Skocz do zawartości



Zdjęcie
  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
46 odpowiedzi w tym temacie

#1 Pontix

Pontix

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 344 postów
  • Na forum od: 04.2009
104
  • Umiejętności: 5
  • Kraków

Napisano 05 wrzesień 2013 - 18:49

Andrzej Bargiel już opuścił nasz przestrzeń powietrzną.
Kierunek: Shishapangma
Cel: rekord czasowy w zdobyciu i zjeździe
Środek: Narty skitourowe
Więcej info na stronie sponsora (tego od skrzydeł)
http://win.gs/1dKabB9


Dołączona grafika

Trzymamy kciuki!

#2 Pontix

Pontix

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 344 postów
  • Na forum od: 04.2009
104
  • Umiejętności: 5
  • Kraków

Napisano 05 wrzesień 2013 - 19:44

I jeszcze filmowa zajawka:
http://bit.ly/13k8FQq

Dołączona grafika

#3 Spiochu

Spiochu

    FreeRiders

  • PipPipPipPipPip
  • 2810 postów
  • Na forum od: 05.2006
1899
  • Umiejętności: 7
  • Śląsk

Napisano 05 wrzesień 2013 - 20:34

Życzę powodzenia Andrzejowi, biorąc pod uwagę jego przygotowanie fizyczne ma duże szanse na sukces.

Drażnią mnie natomiast poniższe nieścisłości:


Jeśli mu się to uda, zostanie pierwszym Polakiem, który zjechał na nartach ze szczytu tak wysokiej góry.




Tutaj cytat z książki J. Kukuczka T. Malanowski "Na szczytach świata" Wydanie drugie, Kraków 1996:

(...)Na wierzchołek dotarłem na nartach ostatni. Potem zjechałem do miejsca, gdzie leżały nasze rzeczy, i tam rozbiliśmy ostatni biwak na Shisha Pangma. Nazajutrz szusowałem, z dwiema przerwami w obozie drugim i pierwszym aż do bazy. Ciekawe, że wcale nie poruszałem się szybciej od Artura schodzącego na piechotę. (...)


Zawody Skiforum: 2012 GS - 2 miejsce, 2013 SL - 1 miejsce :D

Moja jazda:

http://www.dailymoti...m/video/x3nh7il


#4 WincentY

WincentY

    Użytkownik

  • PipPip
  • 283 postów
  • Na forum od: 12.2006
38
  • Umiejętności: 2
  • Strzyżów

Napisano 07 wrzesień 2013 - 10:32

Reki sobie nie dam uciac ale o ile dobrze pamietam to Kukuczka nie zjechal z samego szczytu. Narty mial zdeponowane troche nizej. Stad byc moze to stwierdzenie o pierwszym zjezdzie ze szczytu.
:rolleyes:

#5 Spiochu

Spiochu

    FreeRiders

  • PipPipPipPipPip
  • 2810 postów
  • Na forum od: 05.2006
1899
  • Umiejętności: 7
  • Śląsk

Napisano 07 wrzesień 2013 - 17:23

Jeśli sam przedstawił wydarzenia w poniższy sposób to chyba jednak zjechał ze szczytu.

Na wierzchołek dotarłem na nartach ostatni. Potem zjechałem do miejsca, gdzie leżały nasze rzeczy


Jurek nie był zapalonym narciarzem i nie zależało mu na tego typu osiągnięciach, więc nie sądzę by miał jakikolwiek powód by kłamać.

