-
Liczba zawartości
3 461 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
51
Zawartość dodana przez Adam ..DUCH
-
Kurcze wreszcie poszło treściwie....Dziadku działasz prawidłowo....wątek sklerotyczny się robi ..i bardzo dobrze ....
-
Okienko pogodowe - od jutra do 28.02 dalej 06.03 do 12.03. Tomek zapraszam serdecznie a zwłaszcza na luźną jazdę...Panie marzec tu już się nie pracuje tylko opala
-
@bubol.T przepraszam że było tak zdawkowo...sam wiesz robota to robota a jak robota robi robotę to na inne rzeczy niż robota nie ma czasu ...ktoś mi macha z kanapy - miłe i to bardzo. Fajnie że spotkałeś się z Adrianem i Żanetą (ale dziewczyna progres zrobiła oj....oj). Livigno - Zwardoń - 0-10.
-
Kochani tematem nie jest jaki ma być Wasz i tylko Wasz idealny instruktor tylko doświadczenia Wasze z nauczania własnych podopiecznych. !!! Co Wy jako osoby jeżdżące robiliście aby Wasze dzieciaki załapały temat - lenistwo i nieudacznictwo nikogo nie interesuje...chyba???
-
No i bardzo ciekawie się robi?? Nie gniewaj się ale twój wpis przeczytałem jako pierwszy. Fantastyczna sprawa i mega prosta - zrzucanie odpowiedzialności...oj mega mi się to podoba zwłaszcza iż tego właśnie doświadczyłem w rakcie ostatniego wyjazdu szkoleniowego.
-
Bardzo ciekawy wątek się pojawił i bardzo Ci @Jan za to zdjęcie dziękuję. Oczywiście fotka jest wycięta z pewnego kontekstu jazdy i można się nad nią "onanizować" ale czy Waszym zdaniem jazda/nauczanie "na szelkach" się sprawdza. Moim zdaniem absolutnie NIE bo: 1. brak elementu naśladownictwa 2. brak elementu nauki jazdy po łuku - dzieciaki w naturze mają parcie do przodu 3. w większości przypadków przez nieumiejętne używanie (jak widać na załączonym obrazku) prowadzi do sylwetki odchylonej. 4. zrzucenie procesu decyzyjnego w kontekście planowania zjazdu na osobę kompletnie do tego nie przygotowaną 5. Tu taki nie precyzyjny wpis - zapłóżanie, zapizzowanie - podopieczny skupia się jedynie na hamowaniu a nie na jeździe. 6. Lenistwo uczącego i bezpośrednie przełożenie na lenistwo uczonego. Generalnie kompletnie odradzam. Kiedy szelki mogą wg. mnie być stosowane - jedynie jako asekuracja dla świadomie jeżdżącego narciarza i to kompletnie na luźnej "linie", czy są świadome swojej jazdy 4-5 latki - tak.
-
Jeżeli powstanie "to coś" to Panie nie ma bata....a jak idą za tym umiejętności to już nie ma o czym pisać
-
No ja właśnie jestem na etapie gdzie na mroźnej planecie Hoth mroczny rycerz Darth Dino toczy epicki bój z będącym po jasnej stronie mocy Miśkiem Skywalkerem.
-
Szczerze to ja się mocno tej coraz cieńszej linki trzymałem ale Twój wpis generalnie zakończył temat...temat w twoim kontekście. Gdybym miał zrobić jakąś +- analizę twoich postów to generalnie na płaszczyźnie podnoszenia kwalifikacji nic wartościowego nie ma, tu nawet nie chodzi o to że nie ma tu chodzi o to że uprawiasz wstecznictwo - twoje wpisy kierują narciarzy w kompletnie ślepy zaułek generalnie zarezerwowany dla niszowej formy narciarstwa, pamiętam twój film "włoscy instruktorzy nie używają kijków". Poważnie sądzisz że potrzebuję fachowych rad jak uczyć wnuka i będącej w drodze wnuczki?? poważnie - jak będę miał problem to zadzwonię do np. @KrzysiekK, @.Beata., @Mitek, Szymka, @Marcos73, @Lexi lub innych . Kompletnie nie rozumiem twojej postawy....cały czas wtrącasz temat kijków doskonale wiedząc, iż temat zamknięty jest...pytam po co....zaistnieć...pochwalić się???. Temat jest założony dla ludzi którzy chcą nauczyć swoje dzieci jazdy na nartach, a jak ty chcesz się bryndzlować to zapraszam do ubikacji - tam kijki są nie wskazane. Masz Coś wartościowego to dawaj a nie pierdol głupot.
