Jump to content

Środek na rozszerzenie pęcherzyków płucnych?


Voytheck
 Share

Recommended Posts

Witam!

Na jednym z wyjazdów narciarskich, miałem okazję jechać na jednej kanapie z kilkoma zawodnikami austriackiej kadry szybkościowej (Kroll, Mayer, Streitberger) i w trakcie wyjazdu zauważyłem że ten ostatni wyciągnął z kieszeni czarne pudełeczko (coś podobnego jak po paście do butów) i włożył pod wargi coś co przypominało kalafonię (nieregularne kształty i podobny brązowy kolor) zapach to miało miętowo-eukaliptusowy. Podejrzewam że miało to na celu rozszerzenie pęcherzyków płucnych aby na większych wysokościach "zasysać" więcej powietrza. Widziałem jeszcze raz taki "specyfik", który zażywał austriacki instruktor narciarski. Może ktoś z Was miał już do czynienia z tym czymś, i gdzie to można kupić.

Pozdr.

Voytheck

Link to comment
Share on other sites

Ja przed każdym treningiem - siłownia, narty, bieganie, rower zażywam wziewnie Ventolin (na receptę). To jest steryd "dopłucny" - lek rozkurczowy (przy badaniu spirometrycznym). Mam astmę oskrzelową (to co Marian Bjoergen XC) i przy większym wysiłku fizycznym zaczynam "świszczeć". Astma oskrzelowa wyłoniła się u mnie w wieku 25 lat. Jest to skutek zapalenia płuc przebytego w wieku 21 lat, oraz bardzo silnej swego czasu alergii praktycznie na wszystko (testy wykazywały, że tylko w lutym nie powinienem mieć żadnych objawów).

 

Odkąd zacząłem regularnie trenować na siłowni i wydolnościowo moje wyniki się poprawiły, ale zawsze mam przy sobie Ventolin na "złoty strzał". Na takiej samej zasadzie działają krople do nosa na katar. Np. Otrivin także jest sterydem (czy sterydoidem, czy jakoś tak) i po jego zastosowaniu dziurki w nosie się udrażniają, ale nie dlatego, że przeganiasz katar, tylko zwiększa się wydolność górnych dróg oddechowych poprzez ich rozkurczenie, natomiast gluty pozostają w tej samej liczebności.

 

Co do zawodników i tajemniczego specyfiku, podejrzewam, że jest to lek podobny do mojego Ventolinu, który ma zadanie rozkurczowe płuc, przez co pochłoną więcej tlenu a co za tym idzie, lepsze wyniki.

 

Ja mam mój lek na receptę i nie szarżuję z jego stosowaniem, bo jak ze wszystkim i z tym organizm się przyzwyczai i aby osiągnąć pożądany efekt, będzie potrzebował większej dawki. Jeśli jesteś zdrowy to nie stosuj żadnych "marokańskich" specyfików ani tabletek ;)  A pigułę Austriaków potraktuj jako ciekawostkę ;)

 

pozdravka

Link to comment
Share on other sites

Łukasz!

Ani Ventolin, ani Otrivin nie są sterydami!!!

Jeden jest pochodną (skąplikowaną :) ) fenolu, a drugi imidazolu.

Oba pobudzają receptory adrenergiczne, jeden beta2 drugi alfa.

Ventolin rozszerz oskrzeliki i oskrzela ułatwiając oddychanie.

Otrivin obkurcza małe tętniczki zmniejszając obrzęk bony śluzowej nosa.