Zawody Skiforum: 2012 GS - 2 miejsce, 2013 SL - 1 miejsce :D

Moja jazda:

http://www.dailymoti...m/video/x3nh7il


#6 Pontix

Pontix

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 344 postów
  • Na forum od: 04.2009
104
  • Umiejętności: 5
  • Kraków

Napisano 09 wrzesień 2013 - 07:09

Kukuczka nie zjeżdżał z samego szczytu, choć nie da się precyzyjnie określić miejsca z którego zaczął zjazd

#7 WincentY

WincentY

    Użytkownik

  • PipPip
  • 283 postów
  • Na forum od: 12.2006
38
  • Umiejętności: 2
  • Strzyżów

Napisano 09 wrzesień 2013 - 08:32

Kukuczka wszedl na szczyt na nartach. Jednak tam zastala ich noc i schodzil a nie zjezdzal do polozonego nieco nizej obozu. Dopiero stamtad nastepnego dnia rozpoczal zjazd.
:rolleyes:

#8 Spiochu

Spiochu

    FreeRiders

  • PipPipPipPipPip
  • 2810 postów
  • Na forum od: 05.2006
1899
  • Umiejętności: 7
  • Śląsk

Napisano 09 wrzesień 2013 - 23:09

Kukuczka wszedl na szczyt na nartach. Jednak tam zastala ich noc i schodzil a nie zjezdzal do polozonego nieco nizej obozu. Dopiero stamtad nastepnego dnia rozpoczal zjazd.


W swojej książce przedstawił to inaczej. Zresztą wydaje się to absurdalne, że w terenie gdzie mógł podejść na nartach pod górę, znosił je w dół.

Zresztą nawet jeśli tak by było to warto o tym wspomnieć a nie na siłę kreować ten "pierwszy" zjazd. Rekord czasowy jest już wystarczającym celem samym w sobie.

Zawody Skiforum: 2012 GS - 2 miejsce, 2013 SL - 1 miejsce :D

Moja jazda:

http://www.dailymoti...m/video/x3nh7il


#9 Mitek

Mitek

    uprzywilejowany cwaniaczek

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 13191 postów
  • Na forum od: 11.2007
8071
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 09 wrzesień 2013 - 23:34

Cześć
Odpuść Piotruś.
Chłopcy nie pamietaja tamtych czasów a siła zaistnienia jest wielka.
Dla mnie tekst: "szarpie się" jest poniżej krytyki. Pomyśl - pisz.
Pozdrowienia
  • karat10 podziękował za tę wiadomość

#10 WincentY

WincentY

    Użytkownik

  • PipPip
  • 283 postów
  • Na forum od: 12.2006
38
  • Umiejętności: 2
  • Strzyżów

Napisano 10 wrzesień 2013 - 17:53

Odpowiedz pozywej pomine bo z betonem nie dyskutuje.

Mnie akurat wydaje sie dosc absurdalnym zjazd z 8000m, przy zapadajacym zmroku, przez faceta, ktory umowmy sie ale narciarskim mistrzem nie byl. Zreszta on sam mowil, ze przy trudniejszych odcinkach sciagal narty i szedl pieszo bo nie czul sie na nich pewnie.
Zmotywowales mnie do odkurzenia lektury, cytat z "Moj pionowy swiat". "To, że ten szczyt jest już czternasty, tu akurat nie jest ważne. Mógł być równie dobrze trzeci albo siódmy...
Idę granią z Arturem. Jesteśmy już sami. Tamci zeszli pewnie daw-no do swojego obozu trzeciego, my dochodzimy dopiero do miejsca, w którym zostawiliśmy nasz namiocik. Rozbijamy go już po ciemku."
:rolleyes:

#11 Spiochu

Spiochu

    FreeRiders

  • PipPipPipPipPip
  • 2810 postów
  • Na forum od: 05.2006
1899
  • Umiejętności: 7
  • Śląsk

Napisano 10 wrzesień 2013 - 19:11

Idę granią z Arturem. Jesteśmy już sami. Tamci zeszli pewnie daw-no do swojego obozu trzeciego, my dochodzimy dopiero do miejsca, w którym zostawiliśmy nasz namiocik. Rozbijamy go już po ciemku."


Na wierzchołek dotarłem na nartach ostatni. Potem zjechałem do miejsca, gdzie leżały nasze rzeczy, i tam rozbiliśmy ostatni biwak na Shisha Pangma. Nazajutrz szusowałem, z dwiema przerwami w obozie drugim i pierwszym aż do bazy.


