Jump to content

Czarne trasy


pawel_lesny
 Share

Recommended Posts

Nie widzę nic złego w tym że ktoś, nawet początkujący próbuje zmierzyć się z czarną trasą, początkujący zazwyczaj ostrożnie jeżdzą po takich trasach, no chyba że ktoś boga sie nie boi :) . W moim przypadku jest tak: trasy czarne-jeżdzę najwolniej i z pełnym skupieniem, trasy czerwone- tutaj mknę jak rakieta przy pełnym luzie i bez zbytniego zmęczenia(takie trasy preferuje), trasy niebieskie- na nich przysypiam no i troche eksperymentuje, na niebieskich bardzo często ląduje twarzą w śniegu :) co sie nie zdarza na czerwonych i czarnych.
Link to comment
Share on other sites

  • Replies 94
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

ALe zeby pojechac na czarną trase trzeba cos potrafic. Po to są rozne stopnie trudnosci tras zeby kazdy znalazł cos dla siebie. NIe sztuka zalozyc pierwszy raz narty i wyjechac na gore, ale stanąc na gorze czrnej, czy czerwonej i co wtedy. Jak ktos zaczyna moze miec problemy(albo w ogole nie potrafic) ze skrecaniem czy hamowowaniem; to niech to pocwiczy na niebieskich i nie meczy siebie i innych ktorzy chcą pojezdzic na czarnych. Uwazam tez, ze jezeli ktos zjezdza plugiem z czarnej trasy to tylko przeszkadza innym, 'zawadzajac im'. Przeciez w taki sposob nic nowego sie nie nauczy i ma mu to dac jakąś satysfakcje? DLa mnie dziwne pozdro
Link to comment
Share on other sites

ALe zeby pojechac na czarną trase trzeba cos potrafic. Po to są rozne stopnie trudnosci tras zeby kazdy znalazł cos dla siebie. NIe sztuka zalozyc pierwszy raz narty i wyjechac na gore, ale stanąc na gorze czrnej, czy czerwonej i co wtedy. Jak ktos zaczyna moze miec problemy(albo w ogole nie potrafic) ze skrecaniem czy hamowowaniem; to niech to pocwiczy na niebieskich i nie meczy siebie i innych ktorzy chcą pojezdzic na czarnych. Uwazam tez, ze jezeli ktos zjezdza plugiem z czarnej trasy to tylko przeszkadza innym, 'zawadzajac im'. Przeciez w taki sposob nic nowego sie nie nauczy i ma mu to dac jakąś satysfakcje? DLa mnie dziwne pozdro

też tak uważam, że na czarne trasy powinno sie decydowac po zdobyciu juz jakiegoś doświadczenia. Chociaż w zeszłym sezonie widziałem jak jakis instruktor uczył "żółtodziobów" na ściance w Szklarskiej. Efektów takiego szkolenia nie znam, ale mogą być całkiem interesujące jeśli ktoś nie zniechęci sie na początku.
Link to comment
Share on other sites

wg. mnie jak jakis poczatkujący nawet pod okiem instruktora jezdzi na takiej sciance to on nie patrzy zeby poprawic technike tylko zeby 'przezyc'. Mysle ze z takiego szkolenia nic nie wyjdzie dobrego

hej Własnie zgadzam się z tym co kolega napisał. Po co się meczyć na początek?Jestem zdania, że powinno się umieć panować nad deskami by wyjść w trudniejsze trasy i cokolwiek z tego "mieć" a nie by przeżyć
Link to comment
Share on other sites