Tadek

Link to comment
Share on other sites

Zastanawiam się czy np. zastosowanie jakiś "cukierków" typu Halls, miętowo-eukaliptusowych może spowodować lepszą wydolność oddechową podczas jazdy na nartach. Przed sezonem od sierpnia/września przygotowywałem się do sezonu (siłownia, równowaga i kondycja) ale z tym ostatnim elementem jest nie za dobrze. Trenuję na wysokości ok 250 m.n.p.m. natomiast jazda odbywa się od ok. 2500-800 m.n.p.m. Zauważyłem kilka lat temu będąc w Livigno (1800 m.n.p.m.)  przez kilka dni miałem dziwne objawy w postaci kołatania serca przy większym wysiłku. Taki stan utrzymuje się przez kilka dni. Nawet przy szybszym pokonaniu stoku przy dużym przewyższeniu, również odczuwam podobny efekt. Natomiast kiedy wracam do domu (250 m.n.p.m.) to przez kilka dni odczuwam od czasu do czasu zawroty głowy. Nie jest to efekt pogody, ponieważ wracałem podczas różnych ciśnień atmosferycznych. Nie mam również problemu z ciśnieniem (120-130 na 80-90) w wieku grubo ponad 40 lat to chyba nie najgorszy wynik. Kiedyś jeszcze ok. 10 lat wcześniej, czułem się doskonale wyjeżdżając w góry a szczególnie na poziomy ok. 3000 m. Dlatego zastanawiam się czy użycie jakiegoś specyfiku, taki jak stosowali profesjonaliści zmiejszy moje dolegliwości i dyskomfort. Oczywiście że braki w kondycji nie można zniwelować "cukierkami", ale ja nie sądzę że jestem źle przygotowany do sezonu, wręcz odwrotnie żadnych braków nie odczuwam oprócz w/w dolegliwości.

Pozdr.

Voytheck

Link to comment
Share on other sites

To w zasadzie normalne i łagodne  :)  objawy niedotlenienia wywołane wysokością. Akurat pewnie należysz do tej bardziej wrażliwej części populacji. Zmniejszenie oporów oddechowych raczej niewiele zmieni. A może spowodować zasadowicę oddechową i ból głowy.

Moim zdaniem amatora (nie jestem lekarzem) - zamiast farmakologii może, a nawet na pewno zmniejsz ilość dni na siłowni, a zwiększ ilość ćwiczeń kondycyjnych. Rower, rolki, bieganie...

Tadek

Link to comment
Share on other sites

 w wieku grubo ponad 40 lat to chyba nie najgorszy wynik. Kiedyś jeszcze ok. 10 lat wcześniej, czułem się doskonale wyjeżdżając w góry a szczególnie na poziomy ok. 3000 m. Dlatego zastanawiam się 

Jeśli to dokuczliwe to polecam wizytę u fachowca- lekarza, samodzielne poszukiwania mogą byc niebezpieczne. Na moj nos to po prostu pierwsze bardzo delikatne objawy 'choroby' wieku. 

Link to comment
Share on other sites

Łukasz!

Ani Ventolin, ani Otrivin nie są sterydami!!!

Jeden jest pochodną (skąplikowaną :) ) fenolu, a drugi imidazolu.

Oba pobudzają receptory adrenergiczne, jeden beta2 drugi alfa.

Ventolin rozszerz oskrzeliki i oskrzela ułatwiając oddychanie.

Otrivin obkurcza małe tętniczki zmniejszając obrzęk bony śluzowej nosa.

Tadek

Lekarz mi tak mówił, choć ja sam z chemii jestem noga, więc i spierał się nie będę :)  Prawda jest taka, że jak załaduję Ventolin w płuca to po 20 minutach czuję "kopa" w trakcie biegu. ;)

Nawet nie wiem jaka jest jego normalna cena bez refundacji bo mi z nfz lekarz spisuje na refundację i płacę 5 zł na pół roku :D

 

p.s. wieczorem jak wrócę do domu to postaram się spisać skład Ventolinu.

 

pozdravka

Link to comment
Share on other sites

Jeśli to dokuczliwe to polecam wizytę u fachowca- lekarza, samodzielne poszukiwania mogą byc niebezpieczne. Na moj nos to po prostu pierwsze bardzo delikatne objawy 'choroby' wieku. 

