-
Liczba zawartości
10 853 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
41
Zawartość dodana przez star
-
Niestety Maciej ma rację. Wszystko zależy od punktu odniesienia. Jest COM i jest oś równowagi. To są dobrze zdefiniowane punkt odniesienia i oś. Josh w sumie potwierdza co Maciej pisze. Możemy przesunąć się przód tył ale nie na boki. Chyba, że przez ta nieszczęsną angulacje. Tego w sumie nie wiem. Jak się pozginamy jak scyzoryk. Tak to opisuje Ron, cyt. „Często mówi się o trzymaniu środka ciężkości „nad stopami”. Brzmi niewinnie, prawda? Niestety, nie jest to takie proste. Sedno problemu tkwi w zrozumieniu, co oznacza słowo „nad”. Nie znaczy to, że Twój środek ciężkości i stopy muszą się znaleźć w jednej linii z siłą przyciągania ziemskiego, ale że musisz ustawić je na jednej linii z osią równowagi (zdefiniowaną w rozdziale 1.; ilustracje 1.17 i 1.18). Przypomnijmy, że oś równowagi przechodzi przez środek ciężkości narciarza i jest prostopadła do ślizgów nart, a przy tym rzadko pokrywa się z wektorem siły przyciągania ziemskiego działającej na narciarza (ilustracja 1.8).” „ILUSTRACJA 4.3 Lindsey Vonn (USA), obecnie najlepsza narciarka na świecie, jest w stanie idealnej równowagi przy prędkości 113 km/h, ponieważ jej środek ciężkości znajduje się nad stopami względem osi równowagi. Warto zwrócić uwagę na to, że jej biodra znajdują się za stopami, a barki przed nim” Fragmenty z książki Narciarstwo na poziomie Ron Le Master
-
Pamiętasz coś z tego przejścia, czy raczej przebiegnięcia czy tylko kamikadze boski wiatr we włosach? Ja miałem inne zabawy... bez łańcuchów od Krzyznego i pokonał mnie czujny trawers stosunkowo szybko po stronie Gąsienicowej coś tam złapałem, potem oczywiście drabinka przy Koziej i więcej grzechów nie pamiętam. A jak byłem w szkole to koledzy straszyli więc palcem na mapie patrzyłem gdzie podejść aby zobaczyć tych bohaterów spadających w przepaść. Potem podzieliliśmy się na wycieczce szkolnej na dwie grupy i pamiętam jak do nas nad jezioro zeszli bohaterowie wyłaniając się z mgieł schodzący z Kościelca bodajże... ech wspomnienia.
-
Z ciekawości zapytam, w góry chodziłeś? Bo taki Staszek Karpiel-Bułecka oficjalnie na antenie przyznał, że on tam w góry chodzić nie lubi, bo trzeba podchodzić... no chyba, że motywacja jest, znaczy jakaś dzioucha;-)
-
To się wzajemnie nie wyklucza ceprze.
-
OK. Zdjęcia w filmie. W sumie sam tak robiłem mogłem się domyśleć. Dzięki.
-
Coś zdjęcia nie weszły?
-
No co ty nie słyszałem aby na tych co w górach spędzali więcej czasu niż górale mówili cepry, ale jak sobie życzysz ceprze…
-
A co druga gorsza? Nie bądź taki wybredny. Selekcjoner się znalazł. Ona nie forumowa. Tu same samce alfa. Prawie.
-
Jeden o zimie drugi o lecie… warto rozmawiać. Ceper to stan umysłu nie ciała;-) choć mawiali, że w zdrowym ciele zdrowy duch. Pozdrawiam poświątecznie. PS mieszkanie w schronisku to przebywanie w górach 24h na dobę bardziej być można tylko pod namiotem ale nie w Tatrach. Warto nawet i szczególnie dla tych ze słabą kondycją i innych kalek co doczłapią się jednego dnia do piątki a drugiego wpełzną na Zawrat. Jak widać warto dzielić nie łączyć zupełnie inaczej niż na forum. Każdemu jego Nanga…
-
Tak wczoraj akurat kolędy z Krzeptówek leciały w TVP. Opodal dom mają znajomi naprzeciw Budzowego Wierchu gdzie mały orczyk a tuż dalej Szymoszkowa. Niedawno też dyskusja o schroniskach przetoczyła się przez forum w wątku ku przestrodze tytułem więc przypomnienia Maryny mama Anna zwana w domu Hanką pani na Ornaku, gdzie moja siostra ostatnio nocowała w któregoś Sylwestra… https://www.portalgorski.pl/artykuly/ludzie-gor/7646-anna-gasienica-daniel-ze-schroniska-na-hali-ornak https://schronisko-ornak.pl/o-schronisku/ https://vod.tvp.pl/programy,88/koncerty-swiateczne-odcinki,275753/odcinek-94,S03E94,1800514
-
Wiesz różnie bywa. Szczególnie jak gościu zmarł pod Śląskim Domem, bo było zamknięte. Ja nocowałem w Jelence, BpSnezkou oraz w Schronisku Odrodzenie i warunki jak to warunki w schronisku ale przenocowałem, w Jelence gościu mnie wpuścił prawie o północy zimą, zapowiedziany niby byłem, ale dotarłem lekko po czasie. W Odrodzeniu dużo osób było na majówkę. W BpSnezkou regularnie bywam, prawie co tydzień, standard wysoki, ceny też nie najniższe, ale nawet jest i strumień i sauna do kąpieli zimą więc mega fajnie, no i ludzie serdeczni... po bliższym poznaniu... Gortycha zacząłem czytać... MarioJ polecał bodajże, ale jakoś odpłynąłem, natomiast lubię dokumenty ostatnio więc w tę stronę... ostatnio o lawinach książka wyszła po czesku właśnie w BpS ją wertowałem z wypiekami na policzkach;-) ps w Samotni dało się nocować, ale zawsze lepiej wcześniej dzwonić i rezerwować, nie wiem czy finalnie nie zmienił się właściciel, ale chyba nie? No i jeszcze chata Amor ze wspaniałą wielodzietną rodzinką i golden retrieverem zostali na kolejną kadencję na dzierżawie. Karkonosze odkryłem dość późno w porównaniu z innymi górami na DS ale wsiąkłem.