-
O tym ja córka rzucała nartami twierdząc że nigdy na nich jeździć nie będzie pisał nie zamierzam - jak jeździ sami wiecie. Dla mnie zaczyna się pewien nowy rozdział - rozdział pt. "dziadek". Jest pewne "ale" - dziadek obserwator, absolutnie nie zamierzam wychodzić przed szereg i robić z siebie alfę i omegę. Antoś ma swoich rodziców i to Oni są najważniejsi. Patrzę, obserwuję i się uczę (jak sami wiecie narciarstwa uczy się całe życie). Karo postanowiła że Antek zacznie (cokolwiek to oznacza) - tak więc Antek mając 18 miesięcy wraz z rodzicami po domu chodził w kasku i jak na pierwszym filmie chodził w plastikowych nartach. Czy jeździł na nartach w sensie technicznym - oczywiście że nie bo to nie ten czas, czy była zabawa na śniegu.....oczywiście że tak....co po metrze glebę zaliczył to się śmiał.
-
Biorąc pod uwagę "temat" sprawa jest banalnie prosta - nie jeździsz dla siebie....
-
Więc w tym wątku zapodam pewne hasło, "słowo klucz".....generalnie to stwierdzenie co do zasady dotyczy instruktorów ale w Waszym przypadku dotyczy Was (jak można oszukiwać własne dziecko???). "Nie jeżdżę dla siebie, jeżdżę dla......" i tu sobie sami dopiszcie
-
Ślizgi czy zabawę, zabawę czy naukę, naukę czy szkolenie....no i się skomplikowało.
-
Witam serdecznie forumowiczów - rodziców, dziadków/pradziadków, opiekunów, wychowawców, nauczycieli, ciocie, wujkowie, instruktorzy czyli generalnie witam wszystkich którzy w ramach swoich zobowiązań lub chęci zajmują lub chcą zajmować się szkoleniem Naszych milusińskich. Wstęp - co do obecnie obowiązującej zasady jako instruktorzy mamy się skupić na szkoleniu "dorosłych" aby Ci byli niezależnie od posiadanych kompetencji byli w stanie przekazać pewne wzorce swoim podopiecznym - w Polsce ten schemat nie działa. Temat bardzo luźny. Cel przekazanie własnych doświadczeń, wniosków, zaleceń, "sztuczek", "myków"....Z swojej strony postaram się udzielić maksimum wiedzy praktycznej w tym zakresie. https://www.facebook.com/watch/?ref=saved&v=1470778694837640
-
Ja w tym momencie nieco się odniosę...nie. Alpejski system szkolenia opiera się głównie na naśladownictwie....tu tematu rozwijać nie zamierzam bo ty bardziej obyty jesteś ale głownie chodzi o to żeby napis "maestro" widzieć i naśladować. Tu nie ma ćwiczeń, nie ma zadaniówki, nie ma wymuszeń...i ja tak sobie myślę że ten system jest bardziej surowy niż ja bo albo umiesz albo sznaps. Dalej idąc ...sprawdź na jakiej górce uczył się np. Kristoferson??. Natomiast co do wstępu zgadzam się z tobą całkowicie - min 25h ( to ogólnie międzynarodowy schemat)
-
Objebany ze wszystkich stron zostałem więc śpieszę z analizą - Pawle proszę nie gniewaj się. Ogólnie rzec biorąc jesteś kompletnie nie ocenny. Masz umiejętność poruszania się z pkt A do B i być może nawet na "czerwonych" trasach???. Zanim napiszę coś więcej - proszę abyś pod analizę, filmy robił w poziomie bo nie chce mi się obracać telewizora na ścianie. Dwa elementy które wpływają negatywnie na twoją jazdę 1. jesteś mega sztywny i nawet kiedy w stawie kolanowym nieco się uginasz to i tak na bardzo spiętych mięśniach, 2 szukasz stabilizacji - równowagi na dwóch obciążonych dolnych kończynach - nie ty pierwszy i nie ostatni. Cała reszta