To mamy dwie książki Kukuczki i dwa odwrotne stwierdzenia, wychodzi zatem na to, że był kłamcą i oszustem, tak?

A może to któryś z redaktorów przekręcił treść? A może w nartach schodził ten kawałek tylko fok nie odpiął? A może było jeszcze inaczej? Odpuścimy ten wątek bo z naocznymi świadkami raczej nie porozmawiamy. Mimo wszystko doceniłbym fakt, że wtargał NIE ultralekkie narty na szczyt i zjechał (90% ??) drogi w dół.

Poza tym z Shisy zjeżdżano już na nartach wielokrotnie, także kontekst sportowy takiego zjazdu nie jest specjalnie istotny.

W przypadku Andrzeja Bargiela warto docenić natomiast fakt, że ma wydolność pewnie z 2x lepszą od Kukuczki i dzięki temu rekord jest bardzo realny.

Zawody Skiforum: 2012 GS - 2 miejsce, 2013 SL - 1 miejsce :D

Moja jazda:

http://www.dailymoti...m/video/x3nh7il


#12 WincentY

WincentY

    Użytkownik

  • PipPip
  • 283 postów
  • Na forum od: 12.2006
38
  • Umiejętności: 2
  • Strzyżów

Napisano 12 wrzesień 2013 - 08:04

Nie, wychodzi na to, ze ciezko stwierdzic jak bylo naprawde :) W dwoch jego ksiazkach sa sprzeczne informacje, zreszta nawet w oficjalnych raportach jego zjazd jest oznaczony jako "sprzeczne doniesienia o wysokosci poczatkowej". Niestety zadnego ze swiadkow juz nie ma z nami.
Bargiel byl na kilku wyprawach z Hajzerem i domyslam sie, ze mieli dosc czasu na rozmowy o tym. Stad mozna wnioskowac, ze gdyby faktycznie Jurek zjechal ze szczytu to Bargiel nie mowilby dzis o pierwszym polskim zjezdzie ze szczytu.
Tak czy inaczej pomijajac ta kwestie, cel i pomysl jest bardzo ciekawy i z przyjemnoscia bede sledzil jego dalsza realizacje.
:rolleyes:

#13 MarioJ

MarioJ

    Rajder

  • PipPipPipPipPip
  • 2046 postów
  • Na forum od: 11.2007
1282
  • Umiejętności: 8
  • Wrocław

Napisano 15 wrzesień 2013 - 19:43

czytam blog i jestem pod wrażeniem relacji,
fajne teksty, super jakość zdjęć, wysoki poziom mają obecnie takie sponsorowane wyprawy,
wszedłem też dzisiaj przypadkiem smartfonem a tu ciach również wersja mobilna strony,
tylko zazdrościć ...

http://andrzejbargiel.com/
  • gajowy01 podziękował za tę wiadomość

#14 MarioJ

MarioJ

    Rajder

  • PipPipPipPipPip
  • 2046 postów
  • Na forum od: 11.2007
1282
  • Umiejętności: 8
  • Wrocław

Napisano 02 październik 2013 - 14:55

Wszedł końcówkę samotnie i zjechał.
http://m.wyborcza.pl...iszapangmy.html

#15 MajorSki

MajorSki

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 646 postów
  • Na forum od: 01.2010
564
  • Umiejętności: 6
  • Jaworzno

Napisano 02 październik 2013 - 15:11

Wielki szacun dla Andrzeja! oby wiecej takich sukcesów! :)

Tutaj tez bardzo ciekawy art. polecam ->
http://off.sport.pl/...iszapangmy.html

#16 Spiochu

Spiochu

    FreeRiders

  • PipPipPipPipPip
  • 2810 postów
  • Na forum od: 05.2006
1899
  • Umiejętności: 7
  • Śląsk

Napisano 02 październik 2013 - 21:58

Gratulacje dla Andrzeja!!!