Moja dokuczliwość nie stwarza na tyle dużego dyskomfortu aby chodzić do tzw. fachowców-lekarzy. Raczej unikam ich jak ognia, jeśli nie jest to konieczne a głowy pod pachą nie przynoszę to nie zaglądam do ich gabinetów. Wolę się leczyć dłużej ale sam niż być królikiem doświadczalnym w rękach konowałów. Oczywiście że nie można uogólniać ocen ale cała sytuacja w służbie zdrowia rzutuje na niepochlebne opinie o środowisku lekarskim. Co do drugiej części Twojej wypowiedzi to miałem nadzieję że to jeszcze nie nadeszło, ale może rzeczywiście pomału trzeba przyzwyczajać się do pewnych dolegliwości w myśl pewnego powiedzenia - "jeśli po 40-tce wstajesz rano i cię nic nie boli to znaczy że nie żyjesz" ;)  Po zakończeniu sezonu od kwietnia rozpoczynam przygotowania do następnego i większy nacisk położę na kondycję i wytrzymałość choć oczywiście nie zaniedbam pozostałych elementów przygotowania narciarskiego.

Link to comment
Share on other sites

Zajrzyj wiec do wątku rowerowego- nieco całodniówek udało nam się w okolicy  ostatnimi czasy umówić.... 

Staram sie unikac wszelkich 'wspomagaczy', bo zwykle działają chwilowo i przyzwyczajają do chemikalii.... potem bez kolejnej dawki jest gorzej. 

Link to comment
Share on other sites

I znowu kompromitujesz się w następnym temacie? :wub:

Kolego Kubo, jeśli nie masz wiedzy na temat, który jest omawiany to proponowałbym o wstrzemięźliwość w swoich wypowiedziach, i nie zaśmiecaj tematu niepotrzebnymi nikomu wpisami, ponieważ największą kompromitacją jest to jeśli ktoś nie ma nic do powiedzenia a próbuje wtrącać swoje trzy grosze nawet tam gdzie nie jest o to proszony. A jeśli masz wiedzę na omawiany temat to podziel się nią z ogółem, ponieważ forum to miejsce gdzie można skorzystać z wiedzy innych ludzi. Choć spotyka się często głupkowate wypowiedzi frustratów i zakompleksionych chcących się dowartościować małych robaczków.

Zajrzyj wiec do wątku rowerowego- nieco całodniówek udało nam się w okolicy ostatnimi czasy umówić.... Staram sie unikac wszelkich 'wspomagaczy', bo zwykle działają chwilowo i przyzwyczajają do chemikalii.... potem bez kolejnej dawki jest gorzej.

Mig masz rację że "wspomagacze" to nic dobrego i na krótką metę, ale chcę się dowiedzieć co stosowali ci atleci wymienieni w pierwszym poście i ewentualnie spróbować jak to "smakuje"

Użytkownik jark edytował ten post 12 marzec 2014 - 20:37

Link to comment
Share on other sites

Kolego Kubo, jeśli nie masz wiedzy na temat, który jest omawiany to proponowałbym o wstrzemięźliwość w swoich wypowiedziach, i  nie zaśmiecaj tematu niepotrzebnymi nikomu wpisami, ponieważ największą kompromitacją jest to jeśli ktoś nie ma nic do powiedzenia a próbuje wtrącać swoje trzy grosze nawet tam gdzie nie jest o to proszony. A jeśli masz wiedzę na omawiany temat to podziel się nią z ogółem, ponieważ forum to miejsce gdzie można skorzystać z wiedzy innych ludzi. Choć spotyka się często głupkowate wypowiedzi frustratów i zakompleksionych chcących się dowartościować małych robaczków. 