wad jest wynikiem tych pierwszych. Sztywna W sylwetka + cofnięte ręce nieuchronnie prowadzi do skrętów rotacyjnych, poszerzone prowadzenie nart + sztywna sylwetka to dryf a nie kurs @migci na priv wytłumaczy różnicę. Brak angulacji - to takie skomplikowane stwierdzenie ( takie zajebiście fachowe niemalże doktoranckie ) - generalnie chodzi o to że elementem koniecznym jest - znów pojadę fachowo - wiesz tak profesorsko: angulacja, separacja, sylwetka dośrodkowa, kontrroracja, antycypacja. Kolego Pawle - znajdź dobrego instruktora, ustal cenówkę za np 10 h i moim zdaniem będzie całkiem fajny z Ciebie narciarz. Na tem moment "0".....no nie mogłem się powstrzymać
-
Napisz do Bognera ile trwała sesja zdjęciowa - nie rusza....fajne ale nie rusza
-
A ja kompletnie mam w 4 literach gdzie mnie ma świat sojowego latte - naoglądałem się tego świata na stoku po pachy - w starciu z "górą" nie przetrwa i bardzo dobrze. Mój świat "gór" opiera się na banalnie prostej zasadzie "pot, krew i łzy". Całkiem niepotrzebnie wtrącasz temat Marka - to jazda którą widziałem i którą wspieram tyle że kończy się ona o godz. 13 także na alpejskich autostradach.
-
W bardzo prosty sposób....najpierw nauczyć się jeździć a by u @Marek O nauczyć się jeździć inaczej....Ty wiesz o co chodzi
-
Moim zdaniem tak.....dziewczę ma talent...ma to coś...wiesz takie kompletnie narciarskie i nie do opisania coś.....Oczywiście tu trzeba włożyć wiele pracy??? a może właśnie niewiele???. Jeżeli chodzi o "forumowych" klientów, pomijając oczywiście Rybelka (jedna uwaga i woda naprzód)) , to ostatni raz z taką dziewczyną pracowałem z żoną od @brachol, Elą i @.Beata.. Kochani Nasze "forumowe" Panie mają dar o którym Wy możecie tylko pomarzyć.
-
Tyle że mnie to nie za bardzo obchodzi.....Jeżeli ktoś wchodzi na "specjalistyczne" forum to raczej oczekuje rzetelnej oceny a nie klepania po plecach że jest zajebiście kiedy nie jest??. Ja kompletnie mam w dupie dzisiejszy świat "sojowego latte"....pot, krew, łzy
-
Oczywiście że tak....jestem w stanie ustawić kursanta że spokojnie zrobi 60 km w alpach po niebieskich trasach????
-
Szczerze.....nieco mnie zawiodłeś. Pot, krew, ból i łzy - to jest droga narciarza.
-
Jest Panie kolego pewna skala ocenna....stosowana w ramach oceny jazdy instruktorskiej - ja ta skalę przekładam na kursantów. Oceniający szuka tych elementów które odpowiadają "wzorcowi" i jak ich nie znajduje to jest "0". I tak na przykład w dniu dzisiejszym odwiedził mnie nasz forumowy kolega i miałem tą wielką przyjemność jeździć z jego córką. Na starcie ocena była "0" bo dziewczyna nie mieściła się w skali ocennej ale bo bardzo krótkim wstępie - wyjaśnieniu mechaniki skrętu, małym pokazie, łuki płużne były na zal czyli 6,5 (ja mam 8 ale tylko dlatego że z nieznanych mi powodów jadąc patrzę w dół). Po 2 h jazdy dziewczyna spokojnie ogarnęła równoległy ślizgowy i gdyby ogarnęła angulację to też było by na 6,5 a tak jest na 5. Posiadana umiejętność przemieszczenia się z pkt A do B nie jest wymiernikiem umiejętności.
-
Ja po plecach klepał nie będę. Jak masz wątpliwości i pytania to zapraszam do ZW Ski w każdym terminie i w 3 szczyty od 12.03. na 6 dni. Niestety kolego byle jakoś u mnie nie przechodzi.