PR może naciągany ale przynajmniej zawodnik konkretny. Z tego co piszą, łatwo nie było.

Zawody Skiforum: 2012 GS - 2 miejsce, 2013 SL - 1 miejsce :D

Moja jazda:

http://www.dailymoti...m/video/x3nh7il


#17 arky

arky

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 487 postów
  • Na forum od: 01.2008
428
  • Umiejętności: 6
  • Wrocław

Napisano 03 październik 2013 - 14:25

Brawo, wielkie brawo!

#18 Pontix

Pontix

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 344 postów
  • Na forum od: 04.2009
104
  • Umiejętności: 5
  • Kraków

Napisano 08 październik 2013 - 15:21

W TVN jeszcze kilka szczegółów na temat ataku i zjazdu od samego Andrzeja: 

http://bit.ly/GJiNdv



#19 MarioJ

MarioJ

    Rajder

  • PipPipPipPipPip
  • 2046 postów
  • Na forum od: 11.2007
1282
  • Umiejętności: 8
  • Wrocław

Napisano 08 październik 2013 - 15:58

Opis ataku szczytowego z bloga.

 

Atak szczytowy i dalsze plany
Tyle zamieszania i po wszystkim ;) Wiem, że czekaliście na wieści na moim blogu ale dopiero co zrzuciłem „pierwsze zmęczenie”. Zatem - witam wszystkich! Jak pewnie już wiecie, jesteśmy w bazie i odpoczywamy ale to nie o tym mam pisać, więc wracam do wątku
 
Wypadek Grzegorza
 
Pierwszego września o 5 rano wystartowaliśmy z bratem, w pełni zmotywowani do ataku szczytowego. Po godzinie dotarliśmy do Icefallu, gdzie mieliśmy zdeponowane narty i buty narciarskie. Od samego początku wszystko nie układało się po naszej myśli ); Tuż po wejściu na Icefall pod Grześkiem zapadł się lód. Po chwili zobaczyłem go zanurzonego do połowy uda w zimnej lodowcowej wodzie. Na szczęście w depozycie były buty Marcina po które wróciliśmy i Grzesiek mógł iść dalej.
Rezygnacja kompanów
 
Wyruszyliśmy z myślą, że limit złych zbiegów okoliczności już się wyczerpał. Po 5 godzinach dotarliśmy do naszego namiotu w obozie pierwszym. Po krótkim odpoczynku wyruszyliśmy do dwójki gdzie czekał na nas Darek. O godzinie 13 Darek przywitał nas w dwójce gorącą herbatą. Cały czas w dwójce poświęciliśmy głównie na gotowanie i przygotowania do naszego nocnego wyjścia. Bardzo mnie zmartwiło samopoczucie Grześka - nie był w formie jaką prezentował podczas całej wyprawy. O godzinie 3 w nocy, wyruszyliśmy w trójkę w kierunku szczytu. Byliśmy trochę zdziwieni, bo pogoda była wbrew prognozom bardzo nieprzyjemna, wiał silny wiatr i zalegała mgła. To właśnie ona miała największy wpływ na to co się później działo...
 