-
Jeśli gwarantuje to zwiększone bezpieczeństwo to z bogiem sprawa, rozumiem, że ci inni, tacy real real tough częściej jednak wracają w workach... pomoc doświadczonego lokalesa bywa bezcenna wszędzie... twardzielom dedykuję piosenkę... to pisałem ja naczelny miękiszon tego forum
-
Ja dawno nie byłem, ale siostra zwykle jeździła czy to do piątki, czy Chochołowska ew Kościeliska tam też są schroniska z duszą zdaje się. Co do Murowanca to pełna zgoda, ja zwykle mieszkałem w domkach Anielska Osada, taki górny Groń, na Janiołów Wierch, prawie Górną Białką;-), tyle, że ja to wcześnie się budze dość samoczynnie, więc autem chwila i albo Brzeziny, albo Wierch Poroniec zimą z rana prawie puste, ew, nawet Palenica Białczańska jak gdzieś w okolice. Dla mnie był to idealny wybór przez lata, bo na skiturach zjeżdżałem sobie do Gronia ew, pod Rusin Ski, z samego domu, ew, jak poszedłem ciut na sagę to i Jankulakowskiego, to tak z rana gdy mama spała. Dłuższe wycieczki to z Brzezin czy z Palenicy, a standardem była Rusinowa czy pod Gęsią z Wiercha Porońca bliskość wizualna wysokich gór, a wycieczka krótka i zjazd do auta. Ale marzy mi się pomieszkanie w piątce nawet jakbym miał zjeżdżać tylko z niedźwiedzia czy podejścia pod kozi, wspomnień czar. A tymczasem pozostaje mi Karkonoski spleen... nie taki znowu zły. https://www.skionline.pl/forum/topic/32796-w-góry-na-skitury-sezon-20212022/?do=findComment&comment=370837
-
Zmieniając temat nieco warszawiacy i górale… https://kobieta.onet.pl/wiadomosci/warszawiacy-narzekaja-na-gorali-mieszkancy-gor-wytykaja-wady-turystow-ze-stolicy/tvy9l2z
-
Gdzie sprawdzasz archiwalne stopnie lawinowe?
-
https://www.sport.pl/zimowe/7,64996,31570474,26-latka-porwana-przez-lawine-jej-zycie-zakonczylo-sie-tragicznie.html#do_w=107&do_v=819&do_st=RS&do_sid=1060&do_a=1060&s=SMT_Link_6&do_upid=819_ti&do_utid=31570474&do_uvid=1735063827102
-
https://www.onet.pl/turystyka/onetpodroze/idziesz-w-zimie-w-tatry-nie-zapomnij-o-metodzie-3x3/11ldeyp,07640b54
-
Mitku drogi, nikt tu się na nic nie sili, każdy puszcza co mu w duszy gra, a że czasem dusza pokręcona nieco to tym lepiej bo w różnorodności siła tego forum. Choć rozumiem też, gdy komuś podoba się to co już raz słyszał... tak czy owak chcąc czy nie, razem płyniemy na tym rejsie... pozdrawiam świątecznie... i może taką słodko-gorzka historia na święta prawie jak opowieść wigilijna https://plejada.pl/newsy/ewa-lemanska-zostala-zapamietana-jako-maryna-z-janosika-zycie-jej-nie-oszczedzalo/v68q6fd
-
Myślałem, że trza mieć dużą... wtedy same wlecą.
-
Nartowanie Krzyśka, Natalii (alias Leosia) i Rafała
star odpowiedział KrzysiekK → na temat → Nauka jazdy
Ja z dwiema. Moja była śliczna i silna do tego, obie mi przywiozła, w Dolni Morava gdzie Michaś pomyka bo na karnet. -
Nartowanie Krzyśka, Natalii (alias Leosia) i Rafała
star odpowiedział KrzysiekK → na temat → Nauka jazdy
Oby. Bo są tacy z psychiką dziecka, strach się bać. -
Nartowanie Krzyśka, Natalii (alias Leosia) i Rafała
star odpowiedział KrzysiekK → na temat → Nauka jazdy
Mi Czeszka narty przywiozła, niestety to Czech mnie wyplątywał z sieci;-) -
Wiek to stan umysłu;-)
-
Do trzech razy sztuka, to pisałem ja DJ Star.
-
Fajna ekipa, tylko Leosia coś markontna, że jej kazali rano wstawać. Kiedyś dzieciaki w przeddzień świąt zabrałem autem do lasu, potem biegali za autem, a ja finalnie przejechawszy las, ugrzązłem gdy witałem się z gąską już blisko domostw. Tak więc kolejna kolęda z tej samej płyty... a wyjazdu zazdroszczę i pozdrawiam serdecznie...
