Pierwszy raz byłem z moją młodzieżą. Za łatwo przyszła im nauka na nartach więc się nudzili i zmienili na parapety.
Trochę guupio ale ważne że nadal mają co robić zimą. A lubią to bardzo. Jakby nie tłumy na stoku to by jeździli do odcięcia.
Szczerze to myślałem, że będzie ciężko ich namówić na zlot ale w sumie skończyło się tak, jak ktoś wyżej wspomniał - nie było tak źle. A że się nie integrują? Cóż - jedna sprawa - geny 😄 a druga - fakt, jakby była grupa młodzieżowa i w jakiś sposób się zdołała odnaleźć na stoku, to może byłoby cokolwiek lepiej.
Na pytanie - "jak było?" oboje żywo odpowiedzieli - "bardzo ok" więc ok.
Dziękuję wszystkim za wspólną jazdę. Było świetnie.
Cieszę się, że jest taka zwarta grupa znajomych których łączy wspólna pasja. Życzę zdrowia i mam nadzieję, że takich zlotów przeżyjemy jeszcze wiele.