Ja także się z Wami zgadzam. Przede wszystkim, powinno sie stosować zasadę, że na trudniejszy stok wjeżdżam wtedy, gdy stok o obecnym stopniu trudności mnie nie męczy i potrafie jeździc po nim swobodnie!!! Ja jeździłem po czerwonych ze średnią swobodą i stwierdziłem, że muszę spróbować na czarnej. Po "zaliczeniu" w wielkich mękach tego czarnego stoku (na dole byłem mokry i przerażony), stwierdziłem, że jednak jeszcze na to czas i z powrotem wróciłem na czerwone i niebieskie. Teraz czarnymi jeżdżę swobodnie i stwierdzam, że warto poczekać, bo jeździ sie dla przyjemności, a nie za karę!!! Heeej!!!
Link to comment
Share on other sites

Tak troszeczkę off topic;) Skoro już padło troszkę na temat początkujących... Wielu z takich ludzi ma problem ze zrozumieniem jednej rzeczy. Jeżeli nabrałeś prędkości i pojawia się przeszkoda to za nic na świecie nie hamuj!! Omiń ją!! (No chyba, że się nie da :confused: ) A widziałem wielu narciarzy którzy po zauważeniu innych narciarzy, ostrego zakrętu, skarpy, dużej muldy po prostu mieli strach w sylwetce, nagle się napinali i szukali dźwigni hamulca. Kończyło się to najczęściej mocną glebą lub skoszeniem innego narciarza. A to drugie jest najgorsze. Narciarz przed nami ma ograniczoną widoczność i ograniczone pole manewru. Przykładowo znajomy rodziny, facet mocno po 50, jechał sobie płynnie carvingowo. Aż miło popatrzeć :D aż tu nagle za nim na krechę zaiwania...DZIECIAK ok 8 lat :eek: rozpędzony malec, przeciął drogę mojemu znajomemu ledwo dotykając jego nart. Dzieciakowi nic się nie stało natomiast mój znajomy wyglebił łamiąc obojczyk i wybijając sobie ramię ze stawu... Powód? Nie widział - nie przygotował organizmu do starcia. A to wszystko na zielonej trasie :(
Link to comment
Share on other sites

mysle,ze tylko dlatego bo...tam sie jedzie caly czas prosto;) :D brak mozliwosci zawracania no i nie wspomne juz o parkowniu;) :D

Chyba anita nie zna praw jazdy i umie jechac tylko.... prosto:D , bo jezdzę samochodem od 1976 roku:o , a na nartach od 1974 roku. Za ten czas mialem tylko dwie lekkie autoawarie i to nie ze swojej winy. Na nartach nie mam ani jednej awarii nie ze swojej i cudzej winy:) Jak się mowi: strzez się i Pan Bog pomoze.:D
Link to comment
Share on other sites

to yanosik stary - Ty naprawdę czytałeś to, co napisałem i chociaż przez chwilę starałeś się zrozumieć, czy tez z marszu założyłeś, ze mam siebie za super speca od nart i najchętniej to bym wszystkich początkujących ze stoku wywalił? opanuj się, nie krzycz, daruj sobie kolorki, napij się meliski i spróbuj jeszcze raz przeczytać moją wypowiedź. specjalnie dla Ciebie powtórzę: uważam, ze niedouczeni narciarze, którzy na początku swojej przygody narciarskiej (bo trzeci, czwarty a nawet 10 dzień na nartach, to zupełny początek), starają się udowodnić, jacy to są super i pchają się na trudną trasę, stanowią zagrożenie zarówno dla samych siebie, jak i dla innych narciarzy. nie dlatego, ze nagle wyjadą pod moje, pędzące bez opamiętania przedz siebie narty, tylko dlatego, ze ich umiejętności sa za małe, aby skutecznie kontrolować swoje poczynania na trudnej górze, czego efektem może być włałsnie wjehanie w kogoś, lub po prostu w las. pokaz mi jedno miejsce, gdzie twierdzę, że wszyscy powinni schodzić mi z drogi kiedy jadę. jedno jedyne.... obawiam się, ze Ci się nie uda, bo akuratnie moja filozofia jazdy na nartach jest zupełnie inna. uważam, ze jako ktoś, kto na nartach jeździ ponad 20 lat, mam obowiązek uważać na siebie oraz, albo a zwłaszcza na innych narciarzy ze szczególnym uwzględnieniem tych, którzy się dopiero uczą. zawsze staram się przewidywać, co może zrobić ten, który jedzie poniżej i zawsze staram się zachować dużą odległość, od omijanego narciarza. Problem polega na tym, że Ty rozpatrujesz narciarstwo w kategorii sprawdzania siebie, a ja w kategorii dobrej, aczkolwiek niebezpiecznej zabawy, w której konieczne jest, aby jej uczestnicy byli odpowiedzialni za swoje postępowanie. zarzucasz mi jakieś kompleksy, zadufanie i inne bzdety. szczerze mówiąc, to uważam, iż kompleksy mają Ci, którzy za wszelką cenę starają się na siłę udowodnić innym jacy są ekstra. daleko mi od takich potrzeb a już, na pwno nie mam zamiaru realizować ich kosztem swojego, albo cudzego zdrowia. raz jeszcze - ochłoń, pomyśl, przeczytaj jeszcze raz tym razem ze zrozumieniem) i może dostrzeżesz to, co naprawdę napisałem pzdr k
Link to comment
Share on other sites