A działo się nie najlepiej. Po dwóch godzinach od startu, Darek oznajmił przez radio, że nie czuję się najlepiej i nie ma siły na kontynuowanie ataku…to był dopiero początek… Po kolejnej godzinie, kolejny cios. Grzesiek, który był podporą wyprawy, nagle zwolnił tempo. Gdy to zobaczyłem, podszedłem bliżej i zobaczyłem jego twarz. Od razu wyczułem, że nie jest dobrze. Grzesiek był blady, ledwo stał na nogach. Przyczyną jego niedyspozycji był pewnie wypadek z poprzedniego dnia. Był po prostu potwornie przeziębiony. To był dla mnie bardzo ciężki moment … Gdy patrzyłem na niego i widziałem jego wyraz twarzy, i to z jakim smutkiem mówi, że nie ma siły, że to koniec , że nie pójdzie dalej… Bardzo było mi przykro. On włożył w tą wyprawę tyle energii, i pracował jak wół w trakcie całej aklimatyzacji a w najważniejszym momencie, miał tak wielkiego pecha. Przecież mieliśmy zjechać z tej góry razem… To była nasza wyprawa, nasza przygoda, chcieliśmy tego dokonać wspólnie a wszystko się posypało… Po długiej rozmowie stwierdziłem że spróbuję sam. Czułem się świetnie. Pogoda była nieprzewidywalna ale to była ostatnia szansa gdyż kolejne siedem dni zapowiadały totalne załamanie pogody. Była to jedyna chwila na jakiekolwiek marzenie o szczycie. Grzegorz zawrócił z wysokości 7250m.n.p.m. i pojechał w kierunku obozu drugiego. Patrzyłem na to z potwornym smutkiem...
Nierealny atak na szczyt
 
Po chwili zadumy wyruszyłem żwawym tempem w kierunku szczytu. O siódmej rano dotarłem do obozu trzeciego na wysokość 7500m.n.p.m. Ku mojemu zaskoczeniu spotkałem tam hiszpańską wyprawę Carlosa Sorio, która miała w nocy wyruszyć na szczyt. Po krótkiej rozmowie okazało się, że schodzą do bazy i kończą wyprawę… Ich Szerpowie stwierdzili, że warunki nie pozwalają na dalsza wspinaczkę. W tym momencie naprawdę już sam nie wiedziałem co mam robić. Zapytałem Szerpów co myślą o moim samotnym ataku? A oni ze zdziwieniem powiedzieli, że to nie jest wykonalne i żebym lepiej zjechał do bazy. Po krótkiej walce z własnymi myślami, stwierdziłem że spróbuję. Wyruszyłem o godzinie ósmej. Było na prawdę bardzo ciężko. Większość drogi brnąłem po pas w śniegu. Pocieszającą sprawą było to, że byłem w nieustannym kontakcie radiowym z Grześkiem, Darkiem i Marcinem. Grzesiek chyba najbardziej się obawiał mojego wyjścia, szczególnie gdy nagle przyszło załamanie pogody (zaczął bardzo intensywnie padać śnieg i przyszedł mocny wiatr z chmurami).
 
W pewnym momencie nie było nic widać. Usiadłem na bezpiecznej skale i z nadzieją czekałem na poprawę pogody. Po pół godzinie przejaśniło się na tyle by można było kontynuować atak. Ostatnie dwieście metrów dało mi najwięcej adrenaliny. Zaczęło się robić stromo, śniegu było naprawdę za dużo, wręcz musiałem iść na czworakach po to by unosić się na powierzchni. W pewnym momencie, tuż obok mnie zeszła samoistnie lawina, co bardzo mnie zaniepokoiło. Samą drogę dojścia do szczytu wybierałem czterokrotnie. Przede wszystkim dlatego, że w każdej próbie było bardzo stromo a ja zapadałem się w śniegu ponad pas. W końcu obrałem drogę zupełnie w koło, po stromych skałach, które były najbezpieczniejszą opcją.
 
O 13 miejscowego czasu, po 28 godzinach od wyjścia z bazy, osiągnąłem szczyt! Na samym wierzchołku nie spędziłem zbyt dużo czasu. Było to niespełna 30 min. Chwilę odpocząłem, napiłem się i przygotowywałem się do tak długo wyczekiwanego przeze mnie momentu- zjazdu ze szczytu Sziszapangmy. Jeśli chodzi o wrażenia ze szczytu, to było bardzo specyficznie. Sam wierzchołek był na tyle zaśnieżony, że stałem na nim po pas w gęstej breji. Wiało niemiłosiernie ale bardzo się cieszyłem. Reszta ekipy także była szczęśliwa z tego udanego wyjścia. 
Ciężki zjazd z Sziszapangmy
 
