Każdy coś o plecaku więc i ja napiszę … małych stokach gdzie jestem krótko i auto blisko to zero plecaków. W ciut większych ośrodkach albo takich których nie znam zawsze plecak jest wwożony na górę i zawieszony na jakimś gwoździu, konarze drzewa albo na stojaku na narty. Tam nie ma nic cennego więc mam wywalone. Jest herbata w termosie, coś słodkiego, czasem drugie gogle i ewentualnie do plecaków ładują zbędne 2 warstwy jak się je kolanem dociśnie. Czasem zrobię jakieś żarcie na ciepło do takich termicznych pojemników. Klimatycznie jest czasem zeżreć coś na pniakach… Jeździć z tym koromysłem nie lubię więc jeżdżę tylko gdy muszę.
Generalnie się nie przewracam od kilku sezonów ale hipotetyczna wyjebka na plecy z moim termosem … oj źle to widzę.
ps. Są jakieś termosy nie stalowe/nie twarde ?