to yanosik specjalnie dla Ciebie powtórzę: uważam, ze niedouczeni narciarze, którzy na początku swojej przygody narciarskiej (bo trzeci, czwarty a nawet 10 dzień na nartach, to zupełny początek), starają się udowodnić, jacy to są super i pchają się na trudną trasę, stanowią zagrożenie zarówno dla samych siebie, jak i dla innych narciarzy. nie dlatego, ze nagle wyjadą pod moje, pędzące bez opamiętania przedz siebie narty, tylko dlatego, ze ich umiejętności sa za małe, aby skutecznie kontrolować swoje poczynania na trudnej górze, czego efektem może być włałsnie wjehanie w kogoś, lub po prostu w las. szczerze mówiąc, to uważam, iż kompleksy mają Ci, którzy za wszelką cenę starają się na siłę udowodnić innym jacy są ekstra. daleko mi od takich potrzeb a już, na pwno nie mam zamiaru realizować ich kosztem swojego, albo cudzego zdrowia. pzdr k

Zgadzam się w 100%.;) Nie mający umiejętnosci napewno się czują jak krowy na autostradzie. Wyniki tego widzialem u nas na Litwie, gdy na prawdę weszly krowy na autostradę i takze na czerwonych i czarnych trasach narciarckich....
Link to comment
Share on other sites

uważam, ze niedouczeni narciarze, którzy na początku swojej przygody narciarskiej (bo trzeci, czwarty a nawet 10 dzień na nartach, to zupełny początek), starają się udowodnić, jacy to są super i pchają się na trudną trasę, stanowią zagrożenie zarówno dla samych siebie, jak i dla innych narciarzy. nie dlatego, ze nagle wyjadą pod moje, pędzące bez opamiętania przedz siebie narty, tylko dlatego, ze ich umiejętności sa za małe, aby skutecznie kontrolować swoje poczynania na trudnej górze, czego efektem może być włałsnie wjehanie w kogoś, lub po prostu w las. szczerze mówiąc, to uważam, iż kompleksy mają Ci, którzy za wszelką cenę starają się na siłę udowodnić innym jacy są ekstra. daleko mi od takich potrzeb a już, na pwno nie mam zamiaru realizować ich kosztem swojego, albo cudzego zdrowia.