W końcu zapiąłem narty i ruszyłem. Byłem bardzo zmęczony, więc w trakcie zjazdu co kilka minut musiałem robić przerwy, szczególnie w górnych partiach. Podczas zjazdu musiałem być bardzo ostrożny, bo śniegu było naprawdę dużo, a do tego był on przewiany. Często podcinałem lawinki które płynęły jak potoki wokół mnie. Po dojechaniu do wysokości obozu trzeciego, czułem się już bezpieczny. Bardzo szybko pojechałem do dwójki gdzie czekali na mnie chłopaki. Zjazd trwał 40 min.
 
Nie odpinając nart, padłem ze zmęczenia przy obozie drugim, wypiłem herbatę, pogadałem chwilę z nimi. Grzegorz w między czasie przygotował mi ładunek. Zwinęli namiot i jego zawartość. Wstałem na nogi, wrzuciłem ciężki plecak na plecy i pojechałem w kierunku bazy. Zjazd z wierzchołka do Icefallu zajął mi półtorej godziny. Gdy usiadłem pod górą i pomyślałem sobie, że chwilę temu byłem na ośmiotysięczniku, poczułem się niesamowicie. Narty naprawdę są niezwykłe- po raz kolejny sobie to uświadomiłem. Przypomniałem sobie moje początki na wsi kiedy jeździłem z okolicznej górki na drewnianych nartach. Poczułem bardzo dużą satysfakcję z tego co zrobiłem. To było moje marzenie i spełniło się; to znaczy- sam je spełniłem ;)
 
Przykro mi tylko, że nie zrobiłem tego z Grzegorzem, bo to było bardzo ważne dla mnie. Wielka szkoda… Ale w końcu jesteśmy tacy młodzi ;) Sunt Leones zakłada takie wyprawy cyklicznie i może następnym razem wybierzemy się na wyprawę z Grześkiem i najmłodszym bratem Bartkiem, który rośnie w siłę ;) ?
Bezcenna kolacja Renzziego
 
Następnie Darek z Grześkiem zwinęli obóz pierwszy. Marcin przyszedł z naszym kuchcikiem do Icefallu, po to by pomóc znieść cały sprzęt do bazy. O 20 dotarliśmy do niej. Czekał tam już na nas Renzzi, który przygotował pyszną kolację. Byliśmy bardzo głodni ;) Marcin opowiadał, że Renzzi bardzo przeżywał mój atak. Po sukcesie tańczył i śpiewał z radości. Podczas ataku rozwieszał flagi modlitewne na górze obok bazy… Jeśli chodzi o wszystkich wspinaczy w bazie, to z szacunkiem przychodzili gratulować sukcesu. Do końca nie mogli uwierzyć, że dokonałem tego samotnie. Przecież mam dopiero 25 lat ;)
 
W bazie nareszcie mogłem się wykąpać ;) Śmieszną sprawą było to, że gdy zobaczyłem mój duży palec u nogi, okazało się, że mam duży bąbel od spodu i jest to o dziwo oparzenie od wkładek podgrzewających stopy ;) Przeliczyłem przy okazji wszystkie palce u rąk i u nóg ;) Gdy naliczyłem dwadzieścia, spokojnie położyłem się spać ;)
 
Dalsze plany
 
Dwa dni czekamy na jaki, które karawaną przetransportują nasz sprzęt w kierunki bazy dolnej, z której samochodem przemieścimy się z Tybetu do Nepalu. 10 października wylatujemy z Nepalu do Polski, w której będziemy 11 października. 


#20 Janica

Janica

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 855 postów
  • Na forum od: 09.2007
241
  • Umiejętności: 1
  • Malvern, Worcestershire

Napisano 08 październik 2013 - 18:24

swieta relacja, a najbardziej podobalo mi sie:

"To było moje marzenie i spełniło się; to znaczy- sam je spełniłem"


  • Mitek podziękował za tę wiadomość



Podobne tematy Collapse

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych