześć

He he dobre, ale nie. Po prostu Rybelek odkąd przesiadła się na Mastera jeździ a ja zaciągnąłem lekko hamulec ze względów zdrowotnych bo ja się wywalę to może być już tylko dwukółka.

Pozdro

Link to comment
Share on other sites

W dniu 30.08.2024 o 21:37, a_senior napisał:

jeździliśmy w Hirmentaz. Na polskie warunki jest gdzie jeździć. 🙂 1991 r. Dawne czasy. Jak ten czas szybko leci. Dlaczego tak szybko? 🙂 Tu pierwsze narciarskie kroki stawiała 4-letnia córka.

no popatrz to prawie byśmy się spotkali,

w 91 jeździliśmy w Val d'Isere a młodsza miała wtedy 4 lata i 9 miesięcy i też pierwsze kroki stawiała

gallery_10_517_47509.thumb.jpg.c5b04e56e582c8a1a2fb968018c9a391.jpg

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

13 godzin temu, Jan napisał:

no popatrz to prawie byśmy się spotkali,

w 91 jeździliśmy w Val d'Isere a młodsza miała wtedy 4 lata i 9 miesięcy i też pierwsze kroki stawiała

gallery_10_517_47509.thumb.jpg.c5b04e56e582c8a1a2fb968018c9a391.jpg

Super zdjęcie. 🙂 Może w 92' też bylismy gdzieś blisko? Spędziliśmy fajny tydzień w małej stacji blisko Jeziora Genewskiego Thollon les Memises.

bretig20.jpg

  • Like 2
  • Thanks 2
  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

47 minut temu, Jan napisał:

długie narty i brak kasków - oj jak to czasy się zmieniły.

Naprawdę nie ciągnie Ciebie aby jeszcze raz nostalgicznie objeździć francuskie ośrodki ?

Zmieniły się, ale radocha wciąż ta sama. No może trochę mniejsza, bo siły i możliwości już nie te. 🙂 Nie bardzo mnie ciągnie, bo za daleko. Ja jeszcze dałbym radę, ale żona źle znosi długą jazdę samochodową. Do Austrii czy Włoch też jedziemy z przystankiem, ale to dużo bliżej. Można by samolotem, ale to zbyt skomplikowane. Cóż, póki życie trwa nie da się niczego wykluczyć.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...