Esencja poruszanego problemu. dzięki
Link to comment
Share on other sites

lubię czarne trasy-trudną jest pista negra w folgaridzie i od gondolki w hinterglemm-jeśli boisz sie to nie jedz na czarną-choć one są różne pod względem trudności-jak juz wjechaleś i masz kłopoty to jedż b.krótkimi odcinkami na wprost a następnie hamujacym skrętem do stoku-lód przejeżdżaj zawsze w dół a nie w poprzek no i rada zawsze wybierz na trasie miejsce gdzie możesz upaść-by ci było wygodnie-poza tym czarne trasy mają te zalete że są puste - ale moich rad nie musisz słuchać-jak chcesz sie zabić to jazda czarną trasą jest przyjemniejsza od innych metod
Link to comment
Share on other sites

lubię czarne trasy-trudną jest pista negra w folgaridzie i od gondolki w hinterglemm-jeśli boisz sie to nie jedz na czarną-choć one są różne pod względem trudności-jak juz wjechaleś i masz kłopoty to jedż b.krótkimi odcinkami na wprost a następnie hamujacym skrętem do stoku-lód przejeżdżaj zawsze w dół a nie w poprzek no i rada zawsze wybierz na trasie miejsce gdzie możesz upaść-by ci było wygodnie-poza tym czarne trasy mają te zalete że są puste - ale moich rad nie musisz słuchać-jak chcesz sie zabić to jazda czarną trasą jest przyjemniejsza od innych metod

juz nie demonizujcie : czarnych tras: bo sa one takie "dla wtajemniczonych":: moge w kazdej chwili wziac sredniozaawansowanego narciarza i przyjemnie dac mu zjechac z czarnej tak ze nie bedzie wiedzial ze jest tak {"strasznie....":)
Link to comment
Share on other sites

juz nie demonizujcie : czarnych tras: bo sa one takie "dla wtajemniczonych":: moge w kazdej chwili wziac sredniozaawansowanego narciarza i przyjemnie dac mu zjechac z czarnej tak ze nie bedzie wiedzial ze jest tak {"strasznie....":)

janek - proszę Cię, przeczytaj cały wątek. przecież nikt tutaj nie pisze o średniozaawansowanych tylko o poczatkujących. już mi się nie che trzeci raz tłumaczyć. :( pzdr k.
Link to comment
Share on other sites

lubię czarne trasy-trudną jest pista negra w folgaridzie i od gondolki w hinterglemm

Własnie bardzo żałuję tego, że nie mogłem zjechać z Piste Negra, jak byłem w Folgaridzie, bo było za mało śniegu i nie za bardzo pozwalały mi na to umiejętności oraz po trosze sprzęt ;/ Ale w przyszłym roku postawiłem sobie czarną trase na Arabbie:) Nie ma przeproś ;]
Link to comment
Share on other sites

Ja wole niebieskie i czerwone tam idzie sie pobawić i nie tylko a czarna od czasu do czasu( może to wiek) ale nie chce mi sie wierzyć aby ktoś z Was cały dziń smigał na czarnych i powiedział ale fajna zabawa (chyba że wjedzie rano a zejdzie lub sie zsunie wieczorem - widziałem raz takiego w Szpindlu na Piotrze)-Pozdrawiam aaaaaaaaaa nie zauważyłem to dział >nauka jazdy <-CZYLI to wyzwanie
Link to comment
Share on other sites

Chyba anita nie zna praw jazdy i umie jechac tylko.... prosto:D , bo jezdzę samochodem od 1976 roku:o , a na nartach od 1974 roku. Za ten czas mialem tylko dwie lekkie autoawarie i to nie ze swojej winy. Na nartach nie mam ani jednej awarii nie ze swojej i cudzej winy:) Jak się mowi: strzez się i Pan Bog pomoze.:D

Gerius, bardzo lubie czytac Twoje komentarze, nie tylko dlatego, ze madrze piszesz, ale takze i z powodu niewielkich "odmiennosci", ktore czasem mozna znalezc w Twoim pisaniu. :) Nie chodzi o bledy, ale formy, ktorych w Polsce sie nie uzywa albo w nieco innym znaczeniu. Np. "autoawaria". Uzywa sie tego bardziej w znaczeniu, ze cos sie w samochodzie popsulo niz w odnesieniu do stluczki czy wypadku. Albo przyslowie: "strzez się i Pan Bog pomoze" zamiast zwyczajowego "strzezonego Pan Bog strzeze". I napewno mowisz po polsku z takim pieknym, spiewnym akcentem litewskim, ktory slyszalem wedtujac w tym roku w okolicach Sejn. :) Moze bedziesz kiedys na Kasprowym?
Link to comment
Share on other sites