Właśnie dlatego wysłałem tego posta. Kolega Lukaszo86 wypowiada się na tematy na których się kompletnie nie zna. Od dłuższego czasu czytam jego wpisy i stąd moja sugestia dla Niego.  :angry:

Link to comment
Share on other sites

Lekarz mi tak mówił, choć ja sam z chemii jestem noga, więc i spierał się nie będę :)  Prawda jest taka, że jak załaduję Ventolin w płuca to po 20 minutach czuję "kopa" w trakcie biegu. ;)

Nawet nie wiem jaka jest jego normalna cena bez refundacji bo mi z nfz lekarz spisuje na refundację i płacę 5 zł na pół roku :D

 

p.s. wieczorem jak wrócę do domu to postaram się spisać skład Ventolinu.

 

pozdravka

Ventolin jedynie rozszerza oskrzela i nic poza tym. Kopa czujesz gdyż dochodzi u Ciebie do skurczu oskrzeli. Po wzięciu leku twoje oskrzela wracają do normalnego funkcjonowania, a ty funkcjonujesz jak byś był zdrowy i w pełni sprawny. 

Link to comment
Share on other sites

Witam!

Na jednym z wyjazdów narciarskich, miałem okazję jechać na jednej kanapie z kilkoma zawodnikami austriackiej kadry szybkościowej (Kroll, Mayer, Streitberger) i w trakcie wyjazdu zauważyłem że ten ostatni wyciągnął z kieszeni czarne pudełeczko (coś podobnego jak po paście do butów) i włożył pod wargi coś co przypominało kalafonię (nieregularne kształty i podobny brązowy kolor) zapach to miało miętowo-eukaliptusowy. Podejrzewam że miało to na celu rozszerzenie pęcherzyków płucnych aby na większych wysokościach "zasysać" więcej powietrza. Widziałem jeszcze raz taki "specyfik", który zażywał austriacki instruktor narciarski. Może ktoś z Was miał już do czynienia z tym czymś, i gdzie to można kupić.

Pozdr.

Voytheck

 

 

Rozbawiły mnie Twoje domniemania, na temat specywfiku zażywanego przez austriaka ale rzecz jest bardziej prozaiczna niż potrzeba rozszeżania czegokolwiek. Koleś zażywał po prostu Snus - tytoń do ssania, który czy w formie saszetk, czy w formie pasty umieszcza się pod wargą.

Zażywałam to czasami będąc u znajomych w Norwegii i prawdę powiedziawszy nie kumam tego - ale fajek też nie... ;)

Link do Wiki:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Snus

Link to comment
Share on other sites

Tak sobie mniemam, ze jak ktoś ogólnie zdrowy fizycznie, łyka prochy na cokolwiek, to jest zapewne chory psychicznie. Ludzie krzywdę sobie robicie, nabijając tylko kasę koncernom  farmaceutycznym. Są naturalne metody zwiększania wydajności płuc i ogólnie organizmu. Trzeba tylko chcieć.

 

Pozdrawiam, radcom 

Link to comment
Share on other sites

Rozbawiły mnie Twoje domniemania, na temat specywfiku zażywanego przez austriaka ale rzecz jest bardziej prozaiczna niż potrzeba rozszeżania czegokolwiek. Koleś zażywał po prostu Snus - tytoń do ssania, który czy w formie saszetk, czy w formie pasty umieszcza się pod wargą.

Zażywałam to czasami będąc u znajomych w Norwegii i prawdę powiedziawszy nie kumam tego - ale fajek też nie... ;)

Link do Wiki:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Snus

Absolutnie nie był to snus. Wiem jak wygląda nie przypominało to niczym snus.

Link to comment
Share on other sites

Absolutnie nie był to snus. Wiem jak wygląda nie przypominało to niczym snus.

Bo to kopalniaki były ;)

 

Daj spokój, zbliża Ci się siątka, potem kolejna, pora trochę więcej czasu na stoku poświęcić podziwianiu okoliczności przyrody. Im mniej świństwa  z udziałem lekarzy czy bez, władujesz w siebie tym zdrowszy będziesz.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...