Gerius, bardzo lubie czytac Twoje komentarze, nie tylko dlatego, ze madrze piszesz, ale takze i z powodu niewielkich "odmiennosci", ktore czasem mozna znalezc w Twoim pisaniu. :) Nie chodzi o bledy, ale formy, ktorych w Polsce sie nie uzywa albo w nieco innym znaczeniu. Np. "autoawaria". Uzywa sie tego bardziej w znaczeniu, ze cos sie w samochodzie popsulo niz w odnesieniu do stluczki czy wypadku. Albo przyslowie: "strzez się i Pan Bog pomoze" zamiast zwyczajowego "strzezonego Pan Bog strzeze". I napewno mowisz po polsku z takim pieknym, spiewnym akcentem litewskim, ktory slyszalem wedtujac w tym roku w okolicach Sejn. :) Moze bedziesz kiedys na Kasprowym?

Dzięki za poprawki form, bo najwięcej myslę, piszę i rozmiawam w języku litewskim...:o A tam tez bywa, zę nie popadam w odpowiednią formę wypowiedzi...:D Na Kasprowym - nie będę, ale 16-26 lutego będę na Chopoku.:)
Link to comment
Share on other sites

  • 3 months later...
Kiedys lubiłem się bujać po "czarnych" trasach z kilku powodów. Po pierwsze czarność tej trasy budziła respekt i niespotykane byly widoki pani smigajacej wzdluz stoku potężnymi łukami płużnymi, co powodowało małym obciążeniem stoku/kolejki a co za tym idzie dobrymi warunkami. Niestety od kilku lat obserwuję coraz częstsze bagatelizowanie tego typu tras. Każdy "kozak" chce zjechać z czarnej trasy i zazwyczaj wtedy do akcji wkracza helikopter ;/.
Link to comment
Share on other sites

>>>>[quote name='kajuJ'] ale nie chce mi sie wierzyć aby ktoś z Was cały dziń smigał na czarnych QUOTE] <<< no to nie wierz jezeli nie chcesz: ja uzywam innych tylko jako drogi dojazdu do blacks i double blacks: jeden zjazd pod koniec dnia jest fajnie zjechac na max'a na niebieskiej np: wtedy tez mozna popracowac nad odzowaniem krawedzi, prowadzeniem w skrecie itp:)
Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...

Zależy ile godzin to dla Ciebie dzień jazdy, ja po jakiś 10 zjazdach na trasach bardzo trudnych i poza nimi, mam dosyć i odczuwam ból w kolanach:( (Chyba robie sie za stary) Tak to na czerwonych moge śmigac cały dzień w każdych warunkach.

dla mnie dzien "pracy" to od 8:30 do 4 popol z 30-45 min przerwa na lunch ale.......... caly rok robie work-out i gram duzo w siatkowke, jezdze mtn bike, narty wodne itp
Link to comment
Share on other sites

ja jestem powiedzmy średnio zawansowanym narciarzem i czarne trasy omijam szerokim łukiem. też lubie niebieskie i czerwone ale te pierwsze są przeważnie rozjechane i tu na nie dużych prędkościach też trzeba się wykazać żeby omijac i muldy i początkujących. pewnie że zdaża się pośmigać na czarnych ( patrz Hochkar czarna piątka - i to trzy razy z rzędu)ale potrafię znaleźć swoje miejsce w szzeregu i czerwone to jest jak na razie szczyt moich możliwości i na tym poprzestanę. ludziska nie świrujmy i trzymajmy sie szeregu. pozdro robert